środa, 23 maja 2012
Prezydent zmartwiony demografią
Ostatnio Pan Prezydent Buła bardzo się zmartwił danymi demograficznymi. W jednym z wystąpień apelował „ polki rodzą za mało dzieci”, „trzeba to zmienić” i takie tam. Wyliczenia wskazują bowiem że jest nas w kurwidołku coraz mniej i będzie jeszcze mniej a ogół społeczeństwa się starzeje. Polki w kwestii rodzenia radzą sobie całkiem nieźle tyle że za granicą.
I tu nasuwa się pytanie – skoro za granicą jest tak dobrze to dlaczego tu w kiblu jest tak źle? Otóż drogi Prezydencie, pozwól iż oświecę jego wysokość. Nikt nie chce rodzić ani płodzić dzieci w syfie. Kto chce potomkowi fundować przyszłość w której nie będzie miał go kto przyjąć na świat niczym w buszu vide: kolejna likwidacja szpitala położniczego w Tychach. (rodzące pacjentki utykało się po szpitalach w całym województwie). Potem w przypadku powikłań może się okazać że NFZ nie refunduje takiego czy innego zabiegu więc można przy poczęciu się przekręcić lub zafundować dziecku kalectwo. Potem należy posłać naszą pociechę do szkoły gdzie polski „nowoczesny system nauczania” pokaże mu jak rozwiązywać testy najlepiej szukając odpowiedzi na portalach społecznościowych – vide ostatnie skandale egzaminacyjne na maturach. Potem studia, które w większości przypadków nie przygotowują do niczego, a czołowe uczelnie mieszczą się w trzeciej setce światowej czołówki. No i praca na umowach śmieciowych kiblowych czy jeszcze innych dlatego bo koszty pracy w tym kurwidołku są po prostu astronomiczne a to z kolei dlatego że lepiej obciążyć kosztami zwykłych ciężko pracujących z klasy średniej niż darmozjadów z różnych protegowanych przedsiębiorstw, kolegów ze służb czy polskich farmerów którzy to mając jeden hektar ziemi płacą KRUS i zapierdalają w mieście na czarno zarabiając więcej niż niejeden profesor uniwersytecki. Oczywiście nasza pociecha będzie już w tym czasie pełni świadoma otaczającego ją świata i trochę bezradna wobec bezprawia, skurwysyństwa, drogowego piractwa, braku możliwości ochrony tak podstawowych dóbr jak życie, zdrowie czy własny majątek.
No i nadejdzie też czas gdy nasz pociecha pomyśli o zdrowiu: czy nie zostanie skazana na śmierć bo bydle w garniturku nie zamówiło leków, lub nie będzie przywiązana do łóżka bo NFZ nie refunduje takiej czy innej terapii, w końcu czy nie będzie musiała ta pociecha żebrać o pieniądze na operacje, leczenie czy rehabilitacje również dlatego iż dla bandyckiego systemu jest tylko numerkiem w statystyce. ( w przeciwieństwie do grupy „kolegów królika” którzy zawsze dostaną najlepszą opiekę).
Także Panie prezydencie zamiast zastanawiać się jak tu zakazać używania kondomów zastanów się lepiej jak dać ludziom nadzieje. I nie mówię tu o kundlach z polski B, C czy Z robiących rozpierduche co pare dni pod Sejmem zastanawiających się jak tu prysnąć na rentę „na kręgosłup” a potem od razu na emeryturę, tylko o ciężko pracujących ludziach którzy pozwalają pchać ten szambowóz do przodu, łożąc za całą resztę. Narodziny i demografia przyjdą później.
poniedziałek, 14 maja 2012
Na Sawannie żyrafę zjada stado lwów a w sraczu…
…żyrafę zjada stado polskich skurwysynów. Jak dziś doniosły media za TVN24: „Jak wynika ze wstępnych ustaleń, w nocy z soboty na niedzielę grupa osób dostała się przez ogrodzenie na teren ZOO i zdewastowała część wyposażenia. Wandale zniszczyli niektóre tablice informacyjne i edukacyjne oraz wrzucili część ławek na teren wybiegów dla zwierząt. Dewastacji dokonano m.in. w pobliżu żyrafiarni. Sprawcy uciekli.
W niedzielę nad ranem w pawilonie padła jedna z trzech żyraf. Dzień później kolejna.
Sprawców co prawda nie znaleziono ale jak to zwykle w polsce bywa – można domniemywać „że byli pod wpływem”. Bo tak się w polsce kundel „bawi”. Darli zapewne mordy na całe miasto ale na to też nikt nie zwraca uwagi bo zgłaszanie tego nie ma większego sensu - nikomu się do takich rzeczy nie chce jechać. W końcu można co najwyżej wypisać mandat. Prewencja zaczyna się jak kogoś zabiją. Tak czy owak to chyba jak do tej pory jedyny ogród zoologiczny w Europie – jeżeli nie na świecie gdzie kundle zabiły żyrafe i rozpierdoliły zoo. Oby wieść poszła w świat.
czwartek, 10 maja 2012
Podsumowanie majówki
Podsumujmy majowy weekend na polskich skuwiałych drogach:
-średnio co 2.5 godz ktoś tracił życie (zginęło 65 osób)
- 1218 osób zostało rannych w 938 wypadkach
- Zatrzymano ponad 5000 nachalnych potencjalnych morderców – ilu faktycznie jeździło pijanych, nie wiadomo - pewnie 10 razy więcej.
Warto nawet przejrzeć materiał o polskich kundlach zapierdalaczach . 220 km/h to dla polskiego skurwiela norma.
Rekordziści
W końcu „się dorobił” „się ma” „się trza pokazać” a tłusta nalana morda i polski rodowód zobowiązuje.
A że flaki jakiejś rodziny albo gnojka na rowerze rozsmaruje się na zderzaku to tylko potem będzie się z czego śmiać z kolegami przy piwie. W końcu kara żadna.
I tu pytamy po raz kolejny: Coś żeście klozetowe szmaty z tej, przeszłych, przyszłych z lewa prawa i środka rządzących ekip uczynili żeby tą hekatombę zatrzymać?! Jeden chciał zabierać pijakom samochody – to banda starych tetryków stwierdziła że to niekonstytucyjne.
Pchacie szmaty swoje parszywe mordy przed kamerę gdy wydarzy się katastrofa lub zginie polski żołnierz a gówno was obchodzi śmierć tysięcy obywateli tu w kraju, każdego dnia. Duża cześć ginie z rąk skundlonych skurwysynów mających za nic ludzkie życie – które winno być największym dobrem w każdym cywilizowanym kraju. Co żeście szmaty zrobiły?!
Wprowadziliście 4 punkty karne za ciągnięcie sanek za samochodem i 6 za zawracanie na autostradzie w ramach waszego posranego programu zaostrzania prawa?! Wysraliście tabliczki z serii „czarny punkt” na których co tydzień domalowuje się nowe cyferki? Robicie eksperymenty w stylu „weekend bez ofiar” po których to eksperymentach ginie setka!
Słucham w radio takiego polskiego ministerialnego durnia i cóż słyszę:
„Nasze badania wskazują że punkty są bardziej dotkliwe niż karanie mandatami”. Za minutę redaktor pyta: „ale może panie ministrze podnieść jednak również mandaty skoro chcemy poprawić bezpieczeństwo.” I tu minister o popierdolonym łbie mówi jak to jego synek za przekroczenie prędkości za zachodnią granicą zapłacił 900 Euro mandatu i dostał zakaz wjazdu na terytorium Niemiec na 3 miesiące. I na pewno już nie zignoruje ograniczenia prędkości w tym kraju - nigdy. Niemniej jednak minutę wcześniej mówił o większej dotkliwości punktów. Posrany łeb nie wie najwyraźniej iż w polsce można jeździć bez prawa jazdy i kij ci mogą zrobić.
I nachodzi tu pytanie dlaczego tak się dzieje? Dlaczego po raz kolejny sytuacja która w normalnym kraju zebrałaby nadzwyczajne zgromadzenie rządu oraz szereg inicjatyw ustawodawczych – tu w kiblu jest traktowana jak informacja w stylu „pies wysrał się na trawnik”. Otóż odpowiedz jest łatwa w polsce – kiblu łamanie prawa jest wpisane w rzeczywistość jak kupa psa w trawnik. Prawo łamie się od góry do dołu, robi to Kowalski robi to tzw. polski biznesmen jego kolega sędzia czy prokurator robi to też poseł. Po co ustanawiać więc bata na siebie?! Tylko idiota w praworządnym kraju by tak robił. Lepiej dać im ginąć, niech zdychają tysiącami każdego roku! niech stawiają krzyżyki i świeczuszki! Niech mają to złudne poczucie wolności wypisane na wykrzywionych mordach gdy gnają 230 km/h po pijaku i walą gówniarza na rowerze albo 5 osobową rodzinę. Przynajmniej będą upodleni i nie będą mieli czasu ani ochoty na patrzenie na ręce władzy.
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
Afera goni aferę, czyli jak państwo polskie dba o zdrowie obywateli.
Dopiero, co relacjonowaliśmy zbrodnie ludobójstwa popełnianą w imieniu rp na pacjentach chorych na raka. A już skurwysyństwo polskie daje nam następne afery. Tym razem chodzi o ochronę jeszcze zdrowych na ciele obywateli, (bo zdrowych na głowę pozostała tylko garstka). Otóż wątek należy do naszych ulubionych tj. szeroko rozumianego w Polsce „byznesu” czyli jak się zaradnie „dorobić”?
Dopiero, co mieliśmy sprawę gangu „biznesmenów-skurwysynów”, którzy truli ludzi drogową solą w żarciu, a już mamy kolejną aferę na tapecie. Tym razem jest to susz jajeczny do którego pan Krzysztof Z. „byznesmen” z Kalisza ładował ołów, kadm, bakterie coli i salmonelli. Najmniej w suszu jajecznym było… jajek. Susz ów, był i jest wciąż używany w całym kraju w przemyśle spożywczym. Warto dodać, że pierwsze dwie wyżej wymienione substancje są jednymi z bardziej rakotwórczych dla człowieka. Pan Krzysztof (polski byznesmen-skurwysyn właściciel firmy Viga) słał by dalej swoją trutkę do odbiorców, gdyby nie wpadł za kredyty. Żeby klimacik był jeszcze bardziej polski – zakład pana sk...... Krzysztofa był kontrolowany przez lokalny sanepid-ale cóż na niefart! Zawsze w złym momencie, gdyż albo nie było produkcji albo był pusty. Mały szczególik – szef sanepidu Pan Piotr Kisieliński (za Gazetą Wyborczą) to szwagier Pana sk…… Krzysztofa. W wypowiedzi dla G. Wyborczej Pan Kisieliński zapewnia, że rodzinne powiązania nie miały tu żadnego znaczenia! :-))) Dobre prawda! :-)
I tak przez lata żarliśmy i żremy skażone rakotwórcze kluseczki, ciasteczka, torciki, i wszystko to gdzie używa się białek z jajek, podczas gdy instytucje państwowe powołane do tego by chronić naszego zdrowia, ze względu między innymi na koligacje rodzinne, były jak zwykle w kiblu BEZRADNE... I to też było by jeszcze do zniesienia gdyby nie fakt, iż prokuratura podobnie jak to miało miejsce w przypadku skażonej soli – NIE UJAWNI listy odbiorców tej trutki na szczury z opóźnionym zapłonem! Obawiasz się o swoje zdrowie? Chcesz by Twoje dziecko jadło zdrowe rzeczy a nie np. fast foody? To podasz mu kluseczki z rosołkiem, które zabiją go za 10 lat na raka! Czujecie akcje kochani? Instytucja stojąca na straży prawa (prokuratura) chroni interes finansowy firm grając w ruską ruletkę naszym zdrowiem!
