Niejednokrotnie poruszaliśmy na naszych łamach zagadnienie polskiego „byznesu”. Skąd skurwione kaprawe mordy jeżdżą mercedesami za pięćset tysi, mają domy za miliony a wykształcenie i IQ mają na poziomie słoika musztardy. Tajemnica tkwi w odpowiednim „byznes planie”. Świetnym przykładem polskiego „byznes planu” jest „afera solna”. Jak wiemy kilku polskich „byznesmenów” – skurwysynów, wpadło na pomysł by zamiast soli jadalnej sprzedawać sól wypadową używaną do sypania dróg. Proceder trwał ponad 12 lat, zyski sięgały dziesiątek milionów. Firmy ZPS Łojewski z Księża Wielkopolskiego, Amasol i Konsalt z Chełmiczek miały się świetnie. Ludzie w kiblu i krajach ościennych żarli truciznę i wszystko było ok. Niestety „byznes plan” został zdekonspirowany i wyszedł jeden wielki syf – który odbił się szerokim echem w Europie. Odpowiednie służby (Sanepid) wszczęły badania a skurwysyny które truły miliony przez lata usłyszały zarzuty – jak na razie nie wiadomo jakie. Wiadomo natomiast że chodzą wolno. – jak to określiła pani Mazur-Prus z prokuratury – zastosowano „wolnościowe środki zapobiegawcze” (!)
Biolodzy i chemicy jasno określili iż sól wypadowa zawiera substancje rakotwórcze oraz śladowe ilości dioksyn, jednak Sanepid nic nie znalazł -jeszcze by spróbował coś znaleźć! Mało – zaserwował nam propagandę z pewnością podyktowaną odgórnie jakoby sól drogowa była bezpieczna do spożycia! Durny świat sypał tym drogi a polaczki wymyśliły metody oszczędnościowe. Takie rzeczy tylko jebanym sraczu.
Nasuwają się pewne oczywiste wnioski:
1. By w sraczu zarobić konkretne pieniądze trzeba zrobić przekręt
2. Jak przekręt jest na tyle duży że ośmiesza władzę to okazuje się że nie ma przekrętu
3. Za przekręt w sraczu grożą z początku „wolnościowe środki zapobiegawcze” potem kara w zawiasach (gorzej jest jeżeli podrobisz polaku legitymacje szkolną)
4. zarobionych fortun nikt nie ruszy w najgorszym wypadku przepisuje się wszystko na babcie
Także rodacy do dzieła! Fortuna jest na wyciągnięcie ręki.
sobota, 17 marca 2012
Powroty
Ehhh ostatnie czasy redakcja kręciła się po miejscach gdzie owszem bywają Polacy ale polskie kundle jeszcze z rzadka. W miejscach gdzie samochód może stać otwarty i zapakowany po brzegi sprzętem i nikt go nie ruszy, gdzie narty można zostawiać na zewnątrz nawet na noc i będą stały w tym samym miejscu następnego dnia. A jak zgubisz portfel to możesz go odebrać na recepcji z całą zawartością. Przez ten okres obiecałem sobie że odetnę się od polskiego syfu, nie wejdę na polskie portale, nie przeczytam żadnej gazety, nie obejrzę polskiego programu. Ehh było pięknie! Odpoczywało ciało i umysł. Nawet wiadomości regionalne w tym świecie wyglądają jak dobranocka w porównaniu z tym co serwuje się w polskim kiblu. Niestety do powrotu do rzeczywistości przywołał mnie brutalnie mail którego dostałem ostatniego dnia pobytu od kolegi następującej treści:
!! OSTRZEŻENIE !!!! - do posiadaczy aut
W ostatni Weekend w Piątkowy wieczór zaparkowaliśmy na publicznym parkingu.
Jak wyjeżdżaliśmy z parkingu to zauważyłem naklejkę na tylnej szybie.
Na szczęście kolega powiedział mi żeby się nie zatrzymywać
bo ktoś może czekać aż ja wysiądę z samochodu
Po dojechaniu do domu zdjąłem kartkę, która była zwykłym rachunkiem za paliwo.
Po jakimś czasie otrzymałem tego maila
OSTRZEŻENIE OD POLICJI
DOTYCZY KOBIET I MĘŻCZYZN
UWAŻAJCIE NA PAPIERY PRZYKLEJONE DO TYLNEJ SZYBY AUTA
TO NOWY SPOSÓB NA KRADZIEŻ SAMOCHODU (TO NIE JEST ŻART)
O co więc chodzi ???
Parkujesz przodem.
Wracasz do samochodu, odpalasz zaczynasz cofać aby wyjechać z miejsca parkingowego,
oglądasz się do tyłu i widzisz kartkę na szybie przesłaniającą widok.
Zatrzymujesz się i wysiadasz, żeby ją usunąć. Gdy zbliżasz się do tyłu samochodu
złodziej wyskakuje znikąd, wsiada do auta i odjeżdża praktycznie cię potrącając.
Dodatkowo moje panie założę się że wasze torebki są w samochodzie i odjeżdżają razem z samochodem
A więc tracicie samochód, pieniądze, dokumenty z adresem domowym no i pewnie klucze do domu.
Tak więc wasz dom i osobowość są zagrożone.
Parkując tyłem wyjeżdżasz do przodu nie zerkając na tylną szybę.
TO JEST NOWY SPOSÓB ZŁODZIEI
Jeśli zobaczycie kartkę na tylnej szybie cofając na parkingu
NIE zatrzymujcie się, zdejmijcie ją po powrocie do domu.
Prześlijcie tę wiadomość znajomym i rodzinie zwłaszcza kobietom - kobieca torebka zawiera wiele osobistych informacji i dokumentów
a nie chcielibyście żeby wpadło to w niepowołane ręce.
PROSZĘ Powiadomcie swoich znajomych"
No cóż trudno, skoro mieszka się w kiblu trzeba oswoić się z myślą że POLAK POTRAFI!!!
Każdy sposób na „polską zaradność” (czyt złodziejstwo) jest dobry. Nie bez powodu w końcu, polak uchodzi za jednego z najlepszych złodziei w Europie.
Szybka konsultacja polskich newsów przed wyjazdem gdzie niczym z listy Forbesa dowiedziałem się „jakie samochody najczęściej się w polsce kradnie i w jaki sposób (dowiemy się np. że najczęściej wyrywają zamek). Artykuł zresztą jak zwykle przyozdobiony pięknym metaforami typu: Najczęściej złodzieje kradli volkswageny passaty i golfy. Nic w tym zresztą dziwnego - niemieckie marki od lat cieszą się największym powodzeniem wśród amatorów cudzych aut. (Co to k..a jest amator cudzego auta? – ot taka dzienikarska metafora na złodzieja)
Krótki „przelot” przez tytuły prasowe w stylu: Ojciec zabił syna, potem wujek okradł ich dom – było by nawet groteskowo śmieszne gdyby nie było tragiczne i prawdziwe i nie zalatywało smrodem z kibla.
(Podobno ojciec atakował niczym Husarz siekierą i nożem a wujka który opierdolił ich chałupę okradli inni polacy po drodze). Wszystko to jasno daje do zrozumienia iż sracz jest tuż tuż. Ehh Czas wracać…
!! OSTRZEŻENIE !!!! - do posiadaczy aut
W ostatni Weekend w Piątkowy wieczór zaparkowaliśmy na publicznym parkingu.
Jak wyjeżdżaliśmy z parkingu to zauważyłem naklejkę na tylnej szybie.
Na szczęście kolega powiedział mi żeby się nie zatrzymywać
bo ktoś może czekać aż ja wysiądę z samochodu
Po dojechaniu do domu zdjąłem kartkę, która była zwykłym rachunkiem za paliwo.
Po jakimś czasie otrzymałem tego maila
OSTRZEŻENIE OD POLICJI
DOTYCZY KOBIET I MĘŻCZYZN
UWAŻAJCIE NA PAPIERY PRZYKLEJONE DO TYLNEJ SZYBY AUTA
TO NOWY SPOSÓB NA KRADZIEŻ SAMOCHODU (TO NIE JEST ŻART)
O co więc chodzi ???
Parkujesz przodem.
Wracasz do samochodu, odpalasz zaczynasz cofać aby wyjechać z miejsca parkingowego,
oglądasz się do tyłu i widzisz kartkę na szybie przesłaniającą widok.
Zatrzymujesz się i wysiadasz, żeby ją usunąć. Gdy zbliżasz się do tyłu samochodu
złodziej wyskakuje znikąd, wsiada do auta i odjeżdża praktycznie cię potrącając.
Dodatkowo moje panie założę się że wasze torebki są w samochodzie i odjeżdżają razem z samochodem
A więc tracicie samochód, pieniądze, dokumenty z adresem domowym no i pewnie klucze do domu.
Tak więc wasz dom i osobowość są zagrożone.
Parkując tyłem wyjeżdżasz do przodu nie zerkając na tylną szybę.
TO JEST NOWY SPOSÓB ZŁODZIEI
Jeśli zobaczycie kartkę na tylnej szybie cofając na parkingu
NIE zatrzymujcie się, zdejmijcie ją po powrocie do domu.
Prześlijcie tę wiadomość znajomym i rodzinie zwłaszcza kobietom - kobieca torebka zawiera wiele osobistych informacji i dokumentów
a nie chcielibyście żeby wpadło to w niepowołane ręce.
PROSZĘ Powiadomcie swoich znajomych"
No cóż trudno, skoro mieszka się w kiblu trzeba oswoić się z myślą że POLAK POTRAFI!!!
Każdy sposób na „polską zaradność” (czyt złodziejstwo) jest dobry. Nie bez powodu w końcu, polak uchodzi za jednego z najlepszych złodziei w Europie.
Szybka konsultacja polskich newsów przed wyjazdem gdzie niczym z listy Forbesa dowiedziałem się „jakie samochody najczęściej się w polsce kradnie i w jaki sposób (dowiemy się np. że najczęściej wyrywają zamek). Artykuł zresztą jak zwykle przyozdobiony pięknym metaforami typu: Najczęściej złodzieje kradli volkswageny passaty i golfy. Nic w tym zresztą dziwnego - niemieckie marki od lat cieszą się największym powodzeniem wśród amatorów cudzych aut. (Co to k..a jest amator cudzego auta? – ot taka dzienikarska metafora na złodzieja)
Krótki „przelot” przez tytuły prasowe w stylu: Ojciec zabił syna, potem wujek okradł ich dom – było by nawet groteskowo śmieszne gdyby nie było tragiczne i prawdziwe i nie zalatywało smrodem z kibla.
(Podobno ojciec atakował niczym Husarz siekierą i nożem a wujka który opierdolił ich chałupę okradli inni polacy po drodze). Wszystko to jasno daje do zrozumienia iż sracz jest tuż tuż. Ehh Czas wracać…
poniedziałek, 16 stycznia 2012
Pan prokurator broni honoru
Cóż były kiedyś czasy, tu na terenach gdzie obecnie leży kibel, gdzie gdy panowie oficerowie grali w pokera na spore sumy to nie sprawdzali nawet kart – liczyło się słowo. „ Jak mówi że ma fulla to znaczy że ma”. Gdy kogoś kto wkręcił się w to towarzystwo z zewnątrz nakryto na oszustwie. Ten wychodził i strzelał sobie w łeb. Celnie! Zbłaźnienie się czy nie trafienie było by gorsze od śmierci.
O ile Redakcja nie popiera tego typu ostatecznych rozwiązań o tyle jak najbardziej rozumie kwestie honoru. Jeżeli już człowiek, uważający się za człowieka honoru decyduje się na tak drastyczny krok i w dodatku nosi mundur to upadanie po przestrzeleniu sobie policzka i udzielanie wywiadu na następny dzień robi z niego niezrównoważonego błazna lub jak kto woli rozhisteryzowaną nastolatkę. Jeżeli do tego okazuje się że lubi brać udział w szopkach gdzie udaje rzymskiego centuriona biczującego Chrystusa to robi się już naprawdę niebezpiecznie.
Cóż takiego stało za desperackim czynem naszego nowego bohatera. Jakiego honoru zamierzał bronić? Z tego co przekazał na konferencji prasowej, były to zarzuty związane z inwigilacją dziennikarzy przez prokuraturę podczas śledztwa Smoleńskiego (cóż prokuratura lubi być ponad prawem), oraz plany połączenia prokuratury wojskowej z cywilną – co zdaniem naszego bohatera nie pozwoli prowadzić wojskowych śledztw „tak skrupulatnie”. Jeżeli przypomnimy iż do zeszłego roku każde użycie broni na misjach (nawet strzał w powietrze) wiązało się z długimi przesłuchaniami przez śledczych, oraz że zgodnie z polskimi normami prawnymi trzeba przesłuchać wszystkich świadków zdarzenia oraz biorąc pod uwagę fakt że niektórzy żołnierze z patrolów bojowych podczas jednej zmiany biorą udział nawet w kilkudziesięciu potyczkach ogniowych, jasne staje się że potrzeba co najmniej drugiej takiej armii prokuratorów i śledczych by prowadzić wszystkie śledztwa tylko na samych misjach. Śledztwa które nota bene gówno dają czy dawały.
