Warto obejrzeć ten materiał w całości:
Polska Wędlinka
Kochani, może i programy typu “uwaga” to wywoływanie niezdrowych sensacji, ale trudno tu o niezdrowych sensacjach mówić, gdy fakty mówią same za siebie. Cudem na skale tego zasranego kraju jest to, że TVN podało nazwę firmy gdyż Sanepid z pewnością by tego nie zrobił. –Chodzi o rozpowszechnioną w polskim prawie ochronę gangsterów przez instytucje państwowe. Mieliśmy tego przykłady przy sypaniu soli drogowej do żywności czy zatrutego suszu jajecznego. Zarówno w jednym jak i drugim przypadku dane firm, które wprowadzały produkty skażone zostały utajnione przez Sanepid i Państwo Polskie. Wracając jednak do pysznych kiełbasek i szyneczek z firmy Viola, mamy więc wspaniałą polską produkcję mięsną, która jest niczym innym jak mielonką starych gnijących śmierdzących i zgrzybiałych odpadów, które nie nadają się nawet na paszę dla zwierząt. Polska firma VIOLA posiada jednak wszelkie cudowne certyfikaty „Teraz Polska” Solidna Firma” „Wspaniały pracodawca”, „nagroda fair play”, nagroda publiczności, ze dwa Frederyki i kij wie co jeszcze. Wszystko przyznane za wybitną działalność, i produkty pierwsza klasa! Można, więc śmiało rzec, że jest to polska firma modelowa! Creme de la creme! Czołówka! Biznes, z którego jakby to premier powiedział – możemy być dumni!
Rzeczywistość kibla, znacznie różni się jednak od rzeczywistości cywilizacji Europejskiej. Wszystkie super naklejeczki z certyfikatami dostaje się jak się okazuje za łapówki, lekarzom weterynarii odpowiedzialnym za kontrole zakładu daje się paczki wędlinek – tym razem świeżych-za pozytywne opinie a kontrole jak to prawo w polskim skurwysyństwie jest przewidziane przeprowadza się po wcześniejszej zapowiedzi. Wiadomo – bez zapowiedzi to co to za kontrola! Innymi słowy mamy świetnie prosperującą firmę utylizacji niebezpiecznych odpadów, która prosperuje, jako zakład mięsny pierwsza klasa. Takie rzeczy tylko w Polsce! Warto zauważyć kilka znamienitych POLSKICH typowych faktów:
1. Spójrzmy, czym jeżdżą prezesi - Audi Q5 za 250 tysi. Czyż nie o tym pisaliśmy? Takimi oraz lepszymi samochodami jeżdżą tzw. Polscy biznesmeni – czytaj Ci, którzy w normalnym kraju kwalifikowali się do odsiadki w pierdlu. W Polsce to są ludzie sukcesu! Zaradni i przedsiębiorczy – po polsku rzecz jansa. Patrzysz na furę patrzysz na mordę – i wszystko jasne.
2.Z Audi wytaczają się dwie tłuste świnie w festynowych krawacikach i jakże typowych polskich czarnych wiejskich skórzanych kurteczkach – to PREZESI. Morda, co prawda zamazana – ale nie ma wątpliwości jak ta polska twarz wygląda.
3. Wydawać by się mogło, że firma, która doszła do pewnej renomy (wszystko jedno czy kupując certyfikaty i nagrody – jak to się w Polsce robi) czy legalnie. Zechce trzymać, jakość. Nic podobnego! Takie dość logiczne rozumowanie akceptowalne jest tylko w cywilizacji – tu natomiast jest polska! Najbardziej skurwysyński kurwidołek pod słońcem, oszustwo, kradzież dymanie innych jest wpisane w genotyp polaka jak jazda po pijaku. Dotyczy to zarówno małych graczy jak i tłustych nadzianych świń. Jak polak nie oszuka czy nie ukradnie – nie będzie dobrze spał!
5. Państwo prawa: dlaczego jest tak, że na takie smaczki wpadają jak zwykle dziennikarze śledczy a nie inspekcje weterynaryjne czy Sanepid. Odpowiedz jest prosta – jedna i druga instytucja jest wystarczająco zajęta zajmowaniem się sobą i braniem odpowiednich gratyfikacji za kontrole, że nie ma czasu na takie pierdoły jak naloty na takie zakłady. Ręka rękę myje. Pan inspektor zawiadomi o kontroli na parę dni przed, za to dostanie szyneczkę na święta i dla siebie i rodziny. Przybije pieczątkę i wszystko jest po polsku.
