sobota, 10 lipca 2010

Eksperci Futbolowi

Oglądając mecze MŚ gdzie na szczęści nie ma polskich szmaciarzy i nie trzeba się wstydzić za polskie buraczane, pijane mordy na trybunach z zaciekawieniem obserwuję tzw. Fenomen polskiego eksperta. Polska przoduje w produkowaniu różnorakich ekspertów od wszystkiego co w efekcie gówno się znają ale całkiem nieźle na tej miernocie przędą.
Otóż w przerwach (na jedynym słusznym narodowym programie) oglądamy dyskusję tzw. „ekspertów”. Czyli tych patałachów którzy przez ostatnie ćwierćwiecze nie potrafili w 40 milionowym kraju zebrać 11 chłopa którym chciałoby się ruszyć dupę. Oglądanie Gry tzw reprezentacji czy polskich drużyn to kombinacja masochizmu, głupoty i straty czasu.
Ja jednak jako smakosz polskiego skurwysyństwa i syfu zacieram już ręce na kolejną wielką imprezę sportową która odbędzie się właśnie w naszym kartoflisku. Do walki zagrzewać nas będą rodzimi fani futbolu właśnie w taki sposób:

http://www.youtube.com/watch?v=EklUWQQInBM&feature=topvideos

Odpowiednie przygotowania do imprezy zostały poczynione również na szczeblu politycznym gdzie politycy PO poprosili o amnestie dla bandytów stadionowych Legii:
Za onet pl.

"Życie Warszawy": Otwarcie nowego obiektu piłkarskiego przy ul. Łazienkowskiej już 7 sierpnia. Stołeczna Legia rozegra towarzyski mecz z Arsenalem Londyn. W związku z tym wydarzeniem pięciu polityków Platformy Obywatelskiej zabrało głos w sprawie trwających już od trzech lat przepychanek między kibicami a władzami popularnego klubu - pisze gazeta.
Do prezesa Legii Pawła Kosmali został wysłany list, pod którym podpisało się dwoje posłów: Małgorzata Kidawa-Błońska i Andrzej Halicki oraz troje stołecznych radnych: przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska, Marcin Kierwiński i Piotr Kalbarczyk. Politycy PO zwracają się w nim z apelem o umożliwienie wejścia na stadion wszystkim kibicom. Także tym, którzy wcześniej otrzymali tzw. zakazy klubowe wejścia na stadion. Sprawa dotyczy 15 osób.

Prezes Kosmala, zapytany przez gazetę o stanowisko klubu w sprawie listu polityków, nie potrafił udzielić jednoznacznej odpowiedzi. "List skierowany był do mnie i jestem zażenowany faktem, że równocześnie bez powiadomienia mnie ukazał się w mediach. Czuję się urażony, że w taki sposób prowadzona jest korespondencja" - stwierdził. Władze Legii podkreślają, że każdy przypadek musi być rozpatrywany indywidualnie i sugerują, że list jest częścią kampanii wyborczej do samorządu stolicy - czytamy w publikacji "Życia Warszawy".

Największy sracz Europy

W Poroninie powstaje największy sracz Europy. Nie nie kochani to nie żarty to kolejny przykład z serii „polak potrafi” i absurdu życia w syfie.
Pan Krzysztof, nie dostał pozwolenia na budowę domu gdyż kłóciło się to z planami zagospodarowania przestrzennego. W świetle prawa więc buduje sracz. Sracz mieszkalny w stylu góralskim z pomszczeniami socjalnymi dla pracowników ale jednak sracz. Oczywiście nikt poza Panem Krzysztofem klocka tam raczej nie postawi ale ważne że w polskim syfie prawnym wszystko jest ok. Nasuwa się pytanie czy to jest rzeczywiście śmieszne czy też straszne bo czyż to nie ironia że w środku największego sracza w Europie powstaje właśnie największy sracz? Otóż śmiesznie jest tylko na pierwszy rzut oka. Przy głębszym spojrzeniu wytrawne oko badacza polskiego syfu widzi w tym kolejny przykład zasranego prawa, absurdu i skołtunienia, i smrodu gówna. Dlaczego? Otóż zarówno Pan Krzysztof jak i poważny Pan w garniturku który miał swoje 5 minut w TVN24 jak i cały urząd jak i 40 milionów ludzi dobrze wie że budowany przez Pana Krzysztofa sracz, sraczem jest tylko z nazwy, mimo tego w świetle posranego prawa wszystko jest w porządku. (Trochę jak w przypadku tego chłopaka na motorze którego polski skurwysyn posłał na słup na oczach kilkunastu świadków co skończyło się karą 180zl i roku w zawieszeniu-opisywaliśmy sprawę). Nieważne że sracz sraczem nie jest i że logicznie cała sytuacja wygląda jak kupa gówna, ważne że w papierach jest w porządku, że pieczątki są że kilkadziesiąt urzędasów przepuściło to przez swoje łapy. W związku z czym budowę narodowego sracza czas zacząć.

Wiecej o budowie sracza:Pan Krzysztof buduje szalet

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Czy można było tego uniknąć?

Kolejny obrazek wprost z polskiego sracza. Skurwysyn z wykształceniem podstawowym, bezrobotny zabija po pijaku jadąc 160km/h w terenie zabudowanym, bez prawa jazdy, 3 braci jadących prawidłowo. Nie wiem czy w tym zdaniu można byłoby coś dodać by w wzmocnić ładunek skurwysyństwa. Problem polega na tym że jest to zdanie jak najbardziej prawdziwe… Polski skurwiel dostaje 10 lat, będzie mógł wyjść po 7miu, decyduje polską sędziowska dupa. I tak nieźle bo w zasranym polskim prawie maksymalny wymiar kary za to przestępstwo wynosi 12 lat. Zastanawiam się co trzeba by zrobić by sędziowska dupa wołowa przyznała maksymalny wymiar 12 lat. Tak czy owak wyrok śmieszny jak to zwykle w polskim szambie. W Stanach dla przykładu podobny wyczyn podchodziłby pod morderstwo nawet nie drugiego, a pierwszego stopnia, wyrok najprawdopodobniej opiewałby na 3 dożywocia. We Francji w zeszłym roku zdarzył się podobny wypadek z tą różnicą że delikwent miał prawo jazdy, tyle że był pijany i jechał za szybko, zabił 2 osoby- dostał 25 lat. O najsurowsze potraktowanie delikwenta apelował sam prezydent Sarcozy. Może! W końcu jest szefem państwa. W polsce szef, takimi pierdołami się nie zajmuje, czasem kogoś ułaskawi na potrzeby kampanii wyborczej. Ale takie pierdoły nie „leżą w jego kompetencji” gestii i zainteresowaniu.
Warto jednak zadać pytanie: czy tej tragedii można było uniknąć???
Otóż drogi Polaku – absolutnie NIE.
Jest ku temu kilka powodów:
1. W polskim syfie informowanie policji o przestępstwach jest uznawane przez polskich kundli za bycie konfidentem. Gdzie indziej jest to postawa obywatelska.
2. Gdyby nawet znalazł się odważny sąsiad który doniósłby na durnia (w małych mieścinach takie rzeczy się wie) policja musiałaby zatrzymać takiego skurwiela na gorącym uczynku (podczas jazdy), co jest praktycznie niemożliwe.
3. Gdyby jednak i to się udało mogłaby co najwyżej ukarać skurwysyna za brak dokumentu uprawniającego do prowadzenia pojazdu (300 – 500 zł) i skierować sprawę do sądu grodzkiego.

Innymi słowy gnój tak czy inaczej by jeździł, bo polski gówniany system prawny nie pozwala skutecznie ukarać skurwysyństwa. Innymi słowy – pozwala na nie. Nie pozwala nawet odebrać samochodu pijanemu mordercy (niezgodnie z konstytucją-wyrok trybunału konstytucyjnego). Także drogi Polaku, bądź świadom że wyjeżdżając na drogę w polskim sraczu jesteś w zdany na łaskę i nie łaskę praw dżungli bez żadnych zasad, praw i zdrowego rozsądku…

Perspektywa

Mam to szczęście ze dość często wybywam z syfu w kierunku cywilizacji. To ważne dla nabrania perspektywy. Generalizowanie jaki piękny jest Paryż i jaka cudowna ta Francja na podstawie perspektywy z Sacre Coeur pozostawmy tym co przyjechali tu na zorganizowane wycieczki. Prawda jest taka że oprócz tych pięknych miejsc są też takie gdzie można dostać po pysku, wleźć w psie gówno na chodniku, lub zostać ze sfajczonym przez „arabską młodzież” samochodem. Też śmierdzi tu gdzieniegdzie moczem i też bywa brudno. Jest jednak zasadnicza różnica między brudem we Francji, a polskim syfem. W odróżnieniu od Polski, ten kraj (Francja) działa. Ludzie jeżdżą po równych jak stół autostradach, mają sieć szybkiej kolei, gdy zachorują nie czekają roku w kolejce na zabieg, na drodze respektowane są zasady ruchu drogowego (bo i kary są dotkliwe), dość skutecznie działają sądy, jest ogólne poszanowanie prawa a miasteczka na prowincji wyglądają często jak z bajki: ludzie są sympatyczni, uśmiechnięci i życzliwi. (w Paryżu przynajmniej nie mają złowrogich mord). Gdy w narodowej reprezentacji piłkarskiej dzieje się źle, Thierry Henry spotyka się z Prezydentem Sarcozym by szybko wyciągnąć wnioski i rozgonić tałatajstwo tamtejszego odpowiednika PZPN.
W polskim syfie jest dokładnie na odwrót, jest to kraj który udaje normalność. Ludzie urywają zawieszenia na dziurawych gównianych drogach usłanych debilnymi pułapkami oznaczonych przez jakiegoś ciężkiego kretyna, ), polski kundel ma w dupie zasady ruchu drogowego i zapierdala ile fabryka dala najlepiej po pijaku (typowe dla cywilizacji zacofanych które dopiero co przesiadły się z furmanek) ginąc przy tym debilnie, kolei jeździ jak obszczymury nie ukradną sieci trakcyjnej, tudzież nie nastanie zima, kible w pociągach są tradycyjnie brudne i obsrane (wszak kundel tak lubi najbardziej tzw. wymiar sprawiedliwości jest wymiarem niesprawiedliwości a prowincja to często kombinacja głupoty, nienawiści, pijaństwa prymitywu i złodziejstwa. Tak tak prowincja opanowała już miasta również.

Pisze ten tekst na prowincji gdzie właśnie wstał polski skurwiel ustawił swoje 15 letnie zapyziałe BMW tyłem pod płotem w moją stronę i puszcza na cały regulator sieczkarnie z otwartych drzwi i bagażnika robiąc grilika w drugim końcu działki drąc mordę i popijając taniego Specjala strong. Jedną nogą rozgrywa też trochę meczyk w nogę drąc wykrzywioną mordę do dzieci: „podaj kurwa do tatusia to pierdolniem bramkie jak skurwysyn”- ot taki polski skurwysyński obrazek na początek dnia… I tak jestem szczęściarzem moją działkę tubylcy okradli tylko raz, co mniej szczęśliwi okradani są co roku, nawet przestali już zakładać zamki… Sąsiadowi z naprzeciwka polskie złodziejskie kundle nasrały do szuflady z prześcieradłami (autentyk!) gdy nie znalazły nic ciekawego do zajebania… Oddycham głęboko w rytm sieczki z BMW-dobrze jest wrócić do polskiego sracza…

środa, 16 czerwca 2010

Polak potrafi

Jeszcze krótka wzmianka z serii "polak potrafi" za TVN24

Włoscy karabinierzy aresztowali na lotnisku Fiumicino w Rzymie Polaka, który w sklepie bezcłowym ukradł 50 opakowań perfum wartych w sumie 3 tys. euro.
32-letni Polak wmieszał się w tłum pasażerów w strefie tranzytowej i w pełnym ludzi sklepie błyskawicznie oczyścił kilka półek z opakowań perfum.

Nie uciekł daleko. Karabinierzy błyskawicznie pochwycili rabusia, łup zaś natychmiast oddano do sklepu.

Dziennik "La Repubblica" napisał, że to nie pierwszy taki przypadek. Według gazety, w ostatnim czasie zatrzymano wielu Polaków okradających sklep "Duty Free" na rzymskim lotnisku.


Dlatego wyjeżdżając za granice lepiej trzymać gębe na kłódkę jeżeli nie chce się mieć przydzielonych dwóch ochroniarzy na wstępie. Co bardziej zoorientowani sprzedawcy potrafią już wychwycić atrybuty polskiego kołtuna tj, white skarpet with klapek Kubota, bluza z napisem polska (czyli dumny jestem że jestem polakiem), lub po prostu zakazana wykrzywiona w nienawistnym grymasie morda kundla.

Ahh a miało być tak romantycznie

Przez ponad pół roku polskie media (im niedługo poświęcimy oddzielny post) onanizowały się historią Chorążego Stefana Zielonki. Powstał nowy James Bond III RP. Niby trochę wstyd że zniknął ale z drugiej strony dziennikarzyny miały pożywkę z wywlekania kolejnych opowieści i snucia wizji czy ten Zielonka to siedzi już na Krymie i wcina Kawior czy może gdzieś w Pekinie i wcina kaczkę po pekińsku. „Zostały uruchomione specjalne procedury”. W syfie uruchamianie procedur oznacza wszystkie te działania które robią dużo szumu, przewracania papieru i stawiania pieczątek i nie przynoszą absolutnie żadnych efektów. Ale tłuszcza miała pożywkę. Dlaczego?