Dopiero w zeszłym roku zmiana przepisów pozwoliła na poluzowanie procedury – czyli do prowadzenia śledztwa tylko wtedy gdy są straty w ludziach. Jak widać świat się od tego nie skończył. Tylko trochę więcej papieru można zaoszczędzić.
Dobrym przykładem „skrupulatności” prokuratury jest też sprawa z Nangar Khel. Przypomnijmy, oskarżeni żołnierze zostali potraktowani jak szmaty i bandyci najgorszej kategorii – prowadzani w kajdankach z wygiętymi rękami na plecach po tym jak ostrzelali z niejasnych powodów i sprzecznych rozkazów wioskę w Afganistanie. Prokuratura zażądała dla większości kary 12 lat więzienia (czyli tyle ile w kiblu dostaje się za gwałt ze szczególnym okrucieństwem na dziecku). W świecie komentowano szeroko nie tyle samo zdarzenie (jest wojna i takie sprawy niestety się zdarzają) ale sposób w jaki wojsko polskie (prokuratura wojskowa) potraktować swoich żołnierzy. Zastanawiano się jak polski żołnierz może być skuteczny skoro bardziej niż wroga boi się konsekwencji prawnych po użyciu broni, w swoim kraju. Śledztwo trwało cztery lata – cztery lata upokorzeń i pomiatania. Nieważne że za grupką nieszczęśników stali murem wybitni dowódcy ministrowie czy wreszcie opinia publiczna. Ważne że prokuratura miała pełne ręce roboty, że polska machina prawna szła do przodu i że można było zaistnieć w mediach. Skończyło się wyrokiem uniewinniającym nieco ponad miesiąc temu. Skrupulatna prokuratura wojskowa jednak nie odstępuje już skierowała sprawę do sądu najwyższego. Może się jednak uda!
O ile Redakcja nie popiera tego typu ostatecznych rozwiązań o tyle jak najbardziej rozumie kwestie honoru. Jeżeli już człowiek, uważający się za człowieka honoru decyduje się na tak drastyczny krok i w dodatku nosi mundur to upadanie po przestrzeleniu sobie policzka i udzielanie wywiadu na następny dzień robi z niego niezrównoważonego błazna lub jak kto woli rozhisteryzowaną nastolatkę. Jeżeli do tego okazuje się że lubi brać udział w szopkach gdzie udaje rzymskiego centuriona biczującego Chrystusa to robi się już naprawdę niebezpiecznie.
Cóż takiego stało za desperackim czynem naszego nowego bohatera. Jakiego honoru zamierzał bronić? Z tego co przekazał na konferencji prasowej, były to zarzuty związane z inwigilacją dziennikarzy przez prokuraturę podczas śledztwa Smoleńskiego (cóż prokuratura lubi być ponad prawem), oraz plany połączenia prokuratury wojskowej z cywilną – co zdaniem naszego bohatera nie pozwoli prowadzić wojskowych śledztw „tak skrupulatnie”. Jeżeli przypomnimy iż do zeszłego roku każde użycie broni na misjach (nawet strzał w powietrze) wiązało się z długimi przesłuchaniami przez śledczych, oraz że zgodnie z polskimi normami prawnymi trzeba przesłuchać wszystkich świadków zdarzenia oraz biorąc pod uwagę fakt że niektórzy żołnierze z patrolów bojowych podczas jednej zmiany biorą udział nawet w kilkudziesięciu potyczkach ogniowych, jasne staje się że potrzeba co najmniej drugiej takiej armii prokuratorów i śledczych by prowadzić wszystkie śledztwa tylko na samych misjach. Śledztwa które nota bene gówno dają czy dawały.
Dopiero w zeszłym roku zmiana przepisów pozwoliła na poluzowanie procedury – czyli do prowadzenia śledztwa tylko wtedy gdy są straty w ludziach. Jak widać świat się od tego nie skończył. Tylko trochę więcej papieru można zaoszczędzić.
Dobrym przykładem „skrupulatności” prokuratury jest też sprawa z Nangar Khel. Przypomnijmy, oskarżeni żołnierze zostali potraktowani jak szmaty i bandyci najgorszej kategorii – prowadzani w kajdankach z wygiętymi rękami na plecach po tym jak ostrzelali z niejasnych powodów i sprzecznych rozkazów wioskę w Afganistanie. Prokuratura zażądała dla większości kary 12 lat więzienia (czyli tyle ile w kiblu dostaje się za gwałt ze szczególnym okrucieństwem na dziecku). W świecie komentowano szeroko nie tyle samo zdarzenie (jest wojna i takie sprawy niestety się zdarzają) ale sposób w jaki wojsko polskie (prokuratura wojskowa) potraktować swoich żołnierzy. Zastanawiano się jak polski żołnierz może być skuteczny skoro bardziej niż wroga boi się konsekwencji prawnych po użyciu broni, w swoim kraju. Śledztwo trwało cztery lata – cztery lata upokorzeń i pomiatania. Nieważne że za grupką nieszczęśników stali murem wybitni dowódcy ministrowie czy wreszcie opinia publiczna. Ważne że prokuratura miała pełne ręce roboty, że polska machina prawna szła do przodu i że można było zaistnieć w mediach. Skończyło się wyrokiem uniewinniającym nieco ponad miesiąc temu. Skrupulatna prokuratura wojskowa jednak nie odstępuje już skierowała sprawę do sądu najwyższego. Może się jednak uda!
Polak kradnie bo łatwo
Polak to złodziej, taki obrazek popłyną w świat od polskiego ambasadora w Niemczech (nie ukrywajmy – obrazek mało odkrywczy). Jednak ten złodziej nie jest złodziejem z wyboru on tym złodziejem jest z okazji! W końcu jak to mówią polacy „okazja czyni złodzieja”. - Nawiasem mówiąc to chyba jedyny kraj w którym podobnie durne powiedzonka funkcjonują. Cóż – ambasadorowi „ się wymsknęło” że polacy kradną w Niemczech samochody – bo w „Niemczech kradnie się za łatwo”! Nie przez przypadek po otwarciu granic kibla na zachód, kradzieże we wschodnich landach wzrosły o 500 procent! Ambasador Prawda mimo wieloletniej indoktrynacji w różnych szkołach i nienagannie uczesanej grzyweczki a la John Wayne, prawdziwej natury i korzeni nie oszuka. A więc polacy kradną bo u niemca samochód nie jest przykuty łańcuchem do latarni, nie ma pięciu auto alarmów i odcięć paliwa, prądu, oleju i Bóg wie czego jeszcze, poza tym nie ma policjanta na każdym kroku co by tych nie strzeżonych samochodów pilnował – wniosek polskiego pana ambasadora: można kraść – bo łatwo. Nawiasem mówiąc nie tak dawno opisywaliśmy jak to polak ukradł niemieckiemu ministrowi luksusowe Audi.
Jak to mawiał poeta: polak potrafi!
Jak to mawiał poeta: polak potrafi!
wtorek, 3 stycznia 2012
Ciąg dalszy ku pokrzepieniu serc
To tak ku pokrzepieniu serc i potwierdzeniu poprzedniego posta. Od sylwestra ciągnie się sprawa polskiego skurwysyna który ściął w jednym polskim skurwysyńskim geście 6cio osobową rodzinę. Zabił 6cio letniego chłopca, ze zdrowych ludzi zrobił kaleki. Zabrał im zdrowie nadzieje przyszłość życie. Ów skurwysyn – polak był jak zwykle w polsce bywa – najebany. I nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt iż kundel Przemysław był zatrzymywany przez policje 7 razy ostatnie czasy i skazywany za drastyczne łamanie przepisów przez polski warty podtarcia dupy – wymiar sprawiedliwości. I zapierdalał dalej w końcu trzeba dawać szanse człowiekowi jak to mówi nasza ulubiona Pani profesor Płatek. Samochodu nikt mu nie zabrał (co było by normą w normalny kraju) gdyż banda starych dziadów stwierdziła że to niekonstytucyjne. W związku z powyższym ów kundel Przemysław zabił konstytucyjnie, Bogu ducha winne dziecko a rodzinę zamienił w kaleki. Teraz zastanówmy się wraz z Panią Profesor Płatek i podobnymi specjalistami jak przywrócić kundla przemysława społeczeństwu i jak dać mu drugą szanse.
Do przodu polsko!
Zabił dziecko i załątwił rodzinę
Do przodu polsko!
Zabił dziecko i załątwił rodzinę
poniedziałek, 2 stycznia 2012
Bilans sylwestrowy czyli dlaczego w polsce nic się nie robi w sprawie drogowej hekatomby.
Tego roczny bilans sylwestrowy: 31 ofiar – 305 rannych – 945 pijanych kierowców. Polski kundel jak zwykle postanowił wejść w nowy rok szybko, bezpiecznie i z procentami na dodatek. Znów to same zaskoczenie – apele policji nie pomogły. (Cóż za niespodzianka!)
Kundel nie usłuchał tylko cisnął z czerwonym wykrzywionym ryjem ile fabryka dała na trzeciego, na piątego by móc pochwalić się przed podobnymi do siebie kundlo-kolegami nowym czasem na trasie Warszawa-Katowice. Efekt jednego weekendu jest jak zwykle porównywalny z 10cio letnimi stratami polski w Afganistanie.
Czy można temu zaradzić? Oczywiście że tak. Pisaliśmy o tym wielokrotnie – wystarczy wzorem cywilizowanych państw wprowadzić odpowiednio restrykcyjne prawo. Pytanie podstawowe:
Po co?
Primo: Przecież o to chodzi żeby przeciętny „Kowalski” srał w gacie wyjeżdżając na święta, sylwestra czy długi weekend. Żeby miał temat do rozmowy pisał zawczasu testament miał zajętą głowę. Jak będzie srał w gacie, czy opłakiwał żonę, syna czy ojca którego stracił w wypadku przez pijanego skurwysyna lub świetnie jeżdżącego polskiego kundla który pod szkołą jechał 180km/h - nie będzie sobie głowy zawracał takimi pierdołami jak kryzys, śmietnik w urzędach, afery polityczne, kręcenie lodów, Rysiów, Zbysiów i innych kolesiów, rosnącymi cenami akcyzy, Vat-u, możliwe że również podatków itp.
Gdy jako poszkodowany będzie latał po sądach walcząc z wymiarem sprawiedliwości, ubezpieczycielami tylko po to by na koniec dostać śmieszną jałmużnę będzie po prostu zajęty. Nie wyjdzie na ulice, nie pójdzie na sejm lub co gorsza nie będzie chciał ani miał czasu żeby rzeczy zmieniać. A przecież o to chodzi by "Kowalskiego” zając. A Kundlowi dać poczucie wiatru we włosach i wrażenia Kubicy, pozwolić się wyszaleć. Nawet jeżeli ceną do zapłacenia jest 4500 zabitych. W końcu dla decydentów to tylko statystyka…
Secundo: W polsce wśród tak zwanych „autorytetów prawnych” panuje tendencja promująca rozkład pojęcia państwa prawa. Dzięki takim autorytetom jak Pani Profesor Płatek forsuje się tendencje nisko śmiesznych wyroków, kar w zawieszeniu i przerabianiu cel więziennych na hotele. Przecież to nie kto inny jak polski Trybunał Konstytucyjny zakazał zabierania samochodów bandytom którzy spowodowali wypadek „pod wpływem”. Uzasadnienie – bo samochód nie może być traktowane jako narzędzie zbrodni… Ciekawe że w wielu krajach może w polskim kiblu – nie. Efekt – zaostrzenie prawa polega na dawaniu punktów karnych za ciągnięcie sanek za samochodem. Innymi słowy raka leczy się witaminą C, a kundel zabija dalej.
Kundel nie usłuchał tylko cisnął z czerwonym wykrzywionym ryjem ile fabryka dała na trzeciego, na piątego by móc pochwalić się przed podobnymi do siebie kundlo-kolegami nowym czasem na trasie Warszawa-Katowice. Efekt jednego weekendu jest jak zwykle porównywalny z 10cio letnimi stratami polski w Afganistanie.
Czy można temu zaradzić? Oczywiście że tak. Pisaliśmy o tym wielokrotnie – wystarczy wzorem cywilizowanych państw wprowadzić odpowiednio restrykcyjne prawo. Pytanie podstawowe:
Po co?