6. Co na to tłusta morda „ministra” Kalemby co dopiero co kłapał mordą że w sprawie koniny w mięsie – polska jest czysta jak łza – a 5 dni później okazało się że co najmniej trzy zakłady w tym bandyckim kraju mielą koniki do hamburgerów na potęgę! Czy poniósł jakiekolwiek konsekwencji pierdolenia niesprawdzonych bzdur? Co powie teraz w sprawie promocji polskiej jakże wspaniałej żywności za granicą? Czy dalej będzie zachwalał te toksyczne odpady?
7. No i w końcu co na to Europa, już wielokrotnie kraje ościenne próbowały zamknąć dopływ polskiego odpadu do swoich rynków. Nie ze względu na konkurencje tylko w obawie o zdrowie swoich obywateli. Niestety w EU nie jest to takie proste. Na szczeblu rządowym polska skutecznie broni rodzimych „producentów” zachwalając tym samym ich produkty.
piątek, 8 marca 2013
wtorek, 5 marca 2013
Jest 300 miliardów
Zdarzyła się cud i błogosławieństwo dla wszystkich polaków. Pan premier walczył gryzł szarpał, wił się jak piskorz i jest! Wywalczył! 300 miliardów PLN! Morda się cieszy. Media szaleją twitter premiera się grzeje. Wszyscy poklepują się fajnie po pleckach - jest dobrze! Wszak warto wiedzieć, iż jakkolwiek anty europejscy są polacy zarówno kulturowo jak i w przekonaniach, Jakkolwiek nienawidzą brukselki co to im suwerenność zabiera to, łapę po forse wyciągają z chęcią. Wtedy jest wzrost jest zielona wyspa jest sukces. Problem polega na tym że gdyby Bruksela nie pompowała w to szambo gotówki, polski syf wyglądałby nawet nie jak trzeci a czwarty świat!
Jednak żeby dobrze zrozumieć na co to 300 miliardów pójdzie – a pójdzie głównie na infrastrukturę należy powrócić znów do fenomenu tzw polskiego biznesu lub raczej „byznesu”. Otóż kochani –żeby nie było wątpliwości – spora część tej sumy zostanie zwyczajnie rozkradziona przez rodzimych biznesmenów i tzw działaczy z GDDKiA. Złodziejstwo było rozpowszechnione na tak gigantyczną skalę iż trudno wyobrazić sobie to w cywilizowanym świecie.
Autostrady złodziei
Cały proceder dokładniej opisał polski Forbes:
Kossaki Porsche i zaniżone asfalty
Lektura warta smakowania. Tak w polsce robi się biznes tak powstają fortuny.
Wszystko za Forbes Polska:
Dyrektor GDDKiA: I teraz ci powiem jedną rzecz, że dzisiaj złapali Budimex na Wyszkowie (wartość kontraktu 120 mln zł, odchylenia od normy sięgały 28 proc. - od red.). Musimy być bardzo ostrożni!
Członek zarządu TEERAG ASDAG: A mnie niech badają..
Dyrektor GDDKiA: Wiesz na czym ich złapali?
Członek zarządu TEERAG ASDAG: No?
Dyrektor GDDKiA: Na grubościach i na nasiąkliwości.
Członek zarządu TEERAG ASDAG: Betonu?
Dyrektor GDDKiA: Nie, ścieralna nie była dowałkowana. I to jak! Wiesz co zrobili? Sprowadzili wóz strażacki, kazali im polać na drodze rozlać wodę i później wiercili próbki.
Członek zarządu TEERAG ASDAG: To skurwysyny w dupę jeża.
Dyrektor GDDKiA: Na moście w Wyszkowie.
Członek zarządu TEERAG ASDAG: To nas złapią? Jak na tych mostach? No wygląda to źle jak się idzie, bo woda tam stoi, wychodzi na zewnątrz.
Dyrektor GDDKiA:To wiemy. Tak, tak...
Członek zarządu TEERAG ASDAG: Coś z tym trzeba zrobić. Albo zerwać, albo poczekać jak się rozsypie i wtedy wymienić. Wydłużyć gwarancję i 3sezony od razu pokażą o co chodzi.
Rozmowa 2:
Dyrektor GDDKiA: Dzisiaj mamy coś takiego, że mam badania kieleckie, które mówią tam o 220 tysiącach metrów kwadratowych, które są niewłaściwe i badania lubelskie które mówią o 40 tysiącach. (...) Komisja wpisuje, że przyjmuję warunki lubelskie jako ostateczne! Na 400 metrach proponujecie wymianę tej konstrukcji nawierzchni szorstkiej. Jeżeli jest OK - klasnę wam wszystko i już. Albo wprowadzić ograniczenia do 100 km, potrącić za te 40 tysięcy metrów. To wszystko, no!
Dobra. Na razie. Będę musiał skończyć z tobą rozmowę. Mamy na to czas powolutku.
Trzy godziny potem członek zarządu Mostostalu-Warszawa dzwoni do swojego pracownika, żeby się dowiedzieć czy wszystko w porządku.
