poniedziałek, 27 września 2010

Super Fury

Ostatnie czasy, coraz więcej na naszych gównianych drogach pojawia się dobrych fur. I nie mówimy tu o wyższej klasie średniej, tylko o najwyższej półce. Porsche, Astony, BMW z wysokiej półki itd. I zasadniczo należałoby się cieszyć bo świadczyć by to mogło o tym że naród się bogaci, a skoro się bogaci, to i się ukulturalnia. Taka jest naturalna kolej rzeczy. Wiec trend jak najbardziej pożądany. Niestety, nie sprawdzający się w syfie z dwóch powodów.
Primo te super fury często pochodzą z salonów marki „polak potrafi” takich jak ten w podwarszawskim Piasecznie który rozpracowała policja:

Salon Polak Potrafi

Secundo, to mordy które wożą się tymi wózkami.
Mamy więc wybór między:
-Nabitymi mordami bez karków (tu nie ma wątpliwości) wszak musisz wiedzieć drogi frajerze płacący grzecznie podatki i respektujący prawo że gdy ty kupisz dom lub mieszkanie, urząd skarbowy na pewno sprawdzi skąd masz pieniądze i czy płacisz podatki. Raczej Cie nie sprawdzi jak jesteś bezrobotny płacisz gotówka i jeździsz BMW M5 za 350tys.
-Wyżelikowane typki niewiadomo skąd. Może z gównianych polskich klubów piłkarskich za które prymitywy polskie są w stanie tłuc się na trybunach siekierami a w światowych rankingach jest to 4 liga za to w walkach między kibicami pierwsza.
-I ulubiona kategoria tzw. Polscy „byznesmeni” . Przykład polskich asów rodzimego byznesu trzeba szukać tam gdzie są duże pieniądze np. przy budowie autostrad. I tu wyłazi biznes w polskim wykonaniu, czyli ruchanie w dupę frajera. Dla przykładu:

Za Onet pl i Dziennik

Węzeł w Sośnicy miał być gotowy w lipcu. Jednym z powodów opóźnień jest wspomniane śledztwo, które od wiosny prowadzą policjanci z pionu przestępczości gospodarczej śląskiej policji pod nadzorem prokuratury. Śledczy podejrzewają, że choć mechanizm przekrętu polegał na prymitywnym oszustwie, przynosił wielomilionowe zyski - mówi gazecie jeden z funkcjonariuszy.
Najpierw firma odbierała z hałd przy śląskich elektrociepłowniach tzw. UPS, czyli uboczne produkty spalania, a następnie - bez wymaganej przeróbki - wysypywała je wprost na nasypy autostradowe. W efekcie podbudowa drogi nie dość, że będzie słaba, to dodatkowo jeszcze niebezpieczna dla środowiska. Więcej szczegółów dziś na łamach "Dziennika Gazety Prawnej".


Lub też:

za nto

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego zatrzymali osiem osób, które brały udział w oszustwie podczas budowy autostrady na odcinku Piekary Śląskie-Maciejów.
Pracownicy budujący autostradę w nocy wywozili cenny materiał - dolomit, służący na podkład pod jezdnię.
Potem dostarczali go na kolejny etap budowy ponownie żądając za niego zapłaty. Wartość skradzionego dolomitu szacuje się na milion złotych.Mariusz Sokołowski z Komendy Głównej Policji powiedział, że oszuści zamieniali drogi dolomit na inny tańszy surowiec - łupek czarny, który nie spełniał wymagań przy budowie autostrady.Oszuści otrzymywali pieniądze kilkukrotnie sprzedając ten sam dolomit.
W nocy, przy pomocy ciężkiego sprzętu wydobywali dolomit, który wcześniej kładli podczas prac przy budowie autostrady. Zastępowali go słabym jakościowo podkładem. Cenny surowiec ponownie dostarczali na kolejny etap budowy.
Z informacji policji wynika, że takich miejsc, w których wywożono surowiec, mogło być więcej.
Eksperci sprawdzą, jaki wpływ na bezpieczeństwo na autostradzie, będzie miał fakt budowy jezdni na gorszych jakościowo podkładach.
W trakcie prowadzonego śledztwa będą wykonane ekspertyzy, które odpowiedzą na pytanie, jakie niebezpieczeństwo dla trwałości nowej autostrady mogła mieć kradzież kruszywa.
Na poczet przyszłych kar policjanci zabezpieczyli trzy ekskluzywne samochody oraz maszyny budowlane łącznej wartości ponad miliona złotych.


Wygrywa jak zawsze polskie skurwysyństwo.

sobota, 25 września 2010

Kundel kultura

Odbyte przez lata podróże wprawiły mnie w pewną zadumę.
Każdy kraj a raczej jego mieszkańcy mają bowiem pewną lub pewne kulturowe cechy charakterystyczne. Coś co płynie im we krwi od pokoleń. I nie chodzi bynajmniej o wycieranie sobie gęby Szymborską, Miłoszem czy Chopinem który to przeciętnemu polskiemu kundlowi kojarzy się z nazwą wódy. Chodzi o to co widać na ulicy, sposób spędzania wolnego czasu, charakterystyczny dla narodu, grupy etnicznej czy nawet regionu. Dla przykładu przeciętny kubańczyk nawet w zapadłej dziurze potrafi zatańczyć taką Rumbe lub Salse że szczęka opada. Jak nie zatańczy to zagra na bębnach lub na czymkolwiek innym. To robi w wolnym czasie, tak się bawi. Rytm i muzykę ma we krwi. W Brazylii dzieciaki (chyba wszystkie) z zapałem kopią piłkę ludzie na ulicy grają na bębnach ćwiczą Capoeire ruszają się w rytmie Samby. W Chinach dla odmiany na każdym kroku widać ćwiczących Taj Chi, Chi Kung o sztukach walki nie wspominając. Co tam daleko szukać nawet za miedzą w Tyrolu czy Bawarii dziadki lubią z dumą potrukać na trąbach w wolnych chwilach a takie imprezy jak Oktoberfest mimo że polegają na żłopaniu piwa i jedzeniu kiełbasy upływają w wesołej przyjaznej atmosferze.
I tu pojawiła się moja zaduma: jaki motyw przewodni pojawia się na każdym kroku w polsce? Gdziekolwiek nie pojade w polsce motywem przewodnim jest jeden obrazek: tępe zacięte czerwone od wódy i mocnego piwa mordy rzucają „kurwami” i słaniają się nogach. Starzy są z reguły naśladowani przez młode wilki a raczej kundelki, zaciskające dziarsko gówniarskie łapki na puszkach mocnego piwa na spirytusie gdzieś na obsranym przystanku autobusowym.
Zresztą takich kundli oglądam na swoim osiedlu w stolicy nie trzeba nigdzie jezdzić. Najebka, darcie mordy i zostawienie po sobie syfu to znak szczególny. Identycznie jest gdy polacy roznoszą swoją „kulturę” jak gówno na bucie za granicą. Chlanie, darcie mordy, przekleństwa, agresja taki oto kulturowy znak szczególny zostawia po sobie kundel.

poniedziałek, 13 września 2010

Skurwysyństwa ciąg dalszy

Za PAP:
27-letni Polak, który został aresztowany w nocy z soboty na niedzielę w rejonie Genui we Włoszech, ponieważ ugodził nożem swą trzyletnią córkę, był pijany - podała włoska agencja prasowa Ansa. Dziewczynka jest w ciężkim stanie.
Wcześniej informowano, że ofiarą ataku jest trzyletni chłopiec. Dziecko przeszło operację brzucha w szpitalu pediatrycznym w Genui.
Wciąż nie są jasne wszystkie okoliczności tragedii, do której doszło w domu rodziny w Valbisagno. Policja wszczęła dochodzenie w tej sprawie, a zatrzymanemu Polakowi postawiono zarzut próby zabójstwa.
Jak podała agencja Ansa, dotychczas ustalono, że w chwili tragedii w domu nie było matki dziecka. Kobieta ma być przesłuchana.


Na pewno włoscy sąsiedzi naszego bohatera narodowego, są dumni z takiego sąsiedztwa… Można by powiedzieć że się przypieprzam, że wyciągam wyrwane z kontekstu historyjki z marginesu… Czyżby? Dzień pózniej mamy następnego polaka załatwiającego porachunki z dzieckiem z pomocą noża:

Policja przesłuchała 24-latka z Brzozowa, który przyznał się do zaatakowania nożem 12-letniej dziewczynki. Dziecko z ranami klatki piersiowej przebywa w szpitalu. Mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia.
Napastnik, którego brzozowska policja zatrzymała w niedzielę wieczorem, usłyszał zarzut "rozboju na nieletniej z użyciem niebezpiecznego narzędzia", za co grozi od 3 do 12 lat więzienia.

Mężczyzna został już przesłuchany, a do prokuratury trafi prawdopodobnie dopiero we wtorek. Policja ustala obecnie motywy postępowania mężczyzny.

- 24-latek jest dobrze znany brzozowskiej policji, ma na swoim koncie m.in. kradzieże i włamania, za które był już karany - poinformowała aspirant Joanna Kędra-Ohar.

Dziewczynka w niedzielę po popołudniu wracała na rowerze do domu od koleżanki. Zaatakował ją nieznajomy mężczyzna, żądając pieniędzy i telefonu komórkowego. Kiedy dziecko odmówiło, napastnik wyjął nóż i trzykrotnie ugodził 12-latkę w okolice klatki piersiowej. Dziewczynka trafiła do szpitala.

Według informacji lekarzy, jej stan jest stabilny, ale musi jeszcze pozostać w szpitalu na obserwacji.


Trudno zrozumieć nawet mieszącemu w polskim gównie autorowi (specjaliście od syfu), poziom skurwysyństwa jaki trzeba posiadać by zaatakować dziecko nożem. Tu muszą zachodzić już głębokie fizjologiczne zmiany w skurwionym polskim łbie. Co więcej takich smaczków praktycznie niespotyka się nigdzie indziej na świecie.
Warto też zwrócić uwagę na zasrane prawo syfu: w Włoszech zarzut prosty jak drut: próba zabójstwa. W sraczu zarzut to: rozbój na nieletniej z użyciem niebezpiecznego narzędzia”. Jak ładnie i dokładnie zasrany system prawny kloaki kategoryzuje przestępstwa.

sobota, 4 września 2010

Skurwysyński kraj

Z cylku skurwysyńśki kraj za onet pl:
Fatalnie zakończyło się grzybobranie dla mieszkanki podgorzowskiego Santoka. Gdy kobieta szukała prawdziwków, kurek i maślaków, złodzieje częściowo rozebrali i okradli z części jej mercedesa klasy A. Zabrali m.in. skórzane fotele, tylną kanapę i kierownicę.
Po otrzymaniu zgłoszenia o kradzieży policjanci udali się na miejsce zdarzenia - las między miejscowościami Gościm i Lubiatów. Na leśnej drodze, około 50 m od "asfaltówki", czekała na nich poszkodowana kobieta, a obok niej stał rozbebeszony przez złodziei mercedes klasy A - poinformował zespół prasowy lubuskiej policji.

W mercedesie została wybita boczna szyba. Z wnętrza auta zniknęły przednie fotele, tylna kanapa, radio, część dźwigni zmiany biegów, kierownica. Amatorzy kradzionych części odkręcili też dwa boczne lusterka i 16 śrub mocujących koła. Pokrzywdzona wyceniła straty na 6 tys. zł.

Leśnych złodziei na razie nie udało się zatrzymać.

Policja apeluje do osób zbierających grzyby o zachowanie czujności i ostrożności nie tylko przy samym grzybobraniu, ale także o zwrócenie uwagi na pozostawione samochody.


To nie jest kraj do życia dla normalnych ludzi. To Eldorado dla wszelkiej masci skurwysyństwa...

wtorek, 31 sierpnia 2010

Stolica w Europie - 3km na godzinę

Wczoraj po południu, w mieście stołecznym zrobiłem 6 km w 2 godz. Po czym porzuciłem samochód i na spotkanie ruszyłem z buta w ulewnym deszczu. Czy stało się coś nadzwyczajnego? Czy był wypadek? Zamach? Szczyt NATO? Nic podobnego! Nawet rok szkolny się jeszcze nie zaczął nie mówiąc już o Akademickim a do roboty wróciły dopiero pierwsze wiesiawiaki. Powodem tego polskiego pierdolnika jest fakt że tzw. drogowcy (musi to być banda wyjątkowych złamasów) zdecydowali się rozpierdolić jedną z głównych arterii miasta na remont ch.j wie czego. I wszystko by było OK, tylko dlaczego jak co roku we Wrześniu??!! Czyli wtedy gdy zaczyna się koszmar komunikacyjny?! i dlaczego przecinając główną arterię miasta robota k… mać wygląda tak:



Rozjebany dół, obsrana koparka i żywej duszy wokół.

Dodać do tego należy zasrany system „sterowania ruchem” za grube setki milionów PLN, który gwarantuje że zatrzymasz się na każdych światłach bo każde wypadną czerwone, lub też ci co mają zielone nie mają gdzie jechać bo samochody przed nimi już mają czerwone itd. Jak zwykle w polsce, ktoś zrobił biznesik, a że projekt był przysponsorowany przez Unię to znów mądry polak wyruchał „to Ieurope”. Nie wie że przy okazji jak zwykle wyruchał głównie siebie.
Chciałbym poziom pracy władz Warszawy i sposób prowadzenia remontu tego syfu nazwać trzecim światem ale nie mogę. Na swoje nieszczęście widziałem jak wyglądają budowy w tym tzw. 3cim Świecie, nie wspominając już np. o Chinach z których polak się śmieje jako z symbolu badziewia i tandety. Tam budowa metra w zapadłej dziurze czy drogi trwa dzień i noc 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu 365 dni w roku. I jest to budowa nie tylko z nazwy! Ludzie kręcą się jak mrówki. A w syfie 3 typów w gumofilcach kręci się przy sraczu z gazetą pod pachą a media nadają że tych dróg to na 2012 jednak nie ukończymy… Jakbyśmy śmieli!

piątek, 27 sierpnia 2010

Jeszcze troche lektury o kundlu na wakacjach

Wakacje maja się ku końcowi więc nie sposób nie nawiązać do poprzedniego wątku wypoczywającego polskiego śmierdziela. W prasie masowej pojawiły się 2 całkiem niezłe perełki o kundlu i jego sposobie wypoczywania w newsweeku: lektura obowiązkowa:

Polak na wakacjach

oraz zaserwowany na onecie "jak polak bawi się na basenie":

Proszę nie srać do brodzika

Z jednej strony to dobrze gdyż oznacza to ni mniej ni więcej, że świadomość polskiego skurwienia w społeczeństwie wzrasta. Z drugiej jednak takie obrazki prawdziwego polactwa, skurwysyństwa i prymitywu, automatycznie budzą głosy „strażników kibla” czyli kundli którzy właśnie tu w pierdolniku czują się świetnie rozwlekając niestety polskie skurwysyństwo wszędzie tam gdzie się pojawią.