Primo: Przecież o to chodzi żeby przeciętny „Kowalski” srał w gacie wyjeżdżając na święta, sylwestra czy długi weekend. Żeby miał temat do rozmowy pisał zawczasu testament miał zajętą głowę. Jak będzie srał w gacie, czy opłakiwał żonę, syna czy ojca którego stracił w wypadku przez pijanego skurwysyna lub świetnie jeżdżącego polskiego kundla który pod szkołą jechał 180km/h - nie będzie sobie głowy zawracał takimi pierdołami jak kryzys, śmietnik w urzędach, afery polityczne, kręcenie lodów, Rysiów, Zbysiów i innych kolesiów, rosnącymi cenami akcyzy, Vat-u, możliwe że również podatków itp.
Gdy jako poszkodowany będzie latał po sądach walcząc z wymiarem sprawiedliwości, ubezpieczycielami tylko po to by na koniec dostać śmieszną jałmużnę będzie po prostu zajęty. Nie wyjdzie na ulice, nie pójdzie na sejm lub co gorsza nie będzie chciał ani miał czasu żeby rzeczy zmieniać. A przecież o to chodzi by "Kowalskiego” zając. A Kundlowi dać poczucie wiatru we włosach i wrażenia Kubicy, pozwolić się wyszaleć. Nawet jeżeli ceną do zapłacenia jest 4500 zabitych. W końcu dla decydentów to tylko statystyka…
Secundo: W polsce wśród tak zwanych „autorytetów prawnych” panuje tendencja promująca rozkład pojęcia państwa prawa. Dzięki takim autorytetom jak Pani Profesor Płatek forsuje się tendencje nisko śmiesznych wyroków, kar w zawieszeniu i przerabianiu cel więziennych na hotele. Przecież to nie kto inny jak polski Trybunał Konstytucyjny zakazał zabierania samochodów bandytom którzy spowodowali wypadek „pod wpływem”. Uzasadnienie – bo samochód nie może być traktowane jako narzędzie zbrodni… Ciekawe że w wielu krajach może w polskim kiblu – nie. Efekt – zaostrzenie prawa polega na dawaniu punktów karnych za ciągnięcie sanek za samochodem. Innymi słowy raka leczy się witaminą C, a kundel zabija dalej.
niedziela, 25 grudnia 2011
Jak zarobić na nędzy?
Obraz polskiej kolei - Syf brud, smród, zimno, obsrane kible bez papieru i średnia prędkość oscylująca gdzieś w okolicach prędkości niezłego rowerzysty i wsiadanie do wagonów przez okna jak w trzecim świecie w okresach wzmożonego ruchu. Zresztą pisaliśmy o tym już nie raz. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę że na nędzy, nieudacznictwie oraz niespełnionych projektach można się tu w syfie, całkiem nieźle dorobić. A jeżeli nawet nie dorobić to dać wyżyć hordom urzędasów i związkowców którzy to regularnie robią strajki o podwyżki i świadczenia. We wszystkich spółkach kolejowych pracuje jak to ktoś policzył ok. 600 dyrektorów. w PKP PLK samymi inwestycjami zajmuje się ponad tysiąc urzędników! jak donosi TVN24.
Przypomnijmy więc – pomimo tego iż cała Europa mknie po szynach z prędkością bolidu formuły 1 (a jeżeli nie mknie to całkiem sprawnie sobie radzi przynajmniej z rozkładem), to w polskim syfie warunki podróży nie odbiegają za bardzo od podróży zesłańców na Sybir – co dobitnie potwierdziła zeszłoroczna zima.
Zgodnie z obietnicami kolejnych ministrów kolei dużych prędkości miała powstać w kiblu do 2020 roku. – Nie powstanie. Powstanie zgodnie z nowymi doniesieniami medialnymi w 2030. Niemniej jednak na potrzeby przygotowań do budowy już zatrudniono 6ciu nowych dyrektorów i 42 pracowników i wpakowano 55mln PLN! Wiadomo jak przy korycie - trzeba żreć. Należy dodać że większość z tych niedochodowych spółek , nierobów i ich poobsadzane rodzinki finansujemy MY podatnicy. Kolei jest bowiem regularnie dofinansowywana z budżetu. I jak tu się dziwić że działacze związkowi z kilkunastu spółek kolejowych straszą kolejnym strajkiem? Każdy by straszył gdyby za pierdzenie w krzesło i burdel całkiem nieźle żył. Oczywiście jest banalnie prosty sposób by temu zradzić. Wystarczy rozpędzić całe to dziadostwo i wpuścić wolną konkurencje. Wole by płacić za godną usługę DB niż polakowi za poniżenie i syf. Lecz tu, podobnie zresztą jak i w Poczcie Polskiej góre bierze patriotyczny smrodek – lepiej mieć gówno ale swoje.
Przypomnijmy więc – pomimo tego iż cała Europa mknie po szynach z prędkością bolidu formuły 1 (a jeżeli nie mknie to całkiem sprawnie sobie radzi przynajmniej z rozkładem), to w polskim syfie warunki podróży nie odbiegają za bardzo od podróży zesłańców na Sybir – co dobitnie potwierdziła zeszłoroczna zima.
Zgodnie z obietnicami kolejnych ministrów kolei dużych prędkości miała powstać w kiblu do 2020 roku. – Nie powstanie. Powstanie zgodnie z nowymi doniesieniami medialnymi w 2030. Niemniej jednak na potrzeby przygotowań do budowy już zatrudniono 6ciu nowych dyrektorów i 42 pracowników i wpakowano 55mln PLN! Wiadomo jak przy korycie - trzeba żreć. Należy dodać że większość z tych niedochodowych spółek , nierobów i ich poobsadzane rodzinki finansujemy MY podatnicy. Kolei jest bowiem regularnie dofinansowywana z budżetu. I jak tu się dziwić że działacze związkowi z kilkunastu spółek kolejowych straszą kolejnym strajkiem? Każdy by straszył gdyby za pierdzenie w krzesło i burdel całkiem nieźle żył. Oczywiście jest banalnie prosty sposób by temu zradzić. Wystarczy rozpędzić całe to dziadostwo i wpuścić wolną konkurencje. Wole by płacić za godną usługę DB niż polakowi za poniżenie i syf. Lecz tu, podobnie zresztą jak i w Poczcie Polskiej góre bierze patriotyczny smrodek – lepiej mieć gówno ale swoje.
Pani profesor od prawa bandytów
Ostatnio słuchałem ciekawej rozmowy na TOK FM z niejaką Prof. Płatek – ekspertem karnistką z UW. Rozmowa w której pani profesor miała skomentować wyrok w sprawie zabójstwa w łódzkiej siedzibie PiS, w ciągu zaledwie dwóch minut obróciła się w apologię więźniów i potępienie srogiego polskiego wymiaru sprawiedliwości (sic!) - w tym tegoż wyroku.
Reasumując usłyszeć mogliśmy od pożal się Boże pani profesor:
-że wyrok to przywrócenie człowieka społeczeństwu,
-że funkcją wyroku to dać bandycie nadzieje (tak tak mordercy i gwałcicielowi także),
-że bandyci są najsłabsi stąd powinni mieć szczególną opiekę (nie chorzy, nie dzieci z domów dziecka czy hospicjów – bandyci) ,
-że najlepszą karą w tym za zarżnięcie człowieka jest kara grzywny (tu pani profesor pochwaliła 140 tys zasądzone za poderżnięcie gardła i wpakowania kuli w łeb),
-że w więzieniach ciasno i my jak społeczeństwo wydając wyroki mamy obowiązek przestrzegać prawa więźniów również do godnego bytowania (czytaj przestrzegać zasad wymyślonych przez podobnych do pani profesor lewackich specjalistów)
-że zdecydowanie za dużo w polsce jest kar bezwzględnego odosobnienia za mało kar w zawieszeniu.
-itp.,itd…
Podsumowując: przychylam się do powyższych postulatów pani profesor i proponuje zatrudnienie pana Rysia C. u pani w domu w charakterze pomocy domowej, Pan Rafał R skazany za wielokrotne gwałty i zabójstwa mógłby odprowadzać dzieci pani profesor do szkoły. – W końcu najsłabszym trzeba pomagać.
A tak na serio – jak mamy takich karnistów to nic dziwnego że bandyci chodzą w tym z podniesionymi łysymi łbami, ludzie boją się ruszyć palcem gdy ktoś na ulicy staje się ofiarą agresji, a kibice stają się przedmiotem kultu. (w tym temacie pani profesor również stawała się adwokatem tych najsłabszych czyli bandytów stadionowych).
Reasumując usłyszeć mogliśmy od pożal się Boże pani profesor:
-że wyrok to przywrócenie człowieka społeczeństwu,
-że funkcją wyroku to dać bandycie nadzieje (tak tak mordercy i gwałcicielowi także),
-że bandyci są najsłabsi stąd powinni mieć szczególną opiekę (nie chorzy, nie dzieci z domów dziecka czy hospicjów – bandyci) ,
-że najlepszą karą w tym za zarżnięcie człowieka jest kara grzywny (tu pani profesor pochwaliła 140 tys zasądzone za poderżnięcie gardła i wpakowania kuli w łeb),
-że w więzieniach ciasno i my jak społeczeństwo wydając wyroki mamy obowiązek przestrzegać prawa więźniów również do godnego bytowania (czytaj przestrzegać zasad wymyślonych przez podobnych do pani profesor lewackich specjalistów)
-że zdecydowanie za dużo w polsce jest kar bezwzględnego odosobnienia za mało kar w zawieszeniu.
-itp.,itd…
Podsumowując: przychylam się do powyższych postulatów pani profesor i proponuje zatrudnienie pana Rysia C. u pani w domu w charakterze pomocy domowej, Pan Rafał R skazany za wielokrotne gwałty i zabójstwa mógłby odprowadzać dzieci pani profesor do szkoły. – W końcu najsłabszym trzeba pomagać.
A tak na serio – jak mamy takich karnistów to nic dziwnego że bandyci chodzą w tym z podniesionymi łysymi łbami, ludzie boją się ruszyć palcem gdy ktoś na ulicy staje się ofiarą agresji, a kibice stają się przedmiotem kultu. (w tym temacie pani profesor również stawała się adwokatem tych najsłabszych czyli bandytów stadionowych).
Skąd biorą się polskie kundle?
Od początku istnienia tego bloga zastanawiamy się nad genezą kundelstwa i skurwysyństwa polskiego. Wiemy więc czym polskie skundlenie jest i jak się objawia jednak, nie zastanawialiśmy się skąd właściwie biorą się kundle. Otóż obowiązuje tu stara maksyma – kundli nie sieją – kundle się same rodzą. Po czym po przekazaniu genu kundelstwa doprawionego odpowiednim wychowaniem, kundle hodują młode kundelki wychowują kundelki z których wyrastają kolejne kundle i tak w nieskończoność.
Komentarz do poniższego obrazka jest całkowicie zbyteczny. Dwa polskie kundle, klapki „kubota” do białych skarpet i dresu, skurwyńskie zacięcie agresja oraz mały gnój (już z odpowiednim fizysem do walenia z bani) pasowany na kundelka. Często spotkamy takie polskie rodziny na przykład nad polskim morzem lub wyjeżdżając z polskim biurem podrózy do Turcji. Często są też naszymi sąsiadami lub atakują nasze dzieci w szkole. Jak zwykle polski system prawny cokolwiek byśmy nie robili „jest bezradny” do momentu oczywiście gdy z czegoś takiego wyrośnie chwast który kogoś zamorduje. W sporej części świata coś takiego kończy się odebraniem dziecka. W polsce jak zwykle ścigany będzie ten kto umieścił film w internecie.
Link1
Link2
Eugeniko Wróć!
Komentarz do poniższego obrazka jest całkowicie zbyteczny. Dwa polskie kundle, klapki „kubota” do białych skarpet i dresu, skurwyńskie zacięcie agresja oraz mały gnój (już z odpowiednim fizysem do walenia z bani) pasowany na kundelka. Często spotkamy takie polskie rodziny na przykład nad polskim morzem lub wyjeżdżając z polskim biurem podrózy do Turcji. Często są też naszymi sąsiadami lub atakują nasze dzieci w szkole. Jak zwykle polski system prawny cokolwiek byśmy nie robili „jest bezradny” do momentu oczywiście gdy z czegoś takiego wyrośnie chwast który kogoś zamorduje. W sporej części świata coś takiego kończy się odebraniem dziecka. W polsce jak zwykle ścigany będzie ten kto umieścił film w internecie.
Link1
Link2
Eugeniko Wróć!
piątek, 2 grudnia 2011
Aleś posiedzi... polska potępi
Cóż Judasz na pewno nie zasłynął we współczesnej historii biblijnej jako fajny facet ale przynajmniej miał na tyle jaja że potrafił wymierzyć sobie karę. Co innego polska… Polska przeprasza i potępia wystawiając się tym samym na śmieszność.