Bo tu w syfie jakoś nic nam nie wychodzi począwszy od dróg a na służbie zdrowia skończywszy ale za to sekrety mamy takie że nam obce kradną ludzi. Pewnie też tak chcą

Cóż za tajemnice mógł posiadać nasz nieszczęsny Zielonka? Czy mógł np. przewidzieć że za kilka miesięcy jeden z lepszych dowódców w armii zostanie wywalony na zbity pysk za mówienie prawdy , czy może mógł wiedzieć że za kolejnych kilka miesięcy na wskutek tragicznej katastrofy obsadzeni zostaną na stanowiskach dowódczych głównie emeryci (dla których specjalnie zmieniono ustawę) których doświadczenie bojowe zdobyte jest na koktajlach w siedzibie NATO i to pomimo faktu że mamy całkiem sporo młodych zdolnych doświadczonych w boju, wyedukowanych za ciężkie pieniądze podatników, dowódców. Nie wiadomo. Wiadomo jednak że sekrety zielonki były na tyle wielkie że trzeba było go nam zwinąć.
Wyglądało romantycznie niestety skończyło się po polsku. Okazało się bowiem że nieszczęsny Zielonka poszedł gdzieś dalej w krzaki i dostał po mordzie od jakiś obszczymurów tudzież sam, chłostany polskim skurwysyństwem postanowił zakończyć swój marny żywot. Romantyczny sen znów stał się polskim koszmarem… Media przycichły…

niedziela, 16 maja 2010

Głęboka geneza syfu na przykładzie dróg.

Jakiś czas temu przemierzając ChRL byłem zaskoczony po jakich autostradach tam się jeździ. Zagadnięty przeze mnie Chińczyk, powiedział:” bo nasz rząd wychodzi z założenia że chcąc budować kraj trzeba zacząć od infrastruktury”. Tym krótkim stwierdzeniem zamknął mi gębę i chęć do dalszego drążenia tematu. Otóż tam, w najbardziej komuszym zakątku świata zrozumieli, a tu w światłej RP , nie mogą tego od 20 lat zrozumieć…

Ostatnio byłem też u znajomego do którego posesji nie sposób wjechać bo przed bramą od miesiąca ma gigantyczną dziurę w drodze. Droga należy do miasta, jest jak najbardziej asfaltowa, i remontowana co najmniej 2 razy do roku od 15 lat wciąż z takim samym efektem. „No cóż oni też chcą zarobić stwierdził lakonicznie znajomy”…

I tu doznałem Oświecenia! Jest dokładnie tak! Można chcieć budować kraj budując dobre drogi które starczą na dziesięciolecia, dzięki czemu poprawi się komunikacja, dzięki czemu pojawią się inwestycje, dzięki czemu ludzie dostaną miejsca pracy, dzięki czemu będą mieli co do garnka włożyć i będą ogólnie bardziej zadowoleni bo podniesie się poziom dobrobytu. Można tak!
A można też jak w syfie.: 5 lat prowadzić „przetarg”, zrobić drogę z gówna na przysłowiowe „odpierdol się”- najtaniej. Gówno to będzie się łatać zaraz po skończeniu, będzie syf, koleiny (to wytłumaczy się ciężkimi ciężarówkami), dziury, ludzie będą kląć urywając zawieszenie, będą wypadki, będą ginąć ludzie. To w połączeniu z gównianym systemem prawnym spowoduje że przeciętny Kowalski nie będzie chciał tracić 5 lat na procesowanie się o zniszczony samochód. Procesować się będą przez 10 cio lecia gminy z wykonawcami za pieniądze podatników rzecz jasna (chyba że pójdzie odpowiednia kanapka pod stołem). Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie chciał tu inwestować. Ale za to ekipy ugniatające gówno zapychające dziury czarnymi gumofilcami będą miały zajęcie na lata, zarobią też zapyziałe warsztaciki „u Zenka” naprawiające samochody, często z kradzionych części więc i zarobią złodzieje. Zarobią prawnicy którzy gówno zrobią ale wezmą kupę kasy, zrobią zakłady pogrzebowe, producenci sprzętu rehabilitacyjnego, złomowiska itp.

Powyższy obrazek można zastosować z sukcesem do każdej innej sfery życia w szambie.
Można więc stawiać na rzeczywisty rozwój, a można też stawiać na pozorny rozwój - niby się coś dzieje ale w rzeczywistości jest to powielanie syfu, ruchanie innych (i w efekcie siebie), mieszanie w szambie co w połączeniu z brakiem prawa i winnych daje obrazek który oglądamy na co dzień.

Unia która pompuje w ten kraj miliardy niestety sprawdza projekty tylko na poziomie inwestycji, nie uzależnia kolejnych dotacji od jakości wykonania i tego co się dzieje z inwestycją później…

poniedziałek, 10 maja 2010

Kundel potrafi... za kierownicą

Jest cos takiego w polskim kundlu (zapożyczenie od prof. N) co zawsze pozostawia człowieka w głębokiej konsternacji. Dlaczego kundel nie potrafi uszanować swojego życia o innych życiu nie mówiąc? Skąd buta, bezmyślność i skurwysyństwo? Dlaczego polak nie chce przestrzegać nawet najbardziej elementarnych zasad bezpieczeństwa? I dlaczego ginąc jak debil przez własną głupotę, staje się dla reszty gawiedzi świętym? Po czym historia powtarza się w nieskończoność…
Dziś dostaliśmy kolejny przykład polskiego „polak potrafi”
Smierć po polsku
Zginęły cztery osoby

Do wypadku doszło przed godz. 2 w nocy w miejscowości Kłocko. Według policji, kierowca renault laguny wyprzedzając na tzw. trzeciego, stracił panowanie nad kierownicą. Samochód wypadł z trasy, dachował i uderzył w przydrożne drzewo.
W wypadku na miejscu zginęło czterech mężczyzn w wieku 24-37 lat; wśród nich było trzech braci. Czwarty z braci trafił w bardzo ciężkim stanie do szpitala.


Zapierdalanie, wyprzedzanie na trzeciego, brak pasów, to polska specjalność. Przecież wciąż w „rozmowach prawdziwych polskich mężczyzn” poza wódą, przekleństwami, i piłką nożną w wykonaniu szmacianych zespołów, dominują opowieści kto wykręcił jaki czas na odcinku drogi z…… do…….. Wszak przeciętny kundel interesuje się „sportem i motoryzacją”. Wszędzie na świecie chwalenie się łamaniem przepisów potraktowane by było na równi z chwaleniem się kradzieżą w sklepie spożywczym. W polsce traktowane jest to jako bycie fajnym gościem, pokazaniem że polak potrafi, że jest zaradny. Dlatego ten zapierdalający poboczem samochód w korku na autostradzie w Niemczech to nie kto inny jak polski kundel z wykrzywioną mordą, budzący jakże agresywne reakcje „szkopów”. Dlatego ten zapierdalający 180 w tunelu gdzie jest ograniczenie do 100 we Francji to też polak, budzący co najmniej zdziwienie i zażenowanie. Tak niestety jest i będzie w tym kraju uczciwych i zaradnych ludzi nie potrafiących uszanować nawet własnego życia…

No i kolejny wypadek z serii TIRy siewcy śmierci:
5 Ofiar za jednym zamachem

poniedziałek, 3 maja 2010

Podróż na majówkę

Ahhh powiało majówką, powiało skurwysyństwem drogowym. Jak do tej pory policja zatrzymała na polskich gównianych usłanych dziurami i koleinami drogach śmierci, 2 tysiące naprutych kierowców. Blisko 30 osób pożegnało się z tym światem ponad 450 zostało rannych. Walka trwa bo do końca majówki trochę jeszcze zostało. Nikt nie dostał 40 tys zapomogi, aczkolwiek śmierć iście męczeńska, w końcu jazda po polskiej drodze to męczarnia. Padł kolejny rekord 4.7 promila- polak potrafi. Jest dobrze…

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Co zmieniła w polakach żałoba

Takie pytanie zadał dzisiaj jakiś „dziennikarzyna” w radio. Osobiście poza 500tonami wypalonych zniczy widzę pewne zmiany. Bulgoczące skurwysyństwo tłumione 2 tygodniami żałoby rozlało się ze zdwojoną siłą na ulicach Warszawy. Znów oglądamy burackie zapierdalnie 150km/h w mieście, slalom między samochodami, spychanie, brak kierunkowskazów, zajeżdżanie, i oczywiście sezon łowczy na pieszych(trwa cały rok). W tym sporcie przodują jak zwykle prostackie nalane kaprawe polskie mordy, nie zakłócone oznakami inteligencji. Teraz po zdjęciu patriotycznych flag z samochodów, nareszcie znów można ruchać innych i podzielić się swoim skurwysyństwem. Jest więc szansa że polski śmierdziel będzie ginął na drogach jeszcze szybciej, ale tak samo łatwo, tak samo bez sensu i tak samo głupio jak wcześniej. Polski skurwiel za kółkiem jest zupełnie niereformowalny. Niestety pociągnie za sobą też wielu niewinnych. Amen.

piątek, 16 kwietnia 2010

Tragedia Narodowa z polską oprawą

Stała się tragedia, to niewątpliwie… Precedens w skali światowej. Polemika jest tu zbyteczna. Każdy kto ma związek z tym krajem przeżywa to osobiście i na swój sposób.

Jednak, jak to zwykle w polsce bywa, jak nie wychodzi nam co dzień w konstruktywnym działaniu, to przynajmniej w obchodzeniu tragedii jesteśmy mistrzami świata. I tak przez 80 lat IIgiej RP, przez komunę aż po lata 90te, obchodziliśmy żałobę 6 razy gdyby nie liczyć żałoby za Stalina, Bieruta i Zawadzkiego. A czasy do spokojnych nie należały. Przez ostatnie 10 lat, żałob było już 13... Na liście żałob narodowych jesteśmy pierwsi na świecie-to fakt. Co ciekawe prezydenci Stanów Zjednoczonych dostają po jednym dniu żałoby narodowej, ofiary 9/11 również ale tam zginęło "tylko 3000 osób" i to nie polacy więc co oni tam wiedzą o żałobach...
Jak to niestety w polsce bywa śmierć i cierpienie powodowane jest często efektem tego co w syfie charakterystyczne: głupota, buta, zacietrzewienie, krótkowzroczność (żeby nie używać bardziej dosadnych określeń). Polak jest stworzeniem niereformowalnym i nie należy wnioskować że po tej tragedii wyciągnie sensowne wnioski na przyszłość.

I tak całkiem niedawno, obchodziliśmy żałobę z powodu katastrofy CASY 295 gdzie zapakowano kilkunastu oficerów ze świecznika Sił Powietrznych do jednego samolotu... Jak się okazało zawiodły procedury, brak szkolenia, dopisała ułańska fantazja. Pod Smoleńskiem zapakowano ponownie śmietankę, tym razem już ze świecznika kraju...
Trochę wcześniej katastrofa hali w Katowicach- przykład polskiego syfu: zła konstrukcja, brak odśnieżania, krótko mówiąc głupota i typowe polskie olewactwo.
Należy pamiętać że wyroki dla winnych jak zwykle śmieszne i w zawieszeniu...
Jeszcze wcześniej śmierć 26 osób w wypadku we Francji. Powód? Debil za kierownicą jechał drogą gdzie obowiązywał zakaz poruszania się autokarów bez specjalnych hamulców. No ale jak to?! polak nie pojedzie?! Pojedzie Panie pojedzie! I pojechał. Wtedy też Pan prezydent sypnął groszem, i odwołał wszystkie imprezy masowe bo śmierć nawet spowodowaną polską głupotą i wrodzoną odrazą do szanowania przepisów trzeba obchodzić poważnie. Po polsku. Co ciekawe, codziennie na gównianych polskich drogach ginie w dobry dzień nawet dwa razy więcej osób niż tam we Francji-ci nikogo nie obchodzą. Może dlatego że nie wszyscy jadą na pielgrzymki no i trzeba by przyznać że drogi i prawo to u nas jednak syf, więc lepiej pominąć ich milczeniem...

Wracając do obecnej tragedii, pomimo całej powagi sytuacji trudno nie zauważyć kilku podszytych polskim syfem obrazków:

1.Przetargi, czy raczej opowiadanie o zakupie samolotu dla Vipów słyszało się od dobrych 5 lat. Może nie warto było udawać pseudo oszczędnych i kupić te pieprzone samoloty. Od 5 lat „nie było na nie pieniędzy no i ta opinia publiczna. Ech”. Tak tak polska to ciekawy bananowy kraj, z dnia na dzień przyklepie się decyzje o wypieprzeniu 10 miliardów na uprzywilejowane świadczenia dla górników a nie można kupić samolotu za 80 milionów. Teraz pieniądze się znajdą…

2.Ostatnio to „latanie na drzwiach od stodoły” jakoś nam wbrew przysłowiu nie wychodzi więc zamiast walczyć z nadętą twarzą o lądowanie w warunkach gdzie kontroler kilkakrotnie odradza, może lepiej było polecieć na inne sugerowane lotnisko. Ale cóż wtedy „trza by” pewnie lądować w Moskwie i podać rękę ruskim a to zacnym polakom ze świecznika z poważnymi twarzami nie przystoi. Jeżeli były „naciski” to i tak jak to zwykle bywa o niczym się nie dowiemy. Wiemy tylko tyle że kiedyś już jeden pilot odmówił lądowania w Gruzji za co został nazwany tchórzem i dostał delikatnie mówiąc po dupie.

3.By uczcić żałobę należycie podjęto decyzję o zamknięciu sklepów spożywczych w niedziele, no bo przecież kupienie chleba w żałobie to rozpusta i co najmniej grzech, nikt jednak nie zamykał sklepów monopolowych, w całej warszawce każdy żul mógł się więc śmiało najebać tanim winem co też robił, ale chleba kupić nie można bo jak mówiłem to grzech. Ma być poważnie, smutno i głodno ale wypić musi się dać.

4.Pochówek na Wawelu wśród królów Polski bo to męczeńska śmierć była: no comments tak już z grzeczności, delikatnie mówiąc wyszło trochę niefortunnie...
Podobnie jak już tradycyjne polskie pośmiertne awansowanie każdego kto zginie tragicznie… Owszem na świecie awansuje się pośmiertnie ale za wyjątkowe męstwo w walce. W polsce awansuje się zawsze bo tak jest miło i męczeńsko a wychodzi śmiesznie.

