czwartek, 25 lutego 2010

No i powrót do sprawy tzw. „Customer Care” po polsku.

Od dziś zostaję naczelną wróżką syfu, zaczynam przepowiadać przyszłość, bezbłędnie. Dostałem opinie „rzeczoznawcy” w sprawie butów. Zostałem poinformowany przez but speca z papierem (papier w polsce to podstawa) że obuwie noszone 2 dni przez godzinę jest zniszczone i źle konserwowane.
Wniosek: omijaj polskie sklepy obuwnicze szerokim łukiem, szczególnie te mające z angielska brzmiące nazwy… Teraz modnie jest chlapnąć "zagramaniczną" nazwę że to niby zostaniesz kliencie obsłużony inaczej niż w syfie… Uwaga pułapka.

Rozweselił mnie ostatnio znajomy, któremu przetarły się w miesiąc portki od garnituru. Produkcja polska, firma odznaczona chyba godłem "teraz polska". Opinia "rzeczoznawcy" ze sklepu (pytanie od czego rzeczoznawcy, bo przetarły mu się w kroku): "przetarcie spowodowane nieproporcionalną budową ciałą" :)). Facet jak najbardziej mieści się w normie. Gdzie indziej nawet byłoby to śmieszne w syfie to wyrzucone ponad 2tys PLN. Odwoływał się od opinii dwukrotnie-bezskutecznie. A na koniec usłyszał od szefa sklepu-zapraszamy ponownie :)

Wracając do tematu g...

Wracając jeszcze do tematu gówna, 2 dni temu rozwaliłem koło na zasranych dziurami drogach, które i tak jak na średnią krajową są całkiem niezłe.
Niedawno media donosiły jak to na jednej z dróg wojewódzkich doliczono się na kilometrze 671 dziur.
671 dziur
Oczywiście w każdym normalnym kraju poza Republiką Absurdu, odpowiedzialny za taki stan drogi trafiłby przed sąd, ale to w normalnym kraju… W polsce nie ma winnych. Zresztą gówniane drogi przerabiamy już od 20 lat. Mnie natomiast jako smakosza syfu, fascynuje w jaki sposób gównianie nawierzchnie które już po kilku latach wyglądają jak źle ulepione ciasto „eksperci” tłumaczą zimą - zimnem a latem upałami…

poniedziałek, 22 lutego 2010

Slalom czyli czy wiosenna dieta?






Mamo czy to żuczek czy to wężyk? Ten żuczek to jest dziecko Sruczek a ten wężyk to Zasroniec, polska odmiana Zaskrońca, zostawiona przez polskiego smierdziela a dokładniej jego pieska.

Ahhh, powiało wiosną, wraz z odwilżą i ładną pogodą, jak co roku podniósł się smród gówna. Gówna w każdej wyobrażalnej formie, postaci i kolorze. Jest tak cudnie brązowo że w niektórych miejscach w centrum stolicy, trzeba chodzić slalomem na palcach żeby omijać psie gówna na chodniku przy tym względy estetyczne oraz smród powodują ze paw podchodzi do gardła. Jak żyje tak zasranego miasta na świecie jeszcze nie widziałem.
Tak, tak polski smierdziel lubi pieski ale gówna po swoim zasrańcu już nie sprzątnie. Po co, ktoś może wniesie ja na bucie do domu, rozsmaruje na klatce, w samochodzie sklepie. Zawsze można wrócić jutro w to samo miejsce popatrzyć i z powiedzieć z dumą „ooo tamto duże z lewej to mojego!”. Wszak nie od dziś wiadomo że polak nasra z przyjemnością sąsiadowi na wycieraczkę ale w końcu tu, sam przecież chodzi po tych samych ulicach i ogląda te same gówna, więc można domniemywać że też mogło by mu to troche przeszkadzać. Gdzie tam! Głębsza analiza zjawiska pozwala stwierdzić że taki stan rzeczy to kombinacja umiłowania syfu i zwykłego skurwysyństwa. Podobnie jak wpieprzanie petów za okno z samochodu czy obsraniu deski klozetowej w publicznym sraczu. Wiadomo że zbieranie gówna po psie podobnie jak zostawienie po sobie porządku to nie godne prawdziwego polaka i tak już zostanie.

poniedziałek, 15 lutego 2010

Syfu ciąg dalszy…

Jak zwykle mamy pisać o czymś innym, ale smagani polskim syfem rozdrabniamy się nad przypadkami polskiej codzienności…
Aż ręce opadają i paw podchodzi do gardła jak człowiek czyta takie rzeczy:

Za Tvn24

Atak na policjanta na Śląsku. W nocy z niedzieli na poniedziałek funkcjonariusz został pobity przez mężczyzn włamujących się do samochodu. Dwóch z nich zostało już złapanych.
Jak informuje policja Jastrzębia Zdroju, w niedzielę ok. 23:30 funkcjonariusz z wydziału prewencji zauważył trzy osoby włamujące się do samochodu stojącego na parkingu. Choć nie był na służbie, starał się im przeszkodzić. Powiedział kim jest, ale nie przestraszył tym włamywaczy.

Gdy podszedł do samochodu, włamywacze siedzieli już w środku. Przedstawił się jako policjant, wtedy został uderzony drzwiami i przewrócony. Wszyscy mężczyźni wysiedli z fiata i zaczęli bić funkcjonariusza - powiedziała rzeczniczka jastrzębskiej policji sierżant Inez Biernacka.

Trzech mężczyzn brutalnie pobiło policjanta. Funkcjonariuszowi na pomoc ruszył przypadkowy człowiek, a potem na miejsce dotarli jego koledzy z wezwanego patrolu prewencji.

Dwóch uciekło

Dwóch napastników zdołało uciec, jeden został zatrzymany. To 23-latek, już wcześniej karany. Drugiego przestępcę - jak się okazało, 16-letniego - zatrzymano w poniedziałek po południu. Jastrzębscy policjanci znają już także dane ostatniego mężczyzny.