A jak myślicie czy rodziny panów prokuratorów, sędziów ministrów czy innych decydentów nie dowiedzą się, od kogo ciasteczek nie kupować, jeżeli się chce żyć? Ależ oczywiście, że się dowiedzą! W przypadku najwyższych władz to nawet obowiązek służb by pan Premier, Prezydent czy minister nie dostawał na talerzu trucizny. Wystarczy tylko jeden telefon do kolegi w prokuraturze i już wiadomo, czego nie kupować. A ty durny obywatelu wpierdalaj ten kadm i ołów i zdychaj szybko popieraj polski syf czynem! Przysłużysz się tym samym reformie emerytalnej, bo na raka i tak cię nikt nie będzie leczył, bo nie ma czym. Powiązania mafijno bandyckie w tym kraju nie mają końca.
Warto dodać, iż Czechy już na forum Unii Europejskiej chcą zakazać importu polskiej żywności w związku z aferą solną – ta jajeczna jeszcze do nich nie dotarła. Powód jaki podają Czesi – polska prokuratura- chroniąc interesy bandytów oraz firm, które być może w dobrej wierze kupiły ów trutkę – nie poda namiarów na producentów, którzy używali trucizny do produkcji żywności. W ten sposób polska chce by trutkę żarli też za granicą. Na szczeście zagranicą nie dają się na to nabrać.
Trujące jajka
Dopiero, co mieliśmy sprawę gangu „biznesmenów-skurwysynów”, którzy truli ludzi drogową solą w żarciu, a już mamy kolejną aferę na tapecie. Tym razem jest to susz jajeczny do którego pan Krzysztof Z. „byznesmen” z Kalisza ładował ołów, kadm, bakterie coli i salmonelli. Najmniej w suszu jajecznym było… jajek. Susz ów, był i jest wciąż używany w całym kraju w przemyśle spożywczym. Warto dodać, że pierwsze dwie wyżej wymienione substancje są jednymi z bardziej rakotwórczych dla człowieka. Pan Krzysztof (polski byznesmen-skurwysyn właściciel firmy Viga) słał by dalej swoją trutkę do odbiorców, gdyby nie wpadł za kredyty. Żeby klimacik był jeszcze bardziej polski – zakład pana sk...... Krzysztofa był kontrolowany przez lokalny sanepid-ale cóż na niefart! Zawsze w złym momencie, gdyż albo nie było produkcji albo był pusty. Mały szczególik – szef sanepidu Pan Piotr Kisieliński (za Gazetą Wyborczą) to szwagier Pana sk…… Krzysztofa. W wypowiedzi dla G. Wyborczej Pan Kisieliński zapewnia, że rodzinne powiązania nie miały tu żadnego znaczenia! :-))) Dobre prawda! :-)
I tak przez lata żarliśmy i żremy skażone rakotwórcze kluseczki, ciasteczka, torciki, i wszystko to gdzie używa się białek z jajek, podczas gdy instytucje państwowe powołane do tego by chronić naszego zdrowia, ze względu między innymi na koligacje rodzinne, były jak zwykle w kiblu BEZRADNE... I to też było by jeszcze do zniesienia gdyby nie fakt, iż prokuratura podobnie jak to miało miejsce w przypadku skażonej soli – NIE UJAWNI listy odbiorców tej trutki na szczury z opóźnionym zapłonem! Obawiasz się o swoje zdrowie? Chcesz by Twoje dziecko jadło zdrowe rzeczy a nie np. fast foody? To podasz mu kluseczki z rosołkiem, które zabiją go za 10 lat na raka! Czujecie akcje kochani? Instytucja stojąca na straży prawa (prokuratura) chroni interes finansowy firm grając w ruską ruletkę naszym zdrowiem!
A jak myślicie czy rodziny panów prokuratorów, sędziów ministrów czy innych decydentów nie dowiedzą się, od kogo ciasteczek nie kupować, jeżeli się chce żyć? Ależ oczywiście, że się dowiedzą! W przypadku najwyższych władz to nawet obowiązek służb by pan Premier, Prezydent czy minister nie dostawał na talerzu trucizny. Wystarczy tylko jeden telefon do kolegi w prokuraturze i już wiadomo, czego nie kupować. A ty durny obywatelu wpierdalaj ten kadm i ołów i zdychaj szybko popieraj polski syf czynem! Przysłużysz się tym samym reformie emerytalnej, bo na raka i tak cię nikt nie będzie leczył, bo nie ma czym. Powiązania mafijno bandyckie w tym kraju nie mają końca.
Warto dodać, iż Czechy już na forum Unii Europejskiej chcą zakazać importu polskiej żywności w związku z aferą solną – ta jajeczna jeszcze do nich nie dotarła. Powód jaki podają Czesi – polska prokuratura- chroniąc interesy bandytów oraz firm, które być może w dobrej wierze kupiły ów trutkę – nie poda namiarów na producentów, którzy używali trucizny do produkcji żywności. W ten sposób polska chce by trutkę żarli też za granicą. Na szczeście zagranicą nie dają się na to nabrać.
Trujące jajka
sobota, 14 kwietnia 2012
Skurwysyństwo reloaded
Kochani warto obejrzeć ten materiał – skurwysyństwa ciąg dalszy. Trudno tu nawet o komentarz bo słowa stają w gardle. Przerzucanie kłamstw w mafii ministerstwo – nfz. I kłamliwe wypowiedzi pocącego się pana ministra przed kamerą – szybko demaskowane na szczęście. Papierki z orzełkiem piecząteczkami i podpisikiem jakiegoś ……… , zabraniające importu docelowego – bo to UWAGA - nie zgodne z prawem! Sic! Już samo wspomnienie o prawie w kiblu budzi spastyczny śmiech! Ważne żeby było zgodne z prawem a że przy okazji oznacza wyrok, no cóż bywa – przynajmniej w papierach się zgadza a to w polsce-sraczu najważniejsze. Przynajmniej równie pozbawiony empatii i zdrowego rozsądku sąd i prokuratura się nie przypierdolą. Każda taka decyzja wydana w imieniu RP - to wyrok, często wyrok śmierci. Kto znał lub miał kogoś kto chorował ten wie! W polsce sa jednak wazniejsze sprawy: Smoleńsk, wrak, itp To z czym mamy do czynienia w chwili obecnej to zwyczajna zbrodnia. Żyjemy w bagnie. Brakuje słów...
Na śmierć zgodnie z prawem
Na śmierć zgodnie z prawem
czwartek, 12 kwietnia 2012
Szczyty sk............a
Trąbią o tym media już od kilku tygodni.: W Polsce nie ma już leków dla chorych na raka! Zainteresowanych tematem odsyłamy do „wprost”, „TVN24” i innych. Chorzy, którzy powinni natychmiastowo dostawać terapię są zwyczajnie odsyłani z kwitkiem lub jak kto woli skazywani praktycznie na śmierć. Jak w obozach zagłady. Czasami stosuje się leki zastępcze – bardziej toksyczne i wyniszczające. Ministerstwo Zdrowia i NFZ „naradza się”. Od tygodni! Człowiek, pacjent jest tu gówno ważny –liczy się natomiast udawanie władzy i politykierstwo. Kilku umarlaków w lewo czy w prawo to dla Ministerstwa Zdrowia czy NFZ tylko statystyka. Winę ministerialni bandyci starają się zrzucić na jedną z firm farmaceutycznych która ze względu na nieopłacalność sprzedaży w Polsce, jak wskazują media, wstrzymała sprzedaż leku. Tak się składa że ministerstwo podpisało umowę właśnie z tą firmą. Innych leków nie ma bo nie są refundowane – można by zastosować import docelowy lecz tu również jest typowo polska papierkologia-skurwologia, a poza tym w import docelowy można się bawić w przypadku gdy brakuje leku dla kilku osób nie kilku tysięcy. Znów gramy w grę pod tytułem „darmowa służba zdrowia”. O ile w polskim kiblu wciąż chcą w to grać o tyle świat dawno już wie, że to mit. W polskim sraczu, popierdoleni decydenci wieszają psy na firmie by wyczyścić swoje zasrane sumienia bez honoru i brak kompetencji. Opanujecie się! Firma to nie organizacja charytatywna! To wy macie krew na rękach jeżeli już!
Ale prześledźmy sprawę od początku. Nie było, bowiem problemu dopóki, dopóty krętacze z Ministerstwa Zdrowia nie wpadli na pomysł by wolny rynek odpowiednio ”uregulować”. Wprowadzono więc tzw. ustawę refundacyjną. Ustawa chórem została okrzyknięta przez lekarzy i specjalistów jako skandal i bandytyzm. Autorzy są jednak zadowoleni. – to w kiblu najważniejsze! Ustawa zmienia bowiem obrót lekami i refundację w „gospodarkę planowaną”. Coś na kształt zmiany kas chorych na NFZ –wtedy chodziło o ukręcenie dla kolesiów dobrych posadek i kupy forsy – teraz pewnie chodzi o to samo – ale o tym dowiemy się za kilka lat. Ustawa jak głosi hasło „ukraca zysk firm farmaceutycznych kosztem polskiego pacjenta”. Jakie to zacne i szlachetne! Nie będzie więc hurtownia i producent leku dyktował cen na rynku-zrobi to Ministerstwo (zastanówcie się dlaczego). Jak widać wynegocjowało tak, że ni kija nie opłaca się firmom robić z polaczkami interesów. Firmy nie działają charytatywnie. Wolą sprzedać tam gdzie można na lekach zarobić. Skoro już inwestują w badania by te leki stworzyć. Warto też dodać ze wynegocjowane stawki i idące za tym rzekome oszczędności to ni mniej ni więcej zwykłe oszustwo. Bardzo często bywało, tak iż hurtownie uzyskiwały dużo większe rabaty niż ministerialne kołki. Do listy leków dostają się natomiast, zamiast leków markowych, polskie gówniane zamienniki - robione najwyraźniej u wujka Zenka w piwnicy gdzie różnice w zawartości substancji czynnej wahają się +/- 20%! Tak było w przypadku leków na padaczkę. Można wiec chorego zabić albo mu zaszkodzić – ale to nie szkodzi. Ważne że produkt jest POLSKI! Świetny i po wynegocjowanych stawkach! I nie kosztem pacjenta – co najwyżej kosztem jego życia. W normalnym kraju za coś takiego idzie się na długie lata do pierdla. Ciekawostką była też próba stworzenia takiej zasłony dymnej by całą winę za powstały syf, machloje i bandytyzm zrzucić na lekarzy i aptekarzy i skłócić ich między sobą. Wszystko zgodnie z zasadą dziel i rządź! Stosowana przez każdy bandycki reżim.