5.Prześciganie się w polskim pokazowym męczeństwie:

-Władze przedłużają żałobę. (Najlepiej do końca roku albo stulecia) Gawiedź musi mieć szopkę samobiczowania. Polak nie jest w stanie pojąc że pamięć można czcić nie tylko umartwianiem się i piciem do lustra lub na ławce ale również muzyką śpiewem i tańcem. Przeżywanie żałoby jest osobiste-w polsce zbiorowe. Wiele wspaniałych koncertów czciło wielkość mężnych tego świata bardziej niż świeczki, atmosfera męczeństwa, i rzucanie bluzgami tudzież dawanie sobie po pysku w kolejce pod pałacem prezydenckim. Polak tego nie rozumie-jedyny sposób zakazać wszystko i nakazać narodową powagę i nadęcie.
- Znikają reklamy Niemieckiego taniego przewoźnika z hasłem: „Latanie jest dziecinnie proste”. Bo mogą obrażać „uczucia” polaka. Niedługo zakaża w słowniku słowa „samolot”.
-Zakaz poruszania się ciężarówek w czasie pogrzebu, zawieszenie robót drogowych (wspaniały pomysł) vide supermarkety. Zasadniczo taki zakaz obowiązuje w każdy weekend ale jak to w polsce nikt się tym nie przejmuje.
-Kolejka pod pałacem prezydenckim. Ludzie stoją po kilkanaście godzin! Wszystko fajnie tylko żeby tam stać trzeba mieć czas. Sam bym tam postał, ale tak to jest że ktoś musi zap….ć żeby ktoś inny mógł stać kilkanaście godzin w kolejce. W końcu trzeba skądś wypłacać te naciągane renty i zasiłki. Co najzabawniejsze media donoszą że atmosfera w kolejce jest „gorąca” (czytaj iście polska!) Ludzie się przepychają niektórzy walą prawie po pyskach, a grupy uprzywilejowane są wpuszczane boczkiem. Grupy uprzywilejowane to renciści (tych jest pod dostatkiem w końcu załatwiane renty to polski sport narodowy), dzieci (oczywiście wchodzą z mamą tatą babcią dziadkiem i ciocią, różne organizacje itp.) Krótko mówiąc od komuny żadnych zmian w mentalu polaków nie zanotowano. Wciąż są lepsi i lepsiejsi zupełnie jak w kolejce na Kasprowy. Na onecie niejaki Paweł wyjatkowo trafnie skomentował „sytuacje w kolejce”: niedługo "patrioci" wrócą z kolejki: jedni będą dalej okradać innych drudzy dalej piratować na drogach, jeszcze inni dalej będą kręcić z podatkami, palić butelki i śmiecie w piecach, pić wódkę i lać "w mordę" ot Polska właśnie. Nareszcie będzie po staremu."

6.No i ta medialna papka dla debili (w polsce już nie sposób rzetelnie przekazać informacji)
W sobotę pierwsza rzecz w TVP rozmowa Kraśki ze studiem w Warszawie: - „Ale Piotrze czy Rosjanie nas przepraszają, bo słyszeliśmy że przepraszają, czy potwierdzasz że tak jest.
-Tak tak Rosjanie zachowują się wspaniale, wyrzucili wszystkich swoich obywateli z hoteli by zrobić miejsce dla polaków i przepraszają.”... Polaczek rośnie przecież gdy całuje się go regularnie w tylną częśc ciała szczególnie bez powodu-trudno przecież przepraszać za to że rozbił się na litość Boską samolot we mgle. Jednak przeciętny polaczak lubi widzieć jak świat się kala pod nogami.

Tytuły w stylu „cały świat płacze z Polską” (niewątpliwie przez 2 dni było to wydarzenie) dzień później trzęsienie ziemi zabiło 600 osób i świat poszedł dalej. Jednak polakowi trzeba dać złudzenie że 6.7 miliarda ludzi przestało pracować na tydzień ogląda TVP i przedłuża żałobę zgodnie z nakazem marszałka Komorowskiego.

Pomijając polskie piekiełko, Redakcja tego bloga składa rodzinom ofiar szczere kondolencje z powodu tragicznej śmierci bliskich.

niedziela, 4 kwietnia 2010

Ze świecznika

Afera w Armii
Zarzucono mi ostatnio że mieszam w szambie codzienności zamiast pokazywać pozytywy ze świecznika. „No bo przecież dzieje się tyle więcej niż psie gówna i skurwysyństwo na drodze”. Zgoda, tyle że konsystencja szamba na dole nie różni się zasadniczo od konsystencji szamba na górze. Ot pierwsza z brzegu sprawa ze świecznika: Pan Płk Mareczek ze Sztabu Generalnego załatwiał panu Zygmusiowi milionowe przetargi a w zamian za to jak donosi TVN24 „jeździł na koszt firmy za granicę, naprawiał auto, dostał telefon z wysokim limitem połączeń. Firma (pana Zygmusia) zatrudniała jego córkę. CBA sprawdza, jak pułkownik dorobił się pokaźnego majątku.”
Krótko mówiąc rączka rączkę myje. W kraju gdzie panie i panowie z elit polityczno-businessowych po przyjęciu łapówki lub załątwieniu ustawy kreowane są na ofiary, złego CBA, taka sytuacja nie powinna dziwić, i nie dziwi. Podobnie jak doborowe miejsce w sąsiedztwie bananowych republik na liście korupcyjności Transparency International. Mnie natomiast jako smakoszowi syfu podobają się dwa ciekaw motywy.
Primo: firma Pana Zygmusia chwali się na stronie internetowej wyróżnieniem „Diament Forbesa 2009” oraz „Gazela Businessu 2008”, przynajmniej wiadomo jak w polsce zostaje się taką „gazelą.”
Secundo: przecudowne wytłumaczenie płk Mareczka (za TVN24): „We wtorek, gdy na tajnym posiedzeniu decydowano o aresztowaniu pułkownika (dostał trzy miesiące), G. , "rozkleił się". Powiedział, że nie czuje się winny, bo popierał polską firmę.

Krótko mówiąc jest ok kraść byle by kraść dla polski lub przynajmniej dla kolegi który jest polakiem.
Jak myślicie czy pan płk zostanie zdegradowany do stopnia szergowca i kopnięty w dupe, wzorem szanujących się armii czy też niepotrzebnie nie trzeba będzie pana płk krzywdzić wzorem polskiego prawa.

Szczęście po polsku

Czy doświadczyłeś Polaku przyjemności zmywania psiego gówna z buta po spacerku po parku? O co ja pytam! Oczywiście że doświadczyłeś! Czyż nie przyjemnie jest roznieść gówno po mieszkaniu i schodach po czym spłukiwać je gdzieś pod kranem, a wszystko tylko dlatego że to powyżej godności brudnej polskiej egoistycznej świni, żeby sprzątnąć gówno po swoim piesku. Smakuj z radością. Wdepnąć w gówno to w polsce oznacza mieć szczęście.

środa, 31 marca 2010

Zawodowiec za kółkiem

Ten kto jeździł trochę po polsce wie że chamstwo tirowców jest wprost proporcjonalne do tonażu. Jak to zwykle bywa w republikach bezprawia duży może więcej- i więcej robi.
Dopiero co oglądaliśmy akcję wyciągania na siłę pijanego jak szpadel sk….na, jadącego środkiem drogi kilkunasto tonową ciężarówką. Zachlaj morda wioząca śmierć tak przykleiła się do kierownicy że trzeba było go wyciągać siłą. Dostał-uwaga 5 miesięcy w zawieszeniu na 4 lata :) . Krotko mówiąc dowcip prawny a la syf!
Dopiero co… a już mamy obrazek z wyżyn „zawodowego skurwysyństwa”.
Tym razem skurwiel w kilkudzisęcio tonowym tirze zabił kobietę na pasach! Jej córka walczy o życie w szpitalu. I nie było by w tym nic nadzwyczajnego wszak pieszy to w polsce zwierzyna łowna, gdyby nie fakt że skurwiel nic z tego faktu sobie nie zrobił tylko pognał dalej!
- „W końcu z Józkiem już jest ustawiona wódka na parkingu pod wieczór i nie ma co sobie
dupy zawracać jakąś tam babą której krew spływa po zderzaku”.
Sk…yna zatrzymano kilkaset kilometrów dalej, jak tankował swojego stalowego rumaka. Czy zdążył zeżreć śniadanie i się wysrać-nie wiadomo. W każdym razie dla jego tirowskiej dupy dzień jak co dzień, z małą wpadką. Niefart chciał że skurwiela namierzono i zatrzymano (znów pewnie jakiś kapuś donosiciel menda-w polsce obywatelskie donosy zawsze wywołują pogardę motłochu). I wiecie co? Ze świadomością że zabił kobietę na pasach, a jej córka walczy o życie (mówiły o tym wszystkie radia) nasz bohater, szedł w zaparte-że to nie on, że on potrącił tylko PSA!!! Czy coś może pobić ten poziom skurwysyństwa- ze świadomością zabicia człowieka mówić że to pies?
Jak donoszą media grozi mu za to 12 lat. A ja idę o zakład że kara będzie w zawiasach tudzież symboliczna-przecież trzeba upodlić jeszcze rodzinę ofiary żenującym wyrokiem.

piątek, 26 marca 2010

Durniejący naród

To już oficjalne (za polskim radiem i GG)
Polacy durnieją
Nasze społeczeństwo tworzą głupiejący z pokolenia na pokolenie ludzie, a za pogarszający się stan wiedzy winić należy technologie, media i polityków - do takich wniosków doszli uczestnicy debaty zorganizowanej na UW.

Uczestniczący w debacie na Uniwersytecie Warszawskim fizyk profesor Andrzej Kajetan Wróblewski, reżyser Kazimierz Kutz, satyryk Krzysztof Materna i dziennikarz Tomasz Lis nie mieli wątpliwości: polskie społeczeństwo głupieje.


Co o tym świadczy? Zdaniem profesora Wróblewskiego z roku na rok spada poziom wiedzy studentów. Coraz mniej erudytów i ludzi rzeczywiście pragnących wiedzy, coraz więcej takich, którzy po prostu nie mają pomysłu na to, co ze sobą zrobić. Jako przykład profesor podał studentów historii, którzy nie wiedzą, że w Polsce był stan wojenny.

(...)

Prace magisterskie pisane z wikipedii, posługiwanie się niemal wyłącznie wulgaryzmami, nieumiejętność akcentowania wyrazów (coraz bardziej popularne poszliście, byliśmy zamiast poszliście i byliśmy), ludzie, którzy przyznają, że nigdy nie przeczytali książki i tacy, którzy "nie muszą" już niczego pamiętać, bo mają Internet. Wobec takich faktów trudno się nie zgodzić z diagnozą wystawioną przez uczestników debaty. Miejmy tylko nadzieję, że nie będzie gorzej.


Buractwo i prostactwo górą-to już oficjalne

Dzień w syfie

-Dwóch polskich skurwysynów katowało kobiety odwożące dzieci do szkoły, potem zabierało im samochody-dowiadujemy się w wiadomościach. Jednej z kobiet połamali ręce innej pokiereszowali twarz. Na posesji znaleziono kradzione samochody. A Sprawcy jak to zwykle bywa są znani policji - ot polak potrafi. Teraz mogą dostać „nawet” 12 lat. W rzeczywistości dostaną jak zwykle kary symboliczne-polski system nie lubi gnębić bandytów.

-Dwóch młodocianych skurwysynów ukradło dziecku wózek inwalidzki-ot tak dla zabawy co by sobie pojeździć-ale spokojnie są w polsce więc grozi im: sąd dla nieletnich.

-19 letni burako-smierdziel z prawem jazdy od kilku miesięcy poleciał po wiejskiej drodze „swojo beemko” 200 km/h, przekroczył prędkość o 110 km/h. Podczas gdy w normalnym kraju z miejsca stracił by uprawnienia,oraz beknął taki mandat że musiałby się zapożyczyć, w polsce dostał 10 pkt i 500 zł mandatu-dobry dowcip.

-Schalnym skurwysyn w Tirze (zgodnie z powiedzeniem: tirowcy wiozą śmierć) który o mało nie zabił kilku osób bo ledwo widział na oczy po 3 promilach. Po zatrzymaniu nie dał się wyciągnąć z kabiny. Doszło do szarpaniny z policją. Ponieważ stanowił śmiertelne zagrożenie polski sąd skazał go na 5 miesięcy w zawieszeniu. Może następnym razem uda mu się kogoś zabić. Wtedy posiedzi 5 miesięcy.

-Przekręt parlamentarzysty o gębie nadzorcy świń z PGRu, okraszony słowiańską nowomową - nic nowego: Już sprawca skarży gazetę która ujawniła sprawę.

-Podpalenie policjanta, przez mającego już „swój fan klub internetowy” polskiego smierdziela-ale wszystko ok. bo smierdziel ma myśli samobójcze-jak je zrealizuje stanie się kolejnym santo subito.

-"reklama na kolana psie" jest ok uznała prokuratura

-Oszust finansowy w dostał 845 lat więzienia i 300 milionów USD grzywny? Gdzie? Oczywiście nie w polsce tylko w Stanach. Ale polskie mordy na forum mają radochę że tak dużo i że śmiesznie, bo polak nie rozumie że przeciwieństwie do jego ojczyzny, są kraje gdzie prawo jest restrykcyjne dla przestępstw popełnionych umyślnie.

Podsumowując: to nie jest kraj dla normalnych ludzi…

środa, 24 marca 2010

Polaku:dymaj frajera!