Włamywacze będą odpowiadać za czynną napaść na policjanta i próbę krótkotrwałego użycia cudzego pojazdu - pełnoletni według normalnego wymiaru kar, 16-latek - przed sądem dla nieletnich. (…)


Primo w normalnym kraju, funkcjonariusz nosi broń, mało tego polaku, wierz lub nie-nie zawaha się jej użyć jeżeli będzie w sytuacji bezpośredniego ataku, i nie ważne czy napastnik ma nóż, siekierę czy pistolet. Tak więc lepiej nie zadzieraj z policją w krajach anglosaskich bo tam drogi rodaku, funkcjonariusz ma prawo do tzw. „Use of deadly force” czyli inaczej mówiąc do wpakowania kuli w łeb. W syfie oczywiście jest inaczej…Można lać w mordę w biały na ulicy policjanta lub zwykłego Kowalskiego bo i tak za to nic nie grozi.

No i secundo – co to w tym posranym prawie oznacza „krótkotrwała próba użycia cudzego pojazdu”. Może czas wprowadzić kategorię „próba krótkotrwałego użycia narządu” (gwałt), i długotrwałe wysłanie do parku sztywnych? (zabójstwo)

niedziela, 14 lutego 2010

Kraj nie dla normalnych ludzi...

Za Onet pl

21-letni Jarosław G. i 25-letni Rafał T. wraz ze swoimi kolegami zaatakowali mieszkańca Ząbek w pociągu relacji Tłuszcz - Warszawa Wileńska. Gdy pociąg hamował przed następną stacją, młodzi mężczyźni wypchnęli ofiarę przestępstwa z pociągu.
Jak wynika z policyjnych ustaleń, 21-letni Jarosław G. i 25-letni Rafał T. wraz ze swoimi kolegami działali w pociągach. Mieli swoją taktykę. Wybierali sobie potencjalną ofiarę, prosili ją o papierosa albo o pieniądze lub żeby udostępniła im swój telefon komórkowy.

Kiedy osoba nie zgadzała się, bili ją. Potem zabierali rzeczy, które miała przy sobie typu: pieniądze, dokumenty, telefony. Te rzeczy sprzedawali później innym pasażerom pociągu.

Takie zdarzenie dotknęło mieszkańca Ząbek. W pociągu relacji: Tłuszcz - Warszawa Wileńska grupa młodych mężczyzn podeszła do jednego z pasażerów. Zażądali od niego papierosów i pieniędzy. Kiedy odmówił, zaczęli go bić po całym ciele. Zabrali mu dowód osobisty, telefon komórkowy, odtwarzacz mp3, plecak wraz z książkami i zniszczyli mu okulary. Gdy pociąg hamował przy stacji PKP Ząbki, przestępcy wypchnęli ofiarę rozboju z pociągu.

Osoba ta dotarła do komisariatu policji w Ząbkach i poinformowała o wszystkim mundurowych. Funkcjonariusze zatrzymali już dwóch przestępców: 21-letniego Jarosława G. i 25-letniego Rafała T. Obaj przebywają w areszcie tymczasowym. Pozostali sprawcy rozboju są znani wołomińskiej policji. Schwytanie ich to kwestia czasu. Za dokonanie rozboju grozi im do 12 lat pozbawienia wolności.



Nie chodzi o ten wyrwany z kontekstu przypadek polskiego skurwysyństwa, bo gdyby prześledzić wszystkie takie wypadki jednego dnia można by zapełnić 3 takie blogi, nie chodzi nawet o to że w środku Europy można zasmakować wrażeń które można było doświadczyć 300 lat temu podróżując dyliżansem przez dziki zachód… Chodzi o impotencję tego pieprzonego kraju przy zapewnianiu bezpieczeństwa obywatelom. Jak to zwykle bywa w tego typu przypadkach „sprawcy są znani policji”. Skoro k… są, to dlaczego wożą śmierdzące polskie skurwysyńskie dupy pociągiem i regularnie napadają na ludzi. I trudno mieć tu nawet pretensje do policji gdyż ta puszcza skurwysynów za tzw. „małą szkodliwość społeczną” decyzją prokuratorów i posranego prawa.
Otóż nie ma czegoś takiego jak małą szkodliwość społeczna w zamierzonym przestępstwie, systemy prawne poza syfem dawno odkryły tą oczywistą prawdę… W syfie jednak więcej nieprzyjemności ma przeciętny Kowalski który spóźnił się ze złożeniem PIT-u niż skurwysyny z powyższego obrazka…. Ale jak zwykle w syfie, nie chodzi przecież o sprawiedliwość…

No i ten opis „grupa młodych mężczyzn” – zwykłych sk…… a nie młodych mężczyzn...

czwartek, 11 lutego 2010

Smutna sprawa zabitego policjanta

polskie skurwysynskie śmiecie zabiły człowieka który przeciwstawił się złu i skurwysyństwu. Jeden skurwiel nazywany przez polską prasę „wandalem” lub „chuliganem” rzucił śmietnikiem w szybę tramwaju. Interweniujący człowiek dostał kosą w serce. Z opisów jedno gówno go trzymało drugie dźgało nożem....
Podniósł się lament policjantów – że jak to możliwe! Nikt nie pomógł! podniósł się głos też obrońców bandytów z lewackiej Helsinskiej Fundacji Praw Człowieka, podniosły się też głosy o karze śmierci.
A ja utwierdzam się tylko w tym że w syfie nie warto palcem kiwnąć żeby coś poprawić bo można przepłacić z to życiem, lub w razie sukcesu upieprzyć się po pachy w gównie?
Pieprze od rzeczy polaku?
Wyobraźmy sobie że ów policjant miałby ze sobą Magnum 44, był mistrzem karate, lub miał pomocnika. Załóżmy przez chwilę że uszkodził by ów śmierdzące jedno komórkowe gówno lub zrobił z niego mokrą plamę, przecież w polskim szambie prawnym (państwie prawa) dostałby tyle co gwałciciel własnej córki z poprzedniego wątku. Tułał by się po sądach przez 10 lat.
Dwa polskie łyse skurwysyny były nieletnie więc w myśl ustawy wymyślonej przez jakiegoś ciężkiego humanitarnego debila grozi im najwyżej 25 lat.
Dla mnie, jako dla smakosza syfu, ciekawe jest też jak polski sąd mocno się tłumaczy dlaczego jednak nie zdecydował się zostawić dwóch skurwysynów na wolności:

Za tvn24:
Warszawski sąd zdecydował o aresztowaniu obu nastolatków, podejrzanych o zabójstwo w środę na warszawskiej woli policjanta. Sąd uzasadnił swoją decyzję wysokością grożącej im kary - ponieważ nie mają 18 lat odpowiadać będą jak nieletni, grozi im maksymalnie 25 lat więzienia.
Jak powiedział rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Mateusz Martyniuk, sąd obawial sie także, ze pozostając na wolności nastolatkowie będą mataczyć. Rzecznik dodał, że z ustaleń śledczych wynika, że "obaj działali wspólnie i w porozumieniu". Obaj też przyznali się do winy.
Z ustaleń śledczych wynika, że Mateusz N. zadawał funkcjonariuszowi ciosy nożem, kiedy Piotr R. trzymał go - mówił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Mateusz Martyniuk.


Co tu k... tłumaczyć czy tych ludzi popieprzyło dokumentnie???

I kolejny skurwysyński wątek
Za TVN24
Okazało się, że Mateusz N. był dobrze znany policji. Notowany go już między innymi za rozbój i uszkodzenie wiaty przystankowej. Najprawdopodobniej jeszcze w czwartek będą mu przedstawione zarzuty. Może mu grozić nawet dożywocie. Mateusz N., zatrzymany tuż po dokonaniu przestępstwa, przyznał się do winy. Jak się okazało, 17-latek miał pół promila alkoholu we krwi.

Typowe blokerskie skurwysyny które również u mnie na osiedlu urywają lusterka i tłuką szyby-nikogo to wtedy nie obchodzi (niska szkodliwość) tu także polaku musisz pamiętać że twoja ewentualna obrona mienia byłaby osądzona z całą surowością zasranego polskiego prawa.

No i puenta z typową polską martyrologią:
Za TVN24
W Komendzie Stołecznej Policji ogłoszono żałobę. Prezydent odznaczył już pośmiertnie policjanta Krzyżem Zasługi za dzielność. Komendant Stołeczny Policji wystąpi także z wnioskiem do MSWiA o pośmiertne nadanie funkcjonariuszowi wyższego stopnia i złotej odznaki "Zasłużony Policjant".

Wszystko super tylko czy któryś z nadętych bufonów pomyślał co by ów nieszczęśnik dostał gdyby jego akcja okazałą się skuteczna – najmniej parę lat odsiadki za sprzątnięcie polskiego śmierdzącego śmiecia…
Pod rozwagę polaku pod rozwagę…

W Świdnicy i Zielonej Górze gwałcą!



Na wypadek gdyby ktoś nie czytał wiadomości (w tym kraju niewskazane z powodów zdrowotnych) a czytał tego bloga wklejamy skurwysyńskie nienawistne proste mordy powyżej.
Nasuwają się dwa pytania:
Primo: po co skurwysynów łapać przecież i tak okaże się że nic nie można udowodnić, a poza tym kilku dziewczynom udało się uciec no i w ogóle to oni byli pijani podczas popełniania gwałtu więc niepoczytalni, no i oczywiście one same chciały bo w krótkich kieckach chodziły…
Głupie? Śmieszne? Polaku? Otóż w zeszłym tygodniu zapadł wyrok w sprawie polskiego „Fritzla” oskarżonego o wielokrotne gwałty na własnej córce! Za same gwałty marne 8 lat! No i co ciekawe sąd nie zgodził się na kwalifikację czynu jako gwałt ze szczególnym okrucieństwem bo:

Za Onet.pl
dla przyjęcia szczególnego okrucieństwa istotny jest sposób działania sprawcy, który "ponad miarę dręczy ofiarę, stosuje drastyczne metody do wymuszenia współżycia, powoduje uszkodzenia ciała".
Czyli gwałcił ale humanitarnie więc w sumie jest ok facet.
Linia obrony oskarżonego była jakże swojska:
Za Obet plz
Najwyższa jest kara 8 lat więzienia za gwałty. Jak ustalono w procesie, trwało to przez 5 lat, według śledczych - pierwsze gwałty miały miejsce, gdy dziewczyna miała 16 lat. Bartoszuk mówił w śledztwie i przed sądem, że nie gwałcił córki, a wręcz "ulegał jej namowom".
No przecież sama chciała! Rzygać się chcę…

sobota, 6 lutego 2010

Dobra polska rada

Czyż nie uwielbiamy dobrych rad rodem z syfu? W związku z zimą dziś przeczytałem ciekawą radę na TVN24. Rade daje Pan Policjant:

Liczne opady śniegu, tygodnie bez odwilży, śnieg zalegający na poboczach i brak miejsc do zaparkowania - co robić? - Korzystać ze środków komunikacji publicznej, albo zaparkować w takim miejscu, żeby samochód nie wystawał na jezdnię - radzi kierowcom Marek Konkolewski z Komendy Głównej Policji. Jego zdaniem kierowcy nie umieją jeździć w ani parkować w trudnych zimowych warunkach.