Członek zarządu Mostostalu-Warszawa: Jak się te rozmowy zakończyły?
Pracownik Mostostalu-Warszawa: Ustaliliśmy ostatecznie, że oni zlecą do Instytutu Badawczego Dróg i Mostów ponowne badanie szorstkości tych odcinków, żeby sprawdzić czy ten wynik ostatni jest najkorzystniejszy, a przy którym droga hamowania jest prawidłowa! Czyli pomimo to, że ten wskaźnik szorstkości nie jest taki, jak podany jest w specyfikacji, to daje to możliwość jak gdyby bezpiecznego korzystania z tej drogi. Bez potrzeby stawiania znaków ograniczających prędkość (...).
Rozmowa 3:
Po kontroli, pewny swego prezes firmy z Mińska Mazowieckiego zadzwonił do swojego kierownika budowy, żeby się dowiedzieć jak poszło...
Kierownik: No panie dyrektorze, źle wyszło z tymi próbkami, no, wyszło nam za mało asfaltu. Ja byłem na 100 proc. że to są dobre próbki, bo przebadaliśmy jedną i wyszło nam dobrze. Oddaliśmy to na Korkową (laboratorium GDDKiA mieści się na ulicy Korkowej w Warszawie - od red.).
Próbowałem z nimi rozmawiać ale oni wszystkich obdzwonili dookoła.
Prezes PBDiM: Zamiast wziąć próbki pobrać sobie samemu...
Kierownik: Podmieniliśmy te próbki z nadzoru które były. Na wszelkiwypadek. I tak podmieniliśmy, że też wyszło, że za mało asfaltu znowu na tej dwójce.
Poirytowany prezes PBDiM z Mińska Mazowieckiego natychmiast dzwoni do znajomego inspektora z laboratorium na Korkowej.
Prezes PBDiM: Mam taką sprawę, złe próbki dali do badania. No nie takie próbki dali, no po prostu, które są nie z dwójki.
Inspektor GDDKiA: To musicie pismo wysłać wyjaśniające. Bo gdzie te zaniżone asfalty są?
Prezes PBDiM: No, nie z tej drogi wzięli.
Inspektor GDDKiA: Słuchaj, wszystko odkręcimy. Chyba nigdy nie było przypadku, że coś nie chciałem pomóc?
Prezes PBDiM: Nie. Zgadza się.
Inspektor GDDKiA: No. To, żebyście napisali dobrze.
Rozmowa 4:
Rozmowa szefa Przedsiębiorstwa Budowy Dróg i Mostów ERBEDIM z córką odbyła się w sierpniu 2009 r., tuż po wygranym przez firmę przetargu.
Szef: Na to cię jest stać cały czas. Czego ty gadasz o jakichś tam pierdołach.
Córka: To se kupuj co chcesz.
Szef: Dzisiaj mi się takie porsche podobało. Nawet ci miałem zadzwonić, że kupiłbym ci porsche. Jak mi oddasz golfa to ci kupię porsche.
Córka: Dobrze.
Szef: Chciałem poinformować panią właścicielkę, że 3 września będzie podpisywany kontrakt życia dla twojej firmy. (...) Za miliard siedemset dwadzieścia. (...)
Córka: Bardzo się cieszę, bo w końcu będzie mnie stać, żeby kupić sobie mieszkanie w Barcelonie.
Szef: Na to cię jest stać cały czas. Czego ty gadasz o jakichś tam pierdołach.
Córka: To se kupuj co chcesz.
Szef: Dzisiaj mi się takie Porsche podobało. Nawet ci miałem zadzwonić, że kupiłbym ci porsche. Jak mi oddasz golfa to ci kupię Porsche.
Szef: Może być?
Córka: Kiedy, mów kiedy?
Szef: Jutro, może być jutro, jak chcesz
Córka: Ale ja bym wolała jednak to mieszkanie. He, he... W tej samej cenie.
Szef: Mieszkań to sobie kup z pięć, nie tam jedno mieszkanie. Wykorzystaj teraz public relations. Trzeciego września pani właściciel (...) będzie podpisywać, uczestniczyć w podpisaniu umowy na kontrakt, na przebudowę 60 km drogi. Za miliard siedemset dwadzieścia.
Córka: 60 km tyle kosztuje? (...) Daj spokój. Przecież to jakieś zdzierstwo jest!
Szef: Dla kogo zdzierstwo? Jak Chińczycy budują autostradę, to za 30 km biorą 750 mln. A ty za 60 bierzesz miliard siedemset, tylko modernizacji. To gdzie tu zdzierstwo?
Córka: Żartuje przecież.
Szef: Tak, duży biznes zrobiłaś życia. Więcej takiego biznesu nie zrobisz...