Ot smakołyk rodem z syfu

Przy dworcu w Krakowie stoją taksówki które nie są taksówkami. Żadna nowość bo w innych dużych miastach polski są takie same. I nie było by w tym nic dziwnego gdyby skurwysyństwo które operuje ten proceder nie pobierało opłaty w wysokości 100 zł za kilometr. Jeżeli nie masz frajerze pieniędzy to „taksówkarz” nie będący taksówkarzem a zwykłym bandytą narzuca na ciebie odsetki w wysokości 50% za dzień. Napis TAXI też nie jest napisem TAXI a poza tym jest mobilny. I dalej nic by w tym nie było dziwnego bowiem „ruchanie frajera” powinno być opatrzone godłem „teraz polska” jako sport narodowy, gdyby nie fakt że jak to za zwyczaj w tym szambie bywa, wiedzą o tym wszystkie służby od straży miejskiej po prokuraturę i urząd miasta i generalnie mogą co najwyżej cmoknąć polskiego skurwysyna w pompkę. Bo „Nic się nie da panie zrobić”!
Urząd miasta nawet się zastanawia czy oby nie cofnąć koncesji na przewóz osób, lecz przepisy nie pozwalają! Co ciekawe „zaradni polacy” wychwycili w gównianym systemie prawnym od dekad znaną lukę i odwołują się od wyroków bez końca (typowe dla syfu).
Dla mnie jako dla smakosza syfu jest zawsze wielką niespodzianką z jaką łatwością przygważdża się starą babcię handlującą na rogu pietruszką, lub kierowcę któremu zabrakło 3 minuty parkometru, patrząc wesoło na prawdziwe bandyckie skurwysyństwo przez palce.
Wniosek nasuwa się jeden: polaku twój kraj popiera ten rodzaj zaradnej skurwysyńskiej przedsiębiorczości, nie bądź więc gorszy ruchaj frajera!

A dla wszystkich pasażerów w komplecie powinno się dodawać taką grę planszową:

poniedziałek, 15 marca 2010

Zafajdać Balckhawka-urażona duma śmierdziela

Otóż dziś z PZL Mielec wyjechał pierwszy całkowicie zbudowany w polsce Blackhawk, nazwany przez polskie zakompleksione media „Polskim Blackhawkiem”.
Jakby na to nie patrzeć powód do dumy jest! Sikorsky Aircraft, wpompowało w rozpadające się zakłady, nie mające żadnych szans na samodzielne istnienie na wolnym rynku, kupę forsy, dając ludziom pracę, pieniądze, rozwój regionu itd., a 3 lata później wyjeżdża z nich jeden z najlepszych śmigłowców na świecie. Cywilizowane kraje walczą o takie inwestycje i biorą je z pocałowaniem w przysłowiową d…. . Cywilizowane tak ale w polsce podniósł się jak zwykle skowyt internetowych polskich zakompleksionych śmierdzieli (kwiat polskiej ziemi)! Że jak to znów PAN (kurwa) polak musi wkręcać śrubki do amerykańskich gadżetów, że znów nas kurwa okradają. Niektórzy polscy debile robili nawet porównania że to wcześniej były Sowiety a teraz kurwa Jankesy. Jeden debil nawet wysilił się na komentarz godny tęgiego przygłupa że to kolejny pogrzeb polskiej myśli technicznej (SIC!-jakiej k… myśli??? Jakie to wspaniałe śmigłowce zabudowała ta myśl??). Pozatym jak zwykle włączyło się typowe zawodzenie kretynów nie widzących różnicy między polityką a gospodarką że amerykanie mają nas w dupie bo przecież są wizy. A jeżeli już to nie traktują nas jak równego partnera-a niby dlaczego by mieli?
Czytając to kundelskie ujadanie zastanawiałem się czy jest coś, COKOLWIEK co Jaśnie (k…) Pana polaka zadowoli pozatym że ktoś inny się na czymś wypierdoli-wtedy jest skurwysyńska satysfakcja!
Żenada
Polski jastrząb

Towar eksportowy

Nawet w syfie, udaje się, pod prąd panującemu marazmowi i ogólnej niechęci do zmian, stworzyć całkiem niezły towar eksportowy. Często za obce pieniądze, ale jednak. Takim niezłym towarem eksportowym, stała się jednostka GROM. Wyszkolona głównie przez Amerykanów i Brytyjczyków ale jednak polska. Informacje o kolejnych operacjach GROMU szybko obiegały świat a kunszt jej komandosów często stawiano na równi z amerykańską Deltą lub oddziałami SAS. I jakby tu na to nie patrzeć był to powód do dumy, że polak też potrafi – w pozytywnym znaczeniu tego słowa.
Powód był, ale jak to w tym dowcipie o piekle i polakach gdzie diabeł nie musi pilnować kotła bo wystarczy że któryś chce wyjść to reszta go wciągnie z powrotem do syfu, nie w smak była taka perełka establishementowi. Od razu pojawiły się walki, jak to w syfie, o to kto ma dysponować jednostką i że po co powstała, i dlaczego jest inaczej finansowana. Znalazły się zarzuty o malwersacje finansowe zapoczątkowane przez oszołoma znanego bardziej pod pseudonimem Sweter Rozpruwacz, potem, „skandal” w typowo polsko-patriotyczno-zasyfiałym sosie, powód: Grom sfotografował się pod amerykańską flagą w Iraku. Nie do pomyślenia! Boże chroń polske!
I można by powiedzieć że jakoś to jeszcze wyglądało bo niby ataki były z zewnątrz a odpieranie z wewnątrz, aż do ostatnich rewelacji medialnych gdzie wąsaty generał były dowódca jednostki z miną typowego polaka (czyt. napięciem na facjacie) dopiernicza młodszemu ale nie wąsatemu późniejszemu dowódcy o to kto ma prawo do odznak jednostki a kto nie, i kto jest prawdziwym żołnierzem a kto nim nie jest. Załosne! Na dodatek media donoszą że obecny dowódca urządza w jednostce prywatę a żołnierze chodzą pokopać w piłkę z panem premierem.
A w świecie zachodzą w głowę o co tu k… chodzi że syf wywleka się przed kamery. A przecież o nic nie chodzi-poza zwyczajną polską mdlącą rzeczywistością, okraszoną jak zawsze nadętym tonem i urażoną polsko-patriotyczną dumą…
Wojna w Gromie

sobota, 13 marca 2010

Desant Buractwa

Polskie skurwysyństwo drogowe to już legenda.
Warszawka od zawsze ma najgorszą opinię jeżeli chodzi o chamstwo na drodze jak i poza nią.
Ostatnie newsy potwierdzają jednak fenomen który można zaobserwować w Warszawce od jakiegoś czasu: najlepsze popisy prostactwa daje napływowy element z podwarszawskich i nie tylko podwarszawskich wsi.
22 latek z Otwocka
Pani z Otwocka

Ot kilka przykładów z ostatnich dwóch dni: dwóch chamów dających w rurę na czerwonym - rejestracja WPR drugi WL, burak zaparkowany na chodniku na środku przejścia dla pieszych WPI, zapierdalająca slalomem starym BMW, tępa polska morda rejestracja WOT, trąbienie na pieszych na przejściu dla pieszych po czym start z piskiem opon między nimi-cham z LPU, kolejny zapierdalacz wymuszający pierwszeństwo z WWL, wszystkie samochody zaparkowane tuż przed drzwiami centrum handlowego, w zabronionym miejscu? Jackpot! Wszyscy jak jeden mąż przyjezdne buractwo – dodać należy że w podziemiach tegoż centrum, cały parking pusty i za darmo, ale polski cham jakby mógł to by wjechał do środka.
Na osiedlach od dwóch lat ten sam desant buractwa – samochody na trawnikach, jeden na 3 miejscach parkingowych, blokujące przejazd. Krótko mówiąc osranie reszty-ważny tylko ja. To wszystko oczywiści do czasu „pełnej integracji” czyli zmianie blach na "Warsiawkę". Wtedy już można bezkarnie szerzyć opinię o chamach z Warszawki i panującym tu prostactwie.
O ile nic mi do wędrówki ludów a wręcz jestem za, o tyle desantowi buractwa wraz z jego prostactwem mówię, stanowcze nie!
A swoją drogą polaku wiesz gdzie, Twój skradziony samochód jest elegancko cięty na części? Jeżeli nie to przeczytaj artykuł pod pięknym tytułem Ojciec i syn i luksus w stodole

piątek, 5 marca 2010

Ustawa antytytoniowa czyli zakaz palenia po polsku

Ciekawym aspektem syfu jest to, że często pojawia się narodowy zryw w słusznej nawet sprawie, który to zryw jak to zwykle w tym skretyniałym kraju bywa rozwala sobie łeb szybciej niż się poderwał.
Jest dużo medialnego szumu, wyliczenia, prognozy, wywiady, inne gówna a po fakcie i tak nic się nie zmienia. Przykładem zidiocenia tej bananowej republiki jest przegłosowana dziś ustawa o „zakaz palenia”. Debata nad ustawą, która miała nas cywilizacyjnie zbliżyć do Europy, gdzie w większości krajów panuje całkowity zakaz palenia w miejscach publicznych trwała blisko 2 lata. Im bliżej sądnego dnia głosowania tym bardziej debata była gorąca. Jak to w syfie bywa podniosły się głosy najpierw prostej hołoty która to ograniczenie trucia innych traktuje jako faszyzm (podobnie zresztą myślą o nakazie sprzątania gówna po swoim kundlu), potem tzw. „ekspertów” którzy to wyliczyli że miliony ludzi stracą pracę jak cham nie będzie mógł smrodzić komuś pod nosem w knajpie, i na koniec tzw. „ polskich polityków”- najczęściej tych będących „przeciw” licząc na głosy poparcia u nizin społecznych lubiących czasem zgasić komuś peta na plecach „bo mają do tego kurwa prawo”. Tak czy owak efekt „głośnej super restrykcyjnej ustawy jest taki” że teraz można palić w większej ilości miejsc niż przed jej uchwaleniem, innymi słowy, wracamy znów do trzeciego świata tam gdzie nasze miejsce.
I bardzo dobrze bo myślałem że coś w syfie może się zmienić, jak zwykle się nie zawiodłem!

Na kolana psie-czyli skurwysyństwo jako "sztuka"



Czasem w skołtuniałym polskim łbie narodzi się pomysł. A ponieważ pomysł rodzi się w skołtuniałym polskim łbie to i pomysł musi być skurwysyński.
Dopiero co pochowano gliniarza który po cywilu przeciwstawił się dwóm skurwysynom za co został zadźgany nożem w biały dzień, a już w skurwysyńskim polskim łbie zrodził się pomysł żeby stworzyć tzw ”reklamę”. Na której pryszczata polska buraczana morda mierzy ze spluwy do jakiegoś skulonego gliniarza. Z tym skulonym gliniarzem to swoja drogą inny temat, media dzień w dzień bombardują informacjami o tym jak to gliniarze dostają po pysku od zwykłych gówniarzy-wiadomo w chorym kraju respektu dla prawa brak, ale to w polsce norma.
Mnie jako smakosza syfu zastanawia fakt jak bardzo popierdolony musi być polski łeb żeby wymyślić tak "intrygującą" formę przekazu.

czwartek, 25 lutego 2010

No i powrót do sprawy tzw. „Customer Care” po polsku.

Od dziś zostaję naczelną wróżką syfu, zaczynam przepowiadać przyszłość, bezbłędnie. Dostałem opinie „rzeczoznawcy” w sprawie butów. Zostałem poinformowany przez but speca z papierem (papier w polsce to podstawa) że obuwie noszone 2 dni przez godzinę jest zniszczone i źle konserwowane.
Wniosek: omijaj polskie sklepy obuwnicze szerokim łukiem, szczególnie te mające z angielska brzmiące nazwy… Teraz modnie jest chlapnąć "zagramaniczną" nazwę że to niby zostaniesz kliencie obsłużony inaczej niż w syfie… Uwaga pułapka.

Rozweselił mnie ostatnio znajomy, któremu przetarły się w miesiąc portki od garnituru. Produkcja polska, firma odznaczona chyba godłem "teraz polska". Opinia "rzeczoznawcy" ze sklepu (pytanie od czego rzeczoznawcy, bo przetarły mu się w kroku): "przetarcie spowodowane nieproporcionalną budową ciałą" :)). Facet jak najbardziej mieści się w normie. Gdzie indziej nawet byłoby to śmieszne w syfie to wyrzucone ponad 2tys PLN. Odwoływał się od opinii dwukrotnie-bezskutecznie. A na koniec usłyszał od szefa sklepu-zapraszamy ponownie :)

Wracając do tematu g...

Wracając jeszcze do tematu gówna, 2 dni temu rozwaliłem koło na zasranych dziurami drogach, które i tak jak na średnią krajową są całkiem niezłe.
Niedawno media donosiły jak to na jednej z dróg wojewódzkich doliczono się na kilometrze 671 dziur.
671 dziur
Oczywiście w każdym normalnym kraju poza Republiką Absurdu, odpowiedzialny za taki stan drogi trafiłby przed sąd, ale to w normalnym kraju… W polsce nie ma winnych. Zresztą gówniane drogi przerabiamy już od 20 lat. Mnie natomiast jako smakosza syfu, fascynuje w jaki sposób gównianie nawierzchnie które już po kilku latach wyglądają jak źle ulepione ciasto „eksperci” tłumaczą zimą - zimnem a latem upałami…

poniedziałek, 22 lutego 2010

Slalom czyli czy wiosenna dieta?






Mamo czy to żuczek czy to wężyk? Ten żuczek to jest dziecko Sruczek a ten wężyk to Zasroniec, polska odmiana Zaskrońca, zostawiona przez polskiego smierdziela a dokładniej jego pieska.