Czyż to nie wspaniała rada i proste rozwiązanie problemu odśnieżania? Takie rzeczy tylko u nas!
Niektóre cywilizowane kraje choćby nasi zachodni czy północni sąsiedzi przyjęły zgoła inną strategię polegającą na odśnieżaniu i wywożeniu śniegu za miasto. W ten sposób dzień po cięzkich opadach miasto jest odśnieżone i gotowe na kolejny „atak zimy”. W końcu kierowcy płacą podatki drogowe, płacą za parkowanie między innym po to żeby jeździć po odśnieżonych i nie usranych dziurami drogach. Tam tak ale, tu nie! Tu wujek dobra rada radzi – jak ulice zaśnieżone to do autobusiku polaku i nie narzekaj. Jakie będą kolejne super rady z serii? Jak gwałty to nie wychodź z domu a jak kradną to nie kupuj samochodu?

czwartek, 4 lutego 2010

"Customer Care" czyli obsługa klienta w Syfie.

Mój dobry znajomy, obcokrajowiec mieszkający w syfie od jakiegoś już czasu, zawsze powtarza: wszystko tu jest super ale pojęcia o customer care (obsłudze klienta) to tu jeszcze nie znają. W knajpie, w salonie samochodowym czy w sklepie, wszystko jedno, klienta ma się w dupie od momentu skasowania gotówki potem natręt może się bujać.
Dziś akurat dostałem wstęp „cutomer care w syfie” w obuwniczym. 2 dni temu kupiłem buty, okazało się że wszystko super tyle że jak jest mokro to buty po trzech krokach przemakają.
Pojechałem więc do sklepu oddać towar. Ponieważ od dawna nie kupowałem butów w polsce, zapomniałem że to nie jest tak jak w cywilizacji, gdzie przychodzisz mówisz na czym polega problem i dostajesz zwrot pieniędzy albo nową parę i jeszcze cię sprzedawca przeprosi.
Nie nie! Tu w syfie jak żeś już kliencie kupił to można cię teraz kopać w dupę do woli.
A więc w pierwszej kolejności trzeba sporządzić protokół reklamacyjny, i „wszcząć procedurę”. Buty trafią do tzw. rzeczoznawcy tj. but-speca, który dzięki wiedzy buciarskiej (???) tudzież kupionym papierze (w polsce mieć papier to podstawa) będzie się zastanawiał przez 2 tygodnie czy buty mogą przemakać.
Najśmieszniejsze jest to że ów spec z papierem jest opłacany przez sklep czyli jak by tu powiedzieć „jest mało obiektywnym specjalistą”. Czekam z niecierpliwością na argumentację która otrzymam za 2 tygodnie – z informacją że reklamacja została odrzucona bo coś tam coś tam.
Potem już droga prosta jak zakażenie syfem – czyli zapłacenie innemu specjaliście z federacji konsumentów z drugą ekspertyzę, mediacja ze sklepem, sąd polubowny, potem powszechny. Podsumowując zmarnowany rok. Należy bowiem pamiętać że zgodnie z zasadami syfu klient ma wszelkie prawa czyli żadne. Opcja druga - olanie tego całego gówna i nie zawracanie sobie dupy zakupami czegokolwiek w syfie. Lepiej zostawić pieniądze gdzieś gdzie cię szanują i gdzie chce się wracać...

środa, 3 lutego 2010

Zima zaskakuje drogowców

Zastanawia mnie, dlaczego zima, bądź co bądź będąca normą w tej szerokości geograficznej, od mniej więcej 115 tys lat zostawia ten żałosny kraj na skraju klęski żywiołowej. Wystarczy, że mrozek zaszczypie polaczka w dupę i okazuje się że przestają jeździć pociągi, ludzie są bez prądu inni bez wody, ogrzewania, a jeszcze inni zostają odcięci od świata całkowicie. No i te DROGI! Zasrane dziurami wielkości kraterów. "Drogowców" taki stan rzecy specjalnie nie obchodzi gdyż mało kto ma determinacje by walczyć o rozwalone zawieszenie. Zresztą nawet "naprawa" polega na zalepianiu dziury gównem wystającym 5 centymetrów ponad reszte jezdni-przecież nie opłaca się robić dobrze.

Ciekawym zjawiskiem jest też odsnieżanie, otóż zawsze „zima zaskakuje drogowców”. Ale już jak ruszą to rypią często czarny asfalt no bo w końcu trzeba nakręcić kilometrów żeby zapłacili-co z tego że śniegu już na drodze nie ma. Efektem zimy są syf i dziury na których urywasz Polaku swoje podwozie, tracisz zdrowie lub powodujesz wypadek. Jak zwykle nie ma odpowiedzialnych a batalia przed polskimi sądami będzie ciągnęła się latami... O to przecież chodzi

Wyrok za dzieci w beczkach

Za TVN24
Dzieci w beczkach

Ot i kolejny przykład polskiej patologii. Brak słów...

Cóż przykładna rodzina z najokazalszym domem w całej wsi. Wszystko super! Pewnie w kościele też co niedziele. A jak już jest dom i fura to można powiedzieć paniska!

Ciekawe są jednak wyroki polskich zasyfiałych sądów. Pamiętajmy bowiem że wyrok tu nic nie znaczy. Jest wyrok potem apelacja potem znowu wyrok potem apelacja od apelacji i ponowne rozpatrzenia-machina syf prawnego musi się toczyć wolno i okazale. Zastanawia jednak logika orzeczeń. Otóż paru sprawiedliwych sędziów, siadło na swoich dupach i stwierdziło że w sumie dla pana na włościach 12 latek to będzie za dużo jak za kiszenie pięciorga dzieci! A jakże może jeszcze dobrze rokuje i wyjdzie jako sprawiedliwy porządny Polak. W efekcie dostał Pan „tylko” osiem, wyjdzie zapewne po czterech. Pani no jednak 25…

piątek, 22 stycznia 2010

Smakowanie skurwysyństwa

Artykulik

Za Onet:

Pan Zbigniew z Przemyśla razem z sąsiadem i kuzynem postanowili coś ugrać. - Wiadomo, żyjemy z renty, trochę sobie dorabiamy to tu, to tam, ale ogólnie to bieda – narzeka pan Zbigniew. Postanowili naciągnąć firmy ubezpieczeniowe na kilkanaście tysięcy złotych. Wykupili polisy w kilku firmach jednocześnie, a po kilku miesiącach zgłosili obcięty kciuk. Wpadli, bo każdy wysłał to samo zdjęcie do kilku ubezpieczycieli. Jeden z agentów sprzedawał polisy kilku firm i skojarzył zdjęcie, bo kolega z departamentu analizy szkód pokazał mu dokumentację. – Kuzyn mówił, że wystarczy zdjęcie palca i że nie wzywają, ale nas wezwali przed komisję - narzeka pan Zbigniew. W branży na takie uszkodzenia mówi się „na drwala”, zdarzali się rekordziści, którzy obcinali sobie kilka palców po to, żeby za każdy z nich zgarnąć odszkodowania.



Smakuj Polaku z radością polskie skurwysyństwo. Dwóch smierdzeli, „renta załatwiona kurwa jest ale na wóde brak” więc upierdolim sobie po kciuku a ubezpieczenie odda.Krótko mówiąc wydymamy system. Nie udało się „narzeka Pan Zbigniew”. Miał jak to „się po polsku mówi pecha”. Przejebane to życie….

Państwo prawa cz. 4

Trybunał

Czasem nawet w syfie ktoś w przypływie chwilowego przebłysku palnie jakiś sensowny, prosty pomysł przeciwko chłostaniu skurwysyństwem. Zupełnie jak w normalności. Jeżeli jednak pomysł jest sensowny to na pewno w tym kraju jest nie-konstytucyjny. Tak tak Polaku. Syf ma to do siebie, że próba katapultowania się ponad syf gwarantuje rozbicie mordy przy upadku. Syf sam sobie wsadza patyk w szprychy.

Przykład 1

W przypływie oświecenia ktoś stwierdził „skoro polski skurwysyn nie szanuje nawet własnego życia tym bardziej czyjegoś, jeździ najebany-to trza mu zabrać samochód, zlicytować- i po sprawie”. WOLNEGO GRINGO! Wielki Trybunał Konstytucyjny (czytaj banda starych zasłużonych dla wymiaru nie-sprawiedliwości precli) „zbadała sprawę”. I doszła do wniosku że zabieranie samochodów jest niekonstytucyjne. (w wykładnie nawet nie chce mi się wchodzić). I chuj-skurwysyny dostały swoje wraki powrotem i mogą konstytucyjnie już zabijać ludzi i pierdolić prawo.

Przykład 2

Ktoś w przypływie oświecenia (chwilowego) doszedł do wniosku.” Skoro alimenciarzu nie po katolicku było użyć gumy zawczasu, narobiłeś bachorów za które nie chcesz teraz płacić a śmierdzącą dupę wozisz samochodem-bo mimo tego że masz samochód i forsę to firma jest na babcie, wujka czy chuj wie kogo jeszcze- i wszyscy to wiedzą ale „wymiar” nie może tego udowodnić , to i śmierdzącej dupy woził nie będziesz! Zatrzymamy ci prawo jazdy”. WOLNEGO GRINGO! Takie cuda to tylko na dzikim zachodzie! W zasranym syfie, trybunał konstytucyjny „zbadał sprawę” i zawyrokował że zabieranie PJ za niepłacenie alimentów jest niekonstytucyjne! Możesz więc polski alimenciarzu dalej wozić niemytą dupę swoim BMW, pukać kochankę na boku a twoje bachory niech żyją w nędzy. Wszystko jak najbardziej konstytucyjnie!

Państwo prawa cz. 3

Sprawa Olewnika

Nie ma chyba osoby która mieszka pod tą szerokością geograficzną która nie słyszała o tej sprawie. Sprawa na pozór oczywista, można by powiedzieć polsko typowa: porwali chłopaka dla okupu, więzili, torturowali, okup dostali ale i tak zamordowali. Minęło 10 już prawie lat. 10 lat kompromitacji, osrania przez wymiar sprawiedliwości i tzw. ”organy ścigania”, kluczenia błagania, słania listów do ministerstw, pierdolenia kocopałów przez komisje śledcze i wiecie co? I chcą teraz odkopać ciało żeby sprawdzić czy Olewnik to na pewno Olewnik! Noż kurwa mać! 10 lat męczarni a może się okazać że po nic bo może to nie ten facet. To już nawet nie jest nawet Kafka to jest polski syf-Srafka.

Państwo prawa cz 2

Wiesz polaku co to za znak?





To znak który zezwala na zatrzymywanie/parkowanie po wcześniejszym włączeniu świateł awaryjnych (awaria jest tu zbędna a wręcz niewskazana) lub posiadaniu dobrego wyjaśnienia w stylu „tak ale ja tylko ……”. Przykłady można mnożyć w setkach. Ale taki najfajniej ilustrujący SZAMBO tego zidiocianego kraju można zaobserwować gdzie???……pod polskim sejmem!
Jest uliczka, zakazy na całej długości. Nie przeszkadza to Zenkom autobusiarzom parkować autokarów na kilka godzin na całej długości (jest też znak informujący że parking dla autokarów jest kilometr dalej). Do autobusiarzy dołączają taksiarze a potem reszta. Przechodzące tam przez jezdnie dzieciaki wchodzą wprost pod nadjeżdżające samochody, robi się korek. I co? I gówno! Najlepsze jest to że przejeżdża tędy 100 razy policja 500 razy straż miejska – Ci ostatni wolą ruchać frajerów ulice dalej-miło łatwo i przyjemnie, i co najważniejsze bez powodu (samochody nikomu nie przeszkadzają ale znak jest tam właśnie po to żeby dymać….. miło łatwo i przyjemnie.)
Kiedyś próbując przejechać między dwoma debilami w autobusach zapytałem „stróżów prawa” parkujących obok o co chodzi?