Wszystko wskazuje na to że znany białoruski opozycjonista Aleś Bialacki pokibluje w koloni karnej przez 4.5 roku. Wystarczy żeby człowieka zniszczyć lub zwyczajnie zabić.
Ważne jest że polska oficjalnie wyrok „potępia!”
Mamy tu do czynienia ze swoistą schizofrenią klozetowo-syfową. Z jednej strony kłapie się paszczurzymi mordami polityków o wielkim wsparciu dla opozycji na Białorusi, (na Ukrainie zresztą też) – z drugiej zaś, sprzedaje się (bo trudno to inaczej nazwać) głównego opozycjonistę jak zwykłą szmatę.
Jak to zwykle w syfie bywa, może nie była to zła wola, może nie brak procedur, bardziej zwykły bałagan, automatyzm, głupota, dehumanizacja prawa co świetnie znamy z własnego podwórka a zwłaszcza z wymiaru sprawiedliwości.
Trzymaj się Aleś! jak będziesz siedział to pamiętaj że polska potępia!
Link
Wszystko wskazuje na to że znany białoruski opozycjonista Aleś Bialacki pokibluje w koloni karnej przez 4.5 roku. Wystarczy żeby człowieka zniszczyć lub zwyczajnie zabić.
Ważne jest że polska oficjalnie wyrok „potępia!”
Mamy tu do czynienia ze swoistą schizofrenią klozetowo-syfową. Z jednej strony kłapie się paszczurzymi mordami polityków o wielkim wsparciu dla opozycji na Białorusi, (na Ukrainie zresztą też) – z drugiej zaś, sprzedaje się (bo trudno to inaczej nazwać) głównego opozycjonistę jak zwykłą szmatę.
Jak to zwykle w syfie bywa, może nie była to zła wola, może nie brak procedur, bardziej zwykły bałagan, automatyzm, głupota, dehumanizacja prawa co świetnie znamy z własnego podwórka a zwłaszcza z wymiaru sprawiedliwości.
Trzymaj się Aleś! jak będziesz siedział to pamiętaj że polska potępia!
Link
Chcesz zabić złego sąsiada – zrób to samochodem.
Zgodnie z polskim zasyfiałym anachronicznym i zupełnie odbiegającym od rzeczywistości i zdrowego rozsądku prawem, lub raczej jego stosowaniem – nic za to nie grozi. Może jak zrobisz to po pijaku… ale na trzeźwo, absolutnie nic. Ot poślizgnęła ci się noga na gazie i jechałeś 150km/h na uliczce osiedlowej obok szkoły. Sąd w kiblu nie ma prawa takiej interpretacji nie przyjąć. Podobnie jak nie może podważyć że idąc na mecz z siekierą nie chciałeś po prostu porąbać drzewa wujkowi Cześkowi, więc siekierę wziąłeś przy okazji. Polacy stworzyły sobie zlepek zasad i reguł postępowania prawnego, często jedne przeczące drugim, dodali dziesiątki instytucji wzajemnie się blokujących i zaskarżających i nazwały ten śmietnik – państwem prawa. O ile same instytucje są jak najbardziej potrzebne o tyle interpretacja jest kolejnym przykładem polskiej zapętlonej nie znającej początku ani końca głupoty. Przecież jeszcze do tej pory kradzież bywa „czasowym wypożyczeniem bez zgody właściciela”.
– Kolejny raz dowiadujemy się o zidioceniu instytucji polskiego wymiaru nazywanego wymiarem sprawiedliwość tylko z nazwy.
LINK
Jak donosi TVN24: 4.5 roku temu bandyta w BMW rozsmarował na pasach dziecko. (pieszy zwierzyna łowna). Jak to w sraczu bywa sprawa ciągnęła się 4.5 roku, można w tym czasie zrobić dwa doktoraty z różnych dziedzin- ale w kiblu tyle potrzebuje sąd żeby sprawę „rozpatrzyć” . Chodzi o główną zasadę – Kafkowską w swoim założeniu – a mianowicie żeby ofiarę tudzież rodzinę ofiary upodlić i zgnoić. Kolejnym strzałem w pysk prosto z kibla jest ocena „biegłego” od wypadków (tak tak są tacy od butów, kibli, mebli garnków i Bóg wie czego jeszcze), który wyliczył że dziecko „wbiegło na pasy” co przeczyło o tyle zdrowemu rozsądkowi że musiało biegać z prędkością 60km/h!
Sąd opinie klepnął – przecież nigdzie nie jest powiedziane że sędzia nie może być durniem i że musi używać szarych komórek albo mieć zdrową ocenę rzeczywistości. Nigdzie też nie jest powiedziane że biegły nie może być durniem albo że nie może wyciągać opinii z dupy, albo być przy zdrowych zmysłach – albo po prostu nie mieć lepkich łap dla „pozytywnych” opinii lub nie mieć wujka w sądzie który „załatwił” papiery biegłego – w końcu to polska-kibel więc norma. Tak czy owak pierwszy wyrok dla rodziny bądź co bądź inteligentnych ludzi był jak plunięcie w twarz. A co gorszego można zrobić człowiekowi w rozpaczy niż plunąć mu w twarz?! Chyba nic. Tu jednak plującym jest kraj ferujący takie wyroki .
Rodzina podjęła walkę – nie ze sprawcą tylko z wymiarem sprawiedliwości. Lata mordęgi swoje wyliczenia ekspertyzy i Bóg wie co jeszcze tylko po to by absurdalny zidiociały wyrok zmienić. Efekt 2 lata w zawieszeniu i 20 tys zl grzywny – tyle warte jest życie dziecka w kiblu. I tak nieźle bo niektórych dorosłych o których pisaliśmy, było warte 150zl i rok w zawieszeniu. Także polaku – chcesz się pozbyć sąsiada załatw go samochodem w majestacie prawa więcej dostaniesz za wysikanie się w bramie. Co innego gdy na przykład zapalisz jointa – tu pójdziesz siedzieć jak kryminalista.
Zastanawiające czy gdyby Kafkowski „Proces” powstał w dzisiejszych czasach nie zostałby potraktowany jako zwyczajna relacja z życia w polsce…
– Kolejny raz dowiadujemy się o zidioceniu instytucji polskiego wymiaru nazywanego wymiarem sprawiedliwość tylko z nazwy.
LINK
Jak donosi TVN24: 4.5 roku temu bandyta w BMW rozsmarował na pasach dziecko. (pieszy zwierzyna łowna). Jak to w sraczu bywa sprawa ciągnęła się 4.5 roku, można w tym czasie zrobić dwa doktoraty z różnych dziedzin- ale w kiblu tyle potrzebuje sąd żeby sprawę „rozpatrzyć” . Chodzi o główną zasadę – Kafkowską w swoim założeniu – a mianowicie żeby ofiarę tudzież rodzinę ofiary upodlić i zgnoić. Kolejnym strzałem w pysk prosto z kibla jest ocena „biegłego” od wypadków (tak tak są tacy od butów, kibli, mebli garnków i Bóg wie czego jeszcze), który wyliczył że dziecko „wbiegło na pasy” co przeczyło o tyle zdrowemu rozsądkowi że musiało biegać z prędkością 60km/h!
Sąd opinie klepnął – przecież nigdzie nie jest powiedziane że sędzia nie może być durniem i że musi używać szarych komórek albo mieć zdrową ocenę rzeczywistości. Nigdzie też nie jest powiedziane że biegły nie może być durniem albo że nie może wyciągać opinii z dupy, albo być przy zdrowych zmysłach – albo po prostu nie mieć lepkich łap dla „pozytywnych” opinii lub nie mieć wujka w sądzie który „załatwił” papiery biegłego – w końcu to polska-kibel więc norma. Tak czy owak pierwszy wyrok dla rodziny bądź co bądź inteligentnych ludzi był jak plunięcie w twarz. A co gorszego można zrobić człowiekowi w rozpaczy niż plunąć mu w twarz?! Chyba nic. Tu jednak plującym jest kraj ferujący takie wyroki .
Rodzina podjęła walkę – nie ze sprawcą tylko z wymiarem sprawiedliwości. Lata mordęgi swoje wyliczenia ekspertyzy i Bóg wie co jeszcze tylko po to by absurdalny zidiociały wyrok zmienić. Efekt 2 lata w zawieszeniu i 20 tys zl grzywny – tyle warte jest życie dziecka w kiblu. I tak nieźle bo niektórych dorosłych o których pisaliśmy, było warte 150zl i rok w zawieszeniu. Także polaku – chcesz się pozbyć sąsiada załatw go samochodem w majestacie prawa więcej dostaniesz za wysikanie się w bramie. Co innego gdy na przykład zapalisz jointa – tu pójdziesz siedzieć jak kryminalista.
Zastanawiające czy gdyby Kafkowski „Proces” powstał w dzisiejszych czasach nie zostałby potraktowany jako zwyczajna relacja z życia w polsce…
niedziela, 13 listopada 2011
Niepodległość a la kundel
Polska obchodziła tzw. Dzień Niepodległości. Ktoś kto widział obchody dnia niepodległości w innych krajach Francji Stanach czy Wielkiej Brytanii ten od razu ma skojarzenia z paradami wojska, patriotycznymi gadżetami lub po prostu dobrą zabawą w duchu przynależności do jednej tej samej narodowości – kult historii, tradycji, folkloru…
Jak było w polsce – kiblu każdy wie: mordobicie walki z policją, powyrywane płyty chodnikowe, podpalone samochody, kilkudziesięciu rannych policjantów grubo ponad dwustu zatrzymanych bandytów, zasłonięte łyse mordy, znane między innymi ze stadionów i z polskich blokowisk - krótka mówiąc wojna domowa polsko-polska.
Dzień „po”, jak zwykle spotkania na szczycie premiera, prezydenta, szefa MSWiA i sądownictwa zaowocowały zapowiedziami: „Bandyci będą potraktowani z całą surowością prawa”, „ przyśpieszone procesy dla bandytów” i podobne gówna. Takie były zapowiedzi a wyszło jak zawsze – praktycznie wszystkich wypuszczono, kilka osób dostało 300 zł mandatu za napad na policjanta – były też srogie wyroki w postaci 3 miesięcy więzienia :-)). Wszystko okraszone dwoma dniami kłapania paszczurzymi mordami różnych działaczy i dziennikarzyn. Puenta? – Każdy ma taki dzień niepodległości jakich ma obywateli i na jaki zasługuje – polacy też.
Jak było w polsce – kiblu każdy wie: mordobicie walki z policją, powyrywane płyty chodnikowe, podpalone samochody, kilkudziesięciu rannych policjantów grubo ponad dwustu zatrzymanych bandytów, zasłonięte łyse mordy, znane między innymi ze stadionów i z polskich blokowisk - krótka mówiąc wojna domowa polsko-polska.
Dzień „po”, jak zwykle spotkania na szczycie premiera, prezydenta, szefa MSWiA i sądownictwa zaowocowały zapowiedziami: „Bandyci będą potraktowani z całą surowością prawa”, „ przyśpieszone procesy dla bandytów” i podobne gówna. Takie były zapowiedzi a wyszło jak zawsze – praktycznie wszystkich wypuszczono, kilka osób dostało 300 zł mandatu za napad na policjanta – były też srogie wyroki w postaci 3 miesięcy więzienia :-)). Wszystko okraszone dwoma dniami kłapania paszczurzymi mordami różnych działaczy i dziennikarzyn. Puenta? – Każdy ma taki dzień niepodległości jakich ma obywateli i na jaki zasługuje – polacy też.
Ląduj jak Wrona u prokuratora
Mieliśmy ostatnio w kiblu prawdziwą „sucess story”. Załoga LOTowskiego Boeinga 767 posadziła maszynę bez podwozia na pasie Okęcia – nikt nie zginął, nikt nie został ranny, nie było „debeściaków”, Vipów, wszystko zgodnie z procedurami – jak to mówią eksperci – wręcz podręcznikowo. Ot dowód na to że ruchanie innych i całego świata jako sposób na życie, może się czasem nie sprawdzać.
Choć raz polski kibel, nie był „pogrążony w żałobie” nie lano się po pyskach żeby złożyć kwiatki, nie ciągano trumien, krzyży, nie było salw honorowych, pośmiertnych awansów, choć raz było w miarę normalnie. Posypały się podziękowania, słowa uznania, wywiady, a Kpt Wrona niczym Kpt „Sully” Sullenberger, stał się bohaterem narodowym. Fajnie!