Ahhh, powiało wiosną, wraz z odwilżą i ładną pogodą, jak co roku podniósł się smród gówna. Gówna w każdej wyobrażalnej formie, postaci i kolorze. Jest tak cudnie brązowo że w niektórych miejscach w centrum stolicy, trzeba chodzić slalomem na palcach żeby omijać psie gówna na chodniku przy tym względy estetyczne oraz smród powodują ze paw podchodzi do gardła. Jak żyje tak zasranego miasta na świecie jeszcze nie widziałem.
Tak, tak polski smierdziel lubi pieski ale gówna po swoim zasrańcu już nie sprzątnie. Po co, ktoś może wniesie ja na bucie do domu, rozsmaruje na klatce, w samochodzie sklepie. Zawsze można wrócić jutro w to samo miejsce popatrzyć i z powiedzieć z dumą „ooo tamto duże z lewej to mojego!”. Wszak nie od dziś wiadomo że polak nasra z przyjemnością sąsiadowi na wycieraczkę ale w końcu tu, sam przecież chodzi po tych samych ulicach i ogląda te same gówna, więc można domniemywać że też mogło by mu to troche przeszkadzać. Gdzie tam! Głębsza analiza zjawiska pozwala stwierdzić że taki stan rzeczy to kombinacja umiłowania syfu i zwykłego skurwysyństwa. Podobnie jak wpieprzanie petów za okno z samochodu czy obsraniu deski klozetowej w publicznym sraczu. Wiadomo że zbieranie gówna po psie podobnie jak zostawienie po sobie porządku to nie godne prawdziwego polaka i tak już zostanie.

poniedziałek, 15 lutego 2010

Syfu ciąg dalszy…

Jak zwykle mamy pisać o czymś innym, ale smagani polskim syfem rozdrabniamy się nad przypadkami polskiej codzienności…
Aż ręce opadają i paw podchodzi do gardła jak człowiek czyta takie rzeczy:

Za Tvn24

Atak na policjanta na Śląsku. W nocy z niedzieli na poniedziałek funkcjonariusz został pobity przez mężczyzn włamujących się do samochodu. Dwóch z nich zostało już złapanych.
Jak informuje policja Jastrzębia Zdroju, w niedzielę ok. 23:30 funkcjonariusz z wydziału prewencji zauważył trzy osoby włamujące się do samochodu stojącego na parkingu. Choć nie był na służbie, starał się im przeszkodzić. Powiedział kim jest, ale nie przestraszył tym włamywaczy.

Gdy podszedł do samochodu, włamywacze siedzieli już w środku. Przedstawił się jako policjant, wtedy został uderzony drzwiami i przewrócony. Wszyscy mężczyźni wysiedli z fiata i zaczęli bić funkcjonariusza - powiedziała rzeczniczka jastrzębskiej policji sierżant Inez Biernacka.

Trzech mężczyzn brutalnie pobiło policjanta. Funkcjonariuszowi na pomoc ruszył przypadkowy człowiek, a potem na miejsce dotarli jego koledzy z wezwanego patrolu prewencji.

Dwóch uciekło

Dwóch napastników zdołało uciec, jeden został zatrzymany. To 23-latek, już wcześniej karany. Drugiego przestępcę - jak się okazało, 16-letniego - zatrzymano w poniedziałek po południu. Jastrzębscy policjanci znają już także dane ostatniego mężczyzny.

Włamywacze będą odpowiadać za czynną napaść na policjanta i próbę krótkotrwałego użycia cudzego pojazdu - pełnoletni według normalnego wymiaru kar, 16-latek - przed sądem dla nieletnich. (…)


Primo w normalnym kraju, funkcjonariusz nosi broń, mało tego polaku, wierz lub nie-nie zawaha się jej użyć jeżeli będzie w sytuacji bezpośredniego ataku, i nie ważne czy napastnik ma nóż, siekierę czy pistolet. Tak więc lepiej nie zadzieraj z policją w krajach anglosaskich bo tam drogi rodaku, funkcjonariusz ma prawo do tzw. „Use of deadly force” czyli inaczej mówiąc do wpakowania kuli w łeb. W syfie oczywiście jest inaczej…Można lać w mordę w biały na ulicy policjanta lub zwykłego Kowalskiego bo i tak za to nic nie grozi.

No i secundo – co to w tym posranym prawie oznacza „krótkotrwała próba użycia cudzego pojazdu”. Może czas wprowadzić kategorię „próba krótkotrwałego użycia narządu” (gwałt), i długotrwałe wysłanie do parku sztywnych? (zabójstwo)

niedziela, 14 lutego 2010

Kraj nie dla normalnych ludzi...

Za Onet pl

21-letni Jarosław G. i 25-letni Rafał T. wraz ze swoimi kolegami zaatakowali mieszkańca Ząbek w pociągu relacji Tłuszcz - Warszawa Wileńska. Gdy pociąg hamował przed następną stacją, młodzi mężczyźni wypchnęli ofiarę przestępstwa z pociągu.
Jak wynika z policyjnych ustaleń, 21-letni Jarosław G. i 25-letni Rafał T. wraz ze swoimi kolegami działali w pociągach. Mieli swoją taktykę. Wybierali sobie potencjalną ofiarę, prosili ją o papierosa albo o pieniądze lub żeby udostępniła im swój telefon komórkowy.

Kiedy osoba nie zgadzała się, bili ją. Potem zabierali rzeczy, które miała przy sobie typu: pieniądze, dokumenty, telefony. Te rzeczy sprzedawali później innym pasażerom pociągu.

Takie zdarzenie dotknęło mieszkańca Ząbek. W pociągu relacji: Tłuszcz - Warszawa Wileńska grupa młodych mężczyzn podeszła do jednego z pasażerów. Zażądali od niego papierosów i pieniędzy. Kiedy odmówił, zaczęli go bić po całym ciele. Zabrali mu dowód osobisty, telefon komórkowy, odtwarzacz mp3, plecak wraz z książkami i zniszczyli mu okulary. Gdy pociąg hamował przy stacji PKP Ząbki, przestępcy wypchnęli ofiarę rozboju z pociągu.

Osoba ta dotarła do komisariatu policji w Ząbkach i poinformowała o wszystkim mundurowych. Funkcjonariusze zatrzymali już dwóch przestępców: 21-letniego Jarosława G. i 25-letniego Rafała T. Obaj przebywają w areszcie tymczasowym. Pozostali sprawcy rozboju są znani wołomińskiej policji. Schwytanie ich to kwestia czasu. Za dokonanie rozboju grozi im do 12 lat pozbawienia wolności.



Nie chodzi o ten wyrwany z kontekstu przypadek polskiego skurwysyństwa, bo gdyby prześledzić wszystkie takie wypadki jednego dnia można by zapełnić 3 takie blogi, nie chodzi nawet o to że w środku Europy można zasmakować wrażeń które można było doświadczyć 300 lat temu podróżując dyliżansem przez dziki zachód… Chodzi o impotencję tego pieprzonego kraju przy zapewnianiu bezpieczeństwa obywatelom. Jak to zwykle bywa w tego typu przypadkach „sprawcy są znani policji”. Skoro k… są, to dlaczego wożą śmierdzące polskie skurwysyńskie dupy pociągiem i regularnie napadają na ludzi. I trudno mieć tu nawet pretensje do policji gdyż ta puszcza skurwysynów za tzw. „małą szkodliwość społeczną” decyzją prokuratorów i posranego prawa.
Otóż nie ma czegoś takiego jak małą szkodliwość społeczna w zamierzonym przestępstwie, systemy prawne poza syfem dawno odkryły tą oczywistą prawdę… W syfie jednak więcej nieprzyjemności ma przeciętny Kowalski który spóźnił się ze złożeniem PIT-u niż skurwysyny z powyższego obrazka…. Ale jak zwykle w syfie, nie chodzi przecież o sprawiedliwość…

No i ten opis „grupa młodych mężczyzn” – zwykłych sk…… a nie młodych mężczyzn...

czwartek, 11 lutego 2010

Smutna sprawa zabitego policjanta

polskie skurwysynskie śmiecie zabiły człowieka który przeciwstawił się złu i skurwysyństwu. Jeden skurwiel nazywany przez polską prasę „wandalem” lub „chuliganem” rzucił śmietnikiem w szybę tramwaju. Interweniujący człowiek dostał kosą w serce. Z opisów jedno gówno go trzymało drugie dźgało nożem....
Podniósł się lament policjantów – że jak to możliwe! Nikt nie pomógł! podniósł się głos też obrońców bandytów z lewackiej Helsinskiej Fundacji Praw Człowieka, podniosły się też głosy o karze śmierci.
A ja utwierdzam się tylko w tym że w syfie nie warto palcem kiwnąć żeby coś poprawić bo można przepłacić z to życiem, lub w razie sukcesu upieprzyć się po pachy w gównie?
Pieprze od rzeczy polaku?
Wyobraźmy sobie że ów policjant miałby ze sobą Magnum 44, był mistrzem karate, lub miał pomocnika. Załóżmy przez chwilę że uszkodził by ów śmierdzące jedno komórkowe gówno lub zrobił z niego mokrą plamę, przecież w polskim szambie prawnym (państwie prawa) dostałby tyle co gwałciciel własnej córki z poprzedniego wątku. Tułał by się po sądach przez 10 lat.
Dwa polskie łyse skurwysyny były nieletnie więc w myśl ustawy wymyślonej przez jakiegoś ciężkiego humanitarnego debila grozi im najwyżej 25 lat.
Dla mnie, jako dla smakosza syfu, ciekawe jest też jak polski sąd mocno się tłumaczy dlaczego jednak nie zdecydował się zostawić dwóch skurwysynów na wolności:

Za tvn24:
Warszawski sąd zdecydował o aresztowaniu obu nastolatków, podejrzanych o zabójstwo w środę na warszawskiej woli policjanta. Sąd uzasadnił swoją decyzję wysokością grożącej im kary - ponieważ nie mają 18 lat odpowiadać będą jak nieletni, grozi im maksymalnie 25 lat więzienia.
Jak powiedział rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Mateusz Martyniuk, sąd obawial sie także, ze pozostając na wolności nastolatkowie będą mataczyć. Rzecznik dodał, że z ustaleń śledczych wynika, że "obaj działali wspólnie i w porozumieniu". Obaj też przyznali się do winy.
Z ustaleń śledczych wynika, że Mateusz N. zadawał funkcjonariuszowi ciosy nożem, kiedy Piotr R. trzymał go - mówił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Mateusz Martyniuk.


Co tu k... tłumaczyć czy tych ludzi popieprzyło dokumentnie???

I kolejny skurwysyński wątek
Za TVN24
Okazało się, że Mateusz N. był dobrze znany policji. Notowany go już między innymi za rozbój i uszkodzenie wiaty przystankowej. Najprawdopodobniej jeszcze w czwartek będą mu przedstawione zarzuty. Może mu grozić nawet dożywocie. Mateusz N., zatrzymany tuż po dokonaniu przestępstwa, przyznał się do winy. Jak się okazało, 17-latek miał pół promila alkoholu we krwi.

Typowe blokerskie skurwysyny które również u mnie na osiedlu urywają lusterka i tłuką szyby-nikogo to wtedy nie obchodzi (niska szkodliwość) tu także polaku musisz pamiętać że twoja ewentualna obrona mienia byłaby osądzona z całą surowością zasranego polskiego prawa.

No i puenta z typową polską martyrologią:
Za TVN24
W Komendzie Stołecznej Policji ogłoszono żałobę. Prezydent odznaczył już pośmiertnie policjanta Krzyżem Zasługi za dzielność. Komendant Stołeczny Policji wystąpi także z wnioskiem do MSWiA o pośmiertne nadanie funkcjonariuszowi wyższego stopnia i złotej odznaki "Zasłużony Policjant".

Wszystko super tylko czy któryś z nadętych bufonów pomyślał co by ów nieszczęśnik dostał gdyby jego akcja okazałą się skuteczna – najmniej parę lat odsiadki za sprzątnięcie polskiego śmierdzącego śmiecia…
Pod rozwagę polaku pod rozwagę…

W Świdnicy i Zielonej Górze gwałcą!



Na wypadek gdyby ktoś nie czytał wiadomości (w tym kraju niewskazane z powodów zdrowotnych) a czytał tego bloga wklejamy skurwysyńskie nienawistne proste mordy powyżej.
Nasuwają się dwa pytania:
Primo: po co skurwysynów łapać przecież i tak okaże się że nic nie można udowodnić, a poza tym kilku dziewczynom udało się uciec no i w ogóle to oni byli pijani podczas popełniania gwałtu więc niepoczytalni, no i oczywiście one same chciały bo w krótkich kieckach chodziły…
Głupie? Śmieszne? Polaku? Otóż w zeszłym tygodniu zapadł wyrok w sprawie polskiego „Fritzla” oskarżonego o wielokrotne gwałty na własnej córce! Za same gwałty marne 8 lat! No i co ciekawe sąd nie zgodził się na kwalifikację czynu jako gwałt ze szczególnym okrucieństwem bo:

Za Onet.pl
dla przyjęcia szczególnego okrucieństwa istotny jest sposób działania sprawcy, który "ponad miarę dręczy ofiarę, stosuje drastyczne metody do wymuszenia współżycia, powoduje uszkodzenia ciała".
Czyli gwałcił ale humanitarnie więc w sumie jest ok facet.
Linia obrony oskarżonego była jakże swojska:
Za Obet plz
Najwyższa jest kara 8 lat więzienia za gwałty. Jak ustalono w procesie, trwało to przez 5 lat, według śledczych - pierwsze gwałty miały miejsce, gdy dziewczyna miała 16 lat. Bartoszuk mówił w śledztwie i przed sądem, że nie gwałcił córki, a wręcz "ulegał jej namowom".
No przecież sama chciała! Rzygać się chcę…

sobota, 6 lutego 2010

Dobra polska rada

Czyż nie uwielbiamy dobrych rad rodem z syfu? W związku z zimą dziś przeczytałem ciekawą radę na TVN24. Rade daje Pan Policjant:

Liczne opady śniegu, tygodnie bez odwilży, śnieg zalegający na poboczach i brak miejsc do zaparkowania - co robić? - Korzystać ze środków komunikacji publicznej, albo zaparkować w takim miejscu, żeby samochód nie wystawał na jezdnię - radzi kierowcom Marek Konkolewski z Komendy Głównej Policji. Jego zdaniem kierowcy nie umieją jeździć w ani parkować w trudnych zimowych warunkach.