I relacja przerażonej internautki z wyjazdu z kundlami :
Byłam na fajnej wycieczce w Tunezji, w hotelu wszyscy ludzie byli fajni, mili, przyjemni, potrafili się bawić. Na wieczornych hotelowych imprezach z animatorami ludzie fajnie się bawili, ale 1 polaczek potrafił zepsuć nam opinię. Całą wycieczkę chodził nachlany i wszędzie rozrabiał. Począwszy od przewracania krzeseł przy basenie, kończywszy na głupich okrzykach Legia na imprezach. Jak wziął udział w konkursie to nic nie rozumiał po angielsku i zamiast striptizu wziął kobiete do tańca, a zamiast tańca zaczął robić striptiz... Help, a kolega dla fanu polewał mu lufe na scenie.- zarówno wszyscy tunezyjczycy, francuzi, niemcy, amerykanie, włosi, hiszpanie i rosjanie! patrzyli na to z niesmakiem, nikt nie rozumiał polskiego głupiego żartu, tu nawet nie trzeba było rozumieć języka, wystarczyło popatrzeć że to żenada, wszyscy obcokrajowcy patrzyli z niesmakiem na wszystkich polaków i widziałam, że polakom było głupio. Jeden tunezyjczyk podszedł do mnie i zapytał czemu nie klaskam jak polak się wygłupia, a ja mu na to że jest idiotą i to żenada i wolę jak wy tańczycie. On za te słowa przytulił mnie i zaczął się śmiać :) miałam wrażenie że tylko mnie nie traktuje jak polkę. No i tak właśnie odbierają nas inni, przed pojedynczych idiotów. Polacy jak się nachlają to myślą tylko o bójce i o wyjściu z facetami! :) a obcokrajowcy jak się napiją to potrafią fajnie tańczyć, podrywać, bawić się i śmiać - ale nie tak, że wszyscy słyszą........

sobota, 21 sierpnia 2010

Zabawa: czyli polak petem i piwem śmierdzący

Ostatnio zapragnąłem osobiście sprawdzić jak Polak „się bawi” u siebie w chlewie. Czy może coś zmieniło się na lepsze… Obraz który ujrzałem potwierdził niestety przerażający poziom zacofania prymitywu i skurwysyństwa. Po wielogodzinnej walce ze skurwysyństwem drogowym, trafiamy do tzw. „kurortów”. Tu zabawa polaka ma jedno imię: „najebać się jak szpadel”. O każdej porze dnia i nocy polski kundel ściska w swej grubej łapie tanie piwo a w drugiej śmierdzącego peta: są to 2 podstawowe elementy „zabawy” polaka. Peta tradycyjnie skurwiel pali nie zważając na innych najlepiej pod nosem sąsiadowi na plaży, w klubie w knajpie. Ów pet tradycyjnie zagrzebywany jest w piachu wypierdalany przez okno w samochodzie lub rzucany pod nogi. Wracając jednak do „polskich kurortów”: Melanż smrodu niedomytych dup, piwa specjal i śmierdzącego dymem cielska, powoduje że paw podchodzi mi do gardła. W godzinach wieczornych do piwa, polak dołącza „coś mocniejszego. Tradycyjnie wódeczke. Jak zwykle zaczyna się darcie skurwysyńskich mord, rzucanie mięsem, chamskie zaczepki… Od godziny 22 wzwyż, pojawiają się na chodnikach pierwsze bełty, potem jest już tylko gorzej.Kolejki przed "monopolowymi" trwają całą noc. W tzw. klubach, polak bawi się w znany sobie sposób tj. trzęsie się w konwulsjach z petem w mordzie i piwem w łapie. Jest wtedy „cool”. Dopóki procenty działają, wszystko jest fajnie potem zostaje już tylko skwaszona morda z wypisanym wkurwieniem. Wszędzie śmierdzi dymem-to już relikt minionej epoki na skalę europejską gdzie obowiązuje całkowity zakaz palenia w lokalach gastronomiczno rozrywkowych. Polakowi jednak smród nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie -pomaga w stworzeniu atmosfery miłej „zabawy” à la chlew. Jest u siebie. Czuje to pełną piersią, ja również-wróciłem szybko-drogą śmierci, po drodze były 3 wypadki w tym jeden śmiertelny…

Boże chroń polaka przed złą Austriacką policją

Nawiązując do poprzedniego posta, za onet pl:

Z ostatniej chwili:

Europoseł PiS Ryszard Czarnecki w najnowszym wpisie na swoim blogu w Onet.pl podnosi alarm w obronie Polaków. Według polityka Polacy są traktowani "z buta" przez przedstawicieli Austrii.
Poseł informuje o zachowaniu służb drogowych w Austrii, które jego zdaniem surowo karzą kierowców z Polski. Chodzi o mandaty za winiety. "Polacy w samochodzie audi na podwarszawskich numerach posiadali ważną winietę drogową na 10 dni na Austrię, to nie mieli jej właśnie naklejonej na szybę. Mandat musiał być zapłacony na miejscu" - alarmuje europoseł dodając, że płatność na miejscu wynosiła 120 euro, płatność w późniejszym terminie wynosiłaby 400 euro i wiązałaby się z opłatami administracyjnymi. Europoseł PiS domaga się wobec tego reakcji ze strony polskiego MSZ. "Dalej będzie wyniośle milczał, pokazując, że ma w nosie obywateli RP, bądź co bądź, utrzymujących rząd z własnych podatków?" - pisze o polskim MSZ polityk PiS. "Czekam na interwencję resortu p. Sikorskiego" - dodaje Czarnecki.


Kundel nie zrozumie nigdy że są kraje w których prawo jest przestrzegane co do przecinka. Znów zła policja Austriacka napada na biednych polaków którym nie udało się przycwaniakować jak w polsce. Instrukcja naklejania winiety jest w formie rysunkowej i jest jasna nawet dla trzylatka, pewnie nawet zacny polski europoseł byłby w stanie ją zrozumieć (aczkolwiek tu nie ma pewności). Polski europoseł może i tak, ale nie kundel na podwarszawskich numerach...

Zafajdać Alpy

Dawno dawno temu, miałem przyjemność rozkoszowania się idyllicznym zimowym kurortem, za granicami syfu-rzecz jasna. Przyjeżdżający tam głownie Niemcy, Austriacy i Szwajcarzy, (często opluwani przez polskiego kundla za panujący tam porządek i rzekomą wrodzoną niechęć do Polaków-ale o tym za chwile) podchodzili z wesołą sympatią do przybyszy z demoludów, w tym także do Polaków(jezdził tam wtedy inny garnitur ludzi). Tak było kiedyś…
To, że żarty się skończyły, zrozumiałem, gdy w wagoniku kolejki zobaczyłem wyryty nożem na drzwiach napis: „Kraków King” puszkę po piwie i śmierdzącego polskiego peta zgaszonego na podłodze. I rzeczywiście. Z roku na rok w te piękne rejony zaczęło zjeżdżać coraz więcej polaków - tych prawdziwych tym razem. Przed sklepem można już było zobaczyć skurwysynko zaparkowany na 3 miejscach parkingowych samochód polaka, na parkingu pod wyciągiem z kolei coraz częstszym obrazkiem były skurwysyńskie ryje drące mordy popijając piwko z puszek które potem lądowały w strumieniu. Skurwysyński pijacki styl jazdy kundli spowodował dramatyczny wzrost wypadków a narty trzeba było nagle przypinać do ściany lub co najmniej mieć cały czas na oku, bo zaradny polak lubił się sam obsłużyć cudzym sprzętem który wpadł w jego skurwysyńskie oko. W hotelach pojawiły się typowe polskie skurwysyńskie tradycje chlania w jednym pokoju i darcia mordy do rana i robienia kanapek na później z tego co na szwedzkim stole dają na śniadanie, zostawiania po sobie syfu tudzież kradzenia ręczników.
„Zli” Niemcy i Austriacy, nie potrafili zrozumieć, jak można nie trafić w miejsce parkingowe, jak można kraść cudzy sprzęt, nie rozumieć prostego ograniczenia prędkości podwójnej ciągłej linii czy zakazu palenia. Jak można śmiecić jak ostania świnia i „bawić się” w polskim stylu srając na spokój innych. Nagle przyjazna ciekawość zachodnich sąsiadów zaczęła przeradzać się w niechęć w końcu awersje. W rodzimej zasranej prasie zaczęły się pojawiać artykuliki jak to Niemiecka czy Austriacka policja prześladuje biednych polaków i jacy ci Niemcy znów źli…

wtorek, 17 sierpnia 2010

Wciąż rekordziści

Od jakiegoś czasu monitorujemy sytuacje na drogach w syfie. Co ciekawsze uczestniczyliśmy zupełnie nieświadomie w tzw „eksperymencie narodowym „weekend bez ofiar”. Tak tak… o ile oczywiste rozwiązania poprawienia bezpieczeństwa ruchu stosowane są na całym świecie, tak tu w syfie robi się dalej na ludziach eksperymenty. Niestety o ile można wybierać znajomych czy miejsca spędzania wolnego czasu, tak na drodze z kundlem mistrzem prostej przychodzi stanąć oko w oko w walce o życie. Przez ostatnie 4 dni nawijając ponad 800 kilometrów drogami śmierci i syfu mogliśmy zbadać sytuację z bliska. W poniedziałek gdzie padł rekord wakacji 21 zabitych, na samej siódemce przestaliśmy kilka godzin z powodu czterech wypadków. W Tym jednego śmiertelnego. Nasnuwa się jeden podstawowy wniosek: to cud że tylko tyle. Najśmieszniejsze jest to, że wszystkie wydarzyły się na w miarę nowych równych odcinkach dróg właśnie tam gdzie kundel mistrz prostej czuje wolność w skrzydłach. To niebywałe jak niską wartość dla kundla ma w polsce ludzkie życie. Wyprzedzanie na podwójnych ciągłych, na zakręcie na czoło to norma. Szczególną uwagę przykuł kundla w czarnym BMW X6 o nr GA1717 (może komuś uratuje to życie), to co wyrabiał ten polski ulizany kundlo-playboy na drodze to wielokrotna próba zabójstwa z premedytacją.

wtorek, 10 sierpnia 2010

Kolejny Polak potrafi

I kolejny kąsek z serii polak potrafi, lub dlaczego całą Europa kocha polaków, Za Onet pl:
Czeska policja aresztowała w nocy pięciu obcokrajowców, w tym trzech Polaków, podejrzanych o okradanie powodzian z północy kraju.
Komendant policji w województwie libereckim Milan Franko poinformował, że obywateli Polski zatrzymano około godziny 2.25 w Raspenavie, gdy próbowali włamać się do domu opuszczonego po weekendowej powodzi. Są oni również podejrzani o kradzież benzyny z dwóch aut.

Według Franka, dwaj Polacy pojawili się w okolicach Frydlantu już w nocy z niedzieli na poniedziałek. Wówczas z latarkami dokonywali rozpoznania terenu.
- Mamy informacje, że po polskiej stronie, po której też wystąpiły powodzie, niektóre domy są już całkowicie okradzione - dodał komendant.

Oprócz Polaków policjanci aresztowali dwóch Rumunów wynoszących z osuszanego domu rower do ćwiczeń.

Czeska policja organizuje patrole w poszkodowanych gminach przy granicy z Polską. Pomaga jej wojsko i dziesiątki funkcjonariuszy z innych regionów Czech. W obawie przed szabrownikami swych domów pilnują także ewakuowani mieszkańcy.


Jak dobrze być polakiem. To taki dumny zaradny naród...

Jasnowidz czy co?

Zaczynam wpadać w samo zachwyt kontemplując wrodzone zdolności jasnowidzenia.
Otóż nie dalej jak dwa tygodnie temu pisaliśmy o kundelskim rekordzie Europy śmierci na drodze, oraz o skretyniałych metodach pseudo walki władzy z tym zjawiskiem. Krytykowaliśmy różnego rodzaju obsrane „akcje” tudzież pikniki tudzież spoty mające na celu obudzić w zaciętym drogowym kundlu procesy myślowe. Innym słowy krytykowaliśmy te wszystkie pomysły zdebilałej władzy które gówno dają, wszak kundel rozumie tylko metodę bata na pysku. Pisząc poprzedni post byliśmy zupełnie nieświadomi że otóż właśnie władza szykuje nam niespodziankę w postaci gównianej akcji pod tytułem: „weekend bez ofiar”. Otóż moi drodzy, zeszły weekend bez ofiar zamknął się 44 ofiarami śmiertelnymi (więcej niż polska straciła żołnierzy w Iraku i Afganistanie). To całkiem niezły wynik jak na mistrzów Europy (i kierownicy). Do tego należy dorzucić 542 rannych oraz ponad 1700 zatrzymanych pijanych skurwysynów-morderców. Czekamy na kolejne równie skuteczne akcje…

wtorek, 27 lipca 2010

No i mamy kolejny kundelski rekord

Ale o tym za chwilę, najpierw pewna uwaga. Otóż przez 10 lat obecności polskich wojsk w Afganistanie mamy 19 poległych. Polityczne mordy zaczynają już kłapać że czas się wycofywać bo ponosimy duże straty ludzkie. Nikt z kundelskich politycznych mord nie zważa jednak na fakt że przez ostatni weekend zginęło na polskich drogach 25 osób a 10 razy tyle zostało rannych… Innymi słowy w 2 dni zginęło więcej polaków na drogach niż w ciągu 10 lat konfliktu zbrojnego.

Wracając jednak do rekordu: w 2009 polska pobiła wszystkie inne kraje w ilości zabitych na drogach. W zeszłym roku zginęło w wojnie drogowej ponad 5.5 tysiąca osób, niestety część niewinnych. Skurwysńkich kundli nie szkoda, taka selekcja naturalna- niewinnych ludzi owszem. Tu w kiblu ginie ok. 1000 osób więcej niż we Włoszech, drugim rekordzistą wypadków śmiertelnych. Tyle że Włochów jest 60 milionów a polaków niespełna 40. … Jeżeli chodzi o ilość zabitych na 100 wypadków, wyprzedza nas tylko Bułgaria. Jeszcze rok temu wyprzedzała nas Rumunia czy kraje Bałtyckie, lecz te wzorując się na modelach prawnych Skandynawii szybko uporały się z problemem. A jak sprawy się mają tu w sraczu??? A więc w sraczu pan policjant może skurwielowi przekraczającemu prędkość o 180km/h dać 500 zł mandatu i cmoknąć go w pompkę. Jeżeli skurwiel już naprawdę szaleje to może uzbierać tyle punktów że zabrane mu zostanie prawo jazdy. Ale przecież kundel może jeździć bez. W syfie za to praktycznie nic nie grozi. Krótko mówiąc restrykcje są żadne. Innymi sposobami „bata na kundla” jest organizowanie zidiocianych pikników bezpieczniej jazdy (gdzie z reguły chodzą ci co i tak jeżdżą bezpiecznie) lub wsadzania kundla do symulatora dachowania (kundel ma z tego radochę jak na odpuście). To są działania mające na celu zmniejszenia liczby wypadków w sraczu! Oczywiście można by metodami dawno sprawdzonymi wszędzie na świecie zwyczajnie wprowadzić restrykcyjne prawo. Ale nie w smak to MSWiA. Kundel lubi czuć po swojemu rozumianą wolność, ginie więc głupio i bez sensu… MSWiA widzi za to bardziej palące potrzeby np. możliwość płacenia mandatów kartą kredytową! Czy to nie jest szczyt debilizmu? Trochę jak zajmować się katarem w dobie AIDS. Doprawdy niepojęta jest logika doboru priorytetów zdebilałej władzy w syfie.

A na koniec ciekawostka: Najbardziej w Czechach boja się polskich kundli za kierownicą:polacy zagrożeniem

A tu przykład jak polskie ryje, licytują się kto najbardziej wychujał przepisy i jaki rekord pobił: Pozdrawiamy kundli

środa, 21 lipca 2010

Drogi z gówna zrobione

Przez lata indoktrynowano nas że i tak gówniane drogi, są w tak fatalnym stanie ponieważ jeżdżą po nich zbyt ciężkie ciężarówki i za dużo samochodów. Stąd koleiny. Ciekawiło mnie zawsze że takiej argumentacji nie używa się nigdzie za zachodnią granicą od Niemiec aż po USA tylko tu w syfie. Jak to zwykle jednak w syfie bywa „prawda jest inna” :
Zatrzymałem się na czerwonym świetle, po chwili moje nieobciążone bagażem auto (Daewoo Lanos) było unieruchomione. Stwierdziwszy, że inżynierowie wyraźnie nie przewidzieli, że w Polsce mogą występować tak wysokie temperatury, bezradnie obserwowałem jak moje auto zapada się coraz bardziej w to, co powinno być drogą - opowiada internauta Maks.

Jak dodaje internauta, na zdjęciach widać również odcisk deski, której użył wraz z lewarkiem by uwolnić auto. - Po usilnych staraniach i pomocy współużytkowników drogi wreszcie udało mi się odjechać.


Tak tak kochani nieobciążony Lanos zapadł się w gównie z którego ktoś usrał drogę. Jak zwykle winne tym razem są upały.
Zapraszam do obejrzenia tego jakże ciekawego materiału

Bitwa pod kiblem.

Upalne dni przyniosły nam oto prawdziwą wisienkę na torcie skurwysyństwa, dziadostwa, cwaniactwa, syfu, dezorganizacji, smrodu, katorgi, ruchania bliźniego i tortur. Otóż polacy zorganizowali prawdziwe batalistyczne święto 600 lecie bitwy pod Grunwaldem. Dla większości jednak ów rocznica będzie kojarzyć się z bitwą w kolejce do sraczy (których było za mało) lub kranówą sprzedawaną po złotówce od okolicznych chłopów. Będzie się również kojarzyć z tym co lubimy w polsce najbardziej: gównianą organizacją, brakiem wyobraźni i tradycyjnym już brakiem odpowiedzialnych (trochę jak na drogach). Co ciekawe wszędzie tam gdzie powstają kataklizmy (taki syf w skali europejskiej byłby niewątpliwie uznany za kataklizm za który lecą urzędowe głowy), ludzie mają tendencję pomagania sobie. Wszędzie ale nie w syfie gdzie „zaradni rodacy” wyczuli pomysł na biznesik i wyruchanie rodaka. Można w końcu zarobić sprzedając konającym ze zmęczenia „frajerom” wodę z kranu lub nawet mineralną z 10 krotnym przebiciem, można zarobić pobierając myto za przejazd po swoim polu, można w końcu dopuścić do sytuacji gdzie policja musi spierdalać przed wykończonymi czekającym dziesiątki godzin w korkach kierowcami. Kolejny raz już zacieram ręce na Euro 2011. Będzie bitwa. Będzie syf…

Polityczna jakość

Ostatnią rzeczą jaką bym sobie życzył to zacząć pisać o politycznym syfie. Wszak od dawna wiemy że jak to ładnie nazwał niejaki badacz syfu Necro J wybory polityczne w polsce to wybór między kiłą a rzeżączką. Jednak trudno się powstrzymać przed skomentowaniem samej jakości politycznej w polskim kiblu.
Otóż lubię często z polski wyjechać i przyznam że wtedy nabieram też względnego zainteresowania polityką (która tu w syfie nie interesuje mnie od dawna). Wystarczy taplania się w gównie na co dzień.
Lubię więc czasem poza granicami śledzić debaty na temat finansowania edukacji, budżetu, wojsk w Afganistanie, tożsamości narodowej, problemu imigracji, bezpieczeństwa drogowego i innych. To jest jakość życia politycznego: kształtowanie prawa i określenie kierunku w jakim kraj i jego obywatele będą podążać.

A jak jest w kiblu? W kiblu jakość życia politycznego to krzyż i Smoleńsk, które nie schodzą z tapety przez ostatnie miesiące. Ten drugi temat niestety, wraz z coraz to nowszymi doniesieniami spełnił najczarniejsze przypuszczenia. Powodem katastrofy była buta, głupota, zacietrzewienie i polskie cwaniactwo. (jak na drogach) Dalej jednak dobre 60% tzw. obywateli jest zdania że samolot ściągnęli ruscy magnesem by zamordować nam polakom prezydenta.
Cóż się jednak dziwić, w kraju gdzie 70% społeczeństwa nie rozumie prognozy pogody lub znaku drogowego, są to tematy chwytliwe. Motłoch rozumie prosty przekaz i proste wojny i takim właśnie przekazem jest karmiony. Co do drugiego tematu (krzyża) 10% myślących niezależnie ludzi w tym kraju, również tych wierzących, wie że folwarczne obnoszenie się z symbolami niszczy wiarę, religię i dialog. Jednak niektórzy liderzy z zaciętymi gębami doskonale wiedzą (lub co gorsza – nie wiedzą) że gdy brak już sensownych argumentów, lub gdy wszystkie argumenty przeczą zdrowemu rozsądkowi trzeba pierdolnąć w przeciwnika gównem którym kundel karmi się na co dzień. W ten sposób prosta decyzja przeniesienia krzyża (nie wyrzucenia, nie zniszczenia PRZENIESIENIA) staje się pożywką dla bulgoczących polskich kompleksów. A zwykła zmiana miejsca ów symbolu, krucjatą kundla. Motłoch jednak to lubi tym się karmi i tym żyje. Kundel żyje po to żeby kąsać i czasem się gdzieś się wyknocić. Taka jest natura kundla. Taka jest też jakość życia politycznego w kiblu.

środa, 14 lipca 2010

Sensacja z kibla rodem

Sensacja prosto z polski:
Sensacja prosto z polski

Mieszkaniec Szczytna znalazł torebkę z dokumentami i 27 tys. zł. Zgubę oddał właścicielce. To drugi w ciągu dwóch dni przypadek na Warmii i Mazurach, że zagubiona spora kwota pieniędzy wróciła dzięki uczciwemu znalazcy do właściciela.


Polskie media wywęszyły prawdziwą sensację! To co jest uznawane za normalne zachowanie wszędzi na świecie w polsce stanowi taką sensację że warto o tym napisać!

Polak znów udowodnił że potrafi!

Ależ możemy być dumni z naszych kundlo-rodaków! Znów polak zasłynął za zachodnią granicą! Można wręcz powiedzieć że strzelił znienawidzonym szkopom gola. Otóż, gdy zniknął samochód szefa niemieckiego MSZ dzięki prostemu profilingowi wytypowano że jedzie nim już jakaś niedomyta polska dupa z zawadiackim skurwysyńskim ryjem. Nie pomylono się. Samochód już był na autostradzie A4 prowadzony przez polskiego skurwysyna.
Za TVN 24:
Polak potrafi

Odnalazł się skradziony we wtorek samochód, należący do niemieckiego ministra spraw wewnętrznych Thomasa de Maiziere. Audi A4 na dobę trafiło w ręce... 33-letniego Polaka.

Policja odzyskała Audi A4 - użytkowane ostatnio przez córkę niemieckiego urzędnika - na odcinku autostrady A4 między Bautzen (Budziszyn) a Goerlitz. Za kierownicą kradzionego samochodu siedział 33-letni Polak.


No i komentarz autora tekstu zaczynający się słowami: Amator cudzych samochodów miał pecha, (…). Wprost cudowny komentarz: już prawie polak odniósł sukces a tu pech skurwiela trafił-jaka szkoda.

No i na koniec troszkę smaczenej statystyki o handlu barterowym w jedną stronę po wstąpieniu polski do EU:
Kradzieże samochodów są plagą w Saksonii, szczególnie w regionach przy granicy z Polską i Czechami. W 2009 roku w landzie tym skradziono 3862 auta, o 32 proc. więcej niż rok wcześniej.

Podbudowani tak wspaniałą informacją że to my znów ruchamy ich a nie na odwrót, rośniemy z dumy z faktu że Polak jednak potrafi!

sobota, 10 lipca 2010

Eksperci Futbolowi

Oglądając mecze MŚ gdzie na szczęści nie ma polskich szmaciarzy i nie trzeba się wstydzić za polskie buraczane, pijane mordy na trybunach z zaciekawieniem obserwuję tzw. Fenomen polskiego eksperta. Polska przoduje w produkowaniu różnorakich ekspertów od wszystkiego co w efekcie gówno się znają ale całkiem nieźle na tej miernocie przędą.
Otóż w przerwach (na jedynym słusznym narodowym programie) oglądamy dyskusję tzw. „ekspertów”. Czyli tych patałachów którzy przez ostatnie ćwierćwiecze nie potrafili w 40 milionowym kraju zebrać 11 chłopa którym chciałoby się ruszyć dupę. Oglądanie Gry tzw reprezentacji czy polskich drużyn to kombinacja masochizmu, głupoty i straty czasu.
Ja jednak jako smakosz polskiego skurwysyństwa i syfu zacieram już ręce na kolejną wielką imprezę sportową która odbędzie się właśnie w naszym kartoflisku. Do walki zagrzewać nas będą rodzimi fani futbolu właśnie w taki sposób:

http://www.youtube.com/watch?v=EklUWQQInBM&feature=topvideos

Odpowiednie przygotowania do imprezy zostały poczynione również na szczeblu politycznym gdzie politycy PO poprosili o amnestie dla bandytów stadionowych Legii:
Za onet pl.

"Życie Warszawy": Otwarcie nowego obiektu piłkarskiego przy ul. Łazienkowskiej już 7 sierpnia. Stołeczna Legia rozegra towarzyski mecz z Arsenalem Londyn. W związku z tym wydarzeniem pięciu polityków Platformy Obywatelskiej zabrało głos w sprawie trwających już od trzech lat przepychanek między kibicami a władzami popularnego klubu - pisze gazeta.
Do prezesa Legii Pawła Kosmali został wysłany list, pod którym podpisało się dwoje posłów: Małgorzata Kidawa-Błońska i Andrzej Halicki oraz troje stołecznych radnych: przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska, Marcin Kierwiński i Piotr Kalbarczyk. Politycy PO zwracają się w nim z apelem o umożliwienie wejścia na stadion wszystkim kibicom. Także tym, którzy wcześniej otrzymali tzw. zakazy klubowe wejścia na stadion. Sprawa dotyczy 15 osób.

Prezes Kosmala, zapytany przez gazetę o stanowisko klubu w sprawie listu polityków, nie potrafił udzielić jednoznacznej odpowiedzi. "List skierowany był do mnie i jestem zażenowany faktem, że równocześnie bez powiadomienia mnie ukazał się w mediach. Czuję się urażony, że w taki sposób prowadzona jest korespondencja" - stwierdził. Władze Legii podkreślają, że każdy przypadek musi być rozpatrywany indywidualnie i sugerują, że list jest częścią kampanii wyborczej do samorządu stolicy - czytamy w publikacji "Życia Warszawy".

Największy sracz Europy

W Poroninie powstaje największy sracz Europy. Nie nie kochani to nie żarty to kolejny przykład z serii „polak potrafi” i absurdu życia w syfie.
Pan Krzysztof, nie dostał pozwolenia na budowę domu gdyż kłóciło się to z planami zagospodarowania przestrzennego. W świetle prawa więc buduje sracz. Sracz mieszkalny w stylu góralskim z pomszczeniami socjalnymi dla pracowników ale jednak sracz. Oczywiście nikt poza Panem Krzysztofem klocka tam raczej nie postawi ale ważne że w polskim syfie prawnym wszystko jest ok. Nasuwa się pytanie czy to jest rzeczywiście śmieszne czy też straszne bo czyż to nie ironia że w środku największego sracza w Europie powstaje właśnie największy sracz? Otóż śmiesznie jest tylko na pierwszy rzut oka. Przy głębszym spojrzeniu wytrawne oko badacza polskiego syfu widzi w tym kolejny przykład zasranego prawa, absurdu i skołtunienia, i smrodu gówna. Dlaczego? Otóż zarówno Pan Krzysztof jak i poważny Pan w garniturku który miał swoje 5 minut w TVN24 jak i cały urząd jak i 40 milionów ludzi dobrze wie że budowany przez Pana Krzysztofa sracz, sraczem jest tylko z nazwy, mimo tego w świetle posranego prawa wszystko jest w porządku. (Trochę jak w przypadku tego chłopaka na motorze którego polski skurwysyn posłał na słup na oczach kilkunastu świadków co skończyło się karą 180zl i roku w zawieszeniu-opisywaliśmy sprawę). Nieważne że sracz sraczem nie jest i że logicznie cała sytuacja wygląda jak kupa gówna, ważne że w papierach jest w porządku, że pieczątki są że kilkadziesiąt urzędasów przepuściło to przez swoje łapy. W związku z czym budowę narodowego sracza czas zacząć.

Wiecej o budowie sracza:Pan Krzysztof buduje szalet

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Czy można było tego uniknąć?

Kolejny obrazek wprost z polskiego sracza. Skurwysyn z wykształceniem podstawowym, bezrobotny zabija po pijaku jadąc 160km/h w terenie zabudowanym, bez prawa jazdy, 3 braci jadących prawidłowo. Nie wiem czy w tym zdaniu można byłoby coś dodać by w wzmocnić ładunek skurwysyństwa. Problem polega na tym że jest to zdanie jak najbardziej prawdziwe… Polski skurwiel dostaje 10 lat, będzie mógł wyjść po 7miu, decyduje polską sędziowska dupa. I tak nieźle bo w zasranym polskim prawie maksymalny wymiar kary za to przestępstwo wynosi 12 lat. Zastanawiam się co trzeba by zrobić by sędziowska dupa wołowa przyznała maksymalny wymiar 12 lat. Tak czy owak wyrok śmieszny jak to zwykle w polskim szambie. W Stanach dla przykładu podobny wyczyn podchodziłby pod morderstwo nawet nie drugiego, a pierwszego stopnia, wyrok najprawdopodobniej opiewałby na 3 dożywocia. We Francji w zeszłym roku zdarzył się podobny wypadek z tą różnicą że delikwent miał prawo jazdy, tyle że był pijany i jechał za szybko, zabił 2 osoby- dostał 25 lat. O najsurowsze potraktowanie delikwenta apelował sam prezydent Sarcozy. Może! W końcu jest szefem państwa. W polsce szef, takimi pierdołami się nie zajmuje, czasem kogoś ułaskawi na potrzeby kampanii wyborczej. Ale takie pierdoły nie „leżą w jego kompetencji” gestii i zainteresowaniu.
Warto jednak zadać pytanie: czy tej tragedii można było uniknąć???
Otóż drogi Polaku – absolutnie NIE.
Jest ku temu kilka powodów:
1. W polskim syfie informowanie policji o przestępstwach jest uznawane przez polskich kundli za bycie konfidentem. Gdzie indziej jest to postawa obywatelska.
2. Gdyby nawet znalazł się odważny sąsiad który doniósłby na durnia (w małych mieścinach takie rzeczy się wie) policja musiałaby zatrzymać takiego skurwiela na gorącym uczynku (podczas jazdy), co jest praktycznie niemożliwe.
3. Gdyby jednak i to się udało mogłaby co najwyżej ukarać skurwysyna za brak dokumentu uprawniającego do prowadzenia pojazdu (300 – 500 zł) i skierować sprawę do sądu grodzkiego.

Innymi słowy gnój tak czy inaczej by jeździł, bo polski gówniany system prawny nie pozwala skutecznie ukarać skurwysyństwa. Innymi słowy – pozwala na nie. Nie pozwala nawet odebrać samochodu pijanemu mordercy (niezgodnie z konstytucją-wyrok trybunału konstytucyjnego). Także drogi Polaku, bądź świadom że wyjeżdżając na drogę w polskim sraczu jesteś w zdany na łaskę i nie łaskę praw dżungli bez żadnych zasad, praw i zdrowego rozsądku…

Perspektywa

Mam to szczęście ze dość często wybywam z syfu w kierunku cywilizacji. To ważne dla nabrania perspektywy. Generalizowanie jaki piękny jest Paryż i jaka cudowna ta Francja na podstawie perspektywy z Sacre Coeur pozostawmy tym co przyjechali tu na zorganizowane wycieczki. Prawda jest taka że oprócz tych pięknych miejsc są też takie gdzie można dostać po pysku, wleźć w psie gówno na chodniku, lub zostać ze sfajczonym przez „arabską młodzież” samochodem. Też śmierdzi tu gdzieniegdzie moczem i też bywa brudno. Jest jednak zasadnicza różnica między brudem we Francji, a polskim syfem. W odróżnieniu od Polski, ten kraj (Francja) działa. Ludzie jeżdżą po równych jak stół autostradach, mają sieć szybkiej kolei, gdy zachorują nie czekają roku w kolejce na zabieg, na drodze respektowane są zasady ruchu drogowego (bo i kary są dotkliwe), dość skutecznie działają sądy, jest ogólne poszanowanie prawa a miasteczka na prowincji wyglądają często jak z bajki: ludzie są sympatyczni, uśmiechnięci i życzliwi. (w Paryżu przynajmniej nie mają złowrogich mord). Gdy w narodowej reprezentacji piłkarskiej dzieje się źle, Thierry Henry spotyka się z Prezydentem Sarcozym by szybko wyciągnąć wnioski i rozgonić tałatajstwo tamtejszego odpowiednika PZPN.
W polskim syfie jest dokładnie na odwrót, jest to kraj który udaje normalność. Ludzie urywają zawieszenia na dziurawych gównianych drogach usłanych debilnymi pułapkami oznaczonych przez jakiegoś ciężkiego kretyna, ), polski kundel ma w dupie zasady ruchu drogowego i zapierdala ile fabryka dala najlepiej po pijaku (typowe dla cywilizacji zacofanych które dopiero co przesiadły się z furmanek) ginąc przy tym debilnie, kolei jeździ jak obszczymury nie ukradną sieci trakcyjnej, tudzież nie nastanie zima, kible w pociągach są tradycyjnie brudne i obsrane (wszak kundel tak lubi najbardziej tzw. wymiar sprawiedliwości jest wymiarem niesprawiedliwości a prowincja to często kombinacja głupoty, nienawiści, pijaństwa prymitywu i złodziejstwa. Tak tak prowincja opanowała już miasta również.

Pisze ten tekst na prowincji gdzie właśnie wstał polski skurwiel ustawił swoje 15 letnie zapyziałe BMW tyłem pod płotem w moją stronę i puszcza na cały regulator sieczkarnie z otwartych drzwi i bagażnika robiąc grilika w drugim końcu działki drąc mordę i popijając taniego Specjala strong. Jedną nogą rozgrywa też trochę meczyk w nogę drąc wykrzywioną mordę do dzieci: „podaj kurwa do tatusia to pierdolniem bramkie jak skurwysyn”- ot taki polski skurwysyński obrazek na początek dnia… I tak jestem szczęściarzem moją działkę tubylcy okradli tylko raz, co mniej szczęśliwi okradani są co roku, nawet przestali już zakładać zamki… Sąsiadowi z naprzeciwka polskie złodziejskie kundle nasrały do szuflady z prześcieradłami (autentyk!) gdy nie znalazły nic ciekawego do zajebania… Oddycham głęboko w rytm sieczki z BMW-dobrze jest wrócić do polskiego sracza…

środa, 16 czerwca 2010

Polak potrafi

Jeszcze krótka wzmianka z serii "polak potrafi" za TVN24

Włoscy karabinierzy aresztowali na lotnisku Fiumicino w Rzymie Polaka, który w sklepie bezcłowym ukradł 50 opakowań perfum wartych w sumie 3 tys. euro.
32-letni Polak wmieszał się w tłum pasażerów w strefie tranzytowej i w pełnym ludzi sklepie błyskawicznie oczyścił kilka półek z opakowań perfum.

Nie uciekł daleko. Karabinierzy błyskawicznie pochwycili rabusia, łup zaś natychmiast oddano do sklepu.

Dziennik "La Repubblica" napisał, że to nie pierwszy taki przypadek. Według gazety, w ostatnim czasie zatrzymano wielu Polaków okradających sklep "Duty Free" na rzymskim lotnisku.


Dlatego wyjeżdżając za granice lepiej trzymać gębe na kłódkę jeżeli nie chce się mieć przydzielonych dwóch ochroniarzy na wstępie. Co bardziej zoorientowani sprzedawcy potrafią już wychwycić atrybuty polskiego kołtuna tj, white skarpet with klapek Kubota, bluza z napisem polska (czyli dumny jestem że jestem polakiem), lub po prostu zakazana wykrzywiona w nienawistnym grymasie morda kundla.

Ahh a miało być tak romantycznie

Przez ponad pół roku polskie media (im niedługo poświęcimy oddzielny post) onanizowały się historią Chorążego Stefana Zielonki. Powstał nowy James Bond III RP. Niby trochę wstyd że zniknął ale z drugiej strony dziennikarzyny miały pożywkę z wywlekania kolejnych opowieści i snucia wizji czy ten Zielonka to siedzi już na Krymie i wcina Kawior czy może gdzieś w Pekinie i wcina kaczkę po pekińsku. „Zostały uruchomione specjalne procedury”. W syfie uruchamianie procedur oznacza wszystkie te działania które robią dużo szumu, przewracania papieru i stawiania pieczątek i nie przynoszą absolutnie żadnych efektów. Ale tłuszcza miała pożywkę. Dlaczego?

Bo tu w syfie jakoś nic nam nie wychodzi począwszy od dróg a na służbie zdrowia skończywszy ale za to sekrety mamy takie że nam obce kradną ludzi. Pewnie też tak chcą

Cóż za tajemnice mógł posiadać nasz nieszczęsny Zielonka? Czy mógł np. przewidzieć że za kilka miesięcy jeden z lepszych dowódców w armii zostanie wywalony na zbity pysk za mówienie prawdy , czy może mógł wiedzieć że za kolejnych kilka miesięcy na wskutek tragicznej katastrofy obsadzeni zostaną na stanowiskach dowódczych głównie emeryci (dla których specjalnie zmieniono ustawę) których doświadczenie bojowe zdobyte jest na koktajlach w siedzibie NATO i to pomimo faktu że mamy całkiem sporo młodych zdolnych doświadczonych w boju, wyedukowanych za ciężkie pieniądze podatników, dowódców. Nie wiadomo. Wiadomo jednak że sekrety zielonki były na tyle wielkie że trzeba było go nam zwinąć.
Wyglądało romantycznie niestety skończyło się po polsku. Okazało się bowiem że nieszczęsny Zielonka poszedł gdzieś dalej w krzaki i dostał po mordzie od jakiś obszczymurów tudzież sam, chłostany polskim skurwysyństwem postanowił zakończyć swój marny żywot. Romantyczny sen znów stał się polskim koszmarem… Media przycichły…

niedziela, 16 maja 2010

Głęboka geneza syfu na przykładzie dróg.

Jakiś czas temu przemierzając ChRL byłem zaskoczony po jakich autostradach tam się jeździ. Zagadnięty przeze mnie Chińczyk, powiedział:” bo nasz rząd wychodzi z założenia że chcąc budować kraj trzeba zacząć od infrastruktury”. Tym krótkim stwierdzeniem zamknął mi gębę i chęć do dalszego drążenia tematu. Otóż tam, w najbardziej komuszym zakątku świata zrozumieli, a tu w światłej RP , nie mogą tego od 20 lat zrozumieć…

Ostatnio byłem też u znajomego do którego posesji nie sposób wjechać bo przed bramą od miesiąca ma gigantyczną dziurę w drodze. Droga należy do miasta, jest jak najbardziej asfaltowa, i remontowana co najmniej 2 razy do roku od 15 lat wciąż z takim samym efektem. „No cóż oni też chcą zarobić stwierdził lakonicznie znajomy”…

I tu doznałem Oświecenia! Jest dokładnie tak! Można chcieć budować kraj budując dobre drogi które starczą na dziesięciolecia, dzięki czemu poprawi się komunikacja, dzięki czemu pojawią się inwestycje, dzięki czemu ludzie dostaną miejsca pracy, dzięki czemu będą mieli co do garnka włożyć i będą ogólnie bardziej zadowoleni bo podniesie się poziom dobrobytu. Można tak!
A można też jak w syfie.: 5 lat prowadzić „przetarg”, zrobić drogę z gówna na przysłowiowe „odpierdol się”- najtaniej. Gówno to będzie się łatać zaraz po skończeniu, będzie syf, koleiny (to wytłumaczy się ciężkimi ciężarówkami), dziury, ludzie będą kląć urywając zawieszenie, będą wypadki, będą ginąć ludzie. To w połączeniu z gównianym systemem prawnym spowoduje że przeciętny Kowalski nie będzie chciał tracić 5 lat na procesowanie się o zniszczony samochód. Procesować się będą przez 10 cio lecia gminy z wykonawcami za pieniądze podatników rzecz jasna (chyba że pójdzie odpowiednia kanapka pod stołem). Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie chciał tu inwestować. Ale za to ekipy ugniatające gówno zapychające dziury czarnymi gumofilcami będą miały zajęcie na lata, zarobią też zapyziałe warsztaciki „u Zenka” naprawiające samochody, często z kradzionych części więc i zarobią złodzieje. Zarobią prawnicy którzy gówno zrobią ale wezmą kupę kasy, zrobią zakłady pogrzebowe, producenci sprzętu rehabilitacyjnego, złomowiska itp.

Powyższy obrazek można zastosować z sukcesem do każdej innej sfery życia w szambie.
Można więc stawiać na rzeczywisty rozwój, a można też stawiać na pozorny rozwój - niby się coś dzieje ale w rzeczywistości jest to powielanie syfu, ruchanie innych (i w efekcie siebie), mieszanie w szambie co w połączeniu z brakiem prawa i winnych daje obrazek który oglądamy na co dzień.

Unia która pompuje w ten kraj miliardy niestety sprawdza projekty tylko na poziomie inwestycji, nie uzależnia kolejnych dotacji od jakości wykonania i tego co się dzieje z inwestycją później…

poniedziałek, 10 maja 2010

Kundel potrafi... za kierownicą

Jest cos takiego w polskim kundlu (zapożyczenie od prof. N) co zawsze pozostawia człowieka w głębokiej konsternacji. Dlaczego kundel nie potrafi uszanować swojego życia o innych życiu nie mówiąc? Skąd buta, bezmyślność i skurwysyństwo? Dlaczego polak nie chce przestrzegać nawet najbardziej elementarnych zasad bezpieczeństwa? I dlaczego ginąc jak debil przez własną głupotę, staje się dla reszty gawiedzi świętym? Po czym historia powtarza się w nieskończoność…
Dziś dostaliśmy kolejny przykład polskiego „polak potrafi”
Smierć po polsku
Zginęły cztery osoby

Do wypadku doszło przed godz. 2 w nocy w miejscowości Kłocko. Według policji, kierowca renault laguny wyprzedzając na tzw. trzeciego, stracił panowanie nad kierownicą. Samochód wypadł z trasy, dachował i uderzył w przydrożne drzewo.
W wypadku na miejscu zginęło czterech mężczyzn w wieku 24-37 lat; wśród nich było trzech braci. Czwarty z braci trafił w bardzo ciężkim stanie do szpitala.


Zapierdalanie, wyprzedzanie na trzeciego, brak pasów, to polska specjalność. Przecież wciąż w „rozmowach prawdziwych polskich mężczyzn” poza wódą, przekleństwami, i piłką nożną w wykonaniu szmacianych zespołów, dominują opowieści kto wykręcił jaki czas na odcinku drogi z…… do…….. Wszak przeciętny kundel interesuje się „sportem i motoryzacją”. Wszędzie na świecie chwalenie się łamaniem przepisów potraktowane by było na równi z chwaleniem się kradzieżą w sklepie spożywczym. W polsce traktowane jest to jako bycie fajnym gościem, pokazaniem że polak potrafi, że jest zaradny. Dlatego ten zapierdalający poboczem samochód w korku na autostradzie w Niemczech to nie kto inny jak polski kundel z wykrzywioną mordą, budzący jakże agresywne reakcje „szkopów”. Dlatego ten zapierdalający 180 w tunelu gdzie jest ograniczenie do 100 we Francji to też polak, budzący co najmniej zdziwienie i zażenowanie. Tak niestety jest i będzie w tym kraju uczciwych i zaradnych ludzi nie potrafiących uszanować nawet własnego życia…

No i kolejny wypadek z serii TIRy siewcy śmierci:
5 Ofiar za jednym zamachem

poniedziałek, 3 maja 2010

Podróż na majówkę

Ahhh powiało majówką, powiało skurwysyństwem drogowym. Jak do tej pory policja zatrzymała na polskich gównianych usłanych dziurami i koleinami drogach śmierci, 2 tysiące naprutych kierowców. Blisko 30 osób pożegnało się z tym światem ponad 450 zostało rannych. Walka trwa bo do końca majówki trochę jeszcze zostało. Nikt nie dostał 40 tys zapomogi, aczkolwiek śmierć iście męczeńska, w końcu jazda po polskiej drodze to męczarnia. Padł kolejny rekord 4.7 promila- polak potrafi. Jest dobrze…

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Co zmieniła w polakach żałoba

Takie pytanie zadał dzisiaj jakiś „dziennikarzyna” w radio. Osobiście poza 500tonami wypalonych zniczy widzę pewne zmiany. Bulgoczące skurwysyństwo tłumione 2 tygodniami żałoby rozlało się ze zdwojoną siłą na ulicach Warszawy. Znów oglądamy burackie zapierdalnie 150km/h w mieście, slalom między samochodami, spychanie, brak kierunkowskazów, zajeżdżanie, i oczywiście sezon łowczy na pieszych(trwa cały rok). W tym sporcie przodują jak zwykle prostackie nalane kaprawe polskie mordy, nie zakłócone oznakami inteligencji. Teraz po zdjęciu patriotycznych flag z samochodów, nareszcie znów można ruchać innych i podzielić się swoim skurwysyństwem. Jest więc szansa że polski śmierdziel będzie ginął na drogach jeszcze szybciej, ale tak samo łatwo, tak samo bez sensu i tak samo głupio jak wcześniej. Polski skurwiel za kółkiem jest zupełnie niereformowalny. Niestety pociągnie za sobą też wielu niewinnych. Amen.

piątek, 16 kwietnia 2010

Tragedia Narodowa z polską oprawą

Stała się tragedia, to niewątpliwie… Precedens w skali światowej. Polemika jest tu zbyteczna. Każdy kto ma związek z tym krajem przeżywa to osobiście i na swój sposób.

Jednak, jak to zwykle w polsce bywa, jak nie wychodzi nam co dzień w konstruktywnym działaniu, to przynajmniej w obchodzeniu tragedii jesteśmy mistrzami świata. I tak przez 80 lat IIgiej RP, przez komunę aż po lata 90te, obchodziliśmy żałobę 6 razy gdyby nie liczyć żałoby za Stalina, Bieruta i Zawadzkiego. A czasy do spokojnych nie należały. Przez ostatnie 10 lat, żałob było już 13... Na liście żałob narodowych jesteśmy pierwsi na świecie-to fakt. Co ciekawe prezydenci Stanów Zjednoczonych dostają po jednym dniu żałoby narodowej, ofiary 9/11 również ale tam zginęło "tylko 3000 osób" i to nie polacy więc co oni tam wiedzą o żałobach...
Jak to niestety w polsce bywa śmierć i cierpienie powodowane jest często efektem tego co w syfie charakterystyczne: głupota, buta, zacietrzewienie, krótkowzroczność (żeby nie używać bardziej dosadnych określeń). Polak jest stworzeniem niereformowalnym i nie należy wnioskować że po tej tragedii wyciągnie sensowne wnioski na przyszłość.

I tak całkiem niedawno, obchodziliśmy żałobę z powodu katastrofy CASY 295 gdzie zapakowano kilkunastu oficerów ze świecznika Sił Powietrznych do jednego samolotu... Jak się okazało zawiodły procedury, brak szkolenia, dopisała ułańska fantazja. Pod Smoleńskiem zapakowano ponownie śmietankę, tym razem już ze świecznika kraju...
Trochę wcześniej katastrofa hali w Katowicach- przykład polskiego syfu: zła konstrukcja, brak odśnieżania, krótko mówiąc głupota i typowe polskie olewactwo.
Należy pamiętać że wyroki dla winnych jak zwykle śmieszne i w zawieszeniu...
Jeszcze wcześniej śmierć 26 osób w wypadku we Francji. Powód? Debil za kierownicą jechał drogą gdzie obowiązywał zakaz poruszania się autokarów bez specjalnych hamulców. No ale jak to?! polak nie pojedzie?! Pojedzie Panie pojedzie! I pojechał. Wtedy też Pan prezydent sypnął groszem, i odwołał wszystkie imprezy masowe bo śmierć nawet spowodowaną polską głupotą i wrodzoną odrazą do szanowania przepisów trzeba obchodzić poważnie. Po polsku. Co ciekawe, codziennie na gównianych polskich drogach ginie w dobry dzień nawet dwa razy więcej osób niż tam we Francji-ci nikogo nie obchodzą. Może dlatego że nie wszyscy jadą na pielgrzymki no i trzeba by przyznać że drogi i prawo to u nas jednak syf, więc lepiej pominąć ich milczeniem...

Wracając do obecnej tragedii, pomimo całej powagi sytuacji trudno nie zauważyć kilku podszytych polskim syfem obrazków:

1.Przetargi, czy raczej opowiadanie o zakupie samolotu dla Vipów słyszało się od dobrych 5 lat. Może nie warto było udawać pseudo oszczędnych i kupić te pieprzone samoloty. Od 5 lat „nie było na nie pieniędzy no i ta opinia publiczna. Ech”. Tak tak polska to ciekawy bananowy kraj, z dnia na dzień przyklepie się decyzje o wypieprzeniu 10 miliardów na uprzywilejowane świadczenia dla górników a nie można kupić samolotu za 80 milionów. Teraz pieniądze się znajdą…

2.Ostatnio to „latanie na drzwiach od stodoły” jakoś nam wbrew przysłowiu nie wychodzi więc zamiast walczyć z nadętą twarzą o lądowanie w warunkach gdzie kontroler kilkakrotnie odradza, może lepiej było polecieć na inne sugerowane lotnisko. Ale cóż wtedy „trza by” pewnie lądować w Moskwie i podać rękę ruskim a to zacnym polakom ze świecznika z poważnymi twarzami nie przystoi. Jeżeli były „naciski” to i tak jak to zwykle bywa o niczym się nie dowiemy. Wiemy tylko tyle że kiedyś już jeden pilot odmówił lądowania w Gruzji za co został nazwany tchórzem i dostał delikatnie mówiąc po dupie.

3.By uczcić żałobę należycie podjęto decyzję o zamknięciu sklepów spożywczych w niedziele, no bo przecież kupienie chleba w żałobie to rozpusta i co najmniej grzech, nikt jednak nie zamykał sklepów monopolowych, w całej warszawce każdy żul mógł się więc śmiało najebać tanim winem co też robił, ale chleba kupić nie można bo jak mówiłem to grzech. Ma być poważnie, smutno i głodno ale wypić musi się dać.

4.Pochówek na Wawelu wśród królów Polski bo to męczeńska śmierć była: no comments tak już z grzeczności, delikatnie mówiąc wyszło trochę niefortunnie...
Podobnie jak już tradycyjne polskie pośmiertne awansowanie każdego kto zginie tragicznie… Owszem na świecie awansuje się pośmiertnie ale za wyjątkowe męstwo w walce. W polsce awansuje się zawsze bo tak jest miło i męczeńsko a wychodzi śmiesznie.

5.Prześciganie się w polskim pokazowym męczeństwie:

-Władze przedłużają żałobę. (Najlepiej do końca roku albo stulecia) Gawiedź musi mieć szopkę samobiczowania. Polak nie jest w stanie pojąc że pamięć można czcić nie tylko umartwianiem się i piciem do lustra lub na ławce ale również muzyką śpiewem i tańcem. Przeżywanie żałoby jest osobiste-w polsce zbiorowe. Wiele wspaniałych koncertów czciło wielkość mężnych tego świata bardziej niż świeczki, atmosfera męczeństwa, i rzucanie bluzgami tudzież dawanie sobie po pysku w kolejce pod pałacem prezydenckim. Polak tego nie rozumie-jedyny sposób zakazać wszystko i nakazać narodową powagę i nadęcie.
- Znikają reklamy Niemieckiego taniego przewoźnika z hasłem: „Latanie jest dziecinnie proste”. Bo mogą obrażać „uczucia” polaka. Niedługo zakaża w słowniku słowa „samolot”.
-Zakaz poruszania się ciężarówek w czasie pogrzebu, zawieszenie robót drogowych (wspaniały pomysł) vide supermarkety. Zasadniczo taki zakaz obowiązuje w każdy weekend ale jak to w polsce nikt się tym nie przejmuje.
-Kolejka pod pałacem prezydenckim. Ludzie stoją po kilkanaście godzin! Wszystko fajnie tylko żeby tam stać trzeba mieć czas. Sam bym tam postał, ale tak to jest że ktoś musi zap….ć żeby ktoś inny mógł stać kilkanaście godzin w kolejce. W końcu trzeba skądś wypłacać te naciągane renty i zasiłki. Co najzabawniejsze media donoszą że atmosfera w kolejce jest „gorąca” (czytaj iście polska!) Ludzie się przepychają niektórzy walą prawie po pyskach, a grupy uprzywilejowane są wpuszczane boczkiem. Grupy uprzywilejowane to renciści (tych jest pod dostatkiem w końcu załatwiane renty to polski sport narodowy), dzieci (oczywiście wchodzą z mamą tatą babcią dziadkiem i ciocią, różne organizacje itp.) Krótko mówiąc od komuny żadnych zmian w mentalu polaków nie zanotowano. Wciąż są lepsi i lepsiejsi zupełnie jak w kolejce na Kasprowy. Na onecie niejaki Paweł wyjatkowo trafnie skomentował „sytuacje w kolejce”: niedługo "patrioci" wrócą z kolejki: jedni będą dalej okradać innych drudzy dalej piratować na drogach, jeszcze inni dalej będą kręcić z podatkami, palić butelki i śmiecie w piecach, pić wódkę i lać "w mordę" ot Polska właśnie. Nareszcie będzie po staremu."

6.No i ta medialna papka dla debili (w polsce już nie sposób rzetelnie przekazać informacji)
W sobotę pierwsza rzecz w TVP rozmowa Kraśki ze studiem w Warszawie: - „Ale Piotrze czy Rosjanie nas przepraszają, bo słyszeliśmy że przepraszają, czy potwierdzasz że tak jest.
-Tak tak Rosjanie zachowują się wspaniale, wyrzucili wszystkich swoich obywateli z hoteli by zrobić miejsce dla polaków i przepraszają.”... Polaczek rośnie przecież gdy całuje się go regularnie w tylną częśc ciała szczególnie bez powodu-trudno przecież przepraszać za to że rozbił się na litość Boską samolot we mgle. Jednak przeciętny polaczak lubi widzieć jak świat się kala pod nogami.

Tytuły w stylu „cały świat płacze z Polską” (niewątpliwie przez 2 dni było to wydarzenie) dzień później trzęsienie ziemi zabiło 600 osób i świat poszedł dalej. Jednak polakowi trzeba dać złudzenie że 6.7 miliarda ludzi przestało pracować na tydzień ogląda TVP i przedłuża żałobę zgodnie z nakazem marszałka Komorowskiego.

Pomijając polskie piekiełko, Redakcja tego bloga składa rodzinom ofiar szczere kondolencje z powodu tragicznej śmierci bliskich.

niedziela, 4 kwietnia 2010

Ze świecznika

Afera w Armii
Zarzucono mi ostatnio że mieszam w szambie codzienności zamiast pokazywać pozytywy ze świecznika. „No bo przecież dzieje się tyle więcej niż psie gówna i skurwysyństwo na drodze”. Zgoda, tyle że konsystencja szamba na dole nie różni się zasadniczo od konsystencji szamba na górze. Ot pierwsza z brzegu sprawa ze świecznika: Pan Płk Mareczek ze Sztabu Generalnego załatwiał panu Zygmusiowi milionowe przetargi a w zamian za to jak donosi TVN24 „jeździł na koszt firmy za granicę, naprawiał auto, dostał telefon z wysokim limitem połączeń. Firma (pana Zygmusia) zatrudniała jego córkę. CBA sprawdza, jak pułkownik dorobił się pokaźnego majątku.”
Krótko mówiąc rączka rączkę myje. W kraju gdzie panie i panowie z elit polityczno-businessowych po przyjęciu łapówki lub załątwieniu ustawy kreowane są na ofiary, złego CBA, taka sytuacja nie powinna dziwić, i nie dziwi. Podobnie jak doborowe miejsce w sąsiedztwie bananowych republik na liście korupcyjności Transparency International. Mnie natomiast jako smakoszowi syfu podobają się dwa ciekaw motywy.
Primo: firma Pana Zygmusia chwali się na stronie internetowej wyróżnieniem „Diament Forbesa 2009” oraz „Gazela Businessu 2008”, przynajmniej wiadomo jak w polsce zostaje się taką „gazelą.”
Secundo: przecudowne wytłumaczenie płk Mareczka (za TVN24): „We wtorek, gdy na tajnym posiedzeniu decydowano o aresztowaniu pułkownika (dostał trzy miesiące), G. , "rozkleił się". Powiedział, że nie czuje się winny, bo popierał polską firmę.

Krótko mówiąc jest ok kraść byle by kraść dla polski lub przynajmniej dla kolegi który jest polakiem.
Jak myślicie czy pan płk zostanie zdegradowany do stopnia szergowca i kopnięty w dupe, wzorem szanujących się armii czy też niepotrzebnie nie trzeba będzie pana płk krzywdzić wzorem polskiego prawa.

Szczęście po polsku

Czy doświadczyłeś Polaku przyjemności zmywania psiego gówna z buta po spacerku po parku? O co ja pytam! Oczywiście że doświadczyłeś! Czyż nie przyjemnie jest roznieść gówno po mieszkaniu i schodach po czym spłukiwać je gdzieś pod kranem, a wszystko tylko dlatego że to powyżej godności brudnej polskiej egoistycznej świni, żeby sprzątnąć gówno po swoim piesku. Smakuj z radością. Wdepnąć w gówno to w polsce oznacza mieć szczęście.

środa, 31 marca 2010

Zawodowiec za kółkiem

Ten kto jeździł trochę po polsce wie że chamstwo tirowców jest wprost proporcjonalne do tonażu. Jak to zwykle bywa w republikach bezprawia duży może więcej- i więcej robi.
Dopiero co oglądaliśmy akcję wyciągania na siłę pijanego jak szpadel sk….na, jadącego środkiem drogi kilkunasto tonową ciężarówką. Zachlaj morda wioząca śmierć tak przykleiła się do kierownicy że trzeba było go wyciągać siłą. Dostał-uwaga 5 miesięcy w zawieszeniu na 4 lata :) . Krotko mówiąc dowcip prawny a la syf!
Dopiero co… a już mamy obrazek z wyżyn „zawodowego skurwysyństwa”.
Tym razem skurwiel w kilkudzisęcio tonowym tirze zabił kobietę na pasach! Jej córka walczy o życie w szpitalu. I nie było by w tym nic nadzwyczajnego wszak pieszy to w polsce zwierzyna łowna, gdyby nie fakt że skurwiel nic z tego faktu sobie nie zrobił tylko pognał dalej!
- „W końcu z Józkiem już jest ustawiona wódka na parkingu pod wieczór i nie ma co sobie
dupy zawracać jakąś tam babą której krew spływa po zderzaku”.
Sk…yna zatrzymano kilkaset kilometrów dalej, jak tankował swojego stalowego rumaka. Czy zdążył zeżreć śniadanie i się wysrać-nie wiadomo. W każdym razie dla jego tirowskiej dupy dzień jak co dzień, z małą wpadką. Niefart chciał że skurwiela namierzono i zatrzymano (znów pewnie jakiś kapuś donosiciel menda-w polsce obywatelskie donosy zawsze wywołują pogardę motłochu). I wiecie co? Ze świadomością że zabił kobietę na pasach, a jej córka walczy o życie (mówiły o tym wszystkie radia) nasz bohater, szedł w zaparte-że to nie on, że on potrącił tylko PSA!!! Czy coś może pobić ten poziom skurwysyństwa- ze świadomością zabicia człowieka mówić że to pies?
Jak donoszą media grozi mu za to 12 lat. A ja idę o zakład że kara będzie w zawiasach tudzież symboliczna-przecież trzeba upodlić jeszcze rodzinę ofiary żenującym wyrokiem.

piątek, 26 marca 2010

Durniejący naród

To już oficjalne (za polskim radiem i GG)
Polacy durnieją
Nasze społeczeństwo tworzą głupiejący z pokolenia na pokolenie ludzie, a za pogarszający się stan wiedzy winić należy technologie, media i polityków - do takich wniosków doszli uczestnicy debaty zorganizowanej na UW.

Uczestniczący w debacie na Uniwersytecie Warszawskim fizyk profesor Andrzej Kajetan Wróblewski, reżyser Kazimierz Kutz, satyryk Krzysztof Materna i dziennikarz Tomasz Lis nie mieli wątpliwości: polskie społeczeństwo głupieje.


Co o tym świadczy? Zdaniem profesora Wróblewskiego z roku na rok spada poziom wiedzy studentów. Coraz mniej erudytów i ludzi rzeczywiście pragnących wiedzy, coraz więcej takich, którzy po prostu nie mają pomysłu na to, co ze sobą zrobić. Jako przykład profesor podał studentów historii, którzy nie wiedzą, że w Polsce był stan wojenny.

(...)

Prace magisterskie pisane z wikipedii, posługiwanie się niemal wyłącznie wulgaryzmami, nieumiejętność akcentowania wyrazów (coraz bardziej popularne poszliście, byliśmy zamiast poszliście i byliśmy), ludzie, którzy przyznają, że nigdy nie przeczytali książki i tacy, którzy "nie muszą" już niczego pamiętać, bo mają Internet. Wobec takich faktów trudno się nie zgodzić z diagnozą wystawioną przez uczestników debaty. Miejmy tylko nadzieję, że nie będzie gorzej.


Buractwo i prostactwo górą-to już oficjalne

Dzień w syfie

-Dwóch polskich skurwysynów katowało kobiety odwożące dzieci do szkoły, potem zabierało im samochody-dowiadujemy się w wiadomościach. Jednej z kobiet połamali ręce innej pokiereszowali twarz. Na posesji znaleziono kradzione samochody. A Sprawcy jak to zwykle bywa są znani policji - ot polak potrafi. Teraz mogą dostać „nawet” 12 lat. W rzeczywistości dostaną jak zwykle kary symboliczne-polski system nie lubi gnębić bandytów.

-Dwóch młodocianych skurwysynów ukradło dziecku wózek inwalidzki-ot tak dla zabawy co by sobie pojeździć-ale spokojnie są w polsce więc grozi im: sąd dla nieletnich.

-19 letni burako-smierdziel z prawem jazdy od kilku miesięcy poleciał po wiejskiej drodze „swojo beemko” 200 km/h, przekroczył prędkość o 110 km/h. Podczas gdy w normalnym kraju z miejsca stracił by uprawnienia,oraz beknął taki mandat że musiałby się zapożyczyć, w polsce dostał 10 pkt i 500 zł mandatu-dobry dowcip.

-Schalnym skurwysyn w Tirze (zgodnie z powiedzeniem: tirowcy wiozą śmierć) który o mało nie zabił kilku osób bo ledwo widział na oczy po 3 promilach. Po zatrzymaniu nie dał się wyciągnąć z kabiny. Doszło do szarpaniny z policją. Ponieważ stanowił śmiertelne zagrożenie polski sąd skazał go na 5 miesięcy w zawieszeniu. Może następnym razem uda mu się kogoś zabić. Wtedy posiedzi 5 miesięcy.

-Przekręt parlamentarzysty o gębie nadzorcy świń z PGRu, okraszony słowiańską nowomową - nic nowego: Już sprawca skarży gazetę która ujawniła sprawę.

-Podpalenie policjanta, przez mającego już „swój fan klub internetowy” polskiego smierdziela-ale wszystko ok. bo smierdziel ma myśli samobójcze-jak je zrealizuje stanie się kolejnym santo subito.

-"reklama na kolana psie" jest ok uznała prokuratura

-Oszust finansowy w dostał 845 lat więzienia i 300 milionów USD grzywny? Gdzie? Oczywiście nie w polsce tylko w Stanach. Ale polskie mordy na forum mają radochę że tak dużo i że śmiesznie, bo polak nie rozumie że przeciwieństwie do jego ojczyzny, są kraje gdzie prawo jest restrykcyjne dla przestępstw popełnionych umyślnie.

Podsumowując: to nie jest kraj dla normalnych ludzi…

środa, 24 marca 2010

Polaku:dymaj frajera!

Ot smakołyk rodem z syfu

Przy dworcu w Krakowie stoją taksówki które nie są taksówkami. Żadna nowość bo w innych dużych miastach polski są takie same. I nie było by w tym nic dziwnego gdyby skurwysyństwo które operuje ten proceder nie pobierało opłaty w wysokości 100 zł za kilometr. Jeżeli nie masz frajerze pieniędzy to „taksówkarz” nie będący taksówkarzem a zwykłym bandytą narzuca na ciebie odsetki w wysokości 50% za dzień. Napis TAXI też nie jest napisem TAXI a poza tym jest mobilny. I dalej nic by w tym nie było dziwnego bowiem „ruchanie frajera” powinno być opatrzone godłem „teraz polska” jako sport narodowy, gdyby nie fakt że jak to za zwyczaj w tym szambie bywa, wiedzą o tym wszystkie służby od straży miejskiej po prokuraturę i urząd miasta i generalnie mogą co najwyżej cmoknąć polskiego skurwysyna w pompkę. Bo „Nic się nie da panie zrobić”!
Urząd miasta nawet się zastanawia czy oby nie cofnąć koncesji na przewóz osób, lecz przepisy nie pozwalają! Co ciekawe „zaradni polacy” wychwycili w gównianym systemie prawnym od dekad znaną lukę i odwołują się od wyroków bez końca (typowe dla syfu).
Dla mnie jako dla smakosza syfu jest zawsze wielką niespodzianką z jaką łatwością przygważdża się starą babcię handlującą na rogu pietruszką, lub kierowcę któremu zabrakło 3 minuty parkometru, patrząc wesoło na prawdziwe bandyckie skurwysyństwo przez palce.
Wniosek nasuwa się jeden: polaku twój kraj popiera ten rodzaj zaradnej skurwysyńskiej przedsiębiorczości, nie bądź więc gorszy ruchaj frajera!

A dla wszystkich pasażerów w komplecie powinno się dodawać taką grę planszową:

poniedziałek, 15 marca 2010

Zafajdać Balckhawka-urażona duma śmierdziela

Otóż dziś z PZL Mielec wyjechał pierwszy całkowicie zbudowany w polsce Blackhawk, nazwany przez polskie zakompleksione media „Polskim Blackhawkiem”.
Jakby na to nie patrzeć powód do dumy jest! Sikorsky Aircraft, wpompowało w rozpadające się zakłady, nie mające żadnych szans na samodzielne istnienie na wolnym rynku, kupę forsy, dając ludziom pracę, pieniądze, rozwój regionu itd., a 3 lata później wyjeżdża z nich jeden z najlepszych śmigłowców na świecie. Cywilizowane kraje walczą o takie inwestycje i biorą je z pocałowaniem w przysłowiową d…. . Cywilizowane tak ale w polsce podniósł się jak zwykle skowyt internetowych polskich zakompleksionych śmierdzieli (kwiat polskiej ziemi)! Że jak to znów PAN (kurwa) polak musi wkręcać śrubki do amerykańskich gadżetów, że znów nas kurwa okradają. Niektórzy polscy debile robili nawet porównania że to wcześniej były Sowiety a teraz kurwa Jankesy. Jeden debil nawet wysilił się na komentarz godny tęgiego przygłupa że to kolejny pogrzeb polskiej myśli technicznej (SIC!-jakiej k… myśli??? Jakie to wspaniałe śmigłowce zabudowała ta myśl??). Pozatym jak zwykle włączyło się typowe zawodzenie kretynów nie widzących różnicy między polityką a gospodarką że amerykanie mają nas w dupie bo przecież są wizy. A jeżeli już to nie traktują nas jak równego partnera-a niby dlaczego by mieli?
Czytając to kundelskie ujadanie zastanawiałem się czy jest coś, COKOLWIEK co Jaśnie (k…) Pana polaka zadowoli pozatym że ktoś inny się na czymś wypierdoli-wtedy jest skurwysyńska satysfakcja!
Żenada
Polski jastrząb

Towar eksportowy

Nawet w syfie, udaje się, pod prąd panującemu marazmowi i ogólnej niechęci do zmian, stworzyć całkiem niezły towar eksportowy. Często za obce pieniądze, ale jednak. Takim niezłym towarem eksportowym, stała się jednostka GROM. Wyszkolona głównie przez Amerykanów i Brytyjczyków ale jednak polska. Informacje o kolejnych operacjach GROMU szybko obiegały świat a kunszt jej komandosów często stawiano na równi z amerykańską Deltą lub oddziałami SAS. I jakby tu na to nie patrzeć był to powód do dumy, że polak też potrafi – w pozytywnym znaczeniu tego słowa.
Powód był, ale jak to w tym dowcipie o piekle i polakach gdzie diabeł nie musi pilnować kotła bo wystarczy że któryś chce wyjść to reszta go wciągnie z powrotem do syfu, nie w smak była taka perełka establishementowi. Od razu pojawiły się walki, jak to w syfie, o to kto ma dysponować jednostką i że po co powstała, i dlaczego jest inaczej finansowana. Znalazły się zarzuty o malwersacje finansowe zapoczątkowane przez oszołoma znanego bardziej pod pseudonimem Sweter Rozpruwacz, potem, „skandal” w typowo polsko-patriotyczno-zasyfiałym sosie, powód: Grom sfotografował się pod amerykańską flagą w Iraku. Nie do pomyślenia! Boże chroń polske!
I można by powiedzieć że jakoś to jeszcze wyglądało bo niby ataki były z zewnątrz a odpieranie z wewnątrz, aż do ostatnich rewelacji medialnych gdzie wąsaty generał były dowódca jednostki z miną typowego polaka (czyt. napięciem na facjacie) dopiernicza młodszemu ale nie wąsatemu późniejszemu dowódcy o to kto ma prawo do odznak jednostki a kto nie, i kto jest prawdziwym żołnierzem a kto nim nie jest. Załosne! Na dodatek media donoszą że obecny dowódca urządza w jednostce prywatę a żołnierze chodzą pokopać w piłkę z panem premierem.
A w świecie zachodzą w głowę o co tu k… chodzi że syf wywleka się przed kamery. A przecież o nic nie chodzi-poza zwyczajną polską mdlącą rzeczywistością, okraszoną jak zawsze nadętym tonem i urażoną polsko-patriotyczną dumą…
Wojna w Gromie

sobota, 13 marca 2010

Desant Buractwa

Polskie skurwysyństwo drogowe to już legenda.
Warszawka od zawsze ma najgorszą opinię jeżeli chodzi o chamstwo na drodze jak i poza nią.
Ostatnie newsy potwierdzają jednak fenomen który można zaobserwować w Warszawce od jakiegoś czasu: najlepsze popisy prostactwa daje napływowy element z podwarszawskich i nie tylko podwarszawskich wsi.
22 latek z Otwocka
Pani z Otwocka

Ot kilka przykładów z ostatnich dwóch dni: dwóch chamów dających w rurę na czerwonym - rejestracja WPR drugi WL, burak zaparkowany na chodniku na środku przejścia dla pieszych WPI, zapierdalająca slalomem starym BMW, tępa polska morda rejestracja WOT, trąbienie na pieszych na przejściu dla pieszych po czym start z piskiem opon między nimi-cham z LPU, kolejny zapierdalacz wymuszający pierwszeństwo z WWL, wszystkie samochody zaparkowane tuż przed drzwiami centrum handlowego, w zabronionym miejscu? Jackpot! Wszyscy jak jeden mąż przyjezdne buractwo – dodać należy że w podziemiach tegoż centrum, cały parking pusty i za darmo, ale polski cham jakby mógł to by wjechał do środka.
Na osiedlach od dwóch lat ten sam desant buractwa – samochody na trawnikach, jeden na 3 miejscach parkingowych, blokujące przejazd. Krótko mówiąc osranie reszty-ważny tylko ja. To wszystko oczywiści do czasu „pełnej integracji” czyli zmianie blach na "Warsiawkę". Wtedy już można bezkarnie szerzyć opinię o chamach z Warszawki i panującym tu prostactwie.
O ile nic mi do wędrówki ludów a wręcz jestem za, o tyle desantowi buractwa wraz z jego prostactwem mówię, stanowcze nie!
A swoją drogą polaku wiesz gdzie, Twój skradziony samochód jest elegancko cięty na części? Jeżeli nie to przeczytaj artykuł pod pięknym tytułem Ojciec i syn i luksus w stodole

piątek, 5 marca 2010

Ustawa antytytoniowa czyli zakaz palenia po polsku

Ciekawym aspektem syfu jest to, że często pojawia się narodowy zryw w słusznej nawet sprawie, który to zryw jak to zwykle w tym skretyniałym kraju bywa rozwala sobie łeb szybciej niż się poderwał.
Jest dużo medialnego szumu, wyliczenia, prognozy, wywiady, inne gówna a po fakcie i tak nic się nie zmienia. Przykładem zidiocenia tej bananowej republiki jest przegłosowana dziś ustawa o „zakaz palenia”. Debata nad ustawą, która miała nas cywilizacyjnie zbliżyć do Europy, gdzie w większości krajów panuje całkowity zakaz palenia w miejscach publicznych trwała blisko 2 lata. Im bliżej sądnego dnia głosowania tym bardziej debata była gorąca. Jak to w syfie bywa podniosły się głosy najpierw prostej hołoty która to ograniczenie trucia innych traktuje jako faszyzm (podobnie zresztą myślą o nakazie sprzątania gówna po swoim kundlu), potem tzw. „ekspertów” którzy to wyliczyli że miliony ludzi stracą pracę jak cham nie będzie mógł smrodzić komuś pod nosem w knajpie, i na koniec tzw. „ polskich polityków”- najczęściej tych będących „przeciw” licząc na głosy poparcia u nizin społecznych lubiących czasem zgasić komuś peta na plecach „bo mają do tego kurwa prawo”. Tak czy owak efekt „głośnej super restrykcyjnej ustawy jest taki” że teraz można palić w większej ilości miejsc niż przed jej uchwaleniem, innymi słowy, wracamy znów do trzeciego świata tam gdzie nasze miejsce.
I bardzo dobrze bo myślałem że coś w syfie może się zmienić, jak zwykle się nie zawiodłem!

Na kolana psie-czyli skurwysyństwo jako "sztuka"



Czasem w skołtuniałym polskim łbie narodzi się pomysł. A ponieważ pomysł rodzi się w skołtuniałym polskim łbie to i pomysł musi być skurwysyński.
Dopiero co pochowano gliniarza który po cywilu przeciwstawił się dwóm skurwysynom za co został zadźgany nożem w biały dzień, a już w skurwysyńskim polskim łbie zrodził się pomysł żeby stworzyć tzw ”reklamę”. Na której pryszczata polska buraczana morda mierzy ze spluwy do jakiegoś skulonego gliniarza. Z tym skulonym gliniarzem to swoja drogą inny temat, media dzień w dzień bombardują informacjami o tym jak to gliniarze dostają po pysku od zwykłych gówniarzy-wiadomo w chorym kraju respektu dla prawa brak, ale to w polsce norma.
Mnie jako smakosza syfu zastanawia fakt jak bardzo popierdolony musi być polski łeb żeby wymyślić tak "intrygującą" formę przekazu.

czwartek, 25 lutego 2010

No i powrót do sprawy tzw. „Customer Care” po polsku.

Od dziś zostaję naczelną wróżką syfu, zaczynam przepowiadać przyszłość, bezbłędnie. Dostałem opinie „rzeczoznawcy” w sprawie butów. Zostałem poinformowany przez but speca z papierem (papier w polsce to podstawa) że obuwie noszone 2 dni przez godzinę jest zniszczone i źle konserwowane.
Wniosek: omijaj polskie sklepy obuwnicze szerokim łukiem, szczególnie te mające z angielska brzmiące nazwy… Teraz modnie jest chlapnąć "zagramaniczną" nazwę że to niby zostaniesz kliencie obsłużony inaczej niż w syfie… Uwaga pułapka.

Rozweselił mnie ostatnio znajomy, któremu przetarły się w miesiąc portki od garnituru. Produkcja polska, firma odznaczona chyba godłem "teraz polska". Opinia "rzeczoznawcy" ze sklepu (pytanie od czego rzeczoznawcy, bo przetarły mu się w kroku): "przetarcie spowodowane nieproporcionalną budową ciałą" :)). Facet jak najbardziej mieści się w normie. Gdzie indziej nawet byłoby to śmieszne w syfie to wyrzucone ponad 2tys PLN. Odwoływał się od opinii dwukrotnie-bezskutecznie. A na koniec usłyszał od szefa sklepu-zapraszamy ponownie :)

Wracając do tematu g...

Wracając jeszcze do tematu gówna, 2 dni temu rozwaliłem koło na zasranych dziurami drogach, które i tak jak na średnią krajową są całkiem niezłe.
Niedawno media donosiły jak to na jednej z dróg wojewódzkich doliczono się na kilometrze 671 dziur.
671 dziur
Oczywiście w każdym normalnym kraju poza Republiką Absurdu, odpowiedzialny za taki stan drogi trafiłby przed sąd, ale to w normalnym kraju… W polsce nie ma winnych. Zresztą gówniane drogi przerabiamy już od 20 lat. Mnie natomiast jako smakosza syfu, fascynuje w jaki sposób gównianie nawierzchnie które już po kilku latach wyglądają jak źle ulepione ciasto „eksperci” tłumaczą zimą - zimnem a latem upałami…

poniedziałek, 22 lutego 2010

Slalom czyli czy wiosenna dieta?






Mamo czy to żuczek czy to wężyk? Ten żuczek to jest dziecko Sruczek a ten wężyk to Zasroniec, polska odmiana Zaskrońca, zostawiona przez polskiego smierdziela a dokładniej jego pieska.

Ahhh, powiało wiosną, wraz z odwilżą i ładną pogodą, jak co roku podniósł się smród gówna. Gówna w każdej wyobrażalnej formie, postaci i kolorze. Jest tak cudnie brązowo że w niektórych miejscach w centrum stolicy, trzeba chodzić slalomem na palcach żeby omijać psie gówna na chodniku przy tym względy estetyczne oraz smród powodują ze paw podchodzi do gardła. Jak żyje tak zasranego miasta na świecie jeszcze nie widziałem.
Tak, tak polski smierdziel lubi pieski ale gówna po swoim zasrańcu już nie sprzątnie. Po co, ktoś może wniesie ja na bucie do domu, rozsmaruje na klatce, w samochodzie sklepie. Zawsze można wrócić jutro w to samo miejsce popatrzyć i z powiedzieć z dumą „ooo tamto duże z lewej to mojego!”. Wszak nie od dziś wiadomo że polak nasra z przyjemnością sąsiadowi na wycieraczkę ale w końcu tu, sam przecież chodzi po tych samych ulicach i ogląda te same gówna, więc można domniemywać że też mogło by mu to troche przeszkadzać. Gdzie tam! Głębsza analiza zjawiska pozwala stwierdzić że taki stan rzeczy to kombinacja umiłowania syfu i zwykłego skurwysyństwa. Podobnie jak wpieprzanie petów za okno z samochodu czy obsraniu deski klozetowej w publicznym sraczu. Wiadomo że zbieranie gówna po psie podobnie jak zostawienie po sobie porządku to nie godne prawdziwego polaka i tak już zostanie.

poniedziałek, 15 lutego 2010

Syfu ciąg dalszy…

Jak zwykle mamy pisać o czymś innym, ale smagani polskim syfem rozdrabniamy się nad przypadkami polskiej codzienności…
Aż ręce opadają i paw podchodzi do gardła jak człowiek czyta takie rzeczy:

Za Tvn24

Atak na policjanta na Śląsku. W nocy z niedzieli na poniedziałek funkcjonariusz został pobity przez mężczyzn włamujących się do samochodu. Dwóch z nich zostało już złapanych.
Jak informuje policja Jastrzębia Zdroju, w niedzielę ok. 23:30 funkcjonariusz z wydziału prewencji zauważył trzy osoby włamujące się do samochodu stojącego na parkingu. Choć nie był na służbie, starał się im przeszkodzić. Powiedział kim jest, ale nie przestraszył tym włamywaczy.

Gdy podszedł do samochodu, włamywacze siedzieli już w środku. Przedstawił się jako policjant, wtedy został uderzony drzwiami i przewrócony. Wszyscy mężczyźni wysiedli z fiata i zaczęli bić funkcjonariusza - powiedziała rzeczniczka jastrzębskiej policji sierżant Inez Biernacka.

Trzech mężczyzn brutalnie pobiło policjanta. Funkcjonariuszowi na pomoc ruszył przypadkowy człowiek, a potem na miejsce dotarli jego koledzy z wezwanego patrolu prewencji.

Dwóch uciekło

Dwóch napastników zdołało uciec, jeden został zatrzymany. To 23-latek, już wcześniej karany. Drugiego przestępcę - jak się okazało, 16-letniego - zatrzymano w poniedziałek po południu. Jastrzębscy policjanci znają już także dane ostatniego mężczyzny.

Włamywacze będą odpowiadać za czynną napaść na policjanta i próbę krótkotrwałego użycia cudzego pojazdu - pełnoletni według normalnego wymiaru kar, 16-latek - przed sądem dla nieletnich. (…)


Primo w normalnym kraju, funkcjonariusz nosi broń, mało tego polaku, wierz lub nie-nie zawaha się jej użyć jeżeli będzie w sytuacji bezpośredniego ataku, i nie ważne czy napastnik ma nóż, siekierę czy pistolet. Tak więc lepiej nie zadzieraj z policją w krajach anglosaskich bo tam drogi rodaku, funkcjonariusz ma prawo do tzw. „Use of deadly force” czyli inaczej mówiąc do wpakowania kuli w łeb. W syfie oczywiście jest inaczej…Można lać w mordę w biały na ulicy policjanta lub zwykłego Kowalskiego bo i tak za to nic nie grozi.

No i secundo – co to w tym posranym prawie oznacza „krótkotrwała próba użycia cudzego pojazdu”. Może czas wprowadzić kategorię „próba krótkotrwałego użycia narządu” (gwałt), i długotrwałe wysłanie do parku sztywnych? (zabójstwo)

niedziela, 14 lutego 2010

Kraj nie dla normalnych ludzi...

Za Onet pl

21-letni Jarosław G. i 25-letni Rafał T. wraz ze swoimi kolegami zaatakowali mieszkańca Ząbek w pociągu relacji Tłuszcz - Warszawa Wileńska. Gdy pociąg hamował przed następną stacją, młodzi mężczyźni wypchnęli ofiarę przestępstwa z pociągu.
Jak wynika z policyjnych ustaleń, 21-letni Jarosław G. i 25-letni Rafał T. wraz ze swoimi kolegami działali w pociągach. Mieli swoją taktykę. Wybierali sobie potencjalną ofiarę, prosili ją o papierosa albo o pieniądze lub żeby udostępniła im swój telefon komórkowy.

Kiedy osoba nie zgadzała się, bili ją. Potem zabierali rzeczy, które miała przy sobie typu: pieniądze, dokumenty, telefony. Te rzeczy sprzedawali później innym pasażerom pociągu.

Takie zdarzenie dotknęło mieszkańca Ząbek. W pociągu relacji: Tłuszcz - Warszawa Wileńska grupa młodych mężczyzn podeszła do jednego z pasażerów. Zażądali od niego papierosów i pieniędzy. Kiedy odmówił, zaczęli go bić po całym ciele. Zabrali mu dowód osobisty, telefon komórkowy, odtwarzacz mp3, plecak wraz z książkami i zniszczyli mu okulary. Gdy pociąg hamował przy stacji PKP Ząbki, przestępcy wypchnęli ofiarę rozboju z pociągu.

Osoba ta dotarła do komisariatu policji w Ząbkach i poinformowała o wszystkim mundurowych. Funkcjonariusze zatrzymali już dwóch przestępców: 21-letniego Jarosława G. i 25-letniego Rafała T. Obaj przebywają w areszcie tymczasowym. Pozostali sprawcy rozboju są znani wołomińskiej policji. Schwytanie ich to kwestia czasu. Za dokonanie rozboju grozi im do 12 lat pozbawienia wolności.



Nie chodzi o ten wyrwany z kontekstu przypadek polskiego skurwysyństwa, bo gdyby prześledzić wszystkie takie wypadki jednego dnia można by zapełnić 3 takie blogi, nie chodzi nawet o to że w środku Europy można zasmakować wrażeń które można było doświadczyć 300 lat temu podróżując dyliżansem przez dziki zachód… Chodzi o impotencję tego pieprzonego kraju przy zapewnianiu bezpieczeństwa obywatelom. Jak to zwykle bywa w tego typu przypadkach „sprawcy są znani policji”. Skoro k… są, to dlaczego wożą śmierdzące polskie skurwysyńskie dupy pociągiem i regularnie napadają na ludzi. I trudno mieć tu nawet pretensje do policji gdyż ta puszcza skurwysynów za tzw. „małą szkodliwość społeczną” decyzją prokuratorów i posranego prawa.
Otóż nie ma czegoś takiego jak małą szkodliwość społeczna w zamierzonym przestępstwie, systemy prawne poza syfem dawno odkryły tą oczywistą prawdę… W syfie jednak więcej nieprzyjemności ma przeciętny Kowalski który spóźnił się ze złożeniem PIT-u niż skurwysyny z powyższego obrazka…. Ale jak zwykle w syfie, nie chodzi przecież o sprawiedliwość…

No i ten opis „grupa młodych mężczyzn” – zwykłych sk…… a nie młodych mężczyzn...

czwartek, 11 lutego 2010

Smutna sprawa zabitego policjanta

polskie skurwysynskie śmiecie zabiły człowieka który przeciwstawił się złu i skurwysyństwu. Jeden skurwiel nazywany przez polską prasę „wandalem” lub „chuliganem” rzucił śmietnikiem w szybę tramwaju. Interweniujący człowiek dostał kosą w serce. Z opisów jedno gówno go trzymało drugie dźgało nożem....
Podniósł się lament policjantów – że jak to możliwe! Nikt nie pomógł! podniósł się głos też obrońców bandytów z lewackiej Helsinskiej Fundacji Praw Człowieka, podniosły się też głosy o karze śmierci.
A ja utwierdzam się tylko w tym że w syfie nie warto palcem kiwnąć żeby coś poprawić bo można przepłacić z to życiem, lub w razie sukcesu upieprzyć się po pachy w gównie?
Pieprze od rzeczy polaku?
Wyobraźmy sobie że ów policjant miałby ze sobą Magnum 44, był mistrzem karate, lub miał pomocnika. Załóżmy przez chwilę że uszkodził by ów śmierdzące jedno komórkowe gówno lub zrobił z niego mokrą plamę, przecież w polskim szambie prawnym (państwie prawa) dostałby tyle co gwałciciel własnej córki z poprzedniego wątku. Tułał by się po sądach przez 10 lat.
Dwa polskie łyse skurwysyny były nieletnie więc w myśl ustawy wymyślonej przez jakiegoś ciężkiego humanitarnego debila grozi im najwyżej 25 lat.
Dla mnie, jako dla smakosza syfu, ciekawe jest też jak polski sąd mocno się tłumaczy dlaczego jednak nie zdecydował się zostawić dwóch skurwysynów na wolności:

Za tvn24:
Warszawski sąd zdecydował o aresztowaniu obu nastolatków, podejrzanych o zabójstwo w środę na warszawskiej woli policjanta. Sąd uzasadnił swoją decyzję wysokością grożącej im kary - ponieważ nie mają 18 lat odpowiadać będą jak nieletni, grozi im maksymalnie 25 lat więzienia.
Jak powiedział rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Mateusz Martyniuk, sąd obawial sie także, ze pozostając na wolności nastolatkowie będą mataczyć. Rzecznik dodał, że z ustaleń śledczych wynika, że "obaj działali wspólnie i w porozumieniu". Obaj też przyznali się do winy.
Z ustaleń śledczych wynika, że Mateusz N. zadawał funkcjonariuszowi ciosy nożem, kiedy Piotr R. trzymał go - mówił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Mateusz Martyniuk.


Co tu k... tłumaczyć czy tych ludzi popieprzyło dokumentnie???

I kolejny skurwysyński wątek
Za TVN24
Okazało się, że Mateusz N. był dobrze znany policji. Notowany go już między innymi za rozbój i uszkodzenie wiaty przystankowej. Najprawdopodobniej jeszcze w czwartek będą mu przedstawione zarzuty. Może mu grozić nawet dożywocie. Mateusz N., zatrzymany tuż po dokonaniu przestępstwa, przyznał się do winy. Jak się okazało, 17-latek miał pół promila alkoholu we krwi.

Typowe blokerskie skurwysyny które również u mnie na osiedlu urywają lusterka i tłuką szyby-nikogo to wtedy nie obchodzi (niska szkodliwość) tu także polaku musisz pamiętać że twoja ewentualna obrona mienia byłaby osądzona z całą surowością zasranego polskiego prawa.

No i puenta z typową polską martyrologią:
Za TVN24
W Komendzie Stołecznej Policji ogłoszono żałobę. Prezydent odznaczył już pośmiertnie policjanta Krzyżem Zasługi za dzielność. Komendant Stołeczny Policji wystąpi także z wnioskiem do MSWiA o pośmiertne nadanie funkcjonariuszowi wyższego stopnia i złotej odznaki "Zasłużony Policjant".

Wszystko super tylko czy któryś z nadętych bufonów pomyślał co by ów nieszczęśnik dostał gdyby jego akcja okazałą się skuteczna – najmniej parę lat odsiadki za sprzątnięcie polskiego śmierdzącego śmiecia…
Pod rozwagę polaku pod rozwagę…

W Świdnicy i Zielonej Górze gwałcą!



Na wypadek gdyby ktoś nie czytał wiadomości (w tym kraju niewskazane z powodów zdrowotnych) a czytał tego bloga wklejamy skurwysyńskie nienawistne proste mordy powyżej.
Nasuwają się dwa pytania:
Primo: po co skurwysynów łapać przecież i tak okaże się że nic nie można udowodnić, a poza tym kilku dziewczynom udało się uciec no i w ogóle to oni byli pijani podczas popełniania gwałtu więc niepoczytalni, no i oczywiście one same chciały bo w krótkich kieckach chodziły…
Głupie? Śmieszne? Polaku? Otóż w zeszłym tygodniu zapadł wyrok w sprawie polskiego „Fritzla” oskarżonego o wielokrotne gwałty na własnej córce! Za same gwałty marne 8 lat! No i co ciekawe sąd nie zgodził się na kwalifikację czynu jako gwałt ze szczególnym okrucieństwem bo:

Za Onet.pl
dla przyjęcia szczególnego okrucieństwa istotny jest sposób działania sprawcy, który "ponad miarę dręczy ofiarę, stosuje drastyczne metody do wymuszenia współżycia, powoduje uszkodzenia ciała".
Czyli gwałcił ale humanitarnie więc w sumie jest ok facet.
Linia obrony oskarżonego była jakże swojska:
Za Obet plz
Najwyższa jest kara 8 lat więzienia za gwałty. Jak ustalono w procesie, trwało to przez 5 lat, według śledczych - pierwsze gwałty miały miejsce, gdy dziewczyna miała 16 lat. Bartoszuk mówił w śledztwie i przed sądem, że nie gwałcił córki, a wręcz "ulegał jej namowom".
No przecież sama chciała! Rzygać się chcę…

sobota, 6 lutego 2010

Dobra polska rada

Czyż nie uwielbiamy dobrych rad rodem z syfu? W związku z zimą dziś przeczytałem ciekawą radę na TVN24. Rade daje Pan Policjant:

Liczne opady śniegu, tygodnie bez odwilży, śnieg zalegający na poboczach i brak miejsc do zaparkowania - co robić? - Korzystać ze środków komunikacji publicznej, albo zaparkować w takim miejscu, żeby samochód nie wystawał na jezdnię - radzi kierowcom Marek Konkolewski z Komendy Głównej Policji. Jego zdaniem kierowcy nie umieją jeździć w ani parkować w trudnych zimowych warunkach.

Czyż to nie wspaniała rada i proste rozwiązanie problemu odśnieżania? Takie rzeczy tylko u nas!
Niektóre cywilizowane kraje choćby nasi zachodni czy północni sąsiedzi przyjęły zgoła inną strategię polegającą na odśnieżaniu i wywożeniu śniegu za miasto. W ten sposób dzień po cięzkich opadach miasto jest odśnieżone i gotowe na kolejny „atak zimy”. W końcu kierowcy płacą podatki drogowe, płacą za parkowanie między innym po to żeby jeździć po odśnieżonych i nie usranych dziurami drogach. Tam tak ale, tu nie! Tu wujek dobra rada radzi – jak ulice zaśnieżone to do autobusiku polaku i nie narzekaj. Jakie będą kolejne super rady z serii? Jak gwałty to nie wychodź z domu a jak kradną to nie kupuj samochodu?

czwartek, 4 lutego 2010

"Customer Care" czyli obsługa klienta w Syfie.

Mój dobry znajomy, obcokrajowiec mieszkający w syfie od jakiegoś już czasu, zawsze powtarza: wszystko tu jest super ale pojęcia o customer care (obsłudze klienta) to tu jeszcze nie znają. W knajpie, w salonie samochodowym czy w sklepie, wszystko jedno, klienta ma się w dupie od momentu skasowania gotówki potem natręt może się bujać.
Dziś akurat dostałem wstęp „cutomer care w syfie” w obuwniczym. 2 dni temu kupiłem buty, okazało się że wszystko super tyle że jak jest mokro to buty po trzech krokach przemakają.
Pojechałem więc do sklepu oddać towar. Ponieważ od dawna nie kupowałem butów w polsce, zapomniałem że to nie jest tak jak w cywilizacji, gdzie przychodzisz mówisz na czym polega problem i dostajesz zwrot pieniędzy albo nową parę i jeszcze cię sprzedawca przeprosi.
Nie nie! Tu w syfie jak żeś już kliencie kupił to można cię teraz kopać w dupę do woli.
A więc w pierwszej kolejności trzeba sporządzić protokół reklamacyjny, i „wszcząć procedurę”. Buty trafią do tzw. rzeczoznawcy tj. but-speca, który dzięki wiedzy buciarskiej (???) tudzież kupionym papierze (w polsce mieć papier to podstawa) będzie się zastanawiał przez 2 tygodnie czy buty mogą przemakać.
Najśmieszniejsze jest to że ów spec z papierem jest opłacany przez sklep czyli jak by tu powiedzieć „jest mało obiektywnym specjalistą”. Czekam z niecierpliwością na argumentację która otrzymam za 2 tygodnie – z informacją że reklamacja została odrzucona bo coś tam coś tam.
Potem już droga prosta jak zakażenie syfem – czyli zapłacenie innemu specjaliście z federacji konsumentów z drugą ekspertyzę, mediacja ze sklepem, sąd polubowny, potem powszechny. Podsumowując zmarnowany rok. Należy bowiem pamiętać że zgodnie z zasadami syfu klient ma wszelkie prawa czyli żadne. Opcja druga - olanie tego całego gówna i nie zawracanie sobie dupy zakupami czegokolwiek w syfie. Lepiej zostawić pieniądze gdzieś gdzie cię szanują i gdzie chce się wracać...

środa, 3 lutego 2010

Zima zaskakuje drogowców

Zastanawia mnie, dlaczego zima, bądź co bądź będąca normą w tej szerokości geograficznej, od mniej więcej 115 tys lat zostawia ten żałosny kraj na skraju klęski żywiołowej. Wystarczy, że mrozek zaszczypie polaczka w dupę i okazuje się że przestają jeździć pociągi, ludzie są bez prądu inni bez wody, ogrzewania, a jeszcze inni zostają odcięci od świata całkowicie. No i te DROGI! Zasrane dziurami wielkości kraterów. "Drogowców" taki stan rzecy specjalnie nie obchodzi gdyż mało kto ma determinacje by walczyć o rozwalone zawieszenie. Zresztą nawet "naprawa" polega na zalepianiu dziury gównem wystającym 5 centymetrów ponad reszte jezdni-przecież nie opłaca się robić dobrze.

Ciekawym zjawiskiem jest też odsnieżanie, otóż zawsze „zima zaskakuje drogowców”. Ale już jak ruszą to rypią często czarny asfalt no bo w końcu trzeba nakręcić kilometrów żeby zapłacili-co z tego że śniegu już na drodze nie ma. Efektem zimy są syf i dziury na których urywasz Polaku swoje podwozie, tracisz zdrowie lub powodujesz wypadek. Jak zwykle nie ma odpowiedzialnych a batalia przed polskimi sądami będzie ciągnęła się latami... O to przecież chodzi

Wyrok za dzieci w beczkach

Za TVN24
Dzieci w beczkach

Ot i kolejny przykład polskiej patologii. Brak słów...

Cóż przykładna rodzina z najokazalszym domem w całej wsi. Wszystko super! Pewnie w kościele też co niedziele. A jak już jest dom i fura to można powiedzieć paniska!

Ciekawe są jednak wyroki polskich zasyfiałych sądów. Pamiętajmy bowiem że wyrok tu nic nie znaczy. Jest wyrok potem apelacja potem znowu wyrok potem apelacja od apelacji i ponowne rozpatrzenia-machina syf prawnego musi się toczyć wolno i okazale. Zastanawia jednak logika orzeczeń. Otóż paru sprawiedliwych sędziów, siadło na swoich dupach i stwierdziło że w sumie dla pana na włościach 12 latek to będzie za dużo jak za kiszenie pięciorga dzieci! A jakże może jeszcze dobrze rokuje i wyjdzie jako sprawiedliwy porządny Polak. W efekcie dostał Pan „tylko” osiem, wyjdzie zapewne po czterech. Pani no jednak 25…