-Aaaa bo to autokary co przywożą dzieci na wycieczki
-No dobra ale tu nigdzie nie jest napisane że nie dotyczy autokarów z dziećmi na wycieczkach-a co z nie-autokarami.
-Aaaa no ale wtedy to by trzeba wszystkich karać.
-Noż kurwa!!!! (to już pomyślałem)



Widzisz mały paradoks Polaku, „pod nosem” ciała ustawodawczego twojego zasyfiałego kraju łamie się prawo na oczach „stróżów prawa” i wszyscy mają to w dupie: „bo….


Ale mechanizm działa też w odwrotnym kierunku...

Przykład: droga z Warszawy na Konstancin tzw. Gierkowska - towarzysz gierek wybudował sobie taki odcinek „Katowickiej” żeby szybciej dojeżdżać do domu. 2 pasy ruchu w każdym kierunku przedzielone pasem zieleni. Żadnych zabudowań. Na Katowickiej można jechać 110 tu ograniczenie 60. Dlaczego? ch… wie! Jeden debil znak postawił drugi kasuje forsę. Jakieś przesłanki logiczne?- ŻADNE! I tu drogi Polaku najlepsze. Pewien szacowny znajomy stwierdził-pierdole nie płacę idę do sądu (ponieważ jest szacowny ujął to inaczej). Na rozprawie sędzina przyznała mu rację! Mało tego sama przyznała że łamie tam przepisy jeżdżąc za szybko i że ograniczenie do 60ciu jest tam debilizmem, ale PRZEPIS JEST PRZEPIS!!! Więc kara musi być!
Widzisz Polaku jak działa twój kraj. Banda debili decyduje o porządku prawnym, co w efekcie daje debilne niezrozumiałe prawo, co daje brak poszanowania wobec prawa, co daje polski SYF!!!

środa, 20 stycznia 2010

Smaganie skurwysyństwem

Kochani, cały czas na tapecie mamy kolejny odcinek „Państwa Prawa” lecz smagani codziennym skurwysyństwem znów musimy zdać kilka relacji na gorąco.

-Dziś media podały że istnieją spore szanse na przejęcie LOT-u przez alians SkyTeam. Informacja o tyle fatalna że korzystam od lat ze Skyteam i ani razu nie miałem przyjemności oglądać zapitych skurwysyńskich polskich mord. Żadnych pyskówek, rzucania „kurwami”, skurwysyńskiego chlania i darcia mordy, szarpania i palenia w sraczu samolotu. Niestety dni radości są policzone…

-Druga ciekawa sprawa

Szczekanie Kundla


Pan, Sławomir (już samo imię wskazuje, że ma wąsy i lubi się regularnie napierdolić), cieszy polskiego ryja, bo głupi sąsiad wkurwiał się ciągłym szczekaniem jego pieska. Sprawa trafiła - a jakże na wokandę i jak na bagnisty syf przystało ciągnęła się 3 miesiące (pewnie też była wielowątkowa i bardzo skomplikowana). Skończyło się uniewinnieniem polskiej śmierdzącej dupy pana Sławomira. Jak piszę nam TVN24:

Za TVN24
Właściciel przez trzy miesiące czekał na decyzję sadu. W tym czasie radni jednogłośnie podjęli decyzję o zmianie kontrowersyjnej uchwały. - Natura zwierząt jest taka, że psy szczekają, a wróble ćwierkają i trudno mieć do zwierząt o to pretensje - tłumaczy Tomasz Kacprzak, Przewodniczący Rady Miejskiej Łodzi.

I proszę! Super myślenie polskiego kołtuna-debila. Zwierzęta również srają i też trudno mieć o to do nich pretensję a czasem nawet gryzą.
Zdziwiłbyś się wielce Polaku, ale w krajach cywilizowanych właściciele odpowiedzialni są za swoje zwierzęta w tym również za zakłócenia porządku, które te powodują. Baaa w większości kamienic ze względów porządkowych jest zakaz trzymania psów powyżej pewnej wielkości. Co więcej przepisy lokalne dot. Zakłócania spokoju są bardzo restrykcyjne, ale to gdzie indziej. Inaczej jest syfie! W syfie kundel może ujadać przez 24 godz na dobę, jego skurwysyński właściciel nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Co z tego że inni się męczą, pracują, potrzebują spokoju-chuj im w dupe.
Co ciekawsze niedawno jakiś sąd wydał zakaz grania na skrzypcach dzieciakowi uczącemu się w szkole muzycznej (grał podobno ok. 1,5 godz dziennie) . No i masz, co chciałeś Polaku-twój raj! Nie sposób uciszyć tępego polskiego kołtuna ale jakże łatwo dopierdolić i zniszczyć kogoś kto ma jakąś pasję wrażliwość i coś chce w swoim życiu tworzyć… Smakuj z radością!

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Policja: Obywatelu nie spożywaj trunków niewiadomego pochodzenia!

Przerywamy cykl państwo prawa by donieść o tragedii która wydarzyła się we wsi Barachowice. Trzy osoby zmarły, 2 walczą o życie. Tragedia!

Za Tvn24:

Trzy osoby zmarły, dwie walczą o życie w szpitalu. Mieszkańcy wsi Brachowice k. Zgierza (Łódzkie) wypili alkohol służący do celów przemysłowych - glikol. Jak twierdzi jeden z poszkodowanych, była to rozpałka do pieca. Policja wyjaśnia okoliczności zatrucia i apeluje, aby nie spożywać trunków niewiadomego pochodzenia.
W niedzielę wieczorem policjanci zostali powiadomieni o zgonie 62-letniego mieszkańca wsi pod Zgierzem. Jego 53-letnia żona oraz mężczyzna z którymi pili, zostali przewiezieni przez pogotowie w ciężkim stanie na oddział toksykologii. Jak twierdzi jeden z uratowanych, pili rozpałkę do pieca - napisał internauta na Kontakt TVN24.