Ale tu fanfary normalności się kończą! – żyjemy bowiem w zatęchłym kiblu którego mechanizmy a zwłaszcza machina sprawiedliwości mają jeden główny cel: upodlić człowieka, zabrać poczucie sprawiedliwości i praworządności lub zabłysnąć akcją typu „sprzedamy dane Aleśia Bielackiego tamtejszemu NKWD”. Generalnie pod względem proceduralnym i postępowania karnego dużo od czasów wujka Stalina się nie zmieniło. Tak było i tym razem. Otóż jak donoszą triumfalnie media: „ Jest Śledztwo ws. Awaryjnego lądowania na Okęciu”!
Już polskie właściwe instytucje, wyczuły pismo nosem – można bowiem zgnoić, złamać i upodlić w świetle jupiterów zaistnieć. Niech walą pieczęcie, rosną tomiszcza akt, niech ci których uznano za fachowców siedzą i czekają na wizytę u pana prokuratora wśród pedofilów złodziei i pospolitych kundlo-bandytów.
Zgodnie z polską procedurą, prokuratura przesłucha wszystkich 230 pasażerów feralnego lotu w roli pokrzywdzonych! Tak na marginesie, gdybyś drogi czytelniku zastanawiał się dlaczego w polskich sądach akta liczy się często w tonach nie w tomach to właśnie z powodu przestarzałej kretyńskiej procedury która nakazuje przesłuchiwać wszystkich świadków zamiast po prostu zebrania mocnych dowodów. Ale cóż, w ten sposób samo przesłuchanie zabierze kilka lat i można udawać że jest się super zajętym i przepracowanym – dlatego też wyroki zapadają po latach, panuje ogólny syf a „system sądowy” jest przeciążony.
Najważniejszym jest jednak pytanie jak zawsze o zdrowy rozsądek. Co prokurator mający na co dzień do czynienia z mędami społecznymi, mordercami, czy gwałcicielami może wiedzieć o lataniu. Odpowiedz jest prosta – gówno o lataniu wie. Niemniej jednak musi swoją mordę zgodnie z tajemniczymi „procedurami” w sprawę wsadzić. W normalnym kraju tego typu wypadki bada urząd lotnictwa cywilnego po czym przekazuje, jeżeli jest taka potrzeba ustalenia prokuraturze do decyzji – ale to w normalnym kraju.
Choć raz polski kibel, nie był „pogrążony w żałobie” nie lano się po pyskach żeby złożyć kwiatki, nie ciągano trumien, krzyży, nie było salw honorowych, pośmiertnych awansów, choć raz było w miarę normalnie. Posypały się podziękowania, słowa uznania, wywiady, a Kpt Wrona niczym Kpt „Sully” Sullenberger, stał się bohaterem narodowym. Fajnie!
Ale tu fanfary normalności się kończą! – żyjemy bowiem w zatęchłym kiblu którego mechanizmy a zwłaszcza machina sprawiedliwości mają jeden główny cel: upodlić człowieka, zabrać poczucie sprawiedliwości i praworządności lub zabłysnąć akcją typu „sprzedamy dane Aleśia Bielackiego tamtejszemu NKWD”. Generalnie pod względem proceduralnym i postępowania karnego dużo od czasów wujka Stalina się nie zmieniło. Tak było i tym razem. Otóż jak donoszą triumfalnie media: „ Jest Śledztwo ws. Awaryjnego lądowania na Okęciu”!
Już polskie właściwe instytucje, wyczuły pismo nosem – można bowiem zgnoić, złamać i upodlić w świetle jupiterów zaistnieć. Niech walą pieczęcie, rosną tomiszcza akt, niech ci których uznano za fachowców siedzą i czekają na wizytę u pana prokuratora wśród pedofilów złodziei i pospolitych kundlo-bandytów.
Zgodnie z polską procedurą, prokuratura przesłucha wszystkich 230 pasażerów feralnego lotu w roli pokrzywdzonych! Tak na marginesie, gdybyś drogi czytelniku zastanawiał się dlaczego w polskich sądach akta liczy się często w tonach nie w tomach to właśnie z powodu przestarzałej kretyńskiej procedury która nakazuje przesłuchiwać wszystkich świadków zamiast po prostu zebrania mocnych dowodów. Ale cóż, w ten sposób samo przesłuchanie zabierze kilka lat i można udawać że jest się super zajętym i przepracowanym – dlatego też wyroki zapadają po latach, panuje ogólny syf a „system sądowy” jest przeciążony.
Najważniejszym jest jednak pytanie jak zawsze o zdrowy rozsądek. Co prokurator mający na co dzień do czynienia z mędami społecznymi, mordercami, czy gwałcicielami może wiedzieć o lataniu. Odpowiedz jest prosta – gówno o lataniu wie. Niemniej jednak musi swoją mordę zgodnie z tajemniczymi „procedurami” w sprawę wsadzić. W normalnym kraju tego typu wypadki bada urząd lotnictwa cywilnego po czym przekazuje, jeżeli jest taka potrzeba ustalenia prokuraturze do decyzji – ale to w normalnym kraju.
sobota, 22 października 2011
Wyjątkowość stolicy - czyli syf objawiony.
Cóż kochani mamy w końcu prawdę objawioną! Czas zrozumieć że nazywanie polski trzecim światem to komplement. Mamy na to kolejny przykład. W sumie relacja TVN nie wymaga dodatkowych komentarzy więc ograniczmy się do krótkiego podsumowania: w samym środku stolicy syfu, tuż obok tak zwanej zabytkowej części miasta, nieopodal niedawno oddanych fontann (gdzie nie ma jak przyjechać z dziećmi bo władze tępią kierowców), walą wprost do „Królowej Rzek” gówna, rzygi, podpaski, kondomy i hektolitry szczyn. Wszystko wydziela nieopisany smród a brązowa łodzie wyścigowe - kawałki gówna - ścigają się z podpaskowymi żaglowcami w „Polisz Łorld Kap”.
Reakcja władz? – Tak ma być! Wszystko jest w porządku.
Naprawdę warto relacjonować takie zawody na „Iurosporcie”.
Nie rozumiem jedynie dlaczego, ostatnią delegację UE zawieziono pod Centrum Nauki Kopernik a już nie podprowadzono kilkaset metrów dalej pod śmierdzące gównem serce warszawy. Pociecha w tym że znów jesteśmy jedyni w Europie i prawdopodobnie nieliczni na świecie! Co prawda w spuszczaniu gówna w środku stolicy – ale to już nieistotne – liczy się miejsce!
A oto cały reportaż: Doznania estetycznie i zapachowe "na żywo" są obowiązkową ucztą dla każdego smakosza polskiego syfu.
Reportaz
Reakcja władz? – Tak ma być! Wszystko jest w porządku.
Naprawdę warto relacjonować takie zawody na „Iurosporcie”.
Nie rozumiem jedynie dlaczego, ostatnią delegację UE zawieziono pod Centrum Nauki Kopernik a już nie podprowadzono kilkaset metrów dalej pod śmierdzące gównem serce warszawy. Pociecha w tym że znów jesteśmy jedyni w Europie i prawdopodobnie nieliczni na świecie! Co prawda w spuszczaniu gówna w środku stolicy – ale to już nieistotne – liczy się miejsce!
A oto cały reportaż: Doznania estetycznie i zapachowe "na żywo" są obowiązkową ucztą dla każdego smakosza polskiego syfu.
Reportaz
Dziękujemy wam szmaty
I znow wracamy na drogi
Warto tym razem zacząć na inną nutę. Jak donosi TVN24:
325 km/h - z taką prędkością 28-letni Szwajcar gnał Bentleyem po autostradzie z Genewy do Lozanny. Wykroczenie udowodniono mu na podstawie nagrania z jego własnego telefonu komórkowego, na którym widać prędkościomierz.
O sprawie poinformowała w środę policja kantonu Vaud. Do samego zdarzenia doszło natomiast 21 kwietnia około 3.30 w nocy. Wówczas pochodzący z Genewy mężczyzna osiągnął wspomnianą prędkość za kierownicą swego wozu Bentley Continental.
Policja ustaliła to na podstawie nagrań wideo z jego telefonu komórkowego, który funkcjonariusze przeglądali w ramach śledztwa w innej sprawie. Na nagraniu widać było m.in. licznik w samochodzie.
Zabrali mu prawo jazdy
Na przesłuchaniu mężczyzna usiłował się tłumaczyć, że samochód prowadził jego kolega, on zaś tylko nagrywał. Kilka okoliczności pozwoliło jednak dowieść, że sam był za kierownicą.
Żandarmi natychmiast skonfiskowali prawo jazdy kierowcy, który odpowie za poważne złamanie ustawy o ruchu drogowym oraz narażanie życia innych osób.
I zestawić to z takim oto doniesieniem z kibla:
Wrocławscy policjanci zatrzymali 42-letniego mieszkańca Leszna, który przekroczył dopuszczalną prędkość o 110 km/h. Mężczyzna pędził po krajowej "12" z prędkością niemal 200 km/h. Kierowca otrzymał 600 złotych mandatu oraz 10 punktów karnych.
Policjanci patrolujący krajową "12" w okolicach Głogowa zauważyli samochód, który jechał z bardzo dużą prędkością. - Gnał prawie 200 km/h - mówi Paweł Petrykowski z KWP we Wrocławiu. Jak dodaje, kierowca pędził tak na dość niebezpiecznym odcinku, na którym znajduje się również duży parking dla samochodów ciężarowych i przejścia dla pieszych.
Policjantom udało się zatrzymać mężczyznę. Ukarany został 600 zł mandatu i 10 pkt karnymi.
Oraz takim:
Dwóch mężczyzn zginęło na miejscu po tym jak ich auto wjechało w budynek mieszkalny w Kamieńcu Wrocławskim na drodze z Oławy do Wrocławia. Przyczyny wypadku bada policja jednak nieoficjalnie była to nadmierna prędkość.
O sile z jaką auto uderzyło w budynek świadczy fakt, że przez długi czas policjanci mieli problemy z ustaleniem marki pojazdu. Mieszkańcy budynku mogą mówić o dużym szczęściu, gdyż auto wbiło się w pustą o tej porze część korytarzową budynku. Zniszczenia domu są na tyle duże, że potrzebna będzie specjalna ekspertyza, która wykaże, czy budynek nadaje się do dalszego zamieszkania.
Warto obejrzeć też filmik z kundlo zdarzenia.
http://www.tvn24.pl/-1,1720206,0,1,samochod-wbil-sie-w-dom,wiadomosc.html
Widzisz drogi czytelniku różnice między cywilizacją a kiblem? W cywilizowanym kraju koleś gnający po pustej, prostej, równej jak stół autostradzie w środku nocy traci z urzędu prawo jazdy, być może i Bentleya i odpowiada za narażanie życia innych osób – za co w Szwajcarii grozi więzienie. W Polskim sraczu zaś, podobny występek tylko na jednopasmowej syfnej drodze z kibla rodem ze skrzyżowaniami, zabudowaniami i przejsciami dla pieszych to 600zł mandatu czyli 170 CHF (skipass na 5 dni) i 10 kretyńskich punktów karnych (nic nie znaczą gdyż w kiblu po utracie prawa jazdy jeździ się dalej). Popisy rodzimych kundlo-rajdowców których nie można ukarać kończą się najczęściej tak jak na ostatnim obrazku. Tu na szczęście, wszystko dobrze się skończyło. I poza domem nie nadającym się do zamieszkania większych strat nie ma.
Dziękujemy więc wam decydenckim szmatom z lewej prawej i środka, za wspaniałe rozwiązania problemu rzezi na polskich drogach. Przypomnijmy bowiem że w obliczu blisko 5000 zabitych rocznie na drogach kibla, decydenckie oderwane od rzeczywistości szmaty doszły do wniosku iż należy drastycznie zaostrzyć przepisy! W związku z powyższym UWAGA: za rozmowę przez telefon komórkowy w trakcie jazdy będzie groziło 5pkt karnych, za przewożenie dzieci poza fotelikiem 6pkt, za cofanie na autostradzie 5pkt oraz za ciągnięcie sanek w zimie 5pkt! (sic!). – Warto dodać że owe punkty można sobie wsadzić w dupe, gdyż rekordziści zbierają po 100 pkt i nic się dalej nie dzieje.
Już widzę jak polskiemu kundlowi zapierdalającemu 200km/h w obszarze zabudowanym, zadrży ręka ze strachu czy aby odebrać telefon, lub jak poprawi się bezpieczeństwona drogach gdy 5pkt będzie za ciągnięcie sanek! Podobne pomysły chorych kretynów można co najwyżej porównać do leczenia raka za pomocą aspiryny!
Dziękujemy wam też decydenckim szmatom za to że polak za granicą w samochodzie postrzegany jest jak potencjalny morderca, ponieważ wy, wzorem innych krajów regionu nie potrafiliście wziąć bezpieczeństwa na drogach na poważnie dając kundlom pseudo poczucie wolności w ich rozpadających się 15 letnich szrotach narażając miliony innych chcących bezpiecznie poruszać się obywateli.