O ile pacjent z padaczką raczej eksperymenty na swoim życiu spowodowane lekami nie spełniającymi norm może przeżyć o tyle dla pacjentów z rakiem nie podanie dawki leku albo leczenie lekami od wujka zenka to wyrok śmierci. Jak słyszymy ministrów odpowiedzialnych za politykę lekową było w ostatnich miesiącach już paru. – w sumie sam czytelniku możesz wywnioskować dlaczego.
Podsumowując:Polaku – to co obserwujemy na ww. obrazku czyli chorych na raka skazywanych na śmierć przez ministerialną mafie jest zwyczajną zbrodnią załatwianą białych rękawiczkach. Jeżeli masz, więc Polaku dwie ręce i jeszcze zdrowie nie trać czasu na leczenie i ratowanie tego szamba wyjedz stąd i ratuj życie swoje i swoich bliskich. By żyło się lepiej.
Ale prześledźmy sprawę od początku. Nie było, bowiem problemu dopóki, dopóty krętacze z Ministerstwa Zdrowia nie wpadli na pomysł by wolny rynek odpowiednio ”uregulować”. Wprowadzono więc tzw. ustawę refundacyjną. Ustawa chórem została okrzyknięta przez lekarzy i specjalistów jako skandal i bandytyzm. Autorzy są jednak zadowoleni. – to w kiblu najważniejsze! Ustawa zmienia bowiem obrót lekami i refundację w „gospodarkę planowaną”. Coś na kształt zmiany kas chorych na NFZ –wtedy chodziło o ukręcenie dla kolesiów dobrych posadek i kupy forsy – teraz pewnie chodzi o to samo – ale o tym dowiemy się za kilka lat. Ustawa jak głosi hasło „ukraca zysk firm farmaceutycznych kosztem polskiego pacjenta”. Jakie to zacne i szlachetne! Nie będzie więc hurtownia i producent leku dyktował cen na rynku-zrobi to Ministerstwo (zastanówcie się dlaczego). Jak widać wynegocjowało tak, że ni kija nie opłaca się firmom robić z polaczkami interesów. Firmy nie działają charytatywnie. Wolą sprzedać tam gdzie można na lekach zarobić. Skoro już inwestują w badania by te leki stworzyć. Warto też dodać ze wynegocjowane stawki i idące za tym rzekome oszczędności to ni mniej ni więcej zwykłe oszustwo. Bardzo często bywało, tak iż hurtownie uzyskiwały dużo większe rabaty niż ministerialne kołki. Do listy leków dostają się natomiast, zamiast leków markowych, polskie gówniane zamienniki - robione najwyraźniej u wujka Zenka w piwnicy gdzie różnice w zawartości substancji czynnej wahają się +/- 20%! Tak było w przypadku leków na padaczkę. Można wiec chorego zabić albo mu zaszkodzić – ale to nie szkodzi. Ważne że produkt jest POLSKI! Świetny i po wynegocjowanych stawkach! I nie kosztem pacjenta – co najwyżej kosztem jego życia. W normalnym kraju za coś takiego idzie się na długie lata do pierdla. Ciekawostką była też próba stworzenia takiej zasłony dymnej by całą winę za powstały syf, machloje i bandytyzm zrzucić na lekarzy i aptekarzy i skłócić ich między sobą. Wszystko zgodnie z zasadą dziel i rządź! Stosowana przez każdy bandycki reżim.
O ile pacjent z padaczką raczej eksperymenty na swoim życiu spowodowane lekami nie spełniającymi norm może przeżyć o tyle dla pacjentów z rakiem nie podanie dawki leku albo leczenie lekami od wujka zenka to wyrok śmierci. Jak słyszymy ministrów odpowiedzialnych za politykę lekową było w ostatnich miesiącach już paru. – w sumie sam czytelniku możesz wywnioskować dlaczego.
Podsumowując:Polaku – to co obserwujemy na ww. obrazku czyli chorych na raka skazywanych na śmierć przez ministerialną mafie jest zwyczajną zbrodnią załatwianą białych rękawiczkach. Jeżeli masz, więc Polaku dwie ręce i jeszcze zdrowie nie trać czasu na leczenie i ratowanie tego szamba wyjedz stąd i ratuj życie swoje i swoich bliskich. By żyło się lepiej.
sobota, 7 kwietnia 2012
Skopali mnie w tramwaju
Ot historia jakich wiele którą za TVN Warszawa warto przytoczyć w całości:
Skopali mnie w tramwaju
Wszystko wydarzyło się w piątek ok. 8.00 rano w tramwaju nr 4. "Zwróciłem uwagę czterem niezwykle "miłym" i niewątpliwie sympatycznym "panom" w stanie po spożyciu, nawet nie tyle alkoholu, ile środków "rozweselających", żeby z łaski swojej zaczęli się pomiędzy ludźmi zachowywać jak należy i przestali zaczepiać wszystkich dookoła" - relacjonuje internauta.
Gdy to nie poskutkowało, zadzwonił pod nr 112. Poinformował, że tramwaj wkrótce dojedzie do skrzyżowania ul. Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. „Pan przyjął zgłoszenie, powiedział, że załoga za chwilę podjedzie” - zaznacza internauta. Gdy napastnicy usłyszeli, że policja dostała sygnał o ich wybrykach zwyzywali i skopali Marcina, a później wyskoczyli z tramwaju i uciekli. - Gdy podjechaliśmy na przystanek Marszałkowska/Świętokrzyska załogi niestety nie było. Trudno. I szczerze mówiąc nie mam pretensji do policjantów. Trudno, taka pora i czas - pisze internauta.
"Rozpacz ogarnia człowieka"
Policja potwierdza, że zgłoszenie telefoniczne faktycznie było. - Zadzwonił pan mówiąc, że grupa mężczyzn rozrabia w tramwaju - mówi Tomasz Oleszczuk z biura prasowego stołecznej policji. Zapewnia, że funkcjonariusze zgłoszenia nie zignorowali. Na miejsce dotarli jednak za późno. - Rozmawiali z motorniczym, szukali też sprawców, ale niestety bezskutecznie - tłumaczy Oleszczuk.
Po tej przykrej historii Marcin deklaruje, że następnym razem dobrze się zastanowi, zanim zwróci komuś uwagę: - Rozpacz ogarnia człowieka na postawę innych pasażerów, na ich obojętność. Byli tam i inni mężczyźni. Usłyszałem jednak tylko, że powinienem zostawić chuliganów w spokoju, i że niepotrzebnie ich prowokowałem, bo mogli przez to zrobić komuś krzywdę - relacjonuje z niedowierzaniem.
Policja przekonuje, że sprawy nie warto zostawiać. - Gdyby pan chciał sprawę oficjalnie zgłosić, czekamy - mówi Oleszczuk.
A ja zapytam – czego się kundle dziwicie? (Bo to że reagujący facet w stresie jest zszokowany brakiem reakcji innych to normalne).Ostatnie 20 lat tkwienia w post stalinowskim systemie prawnym, gdzie jednostka nie ma żadnych praw do obrony, gdzie setki ludzi trafia za kraty za to że broni swoich dobytków, zdrowia, życia, bliskich, wychowało w ludziach odpowiednią znieczulice i odwracanie nie dupą w sytuacjach zagrożenia. Mało, niektórzy wolą dostać po mordzie na ulicy gdyż wiedzą że lepszy wstrząs mózgu i skradziony portfel niż bycie traktowanym jak bandyta przez polski wymiar sprawiedliwości. Wystarczy że ćwiczysz boks i atakującemu dresiarzowi zafundujesz wózek do końca życia – przekroczenie obrony koniecznej – idziesz siedzieć. Do tego dokładają się lewackie instytucje jak HFPC czy pożal się Boże eksperci jak pani Prof. Płatek by skutecznie wpoić ludziom do głowy fakt że to bandyta ma prawa a państwo jest właśnie od tego żeby mu te prawa zapewnić (odsyłam do wywiadu z panią prof w Tok FM). Niestety kolejne przykłady życia w polskim sraczu utwierdzają przeciętnego obywatela że obracanie się na pięcie jest właśnie właściwym zachowaniem.
A nawiasem mówiąc czy zdarzyło się wam że wzywana policja czy straż miejska przyjechała na czas do zdarzenia mniejszej wagi? Wielokrotnie niżej podpisany lub sąsiedzi dzwonili po nocach by ukrócić ekscesy lokalnych dresiarskich śmierdzieli z bloków, panoszących się po pijaku i niszczących mienie , z takim efektem że patrol pojawia się po godzinie lub wcale.
Skopali mnie w tramwaju
Wszystko wydarzyło się w piątek ok. 8.00 rano w tramwaju nr 4. "Zwróciłem uwagę czterem niezwykle "miłym" i niewątpliwie sympatycznym "panom" w stanie po spożyciu, nawet nie tyle alkoholu, ile środków "rozweselających", żeby z łaski swojej zaczęli się pomiędzy ludźmi zachowywać jak należy i przestali zaczepiać wszystkich dookoła" - relacjonuje internauta.
Gdy to nie poskutkowało, zadzwonił pod nr 112. Poinformował, że tramwaj wkrótce dojedzie do skrzyżowania ul. Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. „Pan przyjął zgłoszenie, powiedział, że załoga za chwilę podjedzie” - zaznacza internauta. Gdy napastnicy usłyszeli, że policja dostała sygnał o ich wybrykach zwyzywali i skopali Marcina, a później wyskoczyli z tramwaju i uciekli. - Gdy podjechaliśmy na przystanek Marszałkowska/Świętokrzyska załogi niestety nie było. Trudno. I szczerze mówiąc nie mam pretensji do policjantów. Trudno, taka pora i czas - pisze internauta.
"Rozpacz ogarnia człowieka"
Policja potwierdza, że zgłoszenie telefoniczne faktycznie było. - Zadzwonił pan mówiąc, że grupa mężczyzn rozrabia w tramwaju - mówi Tomasz Oleszczuk z biura prasowego stołecznej policji. Zapewnia, że funkcjonariusze zgłoszenia nie zignorowali. Na miejsce dotarli jednak za późno. - Rozmawiali z motorniczym, szukali też sprawców, ale niestety bezskutecznie - tłumaczy Oleszczuk.
Po tej przykrej historii Marcin deklaruje, że następnym razem dobrze się zastanowi, zanim zwróci komuś uwagę: - Rozpacz ogarnia człowieka na postawę innych pasażerów, na ich obojętność. Byli tam i inni mężczyźni. Usłyszałem jednak tylko, że powinienem zostawić chuliganów w spokoju, i że niepotrzebnie ich prowokowałem, bo mogli przez to zrobić komuś krzywdę - relacjonuje z niedowierzaniem.
Policja przekonuje, że sprawy nie warto zostawiać. - Gdyby pan chciał sprawę oficjalnie zgłosić, czekamy - mówi Oleszczuk.
A ja zapytam – czego się kundle dziwicie? (Bo to że reagujący facet w stresie jest zszokowany brakiem reakcji innych to normalne).Ostatnie 20 lat tkwienia w post stalinowskim systemie prawnym, gdzie jednostka nie ma żadnych praw do obrony, gdzie setki ludzi trafia za kraty za to że broni swoich dobytków, zdrowia, życia, bliskich, wychowało w ludziach odpowiednią znieczulice i odwracanie nie dupą w sytuacjach zagrożenia. Mało, niektórzy wolą dostać po mordzie na ulicy gdyż wiedzą że lepszy wstrząs mózgu i skradziony portfel niż bycie traktowanym jak bandyta przez polski wymiar sprawiedliwości. Wystarczy że ćwiczysz boks i atakującemu dresiarzowi zafundujesz wózek do końca życia – przekroczenie obrony koniecznej – idziesz siedzieć. Do tego dokładają się lewackie instytucje jak HFPC czy pożal się Boże eksperci jak pani Prof. Płatek by skutecznie wpoić ludziom do głowy fakt że to bandyta ma prawa a państwo jest właśnie od tego żeby mu te prawa zapewnić (odsyłam do wywiadu z panią prof w Tok FM). Niestety kolejne przykłady życia w polskim sraczu utwierdzają przeciętnego obywatela że obracanie się na pięcie jest właśnie właściwym zachowaniem.
A nawiasem mówiąc czy zdarzyło się wam że wzywana policja czy straż miejska przyjechała na czas do zdarzenia mniejszej wagi? Wielokrotnie niżej podpisany lub sąsiedzi dzwonili po nocach by ukrócić ekscesy lokalnych dresiarskich śmierdzieli z bloków, panoszących się po pijaku i niszczących mienie , z takim efektem że patrol pojawia się po godzinie lub wcale.
Kiblizacja prawa
Czy wiesz Polaku iż podstawowym obowiązkiem państwa jest ochrona swoich obywateli. I chodzi tu zarówno o ochronę prawną jak i fizyczną. Czy wiesz Polaku że masz prawo wymagać by państwo wywiązywało się z tego obowiązku? Oczywiście prawo sobie możesz mieć a polski syf i tak rządzi się swoimi prawami. I tak mamy następujący przykład kiblizacji prawa.
Maszyna do zabijania
Otóż mamy tu przykład polskiego wydania Dr Lectera. Morderca-pedofil-gwałciciel skazany za komuny na KS, za 2 lata wyjdzie na wolność. Wyjdzie dlatego że w polskim sraczu prawnym, jakieś prawnicze humanitarne szmaty w owym czasie zapomniały o obywatelach koncentrując się na prawach bandytów. Akurat syndrom Sztokholmski w naszej prawniczej mafii to norma. Dzięki teoretykom prawa pokroju naszej ulubionej pani profesor, uwaga z ochrony dobra społecznego przeniesiona jest na ochronę dobra bandyty. Tak było i w tym przypadku. Ktoś „zapomniał” w kodeksie karnym o potrzebie ochrony społeczeństwa przed „maszynami do zabijania” i zasłużona kara śmierci dla miłego pana mariusza została zamieniona na 25 lat więzienia. Dopiero później ktoś inny przypomniał sobie że może warto chronić społeczeństwo przed bestiami. Niestety prawo nie działa wstecz… Tak więc pan mariusz wyjdzie sobie za 2 latka i zacznie się totolotek – kogo dziecko będzie następne. Polski „porządek prawny” po raz kolejny nie wie jak z sytuacji wybrnąć.
I można by rzec że przypadek naszego bohatera jest trochę przerysowany, jednak przypadków kiblizacji prawa mamy wiele. Poczynając od prokuratorów wypuszczających oprawców rodzin, którzy mordują swoje ofiary aż po tłuków od kodeksu drogowego którzy pięć tysięcy ofiar na drogach rocznie (głównie za sprawą polskich zachlanych zapierdalających kundli) „załatwiają” wprowadzaniem „rozsądnych” przepisów w postaci 3 pkt karnych za ciągnięcie sanek. Podsumowując – polaku obudź się! Twój kraj nie potrafi nawet prawnie Cię ochronić! Tak wygląda życie w syfie!
Maszyna do zabijania
Otóż mamy tu przykład polskiego wydania Dr Lectera. Morderca-pedofil-gwałciciel skazany za komuny na KS, za 2 lata wyjdzie na wolność. Wyjdzie dlatego że w polskim sraczu prawnym, jakieś prawnicze humanitarne szmaty w owym czasie zapomniały o obywatelach koncentrując się na prawach bandytów. Akurat syndrom Sztokholmski w naszej prawniczej mafii to norma. Dzięki teoretykom prawa pokroju naszej ulubionej pani profesor, uwaga z ochrony dobra społecznego przeniesiona jest na ochronę dobra bandyty. Tak było i w tym przypadku. Ktoś „zapomniał” w kodeksie karnym o potrzebie ochrony społeczeństwa przed „maszynami do zabijania” i zasłużona kara śmierci dla miłego pana mariusza została zamieniona na 25 lat więzienia. Dopiero później ktoś inny przypomniał sobie że może warto chronić społeczeństwo przed bestiami. Niestety prawo nie działa wstecz… Tak więc pan mariusz wyjdzie sobie za 2 latka i zacznie się totolotek – kogo dziecko będzie następne. Polski „porządek prawny” po raz kolejny nie wie jak z sytuacji wybrnąć.
I można by rzec że przypadek naszego bohatera jest trochę przerysowany, jednak przypadków kiblizacji prawa mamy wiele. Poczynając od prokuratorów wypuszczających oprawców rodzin, którzy mordują swoje ofiary aż po tłuków od kodeksu drogowego którzy pięć tysięcy ofiar na drogach rocznie (głównie za sprawą polskich zachlanych zapierdalających kundli) „załatwiają” wprowadzaniem „rozsądnych” przepisów w postaci 3 pkt karnych za ciągnięcie sanek. Podsumowując – polaku obudź się! Twój kraj nie potrafi nawet prawnie Cię ochronić! Tak wygląda życie w syfie!
sobota, 17 marca 2012
Nowa sól drogowo-jadalna - czyli jak się w polsce robi się fortuny?
Niejednokrotnie poruszaliśmy na naszych łamach zagadnienie polskiego „byznesu”. Skąd skurwione kaprawe mordy jeżdżą mercedesami za pięćset tysi, mają domy za miliony a wykształcenie i IQ mają na poziomie słoika musztardy. Tajemnica tkwi w odpowiednim „byznes planie”. Świetnym przykładem polskiego „byznes planu” jest „afera solna”. Jak wiemy kilku polskich „byznesmenów” – skurwysynów, wpadło na pomysł by zamiast soli jadalnej sprzedawać sól wypadową używaną do sypania dróg. Proceder trwał ponad 12 lat, zyski sięgały dziesiątek milionów. Firmy ZPS Łojewski z Księża Wielkopolskiego, Amasol i Konsalt z Chełmiczek miały się świetnie. Ludzie w kiblu i krajach ościennych żarli truciznę i wszystko było ok. Niestety „byznes plan” został zdekonspirowany i wyszedł jeden wielki syf – który odbił się szerokim echem w Europie. Odpowiednie służby (Sanepid) wszczęły badania a skurwysyny które truły miliony przez lata usłyszały zarzuty – jak na razie nie wiadomo jakie. Wiadomo natomiast że chodzą wolno. – jak to określiła pani Mazur-Prus z prokuratury – zastosowano „wolnościowe środki zapobiegawcze” (!)
Biolodzy i chemicy jasno określili iż sól wypadowa zawiera substancje rakotwórcze oraz śladowe ilości dioksyn, jednak Sanepid nic nie znalazł -jeszcze by spróbował coś znaleźć! Mało – zaserwował nam propagandę z pewnością podyktowaną odgórnie jakoby sól drogowa była bezpieczna do spożycia! Durny świat sypał tym drogi a polaczki wymyśliły metody oszczędnościowe. Takie rzeczy tylko jebanym sraczu.
Nasuwają się pewne oczywiste wnioski:
1. By w sraczu zarobić konkretne pieniądze trzeba zrobić przekręt
2. Jak przekręt jest na tyle duży że ośmiesza władzę to okazuje się że nie ma przekrętu
3. Za przekręt w sraczu grożą z początku „wolnościowe środki zapobiegawcze” potem kara w zawiasach (gorzej jest jeżeli podrobisz polaku legitymacje szkolną)
4. zarobionych fortun nikt nie ruszy w najgorszym wypadku przepisuje się wszystko na babcie
Także rodacy do dzieła! Fortuna jest na wyciągnięcie ręki.
Biolodzy i chemicy jasno określili iż sól wypadowa zawiera substancje rakotwórcze oraz śladowe ilości dioksyn, jednak Sanepid nic nie znalazł -jeszcze by spróbował coś znaleźć! Mało – zaserwował nam propagandę z pewnością podyktowaną odgórnie jakoby sól drogowa była bezpieczna do spożycia! Durny świat sypał tym drogi a polaczki wymyśliły metody oszczędnościowe. Takie rzeczy tylko jebanym sraczu.
Nasuwają się pewne oczywiste wnioski:
1. By w sraczu zarobić konkretne pieniądze trzeba zrobić przekręt
2. Jak przekręt jest na tyle duży że ośmiesza władzę to okazuje się że nie ma przekrętu
3. Za przekręt w sraczu grożą z początku „wolnościowe środki zapobiegawcze” potem kara w zawiasach (gorzej jest jeżeli podrobisz polaku legitymacje szkolną)
4. zarobionych fortun nikt nie ruszy w najgorszym wypadku przepisuje się wszystko na babcie
Także rodacy do dzieła! Fortuna jest na wyciągnięcie ręki.
Powroty
Ehhh ostatnie czasy redakcja kręciła się po miejscach gdzie owszem bywają Polacy ale polskie kundle jeszcze z rzadka. W miejscach gdzie samochód może stać otwarty i zapakowany po brzegi sprzętem i nikt go nie ruszy, gdzie narty można zostawiać na zewnątrz nawet na noc i będą stały w tym samym miejscu następnego dnia. A jak zgubisz portfel to możesz go odebrać na recepcji z całą zawartością. Przez ten okres obiecałem sobie że odetnę się od polskiego syfu, nie wejdę na polskie portale, nie przeczytam żadnej gazety, nie obejrzę polskiego programu. Ehh było pięknie! Odpoczywało ciało i umysł. Nawet wiadomości regionalne w tym świecie wyglądają jak dobranocka w porównaniu z tym co serwuje się w polskim kiblu. Niestety do powrotu do rzeczywistości przywołał mnie brutalnie mail którego dostałem ostatniego dnia pobytu od kolegi następującej treści:
!! OSTRZEŻENIE !!!! - do posiadaczy aut
W ostatni Weekend w Piątkowy wieczór zaparkowaliśmy na publicznym parkingu.
Jak wyjeżdżaliśmy z parkingu to zauważyłem naklejkę na tylnej szybie.
Na szczęście kolega powiedział mi żeby się nie zatrzymywać
bo ktoś może czekać aż ja wysiądę z samochodu
Po dojechaniu do domu zdjąłem kartkę, która była zwykłym rachunkiem za paliwo.
Po jakimś czasie otrzymałem tego maila
OSTRZEŻENIE OD POLICJI
DOTYCZY KOBIET I MĘŻCZYZN
UWAŻAJCIE NA PAPIERY PRZYKLEJONE DO TYLNEJ SZYBY AUTA
TO NOWY SPOSÓB NA KRADZIEŻ SAMOCHODU (TO NIE JEST ŻART)
O co więc chodzi ???
Parkujesz przodem.
Wracasz do samochodu, odpalasz zaczynasz cofać aby wyjechać z miejsca parkingowego,
oglądasz się do tyłu i widzisz kartkę na szybie przesłaniającą widok.
Zatrzymujesz się i wysiadasz, żeby ją usunąć. Gdy zbliżasz się do tyłu samochodu
złodziej wyskakuje znikąd, wsiada do auta i odjeżdża praktycznie cię potrącając.
Dodatkowo moje panie założę się że wasze torebki są w samochodzie i odjeżdżają razem z samochodem
A więc tracicie samochód, pieniądze, dokumenty z adresem domowym no i pewnie klucze do domu.
Tak więc wasz dom i osobowość są zagrożone.
Parkując tyłem wyjeżdżasz do przodu nie zerkając na tylną szybę.
TO JEST NOWY SPOSÓB ZŁODZIEI
Jeśli zobaczycie kartkę na tylnej szybie cofając na parkingu
NIE zatrzymujcie się, zdejmijcie ją po powrocie do domu.
Prześlijcie tę wiadomość znajomym i rodzinie zwłaszcza kobietom - kobieca torebka zawiera wiele osobistych informacji i dokumentów
a nie chcielibyście żeby wpadło to w niepowołane ręce.
PROSZĘ Powiadomcie swoich znajomych"
No cóż trudno, skoro mieszka się w kiblu trzeba oswoić się z myślą że POLAK POTRAFI!!!
Każdy sposób na „polską zaradność” (czyt złodziejstwo) jest dobry. Nie bez powodu w końcu, polak uchodzi za jednego z najlepszych złodziei w Europie.
Szybka konsultacja polskich newsów przed wyjazdem gdzie niczym z listy Forbesa dowiedziałem się „jakie samochody najczęściej się w polsce kradnie i w jaki sposób (dowiemy się np. że najczęściej wyrywają zamek). Artykuł zresztą jak zwykle przyozdobiony pięknym metaforami typu: Najczęściej złodzieje kradli volkswageny passaty i golfy. Nic w tym zresztą dziwnego - niemieckie marki od lat cieszą się największym powodzeniem wśród amatorów cudzych aut. (Co to k..a jest amator cudzego auta? – ot taka dzienikarska metafora na złodzieja)
Krótki „przelot” przez tytuły prasowe w stylu: Ojciec zabił syna, potem wujek okradł ich dom – było by nawet groteskowo śmieszne gdyby nie było tragiczne i prawdziwe i nie zalatywało smrodem z kibla.
(Podobno ojciec atakował niczym Husarz siekierą i nożem a wujka który opierdolił ich chałupę okradli inni polacy po drodze). Wszystko to jasno daje do zrozumienia iż sracz jest tuż tuż. Ehh Czas wracać…
!! OSTRZEŻENIE !!!! - do posiadaczy aut
W ostatni Weekend w Piątkowy wieczór zaparkowaliśmy na publicznym parkingu.
Jak wyjeżdżaliśmy z parkingu to zauważyłem naklejkę na tylnej szybie.
Na szczęście kolega powiedział mi żeby się nie zatrzymywać
bo ktoś może czekać aż ja wysiądę z samochodu
Po dojechaniu do domu zdjąłem kartkę, która była zwykłym rachunkiem za paliwo.
Po jakimś czasie otrzymałem tego maila
OSTRZEŻENIE OD POLICJI
DOTYCZY KOBIET I MĘŻCZYZN
UWAŻAJCIE NA PAPIERY PRZYKLEJONE DO TYLNEJ SZYBY AUTA
TO NOWY SPOSÓB NA KRADZIEŻ SAMOCHODU (TO NIE JEST ŻART)
O co więc chodzi ???
Parkujesz przodem.
Wracasz do samochodu, odpalasz zaczynasz cofać aby wyjechać z miejsca parkingowego,
oglądasz się do tyłu i widzisz kartkę na szybie przesłaniającą widok.
Zatrzymujesz się i wysiadasz, żeby ją usunąć. Gdy zbliżasz się do tyłu samochodu
złodziej wyskakuje znikąd, wsiada do auta i odjeżdża praktycznie cię potrącając.
Dodatkowo moje panie założę się że wasze torebki są w samochodzie i odjeżdżają razem z samochodem
A więc tracicie samochód, pieniądze, dokumenty z adresem domowym no i pewnie klucze do domu.
Tak więc wasz dom i osobowość są zagrożone.
Parkując tyłem wyjeżdżasz do przodu nie zerkając na tylną szybę.
TO JEST NOWY SPOSÓB ZŁODZIEI
Jeśli zobaczycie kartkę na tylnej szybie cofając na parkingu
NIE zatrzymujcie się, zdejmijcie ją po powrocie do domu.
Prześlijcie tę wiadomość znajomym i rodzinie zwłaszcza kobietom - kobieca torebka zawiera wiele osobistych informacji i dokumentów
a nie chcielibyście żeby wpadło to w niepowołane ręce.
PROSZĘ Powiadomcie swoich znajomych"
No cóż trudno, skoro mieszka się w kiblu trzeba oswoić się z myślą że POLAK POTRAFI!!!
Każdy sposób na „polską zaradność” (czyt złodziejstwo) jest dobry. Nie bez powodu w końcu, polak uchodzi za jednego z najlepszych złodziei w Europie.
Szybka konsultacja polskich newsów przed wyjazdem gdzie niczym z listy Forbesa dowiedziałem się „jakie samochody najczęściej się w polsce kradnie i w jaki sposób (dowiemy się np. że najczęściej wyrywają zamek). Artykuł zresztą jak zwykle przyozdobiony pięknym metaforami typu: Najczęściej złodzieje kradli volkswageny passaty i golfy. Nic w tym zresztą dziwnego - niemieckie marki od lat cieszą się największym powodzeniem wśród amatorów cudzych aut. (Co to k..a jest amator cudzego auta? – ot taka dzienikarska metafora na złodzieja)
Krótki „przelot” przez tytuły prasowe w stylu: Ojciec zabił syna, potem wujek okradł ich dom – było by nawet groteskowo śmieszne gdyby nie było tragiczne i prawdziwe i nie zalatywało smrodem z kibla.
(Podobno ojciec atakował niczym Husarz siekierą i nożem a wujka który opierdolił ich chałupę okradli inni polacy po drodze). Wszystko to jasno daje do zrozumienia iż sracz jest tuż tuż. Ehh Czas wracać…
poniedziałek, 16 stycznia 2012
Pan prokurator broni honoru
Cóż były kiedyś czasy, tu na terenach gdzie obecnie leży kibel, gdzie gdy panowie oficerowie grali w pokera na spore sumy to nie sprawdzali nawet kart – liczyło się słowo. „ Jak mówi że ma fulla to znaczy że ma”. Gdy kogoś kto wkręcił się w to towarzystwo z zewnątrz nakryto na oszustwie. Ten wychodził i strzelał sobie w łeb. Celnie! Zbłaźnienie się czy nie trafienie było by gorsze od śmierci.
O ile Redakcja nie popiera tego typu ostatecznych rozwiązań o tyle jak najbardziej rozumie kwestie honoru. Jeżeli już człowiek, uważający się za człowieka honoru decyduje się na tak drastyczny krok i w dodatku nosi mundur to upadanie po przestrzeleniu sobie policzka i udzielanie wywiadu na następny dzień robi z niego niezrównoważonego błazna lub jak kto woli rozhisteryzowaną nastolatkę. Jeżeli do tego okazuje się że lubi brać udział w szopkach gdzie udaje rzymskiego centuriona biczującego Chrystusa to robi się już naprawdę niebezpiecznie.
Cóż takiego stało za desperackim czynem naszego nowego bohatera. Jakiego honoru zamierzał bronić? Z tego co przekazał na konferencji prasowej, były to zarzuty związane z inwigilacją dziennikarzy przez prokuraturę podczas śledztwa Smoleńskiego (cóż prokuratura lubi być ponad prawem), oraz plany połączenia prokuratury wojskowej z cywilną – co zdaniem naszego bohatera nie pozwoli prowadzić wojskowych śledztw „tak skrupulatnie”. Jeżeli przypomnimy iż do zeszłego roku każde użycie broni na misjach (nawet strzał w powietrze) wiązało się z długimi przesłuchaniami przez śledczych, oraz że zgodnie z polskimi normami prawnymi trzeba przesłuchać wszystkich świadków zdarzenia oraz biorąc pod uwagę fakt że niektórzy żołnierze z patrolów bojowych podczas jednej zmiany biorą udział nawet w kilkudziesięciu potyczkach ogniowych, jasne staje się że potrzeba co najmniej drugiej takiej armii prokuratorów i śledczych by prowadzić wszystkie śledztwa tylko na samych misjach. Śledztwa które nota bene gówno dają czy dawały.
Dopiero w zeszłym roku zmiana przepisów pozwoliła na poluzowanie procedury – czyli do prowadzenia śledztwa tylko wtedy gdy są straty w ludziach. Jak widać świat się od tego nie skończył. Tylko trochę więcej papieru można zaoszczędzić.
Dobrym przykładem „skrupulatności” prokuratury jest też sprawa z Nangar Khel. Przypomnijmy, oskarżeni żołnierze zostali potraktowani jak szmaty i bandyci najgorszej kategorii – prowadzani w kajdankach z wygiętymi rękami na plecach po tym jak ostrzelali z niejasnych powodów i sprzecznych rozkazów wioskę w Afganistanie. Prokuratura zażądała dla większości kary 12 lat więzienia (czyli tyle ile w kiblu dostaje się za gwałt ze szczególnym okrucieństwem na dziecku). W świecie komentowano szeroko nie tyle samo zdarzenie (jest wojna i takie sprawy niestety się zdarzają) ale sposób w jaki wojsko polskie (prokuratura wojskowa) potraktować swoich żołnierzy. Zastanawiano się jak polski żołnierz może być skuteczny skoro bardziej niż wroga boi się konsekwencji prawnych po użyciu broni, w swoim kraju. Śledztwo trwało cztery lata – cztery lata upokorzeń i pomiatania. Nieważne że za grupką nieszczęśników stali murem wybitni dowódcy ministrowie czy wreszcie opinia publiczna. Ważne że prokuratura miała pełne ręce roboty, że polska machina prawna szła do przodu i że można było zaistnieć w mediach. Skończyło się wyrokiem uniewinniającym nieco ponad miesiąc temu. Skrupulatna prokuratura wojskowa jednak nie odstępuje już skierowała sprawę do sądu najwyższego. Może się jednak uda!
O ile Redakcja nie popiera tego typu ostatecznych rozwiązań o tyle jak najbardziej rozumie kwestie honoru. Jeżeli już człowiek, uważający się za człowieka honoru decyduje się na tak drastyczny krok i w dodatku nosi mundur to upadanie po przestrzeleniu sobie policzka i udzielanie wywiadu na następny dzień robi z niego niezrównoważonego błazna lub jak kto woli rozhisteryzowaną nastolatkę. Jeżeli do tego okazuje się że lubi brać udział w szopkach gdzie udaje rzymskiego centuriona biczującego Chrystusa to robi się już naprawdę niebezpiecznie.
Cóż takiego stało za desperackim czynem naszego nowego bohatera. Jakiego honoru zamierzał bronić? Z tego co przekazał na konferencji prasowej, były to zarzuty związane z inwigilacją dziennikarzy przez prokuraturę podczas śledztwa Smoleńskiego (cóż prokuratura lubi być ponad prawem), oraz plany połączenia prokuratury wojskowej z cywilną – co zdaniem naszego bohatera nie pozwoli prowadzić wojskowych śledztw „tak skrupulatnie”. Jeżeli przypomnimy iż do zeszłego roku każde użycie broni na misjach (nawet strzał w powietrze) wiązało się z długimi przesłuchaniami przez śledczych, oraz że zgodnie z polskimi normami prawnymi trzeba przesłuchać wszystkich świadków zdarzenia oraz biorąc pod uwagę fakt że niektórzy żołnierze z patrolów bojowych podczas jednej zmiany biorą udział nawet w kilkudziesięciu potyczkach ogniowych, jasne staje się że potrzeba co najmniej drugiej takiej armii prokuratorów i śledczych by prowadzić wszystkie śledztwa tylko na samych misjach. Śledztwa które nota bene gówno dają czy dawały.
Dopiero w zeszłym roku zmiana przepisów pozwoliła na poluzowanie procedury – czyli do prowadzenia śledztwa tylko wtedy gdy są straty w ludziach. Jak widać świat się od tego nie skończył. Tylko trochę więcej papieru można zaoszczędzić.
Dobrym przykładem „skrupulatności” prokuratury jest też sprawa z Nangar Khel. Przypomnijmy, oskarżeni żołnierze zostali potraktowani jak szmaty i bandyci najgorszej kategorii – prowadzani w kajdankach z wygiętymi rękami na plecach po tym jak ostrzelali z niejasnych powodów i sprzecznych rozkazów wioskę w Afganistanie. Prokuratura zażądała dla większości kary 12 lat więzienia (czyli tyle ile w kiblu dostaje się za gwałt ze szczególnym okrucieństwem na dziecku). W świecie komentowano szeroko nie tyle samo zdarzenie (jest wojna i takie sprawy niestety się zdarzają) ale sposób w jaki wojsko polskie (prokuratura wojskowa) potraktować swoich żołnierzy. Zastanawiano się jak polski żołnierz może być skuteczny skoro bardziej niż wroga boi się konsekwencji prawnych po użyciu broni, w swoim kraju. Śledztwo trwało cztery lata – cztery lata upokorzeń i pomiatania. Nieważne że za grupką nieszczęśników stali murem wybitni dowódcy ministrowie czy wreszcie opinia publiczna. Ważne że prokuratura miała pełne ręce roboty, że polska machina prawna szła do przodu i że można było zaistnieć w mediach. Skończyło się wyrokiem uniewinniającym nieco ponad miesiąc temu. Skrupulatna prokuratura wojskowa jednak nie odstępuje już skierowała sprawę do sądu najwyższego. Może się jednak uda!
Polak kradnie bo łatwo
Polak to złodziej, taki obrazek popłyną w świat od polskiego ambasadora w Niemczech (nie ukrywajmy – obrazek mało odkrywczy). Jednak ten złodziej nie jest złodziejem z wyboru on tym złodziejem jest z okazji! W końcu jak to mówią polacy „okazja czyni złodzieja”. - Nawiasem mówiąc to chyba jedyny kraj w którym podobnie durne powiedzonka funkcjonują. Cóż – ambasadorowi „ się wymsknęło” że polacy kradną w Niemczech samochody – bo w „Niemczech kradnie się za łatwo”! Nie przez przypadek po otwarciu granic kibla na zachód, kradzieże we wschodnich landach wzrosły o 500 procent! Ambasador Prawda mimo wieloletniej indoktrynacji w różnych szkołach i nienagannie uczesanej grzyweczki a la John Wayne, prawdziwej natury i korzeni nie oszuka. A więc polacy kradną bo u niemca samochód nie jest przykuty łańcuchem do latarni, nie ma pięciu auto alarmów i odcięć paliwa, prądu, oleju i Bóg wie czego jeszcze, poza tym nie ma policjanta na każdym kroku co by tych nie strzeżonych samochodów pilnował – wniosek polskiego pana ambasadora: można kraść – bo łatwo. Nawiasem mówiąc nie tak dawno opisywaliśmy jak to polak ukradł niemieckiemu ministrowi luksusowe Audi.
Jak to mawiał poeta: polak potrafi!
Jak to mawiał poeta: polak potrafi!
wtorek, 3 stycznia 2012
Ciąg dalszy ku pokrzepieniu serc
To tak ku pokrzepieniu serc i potwierdzeniu poprzedniego posta. Od sylwestra ciągnie się sprawa polskiego skurwysyna który ściął w jednym polskim skurwysyńskim geście 6cio osobową rodzinę. Zabił 6cio letniego chłopca, ze zdrowych ludzi zrobił kaleki. Zabrał im zdrowie nadzieje przyszłość życie. Ów skurwysyn – polak był jak zwykle w polsce bywa – najebany. I nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt iż kundel Przemysław był zatrzymywany przez policje 7 razy ostatnie czasy i skazywany za drastyczne łamanie przepisów przez polski warty podtarcia dupy – wymiar sprawiedliwości. I zapierdalał dalej w końcu trzeba dawać szanse człowiekowi jak to mówi nasza ulubiona Pani profesor Płatek. Samochodu nikt mu nie zabrał (co było by normą w normalny kraju) gdyż banda starych dziadów stwierdziła że to niekonstytucyjne. W związku z powyższym ów kundel Przemysław zabił konstytucyjnie, Bogu ducha winne dziecko a rodzinę zamienił w kaleki. Teraz zastanówmy się wraz z Panią Profesor Płatek i podobnymi specjalistami jak przywrócić kundla przemysława społeczeństwu i jak dać mu drugą szanse.
Do przodu polsko!
Zabił dziecko i załątwił rodzinę
Do przodu polsko!
Zabił dziecko i załątwił rodzinę
poniedziałek, 2 stycznia 2012
Bilans sylwestrowy czyli dlaczego w polsce nic się nie robi w sprawie drogowej hekatomby.
Tego roczny bilans sylwestrowy: 31 ofiar – 305 rannych – 945 pijanych kierowców. Polski kundel jak zwykle postanowił wejść w nowy rok szybko, bezpiecznie i z procentami na dodatek. Znów to same zaskoczenie – apele policji nie pomogły. (Cóż za niespodzianka!)
Kundel nie usłuchał tylko cisnął z czerwonym wykrzywionym ryjem ile fabryka dała na trzeciego, na piątego by móc pochwalić się przed podobnymi do siebie kundlo-kolegami nowym czasem na trasie Warszawa-Katowice. Efekt jednego weekendu jest jak zwykle porównywalny z 10cio letnimi stratami polski w Afganistanie.
Czy można temu zaradzić? Oczywiście że tak. Pisaliśmy o tym wielokrotnie – wystarczy wzorem cywilizowanych państw wprowadzić odpowiednio restrykcyjne prawo. Pytanie podstawowe:
Po co?
Primo: Przecież o to chodzi żeby przeciętny „Kowalski” srał w gacie wyjeżdżając na święta, sylwestra czy długi weekend. Żeby miał temat do rozmowy pisał zawczasu testament miał zajętą głowę. Jak będzie srał w gacie, czy opłakiwał żonę, syna czy ojca którego stracił w wypadku przez pijanego skurwysyna lub świetnie jeżdżącego polskiego kundla który pod szkołą jechał 180km/h - nie będzie sobie głowy zawracał takimi pierdołami jak kryzys, śmietnik w urzędach, afery polityczne, kręcenie lodów, Rysiów, Zbysiów i innych kolesiów, rosnącymi cenami akcyzy, Vat-u, możliwe że również podatków itp.
Gdy jako poszkodowany będzie latał po sądach walcząc z wymiarem sprawiedliwości, ubezpieczycielami tylko po to by na koniec dostać śmieszną jałmużnę będzie po prostu zajęty. Nie wyjdzie na ulice, nie pójdzie na sejm lub co gorsza nie będzie chciał ani miał czasu żeby rzeczy zmieniać. A przecież o to chodzi by "Kowalskiego” zając. A Kundlowi dać poczucie wiatru we włosach i wrażenia Kubicy, pozwolić się wyszaleć. Nawet jeżeli ceną do zapłacenia jest 4500 zabitych. W końcu dla decydentów to tylko statystyka…
Secundo: W polsce wśród tak zwanych „autorytetów prawnych” panuje tendencja promująca rozkład pojęcia państwa prawa. Dzięki takim autorytetom jak Pani Profesor Płatek forsuje się tendencje nisko śmiesznych wyroków, kar w zawieszeniu i przerabianiu cel więziennych na hotele. Przecież to nie kto inny jak polski Trybunał Konstytucyjny zakazał zabierania samochodów bandytom którzy spowodowali wypadek „pod wpływem”. Uzasadnienie – bo samochód nie może być traktowane jako narzędzie zbrodni… Ciekawe że w wielu krajach może w polskim kiblu – nie. Efekt – zaostrzenie prawa polega na dawaniu punktów karnych za ciągnięcie sanek za samochodem. Innymi słowy raka leczy się witaminą C, a kundel zabija dalej.
Kundel nie usłuchał tylko cisnął z czerwonym wykrzywionym ryjem ile fabryka dała na trzeciego, na piątego by móc pochwalić się przed podobnymi do siebie kundlo-kolegami nowym czasem na trasie Warszawa-Katowice. Efekt jednego weekendu jest jak zwykle porównywalny z 10cio letnimi stratami polski w Afganistanie.
Czy można temu zaradzić? Oczywiście że tak. Pisaliśmy o tym wielokrotnie – wystarczy wzorem cywilizowanych państw wprowadzić odpowiednio restrykcyjne prawo. Pytanie podstawowe:
Po co?
Primo: Przecież o to chodzi żeby przeciętny „Kowalski” srał w gacie wyjeżdżając na święta, sylwestra czy długi weekend. Żeby miał temat do rozmowy pisał zawczasu testament miał zajętą głowę. Jak będzie srał w gacie, czy opłakiwał żonę, syna czy ojca którego stracił w wypadku przez pijanego skurwysyna lub świetnie jeżdżącego polskiego kundla który pod szkołą jechał 180km/h - nie będzie sobie głowy zawracał takimi pierdołami jak kryzys, śmietnik w urzędach, afery polityczne, kręcenie lodów, Rysiów, Zbysiów i innych kolesiów, rosnącymi cenami akcyzy, Vat-u, możliwe że również podatków itp.
Gdy jako poszkodowany będzie latał po sądach walcząc z wymiarem sprawiedliwości, ubezpieczycielami tylko po to by na koniec dostać śmieszną jałmużnę będzie po prostu zajęty. Nie wyjdzie na ulice, nie pójdzie na sejm lub co gorsza nie będzie chciał ani miał czasu żeby rzeczy zmieniać. A przecież o to chodzi by "Kowalskiego” zając. A Kundlowi dać poczucie wiatru we włosach i wrażenia Kubicy, pozwolić się wyszaleć. Nawet jeżeli ceną do zapłacenia jest 4500 zabitych. W końcu dla decydentów to tylko statystyka…
Secundo: W polsce wśród tak zwanych „autorytetów prawnych” panuje tendencja promująca rozkład pojęcia państwa prawa. Dzięki takim autorytetom jak Pani Profesor Płatek forsuje się tendencje nisko śmiesznych wyroków, kar w zawieszeniu i przerabianiu cel więziennych na hotele. Przecież to nie kto inny jak polski Trybunał Konstytucyjny zakazał zabierania samochodów bandytom którzy spowodowali wypadek „pod wpływem”. Uzasadnienie – bo samochód nie może być traktowane jako narzędzie zbrodni… Ciekawe że w wielu krajach może w polskim kiblu – nie. Efekt – zaostrzenie prawa polega na dawaniu punktów karnych za ciągnięcie sanek za samochodem. Innymi słowy raka leczy się witaminą C, a kundel zabija dalej.
niedziela, 25 grudnia 2011
Jak zarobić na nędzy?
Obraz polskiej kolei - Syf brud, smród, zimno, obsrane kible bez papieru i średnia prędkość oscylująca gdzieś w okolicach prędkości niezłego rowerzysty i wsiadanie do wagonów przez okna jak w trzecim świecie w okresach wzmożonego ruchu. Zresztą pisaliśmy o tym już nie raz. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę że na nędzy, nieudacznictwie oraz niespełnionych projektach można się tu w syfie, całkiem nieźle dorobić. A jeżeli nawet nie dorobić to dać wyżyć hordom urzędasów i związkowców którzy to regularnie robią strajki o podwyżki i świadczenia. We wszystkich spółkach kolejowych pracuje jak to ktoś policzył ok. 600 dyrektorów. w PKP PLK samymi inwestycjami zajmuje się ponad tysiąc urzędników! jak donosi TVN24.
Przypomnijmy więc – pomimo tego iż cała Europa mknie po szynach z prędkością bolidu formuły 1 (a jeżeli nie mknie to całkiem sprawnie sobie radzi przynajmniej z rozkładem), to w polskim syfie warunki podróży nie odbiegają za bardzo od podróży zesłańców na Sybir – co dobitnie potwierdziła zeszłoroczna zima.
Zgodnie z obietnicami kolejnych ministrów kolei dużych prędkości miała powstać w kiblu do 2020 roku. – Nie powstanie. Powstanie zgodnie z nowymi doniesieniami medialnymi w 2030. Niemniej jednak na potrzeby przygotowań do budowy już zatrudniono 6ciu nowych dyrektorów i 42 pracowników i wpakowano 55mln PLN! Wiadomo jak przy korycie - trzeba żreć. Należy dodać że większość z tych niedochodowych spółek , nierobów i ich poobsadzane rodzinki finansujemy MY podatnicy. Kolei jest bowiem regularnie dofinansowywana z budżetu. I jak tu się dziwić że działacze związkowi z kilkunastu spółek kolejowych straszą kolejnym strajkiem? Każdy by straszył gdyby za pierdzenie w krzesło i burdel całkiem nieźle żył. Oczywiście jest banalnie prosty sposób by temu zradzić. Wystarczy rozpędzić całe to dziadostwo i wpuścić wolną konkurencje. Wole by płacić za godną usługę DB niż polakowi za poniżenie i syf. Lecz tu, podobnie zresztą jak i w Poczcie Polskiej góre bierze patriotyczny smrodek – lepiej mieć gówno ale swoje.
Przypomnijmy więc – pomimo tego iż cała Europa mknie po szynach z prędkością bolidu formuły 1 (a jeżeli nie mknie to całkiem sprawnie sobie radzi przynajmniej z rozkładem), to w polskim syfie warunki podróży nie odbiegają za bardzo od podróży zesłańców na Sybir – co dobitnie potwierdziła zeszłoroczna zima.
Zgodnie z obietnicami kolejnych ministrów kolei dużych prędkości miała powstać w kiblu do 2020 roku. – Nie powstanie. Powstanie zgodnie z nowymi doniesieniami medialnymi w 2030. Niemniej jednak na potrzeby przygotowań do budowy już zatrudniono 6ciu nowych dyrektorów i 42 pracowników i wpakowano 55mln PLN! Wiadomo jak przy korycie - trzeba żreć. Należy dodać że większość z tych niedochodowych spółek , nierobów i ich poobsadzane rodzinki finansujemy MY podatnicy. Kolei jest bowiem regularnie dofinansowywana z budżetu. I jak tu się dziwić że działacze związkowi z kilkunastu spółek kolejowych straszą kolejnym strajkiem? Każdy by straszył gdyby za pierdzenie w krzesło i burdel całkiem nieźle żył. Oczywiście jest banalnie prosty sposób by temu zradzić. Wystarczy rozpędzić całe to dziadostwo i wpuścić wolną konkurencje. Wole by płacić za godną usługę DB niż polakowi za poniżenie i syf. Lecz tu, podobnie zresztą jak i w Poczcie Polskiej góre bierze patriotyczny smrodek – lepiej mieć gówno ale swoje.
Pani profesor od prawa bandytów
Ostatnio słuchałem ciekawej rozmowy na TOK FM z niejaką Prof. Płatek – ekspertem karnistką z UW. Rozmowa w której pani profesor miała skomentować wyrok w sprawie zabójstwa w łódzkiej siedzibie PiS, w ciągu zaledwie dwóch minut obróciła się w apologię więźniów i potępienie srogiego polskiego wymiaru sprawiedliwości (sic!) - w tym tegoż wyroku.
Reasumując usłyszeć mogliśmy od pożal się Boże pani profesor:
-że wyrok to przywrócenie człowieka społeczeństwu,
-że funkcją wyroku to dać bandycie nadzieje (tak tak mordercy i gwałcicielowi także),
-że bandyci są najsłabsi stąd powinni mieć szczególną opiekę (nie chorzy, nie dzieci z domów dziecka czy hospicjów – bandyci) ,
-że najlepszą karą w tym za zarżnięcie człowieka jest kara grzywny (tu pani profesor pochwaliła 140 tys zasądzone za poderżnięcie gardła i wpakowania kuli w łeb),
-że w więzieniach ciasno i my jak społeczeństwo wydając wyroki mamy obowiązek przestrzegać prawa więźniów również do godnego bytowania (czytaj przestrzegać zasad wymyślonych przez podobnych do pani profesor lewackich specjalistów)
-że zdecydowanie za dużo w polsce jest kar bezwzględnego odosobnienia za mało kar w zawieszeniu.
-itp.,itd…
Podsumowując: przychylam się do powyższych postulatów pani profesor i proponuje zatrudnienie pana Rysia C. u pani w domu w charakterze pomocy domowej, Pan Rafał R skazany za wielokrotne gwałty i zabójstwa mógłby odprowadzać dzieci pani profesor do szkoły. – W końcu najsłabszym trzeba pomagać.
A tak na serio – jak mamy takich karnistów to nic dziwnego że bandyci chodzą w tym z podniesionymi łysymi łbami, ludzie boją się ruszyć palcem gdy ktoś na ulicy staje się ofiarą agresji, a kibice stają się przedmiotem kultu. (w tym temacie pani profesor również stawała się adwokatem tych najsłabszych czyli bandytów stadionowych).
Reasumując usłyszeć mogliśmy od pożal się Boże pani profesor:
-że wyrok to przywrócenie człowieka społeczeństwu,
-że funkcją wyroku to dać bandycie nadzieje (tak tak mordercy i gwałcicielowi także),
-że bandyci są najsłabsi stąd powinni mieć szczególną opiekę (nie chorzy, nie dzieci z domów dziecka czy hospicjów – bandyci) ,
-że najlepszą karą w tym za zarżnięcie człowieka jest kara grzywny (tu pani profesor pochwaliła 140 tys zasądzone za poderżnięcie gardła i wpakowania kuli w łeb),
-że w więzieniach ciasno i my jak społeczeństwo wydając wyroki mamy obowiązek przestrzegać prawa więźniów również do godnego bytowania (czytaj przestrzegać zasad wymyślonych przez podobnych do pani profesor lewackich specjalistów)
-że zdecydowanie za dużo w polsce jest kar bezwzględnego odosobnienia za mało kar w zawieszeniu.
-itp.,itd…
Podsumowując: przychylam się do powyższych postulatów pani profesor i proponuje zatrudnienie pana Rysia C. u pani w domu w charakterze pomocy domowej, Pan Rafał R skazany za wielokrotne gwałty i zabójstwa mógłby odprowadzać dzieci pani profesor do szkoły. – W końcu najsłabszym trzeba pomagać.
A tak na serio – jak mamy takich karnistów to nic dziwnego że bandyci chodzą w tym z podniesionymi łysymi łbami, ludzie boją się ruszyć palcem gdy ktoś na ulicy staje się ofiarą agresji, a kibice stają się przedmiotem kultu. (w tym temacie pani profesor również stawała się adwokatem tych najsłabszych czyli bandytów stadionowych).
Skąd biorą się polskie kundle?
Od początku istnienia tego bloga zastanawiamy się nad genezą kundelstwa i skurwysyństwa polskiego. Wiemy więc czym polskie skundlenie jest i jak się objawia jednak, nie zastanawialiśmy się skąd właściwie biorą się kundle. Otóż obowiązuje tu stara maksyma – kundli nie sieją – kundle się same rodzą. Po czym po przekazaniu genu kundelstwa doprawionego odpowiednim wychowaniem, kundle hodują młode kundelki wychowują kundelki z których wyrastają kolejne kundle i tak w nieskończoność.
Komentarz do poniższego obrazka jest całkowicie zbyteczny. Dwa polskie kundle, klapki „kubota” do białych skarpet i dresu, skurwyńskie zacięcie agresja oraz mały gnój (już z odpowiednim fizysem do walenia z bani) pasowany na kundelka. Często spotkamy takie polskie rodziny na przykład nad polskim morzem lub wyjeżdżając z polskim biurem podrózy do Turcji. Często są też naszymi sąsiadami lub atakują nasze dzieci w szkole. Jak zwykle polski system prawny cokolwiek byśmy nie robili „jest bezradny” do momentu oczywiście gdy z czegoś takiego wyrośnie chwast który kogoś zamorduje. W sporej części świata coś takiego kończy się odebraniem dziecka. W polsce jak zwykle ścigany będzie ten kto umieścił film w internecie.
Link1
Link2
Eugeniko Wróć!
Komentarz do poniższego obrazka jest całkowicie zbyteczny. Dwa polskie kundle, klapki „kubota” do białych skarpet i dresu, skurwyńskie zacięcie agresja oraz mały gnój (już z odpowiednim fizysem do walenia z bani) pasowany na kundelka. Często spotkamy takie polskie rodziny na przykład nad polskim morzem lub wyjeżdżając z polskim biurem podrózy do Turcji. Często są też naszymi sąsiadami lub atakują nasze dzieci w szkole. Jak zwykle polski system prawny cokolwiek byśmy nie robili „jest bezradny” do momentu oczywiście gdy z czegoś takiego wyrośnie chwast który kogoś zamorduje. W sporej części świata coś takiego kończy się odebraniem dziecka. W polsce jak zwykle ścigany będzie ten kto umieścił film w internecie.
Link1
Link2
Eugeniko Wróć!
piątek, 2 grudnia 2011
Aleś posiedzi... polska potępi
Cóż Judasz na pewno nie zasłynął we współczesnej historii biblijnej jako fajny facet ale przynajmniej miał na tyle jaja że potrafił wymierzyć sobie karę. Co innego polska… Polska przeprasza i potępia wystawiając się tym samym na śmieszność.
Wszystko wskazuje na to że znany białoruski opozycjonista Aleś Bialacki pokibluje w koloni karnej przez 4.5 roku. Wystarczy żeby człowieka zniszczyć lub zwyczajnie zabić.
Ważne jest że polska oficjalnie wyrok „potępia!”
Mamy tu do czynienia ze swoistą schizofrenią klozetowo-syfową. Z jednej strony kłapie się paszczurzymi mordami polityków o wielkim wsparciu dla opozycji na Białorusi, (na Ukrainie zresztą też) – z drugiej zaś, sprzedaje się (bo trudno to inaczej nazwać) głównego opozycjonistę jak zwykłą szmatę.
Jak to zwykle w syfie bywa, może nie była to zła wola, może nie brak procedur, bardziej zwykły bałagan, automatyzm, głupota, dehumanizacja prawa co świetnie znamy z własnego podwórka a zwłaszcza z wymiaru sprawiedliwości.
Trzymaj się Aleś! jak będziesz siedział to pamiętaj że polska potępia!
Link
Wszystko wskazuje na to że znany białoruski opozycjonista Aleś Bialacki pokibluje w koloni karnej przez 4.5 roku. Wystarczy żeby człowieka zniszczyć lub zwyczajnie zabić.
Ważne jest że polska oficjalnie wyrok „potępia!”
Mamy tu do czynienia ze swoistą schizofrenią klozetowo-syfową. Z jednej strony kłapie się paszczurzymi mordami polityków o wielkim wsparciu dla opozycji na Białorusi, (na Ukrainie zresztą też) – z drugiej zaś, sprzedaje się (bo trudno to inaczej nazwać) głównego opozycjonistę jak zwykłą szmatę.
Jak to zwykle w syfie bywa, może nie była to zła wola, może nie brak procedur, bardziej zwykły bałagan, automatyzm, głupota, dehumanizacja prawa co świetnie znamy z własnego podwórka a zwłaszcza z wymiaru sprawiedliwości.
Trzymaj się Aleś! jak będziesz siedział to pamiętaj że polska potępia!
Link
Chcesz zabić złego sąsiada – zrób to samochodem.
Zgodnie z polskim zasyfiałym anachronicznym i zupełnie odbiegającym od rzeczywistości i zdrowego rozsądku prawem, lub raczej jego stosowaniem – nic za to nie grozi. Może jak zrobisz to po pijaku… ale na trzeźwo, absolutnie nic. Ot poślizgnęła ci się noga na gazie i jechałeś 150km/h na uliczce osiedlowej obok szkoły. Sąd w kiblu nie ma prawa takiej interpretacji nie przyjąć. Podobnie jak nie może podważyć że idąc na mecz z siekierą nie chciałeś po prostu porąbać drzewa wujkowi Cześkowi, więc siekierę wziąłeś przy okazji. Polacy stworzyły sobie zlepek zasad i reguł postępowania prawnego, często jedne przeczące drugim, dodali dziesiątki instytucji wzajemnie się blokujących i zaskarżających i nazwały ten śmietnik – państwem prawa. O ile same instytucje są jak najbardziej potrzebne o tyle interpretacja jest kolejnym przykładem polskiej zapętlonej nie znającej początku ani końca głupoty. Przecież jeszcze do tej pory kradzież bywa „czasowym wypożyczeniem bez zgody właściciela”.
– Kolejny raz dowiadujemy się o zidioceniu instytucji polskiego wymiaru nazywanego wymiarem sprawiedliwość tylko z nazwy.
LINK
Jak donosi TVN24: 4.5 roku temu bandyta w BMW rozsmarował na pasach dziecko. (pieszy zwierzyna łowna). Jak to w sraczu bywa sprawa ciągnęła się 4.5 roku, można w tym czasie zrobić dwa doktoraty z różnych dziedzin- ale w kiblu tyle potrzebuje sąd żeby sprawę „rozpatrzyć” . Chodzi o główną zasadę – Kafkowską w swoim założeniu – a mianowicie żeby ofiarę tudzież rodzinę ofiary upodlić i zgnoić. Kolejnym strzałem w pysk prosto z kibla jest ocena „biegłego” od wypadków (tak tak są tacy od butów, kibli, mebli garnków i Bóg wie czego jeszcze), który wyliczył że dziecko „wbiegło na pasy” co przeczyło o tyle zdrowemu rozsądkowi że musiało biegać z prędkością 60km/h!
Sąd opinie klepnął – przecież nigdzie nie jest powiedziane że sędzia nie może być durniem i że musi używać szarych komórek albo mieć zdrową ocenę rzeczywistości. Nigdzie też nie jest powiedziane że biegły nie może być durniem albo że nie może wyciągać opinii z dupy, albo być przy zdrowych zmysłach – albo po prostu nie mieć lepkich łap dla „pozytywnych” opinii lub nie mieć wujka w sądzie który „załatwił” papiery biegłego – w końcu to polska-kibel więc norma. Tak czy owak pierwszy wyrok dla rodziny bądź co bądź inteligentnych ludzi był jak plunięcie w twarz. A co gorszego można zrobić człowiekowi w rozpaczy niż plunąć mu w twarz?! Chyba nic. Tu jednak plującym jest kraj ferujący takie wyroki .
Rodzina podjęła walkę – nie ze sprawcą tylko z wymiarem sprawiedliwości. Lata mordęgi swoje wyliczenia ekspertyzy i Bóg wie co jeszcze tylko po to by absurdalny zidiociały wyrok zmienić. Efekt 2 lata w zawieszeniu i 20 tys zl grzywny – tyle warte jest życie dziecka w kiblu. I tak nieźle bo niektórych dorosłych o których pisaliśmy, było warte 150zl i rok w zawieszeniu. Także polaku – chcesz się pozbyć sąsiada załatw go samochodem w majestacie prawa więcej dostaniesz za wysikanie się w bramie. Co innego gdy na przykład zapalisz jointa – tu pójdziesz siedzieć jak kryminalista.
Zastanawiające czy gdyby Kafkowski „Proces” powstał w dzisiejszych czasach nie zostałby potraktowany jako zwyczajna relacja z życia w polsce…
– Kolejny raz dowiadujemy się o zidioceniu instytucji polskiego wymiaru nazywanego wymiarem sprawiedliwość tylko z nazwy.
LINK
Jak donosi TVN24: 4.5 roku temu bandyta w BMW rozsmarował na pasach dziecko. (pieszy zwierzyna łowna). Jak to w sraczu bywa sprawa ciągnęła się 4.5 roku, można w tym czasie zrobić dwa doktoraty z różnych dziedzin- ale w kiblu tyle potrzebuje sąd żeby sprawę „rozpatrzyć” . Chodzi o główną zasadę – Kafkowską w swoim założeniu – a mianowicie żeby ofiarę tudzież rodzinę ofiary upodlić i zgnoić. Kolejnym strzałem w pysk prosto z kibla jest ocena „biegłego” od wypadków (tak tak są tacy od butów, kibli, mebli garnków i Bóg wie czego jeszcze), który wyliczył że dziecko „wbiegło na pasy” co przeczyło o tyle zdrowemu rozsądkowi że musiało biegać z prędkością 60km/h!
Sąd opinie klepnął – przecież nigdzie nie jest powiedziane że sędzia nie może być durniem i że musi używać szarych komórek albo mieć zdrową ocenę rzeczywistości. Nigdzie też nie jest powiedziane że biegły nie może być durniem albo że nie może wyciągać opinii z dupy, albo być przy zdrowych zmysłach – albo po prostu nie mieć lepkich łap dla „pozytywnych” opinii lub nie mieć wujka w sądzie który „załatwił” papiery biegłego – w końcu to polska-kibel więc norma. Tak czy owak pierwszy wyrok dla rodziny bądź co bądź inteligentnych ludzi był jak plunięcie w twarz. A co gorszego można zrobić człowiekowi w rozpaczy niż plunąć mu w twarz?! Chyba nic. Tu jednak plującym jest kraj ferujący takie wyroki .
Rodzina podjęła walkę – nie ze sprawcą tylko z wymiarem sprawiedliwości. Lata mordęgi swoje wyliczenia ekspertyzy i Bóg wie co jeszcze tylko po to by absurdalny zidiociały wyrok zmienić. Efekt 2 lata w zawieszeniu i 20 tys zl grzywny – tyle warte jest życie dziecka w kiblu. I tak nieźle bo niektórych dorosłych o których pisaliśmy, było warte 150zl i rok w zawieszeniu. Także polaku – chcesz się pozbyć sąsiada załatw go samochodem w majestacie prawa więcej dostaniesz za wysikanie się w bramie. Co innego gdy na przykład zapalisz jointa – tu pójdziesz siedzieć jak kryminalista.
Zastanawiające czy gdyby Kafkowski „Proces” powstał w dzisiejszych czasach nie zostałby potraktowany jako zwyczajna relacja z życia w polsce…
niedziela, 13 listopada 2011
Niepodległość a la kundel
Polska obchodziła tzw. Dzień Niepodległości. Ktoś kto widział obchody dnia niepodległości w innych krajach Francji Stanach czy Wielkiej Brytanii ten od razu ma skojarzenia z paradami wojska, patriotycznymi gadżetami lub po prostu dobrą zabawą w duchu przynależności do jednej tej samej narodowości – kult historii, tradycji, folkloru…
Jak było w polsce – kiblu każdy wie: mordobicie walki z policją, powyrywane płyty chodnikowe, podpalone samochody, kilkudziesięciu rannych policjantów grubo ponad dwustu zatrzymanych bandytów, zasłonięte łyse mordy, znane między innymi ze stadionów i z polskich blokowisk - krótka mówiąc wojna domowa polsko-polska.
Dzień „po”, jak zwykle spotkania na szczycie premiera, prezydenta, szefa MSWiA i sądownictwa zaowocowały zapowiedziami: „Bandyci będą potraktowani z całą surowością prawa”, „ przyśpieszone procesy dla bandytów” i podobne gówna. Takie były zapowiedzi a wyszło jak zawsze – praktycznie wszystkich wypuszczono, kilka osób dostało 300 zł mandatu za napad na policjanta – były też srogie wyroki w postaci 3 miesięcy więzienia :-)). Wszystko okraszone dwoma dniami kłapania paszczurzymi mordami różnych działaczy i dziennikarzyn. Puenta? – Każdy ma taki dzień niepodległości jakich ma obywateli i na jaki zasługuje – polacy też.
Jak było w polsce – kiblu każdy wie: mordobicie walki z policją, powyrywane płyty chodnikowe, podpalone samochody, kilkudziesięciu rannych policjantów grubo ponad dwustu zatrzymanych bandytów, zasłonięte łyse mordy, znane między innymi ze stadionów i z polskich blokowisk - krótka mówiąc wojna domowa polsko-polska.
Dzień „po”, jak zwykle spotkania na szczycie premiera, prezydenta, szefa MSWiA i sądownictwa zaowocowały zapowiedziami: „Bandyci będą potraktowani z całą surowością prawa”, „ przyśpieszone procesy dla bandytów” i podobne gówna. Takie były zapowiedzi a wyszło jak zawsze – praktycznie wszystkich wypuszczono, kilka osób dostało 300 zł mandatu za napad na policjanta – były też srogie wyroki w postaci 3 miesięcy więzienia :-)). Wszystko okraszone dwoma dniami kłapania paszczurzymi mordami różnych działaczy i dziennikarzyn. Puenta? – Każdy ma taki dzień niepodległości jakich ma obywateli i na jaki zasługuje – polacy też.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)