Czyż to nie wspaniała rada i proste rozwiązanie problemu odśnieżania? Takie rzeczy tylko u nas!
Niektóre cywilizowane kraje choćby nasi zachodni czy północni sąsiedzi przyjęły zgoła inną strategię polegającą na odśnieżaniu i wywożeniu śniegu za miasto. W ten sposób dzień po cięzkich opadach miasto jest odśnieżone i gotowe na kolejny „atak zimy”. W końcu kierowcy płacą podatki drogowe, płacą za parkowanie między innym po to żeby jeździć po odśnieżonych i nie usranych dziurami drogach. Tam tak ale, tu nie! Tu wujek dobra rada radzi – jak ulice zaśnieżone to do autobusiku polaku i nie narzekaj. Jakie będą kolejne super rady z serii? Jak gwałty to nie wychodź z domu a jak kradną to nie kupuj samochodu?

czwartek, 4 lutego 2010

"Customer Care" czyli obsługa klienta w Syfie.

Mój dobry znajomy, obcokrajowiec mieszkający w syfie od jakiegoś już czasu, zawsze powtarza: wszystko tu jest super ale pojęcia o customer care (obsłudze klienta) to tu jeszcze nie znają. W knajpie, w salonie samochodowym czy w sklepie, wszystko jedno, klienta ma się w dupie od momentu skasowania gotówki potem natręt może się bujać.
Dziś akurat dostałem wstęp „cutomer care w syfie” w obuwniczym. 2 dni temu kupiłem buty, okazało się że wszystko super tyle że jak jest mokro to buty po trzech krokach przemakają.
Pojechałem więc do sklepu oddać towar. Ponieważ od dawna nie kupowałem butów w polsce, zapomniałem że to nie jest tak jak w cywilizacji, gdzie przychodzisz mówisz na czym polega problem i dostajesz zwrot pieniędzy albo nową parę i jeszcze cię sprzedawca przeprosi.
Nie nie! Tu w syfie jak żeś już kliencie kupił to można cię teraz kopać w dupę do woli.
A więc w pierwszej kolejności trzeba sporządzić protokół reklamacyjny, i „wszcząć procedurę”. Buty trafią do tzw. rzeczoznawcy tj. but-speca, który dzięki wiedzy buciarskiej (???) tudzież kupionym papierze (w polsce mieć papier to podstawa) będzie się zastanawiał przez 2 tygodnie czy buty mogą przemakać.
Najśmieszniejsze jest to że ów spec z papierem jest opłacany przez sklep czyli jak by tu powiedzieć „jest mało obiektywnym specjalistą”. Czekam z niecierpliwością na argumentację która otrzymam za 2 tygodnie – z informacją że reklamacja została odrzucona bo coś tam coś tam.
Potem już droga prosta jak zakażenie syfem – czyli zapłacenie innemu specjaliście z federacji konsumentów z drugą ekspertyzę, mediacja ze sklepem, sąd polubowny, potem powszechny. Podsumowując zmarnowany rok. Należy bowiem pamiętać że zgodnie z zasadami syfu klient ma wszelkie prawa czyli żadne. Opcja druga - olanie tego całego gówna i nie zawracanie sobie dupy zakupami czegokolwiek w syfie. Lepiej zostawić pieniądze gdzieś gdzie cię szanują i gdzie chce się wracać...

środa, 3 lutego 2010

Zima zaskakuje drogowców

Zastanawia mnie, dlaczego zima, bądź co bądź będąca normą w tej szerokości geograficznej, od mniej więcej 115 tys lat zostawia ten żałosny kraj na skraju klęski żywiołowej. Wystarczy, że mrozek zaszczypie polaczka w dupę i okazuje się że przestają jeździć pociągi, ludzie są bez prądu inni bez wody, ogrzewania, a jeszcze inni zostają odcięci od świata całkowicie. No i te DROGI! Zasrane dziurami wielkości kraterów. "Drogowców" taki stan rzecy specjalnie nie obchodzi gdyż mało kto ma determinacje by walczyć o rozwalone zawieszenie. Zresztą nawet "naprawa" polega na zalepianiu dziury gównem wystającym 5 centymetrów ponad reszte jezdni-przecież nie opłaca się robić dobrze.

Ciekawym zjawiskiem jest też odsnieżanie, otóż zawsze „zima zaskakuje drogowców”. Ale już jak ruszą to rypią często czarny asfalt no bo w końcu trzeba nakręcić kilometrów żeby zapłacili-co z tego że śniegu już na drodze nie ma. Efektem zimy są syf i dziury na których urywasz Polaku swoje podwozie, tracisz zdrowie lub powodujesz wypadek. Jak zwykle nie ma odpowiedzialnych a batalia przed polskimi sądami będzie ciągnęła się latami... O to przecież chodzi

Wyrok za dzieci w beczkach

Za TVN24
Dzieci w beczkach

Ot i kolejny przykład polskiej patologii. Brak słów...

Cóż przykładna rodzina z najokazalszym domem w całej wsi. Wszystko super! Pewnie w kościele też co niedziele. A jak już jest dom i fura to można powiedzieć paniska!

Ciekawe są jednak wyroki polskich zasyfiałych sądów. Pamiętajmy bowiem że wyrok tu nic nie znaczy. Jest wyrok potem apelacja potem znowu wyrok potem apelacja od apelacji i ponowne rozpatrzenia-machina syf prawnego musi się toczyć wolno i okazale. Zastanawia jednak logika orzeczeń. Otóż paru sprawiedliwych sędziów, siadło na swoich dupach i stwierdziło że w sumie dla pana na włościach 12 latek to będzie za dużo jak za kiszenie pięciorga dzieci! A jakże może jeszcze dobrze rokuje i wyjdzie jako sprawiedliwy porządny Polak. W efekcie dostał Pan „tylko” osiem, wyjdzie zapewne po czterech. Pani no jednak 25…

piątek, 22 stycznia 2010

Smakowanie skurwysyństwa

Artykulik

Za Onet:

Pan Zbigniew z Przemyśla razem z sąsiadem i kuzynem postanowili coś ugrać. - Wiadomo, żyjemy z renty, trochę sobie dorabiamy to tu, to tam, ale ogólnie to bieda – narzeka pan Zbigniew. Postanowili naciągnąć firmy ubezpieczeniowe na kilkanaście tysięcy złotych. Wykupili polisy w kilku firmach jednocześnie, a po kilku miesiącach zgłosili obcięty kciuk. Wpadli, bo każdy wysłał to samo zdjęcie do kilku ubezpieczycieli. Jeden z agentów sprzedawał polisy kilku firm i skojarzył zdjęcie, bo kolega z departamentu analizy szkód pokazał mu dokumentację. – Kuzyn mówił, że wystarczy zdjęcie palca i że nie wzywają, ale nas wezwali przed komisję - narzeka pan Zbigniew. W branży na takie uszkodzenia mówi się „na drwala”, zdarzali się rekordziści, którzy obcinali sobie kilka palców po to, żeby za każdy z nich zgarnąć odszkodowania.



Smakuj Polaku z radością polskie skurwysyństwo. Dwóch smierdzeli, „renta załatwiona kurwa jest ale na wóde brak” więc upierdolim sobie po kciuku a ubezpieczenie odda.Krótko mówiąc wydymamy system. Nie udało się „narzeka Pan Zbigniew”. Miał jak to „się po polsku mówi pecha”. Przejebane to życie….

Państwo prawa cz. 4

Trybunał

Czasem nawet w syfie ktoś w przypływie chwilowego przebłysku palnie jakiś sensowny, prosty pomysł przeciwko chłostaniu skurwysyństwem. Zupełnie jak w normalności. Jeżeli jednak pomysł jest sensowny to na pewno w tym kraju jest nie-konstytucyjny. Tak tak Polaku. Syf ma to do siebie, że próba katapultowania się ponad syf gwarantuje rozbicie mordy przy upadku. Syf sam sobie wsadza patyk w szprychy.

Przykład 1

W przypływie oświecenia ktoś stwierdził „skoro polski skurwysyn nie szanuje nawet własnego życia tym bardziej czyjegoś, jeździ najebany-to trza mu zabrać samochód, zlicytować- i po sprawie”. WOLNEGO GRINGO! Wielki Trybunał Konstytucyjny (czytaj banda starych zasłużonych dla wymiaru nie-sprawiedliwości precli) „zbadała sprawę”. I doszła do wniosku że zabieranie samochodów jest niekonstytucyjne. (w wykładnie nawet nie chce mi się wchodzić). I chuj-skurwysyny dostały swoje wraki powrotem i mogą konstytucyjnie już zabijać ludzi i pierdolić prawo.

Przykład 2

Ktoś w przypływie oświecenia (chwilowego) doszedł do wniosku.” Skoro alimenciarzu nie po katolicku było użyć gumy zawczasu, narobiłeś bachorów za które nie chcesz teraz płacić a śmierdzącą dupę wozisz samochodem-bo mimo tego że masz samochód i forsę to firma jest na babcie, wujka czy chuj wie kogo jeszcze- i wszyscy to wiedzą ale „wymiar” nie może tego udowodnić , to i śmierdzącej dupy woził nie będziesz! Zatrzymamy ci prawo jazdy”. WOLNEGO GRINGO! Takie cuda to tylko na dzikim zachodzie! W zasranym syfie, trybunał konstytucyjny „zbadał sprawę” i zawyrokował że zabieranie PJ za niepłacenie alimentów jest niekonstytucyjne! Możesz więc polski alimenciarzu dalej wozić niemytą dupę swoim BMW, pukać kochankę na boku a twoje bachory niech żyją w nędzy. Wszystko jak najbardziej konstytucyjnie!

Państwo prawa cz. 3

Sprawa Olewnika

Nie ma chyba osoby która mieszka pod tą szerokością geograficzną która nie słyszała o tej sprawie. Sprawa na pozór oczywista, można by powiedzieć polsko typowa: porwali chłopaka dla okupu, więzili, torturowali, okup dostali ale i tak zamordowali. Minęło 10 już prawie lat. 10 lat kompromitacji, osrania przez wymiar sprawiedliwości i tzw. ”organy ścigania”, kluczenia błagania, słania listów do ministerstw, pierdolenia kocopałów przez komisje śledcze i wiecie co? I chcą teraz odkopać ciało żeby sprawdzić czy Olewnik to na pewno Olewnik! Noż kurwa mać! 10 lat męczarni a może się okazać że po nic bo może to nie ten facet. To już nawet nie jest nawet Kafka to jest polski syf-Srafka.

Państwo prawa cz 2

Wiesz polaku co to za znak?





To znak który zezwala na zatrzymywanie/parkowanie po wcześniejszym włączeniu świateł awaryjnych (awaria jest tu zbędna a wręcz niewskazana) lub posiadaniu dobrego wyjaśnienia w stylu „tak ale ja tylko ……”. Przykłady można mnożyć w setkach. Ale taki najfajniej ilustrujący SZAMBO tego zidiocianego kraju można zaobserwować gdzie???……pod polskim sejmem!
Jest uliczka, zakazy na całej długości. Nie przeszkadza to Zenkom autobusiarzom parkować autokarów na kilka godzin na całej długości (jest też znak informujący że parking dla autokarów jest kilometr dalej). Do autobusiarzy dołączają taksiarze a potem reszta. Przechodzące tam przez jezdnie dzieciaki wchodzą wprost pod nadjeżdżające samochody, robi się korek. I co? I gówno! Najlepsze jest to że przejeżdża tędy 100 razy policja 500 razy straż miejska – Ci ostatni wolą ruchać frajerów ulice dalej-miło łatwo i przyjemnie, i co najważniejsze bez powodu (samochody nikomu nie przeszkadzają ale znak jest tam właśnie po to żeby dymać….. miło łatwo i przyjemnie.)
Kiedyś próbując przejechać między dwoma debilami w autobusach zapytałem „stróżów prawa” parkujących obok o co chodzi?


-Aaaa bo to autokary co przywożą dzieci na wycieczki
-No dobra ale tu nigdzie nie jest napisane że nie dotyczy autokarów z dziećmi na wycieczkach-a co z nie-autokarami.
-Aaaa no ale wtedy to by trzeba wszystkich karać.
-Noż kurwa!!!! (to już pomyślałem)



Widzisz mały paradoks Polaku, „pod nosem” ciała ustawodawczego twojego zasyfiałego kraju łamie się prawo na oczach „stróżów prawa” i wszyscy mają to w dupie: „bo….


Ale mechanizm działa też w odwrotnym kierunku...

Przykład: droga z Warszawy na Konstancin tzw. Gierkowska - towarzysz gierek wybudował sobie taki odcinek „Katowickiej” żeby szybciej dojeżdżać do domu. 2 pasy ruchu w każdym kierunku przedzielone pasem zieleni. Żadnych zabudowań. Na Katowickiej można jechać 110 tu ograniczenie 60. Dlaczego? ch… wie! Jeden debil znak postawił drugi kasuje forsę. Jakieś przesłanki logiczne?- ŻADNE! I tu drogi Polaku najlepsze. Pewien szacowny znajomy stwierdził-pierdole nie płacę idę do sądu (ponieważ jest szacowny ujął to inaczej). Na rozprawie sędzina przyznała mu rację! Mało tego sama przyznała że łamie tam przepisy jeżdżąc za szybko i że ograniczenie do 60ciu jest tam debilizmem, ale PRZEPIS JEST PRZEPIS!!! Więc kara musi być!
Widzisz Polaku jak działa twój kraj. Banda debili decyduje o porządku prawnym, co w efekcie daje debilne niezrozumiałe prawo, co daje brak poszanowania wobec prawa, co daje polski SYF!!!