Warto tym razem zacząć na inną nutę. Jak donosi TVN24:
325 km/h - z taką prędkością 28-letni Szwajcar gnał Bentleyem po autostradzie z Genewy do Lozanny. Wykroczenie udowodniono mu na podstawie nagrania z jego własnego telefonu komórkowego, na którym widać prędkościomierz.
O sprawie poinformowała w środę policja kantonu Vaud. Do samego zdarzenia doszło natomiast 21 kwietnia około 3.30 w nocy. Wówczas pochodzący z Genewy mężczyzna osiągnął wspomnianą prędkość za kierownicą swego wozu Bentley Continental.
Policja ustaliła to na podstawie nagrań wideo z jego telefonu komórkowego, który funkcjonariusze przeglądali w ramach śledztwa w innej sprawie. Na nagraniu widać było m.in. licznik w samochodzie.
Zabrali mu prawo jazdy
Na przesłuchaniu mężczyzna usiłował się tłumaczyć, że samochód prowadził jego kolega, on zaś tylko nagrywał. Kilka okoliczności pozwoliło jednak dowieść, że sam był za kierownicą.
Żandarmi natychmiast skonfiskowali prawo jazdy kierowcy, który odpowie za poważne złamanie ustawy o ruchu drogowym oraz narażanie życia innych osób.
I zestawić to z takim oto doniesieniem z kibla:
Wrocławscy policjanci zatrzymali 42-letniego mieszkańca Leszna, który przekroczył dopuszczalną prędkość o 110 km/h. Mężczyzna pędził po krajowej "12" z prędkością niemal 200 km/h. Kierowca otrzymał 600 złotych mandatu oraz 10 punktów karnych.
Policjanci patrolujący krajową "12" w okolicach Głogowa zauważyli samochód, który jechał z bardzo dużą prędkością. - Gnał prawie 200 km/h - mówi Paweł Petrykowski z KWP we Wrocławiu. Jak dodaje, kierowca pędził tak na dość niebezpiecznym odcinku, na którym znajduje się również duży parking dla samochodów ciężarowych i przejścia dla pieszych.
Policjantom udało się zatrzymać mężczyznę. Ukarany został 600 zł mandatu i 10 pkt karnymi.
Oraz takim:
Dwóch mężczyzn zginęło na miejscu po tym jak ich auto wjechało w budynek mieszkalny w Kamieńcu Wrocławskim na drodze z Oławy do Wrocławia. Przyczyny wypadku bada policja jednak nieoficjalnie była to nadmierna prędkość.
O sile z jaką auto uderzyło w budynek świadczy fakt, że przez długi czas policjanci mieli problemy z ustaleniem marki pojazdu. Mieszkańcy budynku mogą mówić o dużym szczęściu, gdyż auto wbiło się w pustą o tej porze część korytarzową budynku. Zniszczenia domu są na tyle duże, że potrzebna będzie specjalna ekspertyza, która wykaże, czy budynek nadaje się do dalszego zamieszkania.
Warto obejrzeć też filmik z kundlo zdarzenia.
http://www.tvn24.pl/-1,1720206,0,1,samochod-wbil-sie-w-dom,wiadomosc.html
Widzisz drogi czytelniku różnice między cywilizacją a kiblem? W cywilizowanym kraju koleś gnający po pustej, prostej, równej jak stół autostradzie w środku nocy traci z urzędu prawo jazdy, być może i Bentleya i odpowiada za narażanie życia innych osób – za co w Szwajcarii grozi więzienie. W Polskim sraczu zaś, podobny występek tylko na jednopasmowej syfnej drodze z kibla rodem ze skrzyżowaniami, zabudowaniami i przejsciami dla pieszych to 600zł mandatu czyli 170 CHF (skipass na 5 dni) i 10 kretyńskich punktów karnych (nic nie znaczą gdyż w kiblu po utracie prawa jazdy jeździ się dalej). Popisy rodzimych kundlo-rajdowców których nie można ukarać kończą się najczęściej tak jak na ostatnim obrazku. Tu na szczęście, wszystko dobrze się skończyło. I poza domem nie nadającym się do zamieszkania większych strat nie ma.
Dziękujemy więc wam decydenckim szmatom z lewej prawej i środka, za wspaniałe rozwiązania problemu rzezi na polskich drogach. Przypomnijmy bowiem że w obliczu blisko 5000 zabitych rocznie na drogach kibla, decydenckie oderwane od rzeczywistości szmaty doszły do wniosku iż należy drastycznie zaostrzyć przepisy! W związku z powyższym UWAGA: za rozmowę przez telefon komórkowy w trakcie jazdy będzie groziło 5pkt karnych, za przewożenie dzieci poza fotelikiem 6pkt, za cofanie na autostradzie 5pkt oraz za ciągnięcie sanek w zimie 5pkt! (sic!). – Warto dodać że owe punkty można sobie wsadzić w dupe, gdyż rekordziści zbierają po 100 pkt i nic się dalej nie dzieje.
Już widzę jak polskiemu kundlowi zapierdalającemu 200km/h w obszarze zabudowanym, zadrży ręka ze strachu czy aby odebrać telefon, lub jak poprawi się bezpieczeństwona drogach gdy 5pkt będzie za ciągnięcie sanek! Podobne pomysły chorych kretynów można co najwyżej porównać do leczenia raka za pomocą aspiryny!
Dziękujemy wam też decydenckim szmatom za to że polak za granicą w samochodzie postrzegany jest jak potencjalny morderca, ponieważ wy, wzorem innych krajów regionu nie potrafiliście wziąć bezpieczeństwa na drogach na poważnie dając kundlom pseudo poczucie wolności w ich rozpadających się 15 letnich szrotach narażając miliony innych chcących bezpiecznie poruszać się obywateli.
piątek, 7 października 2011
Obywatel Kibic
Gdyby zechcieć stworzyć archetyp polskiego skurwysynskiego kundla byłby nim zapewne polski kibic. Prosta grubo ciosana zakazana morda, łysy łeb, gówno płynące z pyska, agresywny, uzbrojony w białą broń, kij baseballowy lub siekierę, często zachlany, kombinujący gdzieś w szarej strefie – często recydywista lub pospolity bandyta w zaśmierdzialym dresiku typu szu szu, drący ryja po nocach i demolujący prywatną własność. Uwaga oto nadchodzi POLSKI KIBIC!
Otóż tenże polski kibic od kilku miesięcy nie schodzi z pierwszych stron gazet, staje się tu w polskim kiblu pełnoprawnym członkiem debaty publicznej. Strona w sporach, ma swoje zdanie, agituje, debatuje (choć w gruncie rzeczy jest to potok słów kurwa i chuj).
Z „kibicami” rozmawia premier, opozycja wyciąga z pierdla, cacka się prokuratura i policja, a ministerstwo sprawiedliwości nie może wysrać jednej sensownej ustawy która by skutecznie ukróciła skurwysyński proceder. Element który w cywilizowanych krajach ląduje na marginesie lub jest szybko i skutecznie zamykany w klatkach lub odstrzeliwany w polskim syfie jest na świeczniku. Staje się jakby kolejną – piątą władzą. Cóż w bandyckim kraju trzeciego świata jest to w zupełności normalne.
Kilka dni temu „kibic” jakiejś trzeciorzędnej drużyny żużlowej – wpadł pod samochód na nieszczęście policyjny. „Kibic” ów jak wykazała sekcja był najebany (w końcu kibic) rozmawiał przez komórkę, wbiegł na jezdnie – cóż zginał tak jak w polsce gnie kilka tysięcy osób rocznie – głupio bez sensu, przez kretynizm i zachlanie.
Śmierć ta spowodowała jednak to że Zielona czy tam Jelenia czy jakaś inna Góra, zamieniła się w strefę wojny domowej. Demolowane i podpalane były dziesiątki samochodów, niszczone przystanki, sklepy i ulice. Pobita władza liże rany w szpitalu a wszyscy trzęsą dupami – co dalej. Oczywiście ów najebany kibic stał się jak to w syfie jest w zwyczaju „Santo Subito” ze swieczuszkami obrazkami i resztą syfu. Stał się symbolem walki i męczeństwa.
Dziś z kolei grupa skurwysyńskich kundli zwanych dalej kibicami uświetniła swoją obecnością mecz 9cio latków. Warto obejrzeć relacje z tego jakże polskiego widowiska:
TU
Stare polskie skurwysyny wyzywały małe dzieci grające w piłkę od kurew i bękartów wszystko bez najmniejszej interwencji ze strony policji straży wiejskiej. ot obraz polskiego kibica, polskiej piłki, i polski.
Warto więc zestawić ten właśnie obrazek skurwysyństwa z negocjacjami z władzą, spotkaniami z premierem czy prezesem by dostać pełny obraz kraju w którym żyjemy. Tam gdzie użyto by amunicji i oddziałów porządkowych w polsce uchodzi za część kultury i folkloru, a karą jest grzywna.
Chętnie zagłosowałbym więc za prawdziwą władzą która potrafi uszanować praworządność, kulturę, nie dyskutuje z bandytami tylko wsadza ich do pierdla ale takowej po prostu nie ma. Może warto wiec powiedzieć za Dantem : „Ty( pragnący normalności człowieku) który mieszkasz tu w polskim syfie – porzuć wszelkie nadzieje”.
Otóż tenże polski kibic od kilku miesięcy nie schodzi z pierwszych stron gazet, staje się tu w polskim kiblu pełnoprawnym członkiem debaty publicznej. Strona w sporach, ma swoje zdanie, agituje, debatuje (choć w gruncie rzeczy jest to potok słów kurwa i chuj).
Z „kibicami” rozmawia premier, opozycja wyciąga z pierdla, cacka się prokuratura i policja, a ministerstwo sprawiedliwości nie może wysrać jednej sensownej ustawy która by skutecznie ukróciła skurwysyński proceder. Element który w cywilizowanych krajach ląduje na marginesie lub jest szybko i skutecznie zamykany w klatkach lub odstrzeliwany w polskim syfie jest na świeczniku. Staje się jakby kolejną – piątą władzą. Cóż w bandyckim kraju trzeciego świata jest to w zupełności normalne.
Kilka dni temu „kibic” jakiejś trzeciorzędnej drużyny żużlowej – wpadł pod samochód na nieszczęście policyjny. „Kibic” ów jak wykazała sekcja był najebany (w końcu kibic) rozmawiał przez komórkę, wbiegł na jezdnie – cóż zginał tak jak w polsce gnie kilka tysięcy osób rocznie – głupio bez sensu, przez kretynizm i zachlanie.
Śmierć ta spowodowała jednak to że Zielona czy tam Jelenia czy jakaś inna Góra, zamieniła się w strefę wojny domowej. Demolowane i podpalane były dziesiątki samochodów, niszczone przystanki, sklepy i ulice. Pobita władza liże rany w szpitalu a wszyscy trzęsą dupami – co dalej. Oczywiście ów najebany kibic stał się jak to w syfie jest w zwyczaju „Santo Subito” ze swieczuszkami obrazkami i resztą syfu. Stał się symbolem walki i męczeństwa.
Dziś z kolei grupa skurwysyńskich kundli zwanych dalej kibicami uświetniła swoją obecnością mecz 9cio latków. Warto obejrzeć relacje z tego jakże polskiego widowiska:
TU
Stare polskie skurwysyny wyzywały małe dzieci grające w piłkę od kurew i bękartów wszystko bez najmniejszej interwencji ze strony policji straży wiejskiej. ot obraz polskiego kibica, polskiej piłki, i polski.
Warto więc zestawić ten właśnie obrazek skurwysyństwa z negocjacjami z władzą, spotkaniami z premierem czy prezesem by dostać pełny obraz kraju w którym żyjemy. Tam gdzie użyto by amunicji i oddziałów porządkowych w polsce uchodzi za część kultury i folkloru, a karą jest grzywna.
Chętnie zagłosowałbym więc za prawdziwą władzą która potrafi uszanować praworządność, kulturę, nie dyskutuje z bandytami tylko wsadza ich do pierdla ale takowej po prostu nie ma. Może warto wiec powiedzieć za Dantem : „Ty( pragnący normalności człowieku) który mieszkasz tu w polskim syfie – porzuć wszelkie nadzieje”.
Wyspa Jersey a sprawa polska
Gdy wariat Breivik wymordował ponad siedemdziesiąt osób na wyspie Utoya, w pierwszej chwili, gdy tylko strzępy tej koszmarnej informacji docierał do naszych uszu – przyznajmy odetchnęliśmy z ulgą że choć raz wielka tragedia nie zdarza się tu w syfie.