Krótko mówiąc – Drogi w Polsce buduje tzw. kilka. Dokładnie mówiąc są to bandyci powiązani z mafią z GDDKiA. Wszystko się klepnie. Pan prezes z GDDKiA chętnie pomoże, dostanie w zamian Kossaka albo pióro za 20 tysi i wszystko jest jak trzeba. I wilk syty i owca cała – jak to polacy lubią mawiać. Potem zagraniczna prasa zastanawia się jakim cudem w kraju gdzie średnia pensja brutto pozwala na kupno garnituru średniej jakości jezdzi tyle Mercedesów, Porsche , i najdroższych BMW a mieszkania za pół miliona dolarów rozchodzą się jak świeże bułeczki. Odpowiedz jest prosta – to tzw polska zaradność! Bruksela pompuje w to szambo pieniądze wierząc, że idzie to na poprawę infrastruktury. I owszem idzie, ale przy okazji nażreć się muszą polskie świńskie mordy. Innymi słowy z 300 milionów, które pan premier tak dzielnie wywalczył 150 pójdzie na uposażanie kryminalistów. A za cały syf zapłacimy my. Któs urwie koło i zabije się na słupie dlatego że jakaś blać chce mieszkanie w Barcelonie a pan dyrektor z GDDKiA chce Kossaka na ścianie.
W sumie i tak zarówno pan prezes jak i pan dyrektor przyczynią się do wzrostu gospodarczego. Zarobią bowiem zakłady pogrzebowe – i warsztaty samochodowe które często również zamieszane są w kradzież i paserstwo. Tak więc zyskają wszyscy – tylko nie ty szaraczku który jak frajer odprowadzasz dzielnie podatek składki sradki, i którego urząd skarbowy miesza z błotem jak gówno jak pomylisz się w zeznaniu.
Co na to Pan premier? – Pan premier kwituje to stwierdzeniem że „jakość dróg w Polsce, nie zawsze jest zadowalająca”. Mafia odpowiedzialna za ten cały syf chodzi dalej na wolności i wszystko w syfie jest super.
Analogiczną sytuację mamy na lotnisku w Modlinie. Smród gówna poszedł w świat. Śmieje się z kurwidołka cała Europa. Lotnisko natomiast według władz pracuje normalnie. Tyle że samoloty nie latają. Polskie skurwysyny naprawiają tą fuszerkę ale już wiadomo że syf trzeba zbudować od początku. Zresztą, kto by chciał teraz latać z lotniska, które zostało naprawione przez polską firmę i zaaprobowane przez polski nadzór budowlany. Lotnisko przynosi dziennie milionowe straty – ale to i tak pokryje się z budżetu – więc ogólnie nie ma sprawy.
Jednak żeby dobrze zrozumieć na co to 300 miliardów pójdzie – a pójdzie głównie na infrastrukturę należy powrócić znów do fenomenu tzw polskiego biznesu lub raczej „byznesu”. Otóż kochani –żeby nie było wątpliwości – spora część tej sumy zostanie zwyczajnie rozkradziona przez rodzimych biznesmenów i tzw działaczy z GDDKiA. Złodziejstwo było rozpowszechnione na tak gigantyczną skalę iż trudno wyobrazić sobie to w cywilizowanym świecie.
Autostrady złodziei
Cały proceder dokładniej opisał polski Forbes:
Kossaki Porsche i zaniżone asfalty
Lektura warta smakowania. Tak w polsce robi się biznes tak powstają fortuny.
Wszystko za Forbes Polska:
Dyrektor GDDKiA: I teraz ci powiem jedną rzecz, że dzisiaj złapali Budimex na Wyszkowie (wartość kontraktu 120 mln zł, odchylenia od normy sięgały 28 proc. - od red.). Musimy być bardzo ostrożni!
Członek zarządu TEERAG ASDAG: A mnie niech badają..
Dyrektor GDDKiA: Wiesz na czym ich złapali?
Członek zarządu TEERAG ASDAG: No?
Dyrektor GDDKiA: Na grubościach i na nasiąkliwości.
Członek zarządu TEERAG ASDAG: Betonu?
Dyrektor GDDKiA: Nie, ścieralna nie była dowałkowana. I to jak! Wiesz co zrobili? Sprowadzili wóz strażacki, kazali im polać na drodze rozlać wodę i później wiercili próbki.
Członek zarządu TEERAG ASDAG: To skurwysyny w dupę jeża.
Dyrektor GDDKiA: Na moście w Wyszkowie.
Członek zarządu TEERAG ASDAG: To nas złapią? Jak na tych mostach? No wygląda to źle jak się idzie, bo woda tam stoi, wychodzi na zewnątrz.
Dyrektor GDDKiA:To wiemy. Tak, tak...
Członek zarządu TEERAG ASDAG: Coś