Płyn do ogrzewania


Z ustaleń policji wynika, że małżeństwo w ciągu dnia piło alkohol przyniesiony przez ich 38-letniego znajomego. Mężczyzna ten zajmował się pracami wykończeniowymi budowanego właśnie domu. Okazało się, że cała trójka wypiła razem około 3 litrów glikolu, który był przeznaczony do ogrzewania budynku, w którym nocował 38-latek.

- Policjanci dotarli do 38-latka w samą porę, jego stan pogarszał się z minuty na minutę. Mężczyzna trafił do szpitala - relacjonowała rzeczniczka zgierskiej policji Magdalena Złotnicka.

Więcej ofiar z jednej wsi


Okazało się jednak, że to nie wszystkie ofiary zatrucia alkoholem. Tej samej nocy pogotowie ratunkowe zostało wezwane do dwóch mieszkańców tej samej wsi. Mężczyźni w wieku 41 i 42 lat także pili glikol w sobotę wieczorem razem z 38-latkiem. Niestety, gdy lekarz przybył na miejsce, obaj już nie żyli.

Zgierscy policjanci ustalają czy jeszcze inne osoby piły podejrzany alkohol i mogły zatruć się glikolem. - Policjanci apelują o to, aby nie spożywać alkoholu niewiadomego pochodzenia, a z całą pewnością, aby nie pić alkoholu przeznaczonego do innych celów niż spożywcze - powiedziała podinsp. Joanna Kącka z łódzkiej policji.


Polaku! Słuchaj mądrego apelu policji! Nie chlaj wszystkiego co może mieć procenty a jeżli już to nie od razu 3 litry! Nawet twoja wytrenowana litrami gorzały pitej bez powodu wątroba, może tego nie przerobić!

sobota, 16 stycznia 2010

Państwo prawa cz.1

Jeżeli drogi Polaku siedzisz sobie w zaciszu swojego, domu, samochodu, ogródka i myślisz że właśnie to jest twoja oaza dająca ochronę przed smagającym skurwysyństwem, pomyśl ponownie!
Może się bowiem zdarzyć że ktoś będzie chciał Ci tą oazę zapierdolić a ciebie utłuc. Może się też zdarzyć że przez wpojoną Ci przyzwoitość będziesz może musiał kiedyś stanąć w obronie, kobiety, dziecka, czy zwyczajnie innej osoby która stałą się ofiarą agresji.
W jakiekolwiek sytuacji byś się nie znalazł pamiętaj że w polsce za tak haniebne postępowanie, bekniesz sromotnie.
Znajdzie się paragrafik na twoje poczucie sprawiedliwości i przyzwoitość zresztą też.
Za uszkodzenie skurwiela w obronie własnej lub czyjejś zapłacisz jak za człowieka. Przykładów są tysiące i raz na jakiś czas rozpisują się o nich pismaki ale potem i tak wszsytko cichnie i jesteś polaku w głębokim gównie sam. Lepiej więc zamknąć mordę i dać się zabić lub udawać że nie widzisz…
Czasem, jeżeli jesteś za głupi żeby oddać życie lub mienie a górę weźmie instynkt samozachowczy, skończysz jak chłopy spod Włodowa. Którzy w obronie życia, pozostawieni sami sobie, załatwili recydywistę latającego z siekierą po wsi. Pamiętajmy że zostali sromotnie za to ukarani wyrokami odsiadki a sąd nazwał ich haniebny czyn samosądem (wow cóż za odkrycie). Dopierdolił im również prof. Hołda. z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka (tak to ta lewacka organizacja dbająca o to żeby więźniom nie było za ciasno i żeby zwykły obywatel za bardzo nie brał poczucia sprawiedliwości na serio):
Cytat za dziennikiem:
Innego zdania jest prof. Zbigniew Hołda z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. "Uważam, że sąd nadzwyczajnie złagodził karę i w tym wypadku nie powinno być mowy o zawieszeniu jej odbywania. Powiem więcej, gdybym był prokuratorem składałbym apelację z żądaniem podwyższenia kary" - mówi DZIENNIKOWI Hołda.

Sprawa rzecz jasna ciągnęła się latami (norma). Sądowi zależało na tym żeby zbadać sprawę dokładnie. Jak mówiła sędzina
"Sprawa ta jest nad wyraz skomplikowaną, złożoną, o skomplikowanym, wielowątkowym stanie faktycznym (...). Sprawa ta wymagała od nas ogromnego wysiłku intelektualnego, skrupulatności. (...) Sąd cały czas pamiętał, by przy wnioskowaniu kierować się przede wszystkim artykułami 5 i 7 kodeksu postępowania karnego…

I znów polska zasrana zagadka: banalna sprawa a jednak dla polskiego wymiaru sprawiedliwości „skomplikowana i wielowątkowa”. Jakie tu są k… wielo-wątki? Wielowątkowa to jest sprawa Madoffa a nie debila latającego z siekierą po wsi!

Koniec końców po straceniu kilku lat na przepychankę prawną i odsiedzenia swojego w aresztach chłopy zostały ułaskawione przez Prezydenta.
Tak to jest że tam gdzie syf machiny prawnej sobie nie radzi a podniesie się raban wokół sprawy to zapaść prawną trzeba „przypudrować” zawiązując komisję śledczą.
Komisja po paru tygodniach nawet nie wie czego szuka, jest nawzajem skłócona a po paru miesiącach jest już totalny chaos. Problem w tym że walka odbywa się nie o sprawiedliwość a ze sprawiedliwością – po polsku.

czwartek, 14 stycznia 2010

Śmierdziel w przestworzach

Dziś pojawiła się piękna perełka o chamstwie i skurwysyństwie rodaków w przestworzach. A już myślałem że to znowu to moje malkontenctwo. Jak widać niestety, ot normalka którą na własnej skórze odczułem. Odczułem zmieniłem przewoźnika polskiego na innego i nigdy nie latam tam gdzie polskie chamstwo.
Historia opisana przez stewarda.
Historia o tyle ciekawa że samolot to w końcu hermetyczna bańka, mikroświat, odbicie polskiego skołtunienia prostactwa i skurwysyńśtwa

Za Onet pl

Pierwsza uwaga autora:

„Zdaję sobie sprawę, że krąży o nas wiele stereotypów. (mowa o personelu pokładwoym) Potocznie uważa się, że stewardessy są głupiutkie i łatwe, a stewardzi to również nie grzeszący inteligencją geje.”