Choć raz nie chodziło o wynik jednego długiego weekendu na drogach w polsce, śmiertelne żniwo przeładowanego busa prowadzonego przez pijanego kretyna, czy dzieciobójstwo wykonane przez konkubenta z 3 promilami dobrze znanego policji…
Okazało się bowiem że hekatomba wydarzyła się w spokojnej Norwegii. Kraju wśród kundli kojarzącym się głównie z brakiem ochrony w sklepach (można kraść), i drogą gorzałą (trzeba brać swoją).
Trudno ukrywać że jedną z myśli która przebiegała przez nasze mózgi było: cóż tu w syfie jesteśmy na co dzień oswajani z potwornościami o których na zachodzie czyta się w książkach o średniowieczu a jednak to właśnie tam w spokojnej sielskiej Norwegii szaleniec wytłukł kilkadziesiąt osób. Choć raz mieliśmy może chorą, ale jednak satysfakcję że choć raz ominęła nas jakaś tragedia że wszędzie zdarza się syf - może nie tak ostentacyjny jak u nas i nie na każdym kroku, ale jednak syf. W końcu u nas mimo całego kurestwa, czerwonych otępiałych kazirodczych mord na drogach, nikt by się nie dopuścił tak strasznej zbrodni! W końcu u nas jest kraj katolicki i jakieś tam reguły są!
Jak się szybko okazało na odzew polskiej reprezentacji wyjazdowej nie trzeba było długo czekać… Kilka tygodni później polski kundel, zarżnął kuchennym nożem jak świnie, sześć osób. Co ciekawe stało się to również na wyspie. I możemy mówić że sześć osób w porównaniu do kilkudziesięcioma to jest nic. Jednak hola hola kundelku, biorąc pod uwagę że Breivik walił z M-4, nabojami typu dum-dum a polski kundel posługiwał się „tylko” nożem kuchennym i był jak to się u nas mówi „po spożyciu” wynik nie jest wcale zły. Gdyby polski skurwiel dorwał się bowiem do sprzętu jakim dysponował Breivik wyciął by najprawdopodobniej całe Jersey w swoim pijackim amoku.
No i pozostaje jeszcze kwestia motywu, o ile Beivik jest niewątpliwie szaleńcem opętanym jakąś tam ideologią, o tyle polski burak jest zwykłym pijusem-kundlem. W jego przypadku jak zwykle o nic nie chodziło oprócz pijańskiego amoku polskiego debila dobrze znanego tu w syfie. No i jeszcze jedna sprawa polski kundel również zapisał się w annałach wyspy Jersey – przez ostatnie 7 lat nie popełniono bowiem tam żadnego morderstwa. Polski kundel nadrobił statystyki z nawiązką.
Choć raz nie chodziło o wynik jednego długiego weekendu na drogach w polsce, śmiertelne żniwo przeładowanego busa prowadzonego przez pijanego kretyna, czy dzieciobójstwo wykonane przez konkubenta z 3 promilami dobrze znanego policji…
Okazało się bowiem że hekatomba wydarzyła się w spokojnej Norwegii. Kraju wśród kundli kojarzącym się głównie z brakiem ochrony w sklepach (można kraść), i drogą gorzałą (trzeba brać swoją).
Trudno ukrywać że jedną z myśli która przebiegała przez nasze mózgi było: cóż tu w syfie jesteśmy na co dzień oswajani z potwornościami o których na zachodzie czyta się w książkach o średniowieczu a jednak to właśnie tam w spokojnej sielskiej Norwegii szaleniec wytłukł kilkadziesiąt osób. Choć raz mieliśmy może chorą, ale jednak satysfakcję że choć raz ominęła nas jakaś tragedia że wszędzie zdarza się syf - może nie tak ostentacyjny jak u nas i nie na każdym kroku, ale jednak syf. W końcu u nas mimo całego kurestwa, czerwonych otępiałych kazirodczych mord na drogach, nikt by się nie dopuścił tak strasznej zbrodni! W końcu u nas jest kraj katolicki i jakieś tam reguły są!
Jak się szybko okazało na odzew polskiej reprezentacji wyjazdowej nie trzeba było długo czekać… Kilka tygodni później polski kundel, zarżnął kuchennym nożem jak świnie, sześć osób. Co ciekawe stało się to również na wyspie. I możemy mówić że sześć osób w porównaniu do kilkudziesięcioma to jest nic. Jednak hola hola kundelku, biorąc pod uwagę że Breivik walił z M-4, nabojami typu dum-dum a polski kundel posługiwał się „tylko” nożem kuchennym i był jak to się u nas mówi „po spożyciu” wynik nie jest wcale zły. Gdyby polski skurwiel dorwał się bowiem do sprzętu jakim dysponował Breivik wyciął by najprawdopodobniej całe Jersey w swoim pijackim amoku.
No i pozostaje jeszcze kwestia motywu, o ile Beivik jest niewątpliwie szaleńcem opętanym jakąś tam ideologią, o tyle polski burak jest zwykłym pijusem-kundlem. W jego przypadku jak zwykle o nic nie chodziło oprócz pijańskiego amoku polskiego debila dobrze znanego tu w syfie. No i jeszcze jedna sprawa polski kundel również zapisał się w annałach wyspy Jersey – przez ostatnie 7 lat nie popełniono bowiem tam żadnego morderstwa. Polski kundel nadrobił statystyki z nawiązką.
niedziela, 31 lipca 2011
Polski kundel zabił cztero osobową rodzinę we Francji
Ach wakacje, śmierdzący polski kundel przemieszcza się i siejąc skurwienie smród, pijaństwo i śmierć. O ile tu w kiblu jesteśmy do tego przyzwyczajeni o tyle poza granicami syfu zwyczajnie wstyd pokazywać się samochodem z polską rejestracją. Kundel jak zwykle morduje z głupoty prymitywu i skurwienia. Smród do którego przywykliśmy w rodzinnym sraczu roznosi się wtedy po świecie niczym rozdeptane psie gówno po klatce schodowej. I tak wiadomość z ostatniej chwili:
Z TVN24
Polski kierowca spowodował tragiczny wypadek na francuskiej autostradzie A9. Prowadzony przez niego bus jechał pod prąd i zderzył się czołowo z samochodem, którym jechała pięcioosobowa austriacka rodzina. Rodzice i jedno dziecko zginęli na miejscu, dwa są w ciężkim stanie. Polak również zginął na miejscu.
Do wypadku doszło w nocy z soboty na niedzielę w departamencie Herault, niedaleko miasta Bessan na południu Francji.
Rajd pod prąd
Z nieznanych przyczyn Polak wyjechał z parkingu w złą stronę. Jechał autostradą pod prąd, mimo że mijały go inne samochody. O dwa z nich się otarł, ale nie doszło do poważnego zderzenia. Według świadków wypadku, ciężarówka jechała z migającymi światłami awaryjnymi.
Dopiero po przejechaniu czterech kilometrów zderzył się czołowo z jadącym z naprzeciwka samochodem, którym podróżowała pięcioosobowa rodzina z Austrii. W wyniku silnego zderzenia rodzice w wieku 42 i 38 lat oraz jedno z dzieci zginęli na miejscu. Dwoje dzieci w wieku sześciu i dziesięciu lat w ciężkim stanie trafiło do szpitala.
Przyczyny wypadku nie są jeszcze znane. Nie wiadomo czy Polak był pod wpływem alkoholu.
Na tą ostatnią niewiadomą można spokojnie jak zwykle odpowiedzieć – tak skurwiel był pijany. Był najebany jak kilka tysięcy innych skurwysynów których policja zatrzymuje co weekend tu w kraju. Ponownie cała Europa przyklej polakowi, zupełnie słusznie, etykietkę nieokrzesanego zachlajmordy – debila z zadatkami psychopatycznego mordercy. To jest to co niektórzy intelektualiści nazywają zupełnie niesłusznie stereotypami. Niesłusznie, gdyż stereotyp jest z definicji przeświadczeniem niesłusznym.
Już dawno zapomną o Brejviku a o pijanym kundlu mordercy będą pamiętać. Dlaczego? Bo historia się powtarza co kilka miesięcy. Jedyna nadzieja powstrzymania skurwysyństwa - wprowadzenie wewnętrznych kontroli na granicach Shengen. Tylko czy to zatrzyma przeciek informacji – takich jak ta o 17 latku który gwałcił na polu źrebaka?
Z TVN24
Polski kierowca spowodował tragiczny wypadek na francuskiej autostradzie A9. Prowadzony przez niego bus jechał pod prąd i zderzył się czołowo z samochodem, którym jechała pięcioosobowa austriacka rodzina. Rodzice i jedno dziecko zginęli na miejscu, dwa są w ciężkim stanie. Polak również zginął na miejscu.
Do wypadku doszło w nocy z soboty na niedzielę w departamencie Herault, niedaleko miasta Bessan na południu Francji.
Rajd pod prąd
Z nieznanych przyczyn Polak wyjechał z parkingu w złą stronę. Jechał autostradą pod prąd, mimo że mijały go inne samochody. O dwa z nich się otarł, ale nie doszło do poważnego zderzenia. Według świadków wypadku, ciężarówka jechała z migającymi światłami awaryjnymi.
Dopiero po przejechaniu czterech kilometrów zderzył się czołowo z jadącym z naprzeciwka samochodem, którym podróżowała pięcioosobowa rodzina z Austrii. W wyniku silnego zderzenia rodzice w wieku 42 i 38 lat oraz jedno z dzieci zginęli na miejscu. Dwoje dzieci w wieku sześciu i dziesięciu lat w ciężkim stanie trafiło do szpitala.
Przyczyny wypadku nie są jeszcze znane. Nie wiadomo czy Polak był pod wpływem alkoholu.
Na tą ostatnią niewiadomą można spokojnie jak zwykle odpowiedzieć – tak skurwiel był pijany. Był najebany jak kilka tysięcy innych skurwysynów których policja zatrzymuje co weekend tu w kraju. Ponownie cała Europa przyklej polakowi, zupełnie słusznie, etykietkę nieokrzesanego zachlajmordy – debila z zadatkami psychopatycznego mordercy. To jest to co niektórzy intelektualiści nazywają zupełnie niesłusznie stereotypami. Niesłusznie, gdyż stereotyp jest z definicji przeświadczeniem niesłusznym.
Już dawno zapomną o Brejviku a o pijanym kundlu mordercy będą pamiętać. Dlaczego? Bo historia się powtarza co kilka miesięcy. Jedyna nadzieja powstrzymania skurwysyństwa - wprowadzenie wewnętrznych kontroli na granicach Shengen. Tylko czy to zatrzyma przeciek informacji – takich jak ta o 17 latku który gwałcił na polu źrebaka?
piątek, 1 lipca 2011
Eksperyment z kibla rodem
Niektórzy zarzucają mi że za często piszę o polskich drogach a za mało o „innej rzeczywistości”. A więc spieszę z wyjaśnieniem. Polski syf lub też "inna rzeczywistość" nie zostanie bynajmniej pominięta.
Droga to jednak miejsce specyficzne, gdzie zderzenie z polskim skurwysyństwem bywa nie tylko metaforyczne ale i czasem dosłowne... Poza tym droga to świetna próbka tego czym polskie skurwysyństwo właściwie jest. Można przykładowo mieszkać na odludziu, nie mieć telewizora i radia i mieć to szczęście że przez ostatnie 2 lata cię nie okradli i nie zabili dla dwudziestu złotych i na tej podstawie wnioskować iż polska to całkiem fajny kraj. Ale czy można wtedy mówić o smakowaniu polski? Niestety nie…
By posmakować skurwysyństwo, butę, chamstwo i polaczkowatość trzeba wyjść do ludzi, zmieszać się z tłumem, wpaść do szamba. A gdzie można lepiej wpaść w syf niż na drodze którą współużytkujemy z tysiącami innych uczestników w tym większością polskich kundli? No gdzie?
Podczas smakowania skurwysyństwa na drodze, czyli oglądania siejących śmierć tirowców, pijanych kutasów za kółkiem czy przede wszystkim zwykłych polskich skurwysynów łamiących zasady już nawet nie prawa karnego ale fizyki, ważnym elementem w smakowaniu skurwienia jest upodlająca świadomość kompletnej bezradności.
Należy bowiem pamiętać iż policja praktycznie nie istnieje, a gdy się pojawia traktuje bandyte drogowego jak partnera do rozmowy a nie zagrożenie. Do tego dochodzą śmieszne kary, kompletnie bezradny aparat sprawiedliwości oraz brak woli decydentów do zatrzymania śmierci z głupoty i skurwienia. Już wielokrotnie podkreślaliśmy iż z problemem świetnie uporali się zarówno Czesi jak i Słowacy, Łotysze, Litwini, Estończycy, czyli Ci wszyscy u których problem w ostatnich latach istniał…
W kloace jednak, po raz kolejny GDDKiA wraz z odpowiednimi ministerstwami i policją eksperymentuje na nas, niczym na szczurach robiąc gówno pod tytułem „Narodowy Eksperyment Bezpieczeństwa-Weekend bez ofiar”.