środa, 20 stycznia 2010

Smaganie skurwysyństwem

Kochani, cały czas na tapecie mamy kolejny odcinek „Państwa Prawa” lecz smagani codziennym skurwysyństwem znów musimy zdać kilka relacji na gorąco.

-Dziś media podały że istnieją spore szanse na przejęcie LOT-u przez alians SkyTeam. Informacja o tyle fatalna że korzystam od lat ze Skyteam i ani razu nie miałem przyjemności oglądać zapitych skurwysyńskich polskich mord. Żadnych pyskówek, rzucania „kurwami”, skurwysyńskiego chlania i darcia mordy, szarpania i palenia w sraczu samolotu. Niestety dni radości są policzone…

-Druga ciekawa sprawa

Szczekanie Kundla


Pan, Sławomir (już samo imię wskazuje, że ma wąsy i lubi się regularnie napierdolić), cieszy polskiego ryja, bo głupi sąsiad wkurwiał się ciągłym szczekaniem jego pieska. Sprawa trafiła - a jakże na wokandę i jak na bagnisty syf przystało ciągnęła się 3 miesiące (pewnie też była wielowątkowa i bardzo skomplikowana). Skończyło się uniewinnieniem polskiej śmierdzącej dupy pana Sławomira. Jak piszę nam TVN24:

Za TVN24
Właściciel przez trzy miesiące czekał na decyzję sadu. W tym czasie radni jednogłośnie podjęli decyzję o zmianie kontrowersyjnej uchwały. - Natura zwierząt jest taka, że psy szczekają, a wróble ćwierkają i trudno mieć do zwierząt o to pretensje - tłumaczy Tomasz Kacprzak, Przewodniczący Rady Miejskiej Łodzi.

I proszę! Super myślenie polskiego kołtuna-debila. Zwierzęta również srają i też trudno mieć o to do nich pretensję a czasem nawet gryzą.
Zdziwiłbyś się wielce Polaku, ale w krajach cywilizowanych właściciele odpowiedzialni są za swoje zwierzęta w tym również za zakłócenia porządku, które te powodują. Baaa w większości kamienic ze względów porządkowych jest zakaz trzymania psów powyżej pewnej wielkości. Co więcej przepisy lokalne dot. Zakłócania spokoju są bardzo restrykcyjne, ale to gdzie indziej. Inaczej jest syfie! W syfie kundel może ujadać przez 24 godz na dobę, jego skurwysyński właściciel nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Co z tego że inni się męczą, pracują, potrzebują spokoju-chuj im w dupe.
Co ciekawsze niedawno jakiś sąd wydał zakaz grania na skrzypcach dzieciakowi uczącemu się w szkole muzycznej (grał podobno ok. 1,5 godz dziennie) . No i masz, co chciałeś Polaku-twój raj! Nie sposób uciszyć tępego polskiego kołtuna ale jakże łatwo dopierdolić i zniszczyć kogoś kto ma jakąś pasję wrażliwość i coś chce w swoim życiu tworzyć… Smakuj z radością!

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Policja: Obywatelu nie spożywaj trunków niewiadomego pochodzenia!

Przerywamy cykl państwo prawa by donieść o tragedii która wydarzyła się we wsi Barachowice. Trzy osoby zmarły, 2 walczą o życie. Tragedia!

Za Tvn24:

Trzy osoby zmarły, dwie walczą o życie w szpitalu. Mieszkańcy wsi Brachowice k. Zgierza (Łódzkie) wypili alkohol służący do celów przemysłowych - glikol. Jak twierdzi jeden z poszkodowanych, była to rozpałka do pieca. Policja wyjaśnia okoliczności zatrucia i apeluje, aby nie spożywać trunków niewiadomego pochodzenia.
W niedzielę wieczorem policjanci zostali powiadomieni o zgonie 62-letniego mieszkańca wsi pod Zgierzem. Jego 53-letnia żona oraz mężczyzna z którymi pili, zostali przewiezieni przez pogotowie w ciężkim stanie na oddział toksykologii. Jak twierdzi jeden z uratowanych, pili rozpałkę do pieca - napisał internauta na Kontakt TVN24.

Płyn do ogrzewania


Z ustaleń policji wynika, że małżeństwo w ciągu dnia piło alkohol przyniesiony przez ich 38-letniego znajomego. Mężczyzna ten zajmował się pracami wykończeniowymi budowanego właśnie domu. Okazało się, że cała trójka wypiła razem około 3 litrów glikolu, który był przeznaczony do ogrzewania budynku, w którym nocował 38-latek.

- Policjanci dotarli do 38-latka w samą porę, jego stan pogarszał się z minuty na minutę. Mężczyzna trafił do szpitala - relacjonowała rzeczniczka zgierskiej policji Magdalena Złotnicka.

Więcej ofiar z jednej wsi


Okazało się jednak, że to nie wszystkie ofiary zatrucia alkoholem. Tej samej nocy pogotowie ratunkowe zostało wezwane do dwóch mieszkańców tej samej wsi. Mężczyźni w wieku 41 i 42 lat także pili glikol w sobotę wieczorem razem z 38-latkiem. Niestety, gdy lekarz przybył na miejsce, obaj już nie żyli.

Zgierscy policjanci ustalają czy jeszcze inne osoby piły podejrzany alkohol i mogły zatruć się glikolem. - Policjanci apelują o to, aby nie spożywać alkoholu niewiadomego pochodzenia, a z całą pewnością, aby nie pić alkoholu przeznaczonego do innych celów niż spożywcze - powiedziała podinsp. Joanna Kącka z łódzkiej policji.


Polaku! Słuchaj mądrego apelu policji! Nie chlaj wszystkiego co może mieć procenty a jeżli już to nie od razu 3 litry! Nawet twoja wytrenowana litrami gorzały pitej bez powodu wątroba, może tego nie przerobić!

sobota, 16 stycznia 2010

Państwo prawa cz.1

Jeżeli drogi Polaku siedzisz sobie w zaciszu swojego, domu, samochodu, ogródka i myślisz że właśnie to jest twoja oaza dająca ochronę przed smagającym skurwysyństwem, pomyśl ponownie!
Może się bowiem zdarzyć że ktoś będzie chciał Ci tą oazę zapierdolić a ciebie utłuc. Może się też zdarzyć że przez wpojoną Ci przyzwoitość będziesz może musiał kiedyś stanąć w obronie, kobiety, dziecka, czy zwyczajnie innej osoby która stałą się ofiarą agresji.
W jakiekolwiek sytuacji byś się nie znalazł pamiętaj że w polsce za tak haniebne postępowanie, bekniesz sromotnie.
Znajdzie się paragrafik na twoje poczucie sprawiedliwości i przyzwoitość zresztą też.
Za uszkodzenie skurwiela w obronie własnej lub czyjejś zapłacisz jak za człowieka. Przykładów są tysiące i raz na jakiś czas rozpisują się o nich pismaki ale potem i tak wszsytko cichnie i jesteś polaku w głębokim gównie sam. Lepiej więc zamknąć mordę i dać się zabić lub udawać że nie widzisz…
Czasem, jeżeli jesteś za głupi żeby oddać życie lub mienie a górę weźmie instynkt samozachowczy, skończysz jak chłopy spod Włodowa. Którzy w obronie życia, pozostawieni sami sobie, załatwili recydywistę latającego z siekierą po wsi. Pamiętajmy że zostali sromotnie za to ukarani wyrokami odsiadki a sąd nazwał ich haniebny czyn samosądem (wow cóż za odkrycie). Dopierdolił im również prof. Hołda. z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka (tak to ta lewacka organizacja dbająca o to żeby więźniom nie było za ciasno i żeby zwykły obywatel za bardzo nie brał poczucia sprawiedliwości na serio):
Cytat za dziennikiem:
Innego zdania jest prof. Zbigniew Hołda z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. "Uważam, że sąd nadzwyczajnie złagodził karę i w tym wypadku nie powinno być mowy o zawieszeniu jej odbywania. Powiem więcej, gdybym był prokuratorem składałbym apelację z żądaniem podwyższenia kary" - mówi DZIENNIKOWI Hołda.

Sprawa rzecz jasna ciągnęła się latami (norma). Sądowi zależało na tym żeby zbadać sprawę dokładnie. Jak mówiła sędzina
"Sprawa ta jest nad wyraz skomplikowaną, złożoną, o skomplikowanym, wielowątkowym stanie faktycznym (...). Sprawa ta wymagała od nas ogromnego wysiłku intelektualnego, skrupulatności. (...) Sąd cały czas pamiętał, by przy wnioskowaniu kierować się przede wszystkim artykułami 5 i 7 kodeksu postępowania karnego…

I znów polska zasrana zagadka: banalna sprawa a jednak dla polskiego wymiaru sprawiedliwości „skomplikowana i wielowątkowa”. Jakie tu są k… wielo-wątki? Wielowątkowa to jest sprawa Madoffa a nie debila latającego z siekierą po wsi!

Koniec końców po straceniu kilku lat na przepychankę prawną i odsiedzenia swojego w aresztach chłopy zostały ułaskawione przez Prezydenta.
Tak to jest że tam gdzie syf machiny prawnej sobie nie radzi a podniesie się raban wokół sprawy to zapaść prawną trzeba „przypudrować” zawiązując komisję śledczą.
Komisja po paru tygodniach nawet nie wie czego szuka, jest nawzajem skłócona a po paru miesiącach jest już totalny chaos. Problem w tym że walka odbywa się nie o sprawiedliwość a ze sprawiedliwością – po polsku.

czwartek, 14 stycznia 2010

Śmierdziel w przestworzach

Dziś pojawiła się piękna perełka o chamstwie i skurwysyństwie rodaków w przestworzach. A już myślałem że to znowu to moje malkontenctwo. Jak widać niestety, ot normalka którą na własnej skórze odczułem. Odczułem zmieniłem przewoźnika polskiego na innego i nigdy nie latam tam gdzie polskie chamstwo.
Historia opisana przez stewarda.
Historia o tyle ciekawa że samolot to w końcu hermetyczna bańka, mikroświat, odbicie polskiego skołtunienia prostactwa i skurwysyńśtwa

Za Onet pl

Pierwsza uwaga autora:

„Zdaję sobie sprawę, że krąży o nas wiele stereotypów. (mowa o personelu pokładwoym) Potocznie uważa się, że stewardessy są głupiutkie i łatwe, a stewardzi to również nie grzeszący inteligencją geje.”


Nie znam stereotypów poza tym że polacy kradną i chleją i są chamami (ale to chyba nie stereotyp) ale brzmi to bardzo po polsku. W końcu dla polaka każdy obcy to dziwka albo pedał. Nieważne że sądy tego typu wypowiadane są przez polskich śmierdzieli którzy warci są mniej niż ich odpicowane 10 letnie sprowadzone ze szrotu BMW. Ważne żeby kogoś obsrać i wylać gówno-wtedy od razu lżej na polskim sercu.


„Nikt za to nie przepadał za kierunkami wyspiarskimi. Wielka Brytania jednoznacznie kojarzyła się z rodakami latającymi do pracy. Co tu dużo ukrywać, nie były to dobre skojarzenia. Na rejsach "na zmywaki" przeważali kiepsko ubrani Polacy, czasem wulgarni, nadużywający alkoholu, czasem - po prostu wystraszeni.”

No i znów występy naszej reprezentacji narodowej na wyspach... sam miodzik…

No i nasze ulubione! Bo sprawdzone na własnej skórze.

Jeszcze cięższymi i trudniejszymi lotami były wakacyjne czartery. (…)
Oczywiście Polacy lubią wnieść na pokład siatki z litrami alkoholu zakupionego w sklepach wolnocłowych. Start samolotu dla niektórych jest sygnałem do otwarcia butelki, choć są i tacy, którzy zaczynają popijanie jeszcze wcześniej, oczekując na samolot w terminalu.


Picie na pokładzie jest niezwykle uciążliwe i dla personelu, i dla współpasażerów. Jak się jednak wydaje, jest stałym rytuałem wakacyjnym części Polaków. Należy się przecież wyluzować... Niestety niektórym upojenie alkoholowe odbiera zdrowy rozsądek i rozwiązuje języki. Aż trudno uwierzyć, jakimi chamami potrafią się okazać pasażerowie.

Po co facetowi lecącemu z ładną żoną i uroczymi dziećmi na wczasy do Egiptu awantury na pokładzie? A jednak... Pamiętam taki przypadek jak dziś.

On, na oko 30-40 lat. Z wyglądu dorobkiewicz z "klasy średniej". Ubrany w sieciowym sklepie, niestety bez większego gustu. Ona z kolei dużo bardziej sympatyczna, aczkolwiek nadmiar biżuterii zdradza też nie do końca wyrobiony guścik. Oboje, mimo obecności dzieci, zaczynają pić alkohol. On zdecydowanie więcej. Jest palaczem, więc po kilku głębszych nie może wytrzymać bez dymka.

Po dwóch godzinach zostaje przyłapany na próbie zapalenia papierosa w toalecie. Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby wrócił na swój fotel i zasnął, w końcu lot do Egiptu trwa około czterech godzin. Niestety podchmielony pasażer zaczyna wyzywać koleżankę, która próbuje zapobiec pogorszeniu sytuacji. Nie udaje się. Delikwent zaczyna się z nią szarpać. Wraz z kolegą i przypadkowym pasażerem odrywamy go od biednej stewardessy i doprowadzamy siłą na miejsce.


No i obrazek, polskiego skurwiela na wakacjach, od początku trzeba się „wyluzować” czytaj najebać. A potem skurwysyństwo wychodzi samo zza skóry, darcie ryja, przekleństwa, szarpanie i wyzywanie kobiet ot wszystko co siedzi pod skórą skurwiela i maluje się na wykrzywionym złowrogim pysku. Jak by było jeszcze komu po mordzie dać to już "urlop" można by zacząć w samolocie na dobre!