Nie znam stereotypów poza tym że polacy kradną i chleją i są chamami (ale to chyba nie stereotyp) ale brzmi to bardzo po polsku. W końcu dla polaka każdy obcy to dziwka albo pedał. Nieważne że sądy tego typu wypowiadane są przez polskich śmierdzieli którzy warci są mniej niż ich odpicowane 10 letnie sprowadzone ze szrotu BMW. Ważne żeby kogoś obsrać i wylać gówno-wtedy od razu lżej na polskim sercu.


„Nikt za to nie przepadał za kierunkami wyspiarskimi. Wielka Brytania jednoznacznie kojarzyła się z rodakami latającymi do pracy. Co tu dużo ukrywać, nie były to dobre skojarzenia. Na rejsach "na zmywaki" przeważali kiepsko ubrani Polacy, czasem wulgarni, nadużywający alkoholu, czasem - po prostu wystraszeni.”

No i znów występy naszej reprezentacji narodowej na wyspach... sam miodzik…

No i nasze ulubione! Bo sprawdzone na własnej skórze.

Jeszcze cięższymi i trudniejszymi lotami były wakacyjne czartery. (…)
Oczywiście Polacy lubią wnieść na pokład siatki z litrami alkoholu zakupionego w sklepach wolnocłowych. Start samolotu dla niektórych jest sygnałem do otwarcia butelki, choć są i tacy, którzy zaczynają popijanie jeszcze wcześniej, oczekując na samolot w terminalu.


Picie na pokładzie jest niezwykle uciążliwe i dla personelu, i dla współpasażerów. Jak się jednak wydaje, jest stałym rytuałem wakacyjnym części Polaków. Należy się przecież wyluzować... Niestety niektórym upojenie alkoholowe odbiera zdrowy rozsądek i rozwiązuje języki. Aż trudno uwierzyć, jakimi chamami potrafią się okazać pasażerowie.

Po co facetowi lecącemu z ładną żoną i uroczymi dziećmi na wczasy do Egiptu awantury na pokładzie? A jednak... Pamiętam taki przypadek jak dziś.

On, na oko 30-40 lat. Z wyglądu dorobkiewicz z "klasy średniej". Ubrany w sieciowym sklepie, niestety bez większego gustu. Ona z kolei dużo bardziej sympatyczna, aczkolwiek nadmiar biżuterii zdradza też nie do końca wyrobiony guścik. Oboje, mimo obecności dzieci, zaczynają pić alkohol. On zdecydowanie więcej. Jest palaczem, więc po kilku głębszych nie może wytrzymać bez dymka.

Po dwóch godzinach zostaje przyłapany na próbie zapalenia papierosa w toalecie. Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby wrócił na swój fotel i zasnął, w końcu lot do Egiptu trwa około czterech godzin. Niestety podchmielony pasażer zaczyna wyzywać koleżankę, która próbuje zapobiec pogorszeniu sytuacji. Nie udaje się. Delikwent zaczyna się z nią szarpać. Wraz z kolegą i przypadkowym pasażerem odrywamy go od biednej stewardessy i doprowadzamy siłą na miejsce.


No i obrazek, polskiego skurwiela na wakacjach, od początku trzeba się „wyluzować” czytaj najebać. A potem skurwysyństwo wychodzi samo zza skóry, darcie ryja, przekleństwa, szarpanie i wyzywanie kobiet ot wszystko co siedzi pod skórą skurwiela i maluje się na wykrzywionym złowrogim pysku. Jak by było jeszcze komu po mordzie dać to już "urlop" można by zacząć w samolocie na dobre!



Istnieją też inne sposoby. Świetną miarą obycia i ucywilizowania pasażerów jest to, jak szybko odpinają pasy po wylądowaniu samolotu, gdy jeszcze kołuje po pasie startowym.

Prawie nikt z pasażerów z Zachodu nie odpina pasów i nie wstaje w momencie, kiedy samolot kołuje jeszcze po pasie, a sygnalizacja "zapiąć pasy" jest włączona.


A polak i owszem!


Najgorsze jest, że wielu pasażerów w Polsce po prostu nie szanuje podstawowych zasad bezpieczeństwa. Z góry przepraszam za niepoprawność, ale im pasażer na oko "głupszy", tym bardziej prawdopodobne, że nie zastosuje się do reguł. Często nie dlatego, że nie rozumie, ale dlatego, że głupią radochę sprawi mu zachowanie "na opak".


I należy zadać pytanie-czy latają też normalni polacy? Tak latają ale toną często w oazie chamstwa i prymitywu...

poniedziałek, 11 stycznia 2010

O forach internetowych, jeszcze raz.

Ot taka sobie obserwacja z ostatnich kilku dni (choć tematów o syfie co niemiara): Gdzie indziej na forach internetowych ludzie naprawdę ze sobą rozmawiają! Naprawdę! Nie ważne czy rozmowa jest o polityce, filozofii, seksie czy samochodach. Ludzie rozmawiają!
Wylewanie na siebie nawzajem gówna, bulgoczących kompleksów, i rzucanie się nawzajem do gardła, za każde słowo to jednak domena polska… Niestety…