Już za samą formę tego skretyniałego pomysłu gdzie na żywej masie wykonuje się eksperymenty bez zgody należało by wypieprzyć na zbity ryj wszystkich którzy za tym stoją! Lub co najmniej podać pod sąd… Zamiast zastosować jedyną działającą na polskiego kundla metodę perswazji (czyt: bat na ryj) w postaci gigantycznych mandatów, odbierania samochodów pijanym, kar sądowych, władza po raz kolejny organizuje sobie eksperymenty.
Efekt eksperymentu: 71 zabitych (więcej niż przez 10 lat obecności polski w Afganistanie i 10 w Iraku), 650 rannych i 2794 pijanych. To tylko jeden weekend. Do przodu polsko!
To że polski kundel to niereformowalny zacięty skurwiel który w połączeniu ze śmiesznym wymiarem sprawiedliwości z kibla stanowi śmiercionośny koktajl niech świadczą te dwa można powiedzieć sztandarowe przykłady:
Pasażer Fiata, który jako jedyny przeżył sobotni wypadek pod Strzelcami Opolskimi w którym zginęło pięć osób, podróżował zamknięty w bagażniku - dowiedziała się nieoficjalnie TVN24. Stan mężczyzny jest ciężki. W dalszym ciągu trwa śledztwo mające na celu ustalenie kto siedział za kierownicą Fiata. Samochód z nieznanych przyczyn zjechał na lewy pas ruchu i zderzył się czołowo z nadjeżdżającym Volkswagenem. Jak informuje portal 24opole.pl, wiadomo już, że nikt z tych osób nie posiadał prawa jazdy, a auto nie miało ważnych badań technicznych.
Oraz z ostatniej chwili
Za TVN24:
W maju policja zatrzymała go pijanego, kiedy prowadził należący do rodziców samochód. Za kierownicę nie powinien wsiadać nawet trzeźwy, bo ma dopiero 15-lat. Sprawa trafiła do sądu rodzinnego. Ale nastolatek się nie przestraszył. W piątek rano znów wsiadł za kierownicę auta rodziców i wjechał w zaparkowaną ciężarówkę. W szpitalu walczy o życie. Jego pasażer nie żyje.
Do wypadku doszło w piątek wcześnie rano na ulicy Partyzantów w Porębie (Śląskie). Kierowca nissana - według wstępnych ustaleń policji był to 15-latek - stracił panowanie nad samochodem i uderzył w tył stojącej na poboczu ciężarówki. Nissan dachował.
Nie pierwszy raz
- W wyniku zderzenia na miejscu zginął ok. 40-letni mężczyzna o nieustalonej dotychczas tożsamości, natomiast poważnie ranny 15-latek trafił do szpitala - powiedział nadkom. Janusz Jończyk z zespołu prasowego śląskiej policji.
Policjanci z zawierciańskiej drogówki znali prowadzącego auto nastolatka. Kilka tygodni temu zatrzymali go, gdy prowadził samochód, choć jest jeszcze za młody, aby starać się o prawo jazdy. Badanie alkomatem wykazało w jego organizmie 1,2 promila alkoholu.
Chłopak prowadził wtedy tego samego nissana, którym w piątek uderzył w ciężarówkę. Auto należy do jego rodziców.
Obyś tą walkę gnoju przegrał.
Droga to jednak miejsce specyficzne, gdzie zderzenie z polskim skurwysyństwem bywa nie tylko metaforyczne ale i czasem dosłowne... Poza tym droga to świetna próbka tego czym polskie skurwysyństwo właściwie jest. Można przykładowo mieszkać na odludziu, nie mieć telewizora i radia i mieć to szczęście że przez ostatnie 2 lata cię nie okradli i nie zabili dla dwudziestu złotych i na tej podstawie wnioskować iż polska to całkiem fajny kraj. Ale czy można wtedy mówić o smakowaniu polski? Niestety nie…
By posmakować skurwysyństwo, butę, chamstwo i polaczkowatość trzeba wyjść do ludzi, zmieszać się z tłumem, wpaść do szamba. A gdzie można lepiej wpaść w syf niż na drodze którą współużytkujemy z tysiącami innych uczestników w tym większością polskich kundli? No gdzie?
Podczas smakowania skurwysyństwa na drodze, czyli oglądania siejących śmierć tirowców, pijanych kutasów za kółkiem czy przede wszystkim zwykłych polskich skurwysynów łamiących zasady już nawet nie prawa karnego ale fizyki, ważnym elementem w smakowaniu skurwienia jest upodlająca świadomość kompletnej bezradności.
Należy bowiem pamiętać iż policja praktycznie nie istnieje, a gdy się pojawia traktuje bandyte drogowego jak partnera do rozmowy a nie zagrożenie. Do tego dochodzą śmieszne kary, kompletnie bezradny aparat sprawiedliwości oraz brak woli decydentów do zatrzymania śmierci z głupoty i skurwienia. Już wielokrotnie podkreślaliśmy iż z problemem świetnie uporali się zarówno Czesi jak i Słowacy, Łotysze, Litwini, Estończycy, czyli Ci wszyscy u których problem w ostatnich latach istniał…
W kloace jednak, po raz kolejny GDDKiA wraz z odpowiednimi ministerstwami i policją eksperymentuje na nas, niczym na szczurach robiąc gówno pod tytułem „Narodowy Eksperyment Bezpieczeństwa-Weekend bez ofiar”.
Już za samą formę tego skretyniałego pomysłu gdzie na żywej masie wykonuje się eksperymenty bez zgody należało by wypieprzyć na zbity ryj wszystkich którzy za tym stoją! Lub co najmniej podać pod sąd… Zamiast zastosować jedyną działającą na polskiego kundla metodę perswazji (czyt: bat na ryj) w postaci gigantycznych mandatów, odbierania samochodów pijanym, kar sądowych, władza po raz kolejny organizuje sobie eksperymenty.
Efekt eksperymentu: 71 zabitych (więcej niż przez 10 lat obecności polski w Afganistanie i 10 w Iraku), 650 rannych i 2794 pijanych. To tylko jeden weekend. Do przodu polsko!
To że polski kundel to niereformowalny zacięty skurwiel który w połączeniu ze śmiesznym wymiarem sprawiedliwości z kibla stanowi śmiercionośny koktajl niech świadczą te dwa można powiedzieć sztandarowe przykłady:
Pasażer Fiata, który jako jedyny przeżył sobotni wypadek pod Strzelcami Opolskimi w którym zginęło pięć osób, podróżował zamknięty w bagażniku - dowiedziała się nieoficjalnie TVN24. Stan mężczyzny jest ciężki. W dalszym ciągu trwa śledztwo mające na celu ustalenie kto siedział za kierownicą Fiata. Samochód z nieznanych przyczyn zjechał na lewy pas ruchu i zderzył się czołowo z nadjeżdżającym Volkswagenem. Jak informuje portal 24opole.pl, wiadomo już, że nikt z tych osób nie posiadał prawa jazdy, a auto nie miało ważnych badań technicznych.
Oraz z ostatniej chwili
Za TVN24:
W maju policja zatrzymała go pijanego, kiedy prowadził należący do rodziców samochód. Za kierownicę nie powinien wsiadać nawet trzeźwy, bo ma dopiero 15-lat. Sprawa trafiła do sądu rodzinnego. Ale nastolatek się nie przestraszył. W piątek rano znów wsiadł za kierownicę auta rodziców i wjechał w zaparkowaną ciężarówkę. W szpitalu walczy o życie. Jego pasażer nie żyje.
Do wypadku doszło w piątek wcześnie rano na ulicy Partyzantów w Porębie (Śląskie). Kierowca nissana - według wstępnych ustaleń policji był to 15-latek - stracił panowanie nad samochodem i uderzył w tył stojącej na poboczu ciężarówki. Nissan dachował.
Nie pierwszy raz
- W wyniku zderzenia na miejscu zginął ok. 40-letni mężczyzna o nieustalonej dotychczas tożsamości, natomiast poważnie ranny 15-latek trafił do szpitala - powiedział nadkom. Janusz Jończyk z zespołu prasowego śląskiej policji.
Policjanci z zawierciańskiej drogówki znali prowadzącego auto nastolatka. Kilka tygodni temu zatrzymali go, gdy prowadził samochód, choć jest jeszcze za młody, aby starać się o prawo jazdy. Badanie alkomatem wykazało w jego organizmie 1,2 promila alkoholu.
Chłopak prowadził wtedy tego samego nissana, którym w piątek uderzył w ciężarówkę. Auto należy do jego rodziców.
Obyś tą walkę gnoju przegrał.
sobota, 25 czerwca 2011
W kiblu się stoi!
Kolejna wyprawa samochodowa po Europie zderza nas z polską skurwysyńska rzeczywistością. Poza oczywistym urywaniem zawieszenia tylko na polskich dziurach, fruwaniu po polskich koleinach, narażaniu własnego życia przez drogowych kundli i pijanych skurwysynów, czy gubieniu drogi przez GPS z najnowszymi mapami (niespotykane nawet na najmniejszych dróżkach Europy-a w kiblu i owszem), jest jeszcze jedna nigdzie niespotykana właściwość kibla: W skurwysyńskim kiblu SIĘ STOI. Weźmy choćby stolicę. O ile w Paryżu, Berlinie, czy Madrycie korek oznacza wolno POSUWAJĄCY się ruch, o tyle w skurwysyńskim kiblu jest to STANIE jak w zastygłym betonie.
Stanie do skrętu, stanie do świateł, stanie na dojeździe do głównej drogi, stanie na drodze głównej, stanie rano, stanie wieczorem, stanie w dzień, stanie bo budowa, stanie bo zamknęli drogę, stanie bo kolejny debil wymyślił poszerzenie jednej drogi ale już zapomniał ze ta krzyżuje się z drugą i zapomniał zsynchronizować świateł (to norma), stanie w każdym kierunku: ze wschodu na zachód, z zachodu na północ, na każdym objeździe, każdym skrócie, każdej dróżce osiedlowej, każdym wylocie z miasta. Wyjazd trwa dwie, trzy godziny, przejazd przez miasto nawet i 5 godzin. Przejazd 350km nad morze nawet 12. Paraliż skurwysyńskiego kibla osiąga takie rozmiary iż czasami nie pozostaje chyba nic innego jak stanąć na środku i płakać - autentyk miałem przykrą przyjemność pocieszania pewnej niewiasty która śpiesząc się po dziecko do przedszkola, wyszła, bidulka, 1.5 godziny wcześniej z pracy, stała już drugą godzinę w korku i ryczała z bezsilności za kierownicą. Takie obrazki tylko w skurwysyńskim kiblu. Smakuj z rozkoszą.
Dobrze że gdzieniegdzie w miastach tablice informacyjne wesoło oznajmiają że za pieniądze unijne jakaś urzędnicza kurwa zakupiła system sterowania ruchem. Polaczek jak zwykle chcąc wyruchać wszystkich wyruchał sam siebie.
Stanie do skrętu, stanie do świateł, stanie na dojeździe do głównej drogi, stanie na drodze głównej, stanie rano, stanie wieczorem, stanie w dzień, stanie bo budowa, stanie bo zamknęli drogę, stanie bo kolejny debil wymyślił poszerzenie jednej drogi ale już zapomniał ze ta krzyżuje się z drugą i zapomniał zsynchronizować świateł (to norma), stanie w każdym kierunku: ze wschodu na zachód, z zachodu na północ, na każdym objeździe, każdym skrócie, każdej dróżce osiedlowej, każdym wylocie z miasta. Wyjazd trwa dwie, trzy godziny, przejazd przez miasto nawet i 5 godzin. Przejazd 350km nad morze nawet 12. Paraliż skurwysyńskiego kibla osiąga takie rozmiary iż czasami nie pozostaje chyba nic innego jak stanąć na środku i płakać - autentyk miałem przykrą przyjemność pocieszania pewnej niewiasty która śpiesząc się po dziecko do przedszkola, wyszła, bidulka, 1.5 godziny wcześniej z pracy, stała już drugą godzinę w korku i ryczała z bezsilności za kierownicą. Takie obrazki tylko w skurwysyńskim kiblu. Smakuj z rozkoszą.
Dobrze że gdzieniegdzie w miastach tablice informacyjne wesoło oznajmiają że za pieniądze unijne jakaś urzędnicza kurwa zakupiła system sterowania ruchem. Polaczek jak zwykle chcąc wyruchać wszystkich wyruchał sam siebie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)