Istnieją też inne sposoby. Świetną miarą obycia i ucywilizowania pasażerów jest to, jak szybko odpinają pasy po wylądowaniu samolotu, gdy jeszcze kołuje po pasie startowym.

Prawie nikt z pasażerów z Zachodu nie odpina pasów i nie wstaje w momencie, kiedy samolot kołuje jeszcze po pasie, a sygnalizacja "zapiąć pasy" jest włączona.


A polak i owszem!


Najgorsze jest, że wielu pasażerów w Polsce po prostu nie szanuje podstawowych zasad bezpieczeństwa. Z góry przepraszam za niepoprawność, ale im pasażer na oko "głupszy", tym bardziej prawdopodobne, że nie zastosuje się do reguł. Często nie dlatego, że nie rozumie, ale dlatego, że głupią radochę sprawi mu zachowanie "na opak".


I należy zadać pytanie-czy latają też normalni polacy? Tak latają ale toną często w oazie chamstwa i prymitywu...

poniedziałek, 11 stycznia 2010

O forach internetowych, jeszcze raz.

Ot taka sobie obserwacja z ostatnich kilku dni (choć tematów o syfie co niemiara): Gdzie indziej na forach internetowych ludzie naprawdę ze sobą rozmawiają! Naprawdę! Nie ważne czy rozmowa jest o polityce, filozofii, seksie czy samochodach. Ludzie rozmawiają!
Wylewanie na siebie nawzajem gówna, bulgoczących kompleksów, i rzucanie się nawzajem do gardła, za każde słowo to jednak domena polska… Niestety…

czwartek, 7 stycznia 2010

Machina prawna...

Zawsze zastanawiało mnie jak to jest że sprawy będące tak porażająco oczywiste że nawet 2 latek potrafi je zrozumieć, w polskiej sądowej zasranej rzeczywistości nabierają nieprawdobodobnie wielkiej zawiłości. Do tej pory zagadnienie to pozostaje bez sensownej odpowiedzi poza, rzecz jasna, jedyną sensowną odpowiedzią tj. niewidoczną ręką syfu lub jak to mówią niektórzy badacze „polskim rykiem”. "Proces Kafki" to przy tym Pikuś!

Otóż mamy kolejny przykład z serii kloaczanych nowel. Naprawde Warto poczytać.
Za TVN 24

W maju 2009 r. Łukasz N. celowo wjechał swoim "maluchem" w 16-letnią rowerzystkę. - Uderzył we mnie, ja się zaczepiłam o coś w aucie, a on mnie wlókł - zeznawała w czwartek dziewczyna. Przed olsztyńskim sądem właśnie rozpoczął się proces. N. jest oskarżony o usiłowanie zabójstwa.
Wiosną ubiegłego roku na rowerową wycieczkę udały się dwie szesnastolatki. Jechały na drodze w kierunku miejscowości Łańsk pod Olsztynem.

- W pewnym momencie obie koleżanki wyprzedził fiat 126 p, którym kierował Łukasz N. Po kwadransie mężczyzna zawrócił, zjechał na lewy pas ruchu, a następnie przyspieszył i celowo skierował się na jadące prawidłowo rowerzystki - mówił jesienią, po złożeniu aktu oskarżenia, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Mieczysław Orzechowski.
"Zrobił to celowo"

O celowym zachowaniu oskarżonego mówiła już podczas procesu poszkodowana 16-latka powiedziała. Zeznając przed sądem powiedziała, że odniosła wrażenie, że kierowca "malucha" celował właśnie w nią. Dodała przy tym, że pamięta jak głową wybiła szybę auta. - Wtedy jedną ręką chwyciłam się za tablicę rozdzielczą samochodu, a drugą ręką za miejsce, gdzie była szyba, ale ten kierowca mnie zepchnął z maski. Ja się paskiem od spodni zaczepiłam o coś w samochodzie, a on mnie wlókł - opowiadała w czwartek nastolatka.

Zaprzecza, że chciał zabić

Oskarżony, 26-letni dziś Łukasz N. - wcześniej trzykrotnie karany m.in. za jazdę po pijanemu - przyznał przed sądem, że prowadził samochód mimo sądowego zakazu, i że uderzył w rowerzystkę. Zaprzeczył jednak, że chciał zabić dziewczynę.

Z zeznań, jakie złożył w śledztwie, a które w czwartek odczytał sąd, wynika, że N. prowadząc kupionego kilka dni wcześniej "malucha" na chwilę stracił z oczu jezdnię, bo schylił się po papierosa.

Wtedy miał niespodziewanie uderzyć w rowerzystkę, która - według niego - jechała środkiem drogi. Mężczyzna przyznał, że nie hamował po wypadku, bo się wystraszył.

Uciekł, bo "widział, że dziewczyna żyje"


Potwierdził też, że nie wezwał do dziewczyny pomocy medycznej, choć miał ze sobą telefon komórkowy. Widział, "że żyje, bo się ruszała". Po wypadku Łukasz N. uciekł, ukradł przy tym jej rower i przed dwa dni ukrywał się przed policją.

W czwartek powiedział przed sądem, że takie zachowanie wynikało ze strachu, zapewniał, że tego dnia nie pił alkoholu i nie brał narkotyków. Inaczej mówią przesłuchani w śledztwie świadkowie.

Biegli podważają linię obrony

Zdaniem jednego z wysłuchanych przez sąd biegłych, przed zderzeniem z rowerzystką N. przyspieszył, a po zderzeniu nie hamował, bo na jezdni nie było żadnych śladów takiego manewru.

Wersję oskarżonego, że zagapił się i uderzył przypadkowo w rowerzystkę biegły podważył ponieważ jego zdaniem wówczas nastąpiłby inny rozkład wgnieceń w aucie.

- Wgniecenia wskazują na zderzenie czołowe - stwierdził ekspert i dodał, że jego zdaniem rowerzystka jechała zgodnie z przepisami. - Ten wypadek odbiegał od standardów - podkreślił biegły. W swojej opinii napisał, że tor jazdy samochodu wskazuje na to, że kierowca świadomie zjechał na tor jazdy rowerzystek, by w jedną z nich uderzyć.

Ledwo przeżyła

Biegły lekarz sądowy powiedział, że dziewczyna miała dużo szczęścia, że w ogóle przeżyła. Lekarz przyznał, że "podobne obrażenia u ofiar wypadków spotyka na sali sekcyjnej".

Poszkodowana rowerzystka została trwale oszpecona i jest wciąż leczona - ma na całym ciele, w tym na twarzy i dłoniach, długie blizny. Wiele z nich jest sinych i wypukłych. Z powodu obrażeń dziewczyna nie może biegać, jak powiedziała sądowi, po godzinie chodzenia bardzo bolą ją nogi (pięta została zdarta do kości tak, że musiała mieć przeszczep) i kręgosłup, z powodu uszkodzenia kosteczek słuchowych dziewczyna prawie nie słyszy na jedno ucho.

Poszkodowana boi się oskarżonego

Dziewczyna nie chciała w sądzie zeznawać w obecności oskarżonego, nie chciała też przyjąć jego przeprosin. Jej matka listownie poprosiła sąd, by jej córka była przesłuchiwana pod nieobecność na sali rozpraw oskarżonego, bo dziewczyna wciąż się go boi.

O to samo poprosiła matka koleżanki poszkodowanej, z którą feralnego dnia nastolatka wybrała się na wycieczkę rowerową. Dziewczyna także powiedziała sądowi, że odniosła wrażenie, iż kierowca celowo uderzył w jej koleżankę. Zdaniem prokuratury, tylko natychmiast wezwana przez koleżankę pomoc uratowała 16-latce życie.

Kolejna rozprawa odbędzie się w piątek - sąd zapowiedział, że odtworzy wówczas filmy nagrane na miejscu wypadku przez dziadka poszkodowanej dziewczyny.


Znów czuje niemiłosierne chłostanie polskim skurwysyństwem.

-Mamy oto tępego skurwiela TRZYKROTNIE KARANEGO!!! za jazdę po pijaku z sądowym zakazem prowadzenia samochodu (i oczywiście gówno z tego bo wymiar niesprawiedliwości nie potrafił skutecznie zatrzymać debila recydywisty).
-Mamy zeznania ofiary, 16latki, która nie ukrywajmy została przez skurwionego debila kaleką.
-Mamy co najmniej dwóch świadków.
-Mamy spierdolenie z miejsca wypadku (w polsce norma)

To są fakty!

I CO? I wysoki sąd, rzesz kurwa, powołuje biegłych którzy debatują czy SKURWYSYN MOŻE SIĘ SCHYLIŁ W CZASIE JAZDY PO DROPSA CZY MOŻE PO NIEDOPALONEGO KIEPA! Nosz kurwa!!!
Na dodatek wysoki sąd postara się żeby ofiara przeszła przez piekło.
Jak zwykle brakuje zdowego rozsądku-obecnego w innych systemach prawnych. Tak tak drogi polaku są kraje gdzie przpisy są tylko punktem wyjściowym do orzecznictwa, podstawowym jest poczucie sprawiedliwości...

Wiedz też drogi Polaku że gdyby trafiło na chujka z kasą który by szedł w zaparte, to wprawny adwokat załatwił by sprawę, raz dwa tak, że dziewczyna trafiła by pewnie do paki. Już coś podobnego opisywaliśmy…

Pokaż jak jeździsz a powiem ci kim jesteś…

Czy nadejdzie kiedyś taki dzień. JEDEN! który będzie można przejeździć od świtu do nocy bez bycia wychłostanym do granic polskim skurwysyństwem drogowym?
Dziś przerabialiśmy znów chuja w 30 letnim żużlu z gwiazdą mercedesa na wiejskich numerach który jak na skurwysyna przystało TWARDO wali lewym pasem mimo że prawy oczywiście pusty aż po horyzont. Nie działa miganie światłami trąbienie NIC. Ok. –może pijany-jesteśmy w polsce więc opcja wielce prawdopodobna – objeżdżamy więc prawym pasem. Lecz jak tylko zrównujemy się na prawym, wtedy chuj twardo na gaz aż mu olej po gaciach tryska. Ok więc my znów na lewy żeby było zgodnie z przepisami-że może się da wyprzedzić. Znów ni chuja i znów zwolnienie do zera. I tak kilka razy. Wszystko na typowo polskim skurwysyńskim szczękościsku wykręcającym polskiego ryja. Skurwiel zastosował zasadę „JA CIĘ CHUJU NAUCZĘ”. I nauczył…
No i już standard: pas do skrętu w prawo-zawsze kilku skurwysynów TWARDO napierdala na wprost, do końca, po wymalowanych wysepkach żeby wpierdalać się na kursie kolizyjnym na tych co grzecznie stoją w kolejce. Nie wiadomo dlaczego jeden z drugim polski skurwiel czują się uprzywilejowani? Tu panuje zasada „PIERDOLE RESZTĘ”. Ostre jak wejście w osranych gumiakach do teatru (tylko gdzie ten teatr w tym syfie). I nie ważne czy ktoś jeździ starym Golfem czy nowym Audi. Gówno we łbie i na butach wystaje wszędzie. Najgorsze w tym jest to że ci grzecznie stojący w kolejce lub nazywając po polsku: FRAJERZY, mogą w tym kloacznym syfie jedynie zaciskać mocniej zęby. Idę o zakład że w momencie staranowania skurwysyna, pomimo ewidentnej winy wpychającego się skurwiela polska policja + system prawny uznają że nic nie można udowodnić. Wyjście i nastukanie po mordzie grozi już z automatu karą z kodeksu karnego. I znów skurwiel okaże się poszkodowany a w jego obronie twardo stanie polskie prawo… (Esej na temat polskiego systemu prawnego - coming soon)

Dziś z ciekawych obserwacji, widziałem też darmozjadów ze Sraczy Miejskich mozolnie zakładających na koła blokady w miejscu gdzie parkowanie jest zakazane znakiem lecz nie wiadomo czemu, gdyż samochody ABSOLUTNIE NIKOMU nie przeszkadzają ani nie stanowią zagrożenia w ruchu. Ale znak jest i można frajerów trzaskać bez wysiłku. Zresztą znak jest w tym miejscu między innymi właśnie po to. Czy mówiłem że kasują wszystkich? Przepraszam oczywiście nie trzaskają taksiarzy którzy parkują DOKŁADNIE W TYM SAMYM MIEJSCU tyle że po drugiej stronie ulicy tam też stoi TAKI SAM znak zakazu ale przecież swój swojego nie ruszy. Dodam jeszcze że przecznice dalej parkują autokary przywożące dzieci na wycieczki. Zakaz (a nawet kilka) jest na całej długości ulicy, tam zagrożenie dla dzieciarni lawirującej wśród nadjeżdżających samochodów jest ogromne ale Straszaków, gówno to obchodzi! Lepiej ruchać tam gdzie jest łatwo przyjemnie i bez zagrożeń.

Dzień na koniec okazał się łaskawy, miałem okazję podziwiać Gówno Pałac! Wielkie na co najmniej pół metra ze wspaniale zadartymi w niebo kilkoma wieżami. „Pałac” zbudowany był na samym środku chodnika…

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Cham na włościach

Jest taki jeden parking pod osiedlem gdzie nie uświadczysz jednego niedopałka, papierka lub śmiecia. Podobnie wygląda osiedle. Tak tak są też nieliczni polacy którzy potrafią szanować i dbać o dobro wspólne. Niestety zarządca nieruchomości podnajmuje miejsca osobom z zewnątrz żeby „ trochie dorobić”.
I tak ostanio zaczął się stawiać 20sto letni Burakowóz BMW z super wyruchaną w kosmos bajerancką rurą z ostrym pierdnięciem-znak rozpoznawczy mentalnego wieśniaka. Od razu polski cham wypróżnił pod samochód popielniczkę i wypierdolił na ziemie papierki po cukierkach. Wniosek jeden-nie wpuszczać polskiego chama-skurwiela nawet do garażu-wniesie gówno na butach i zasra wszystko wokół. Jak w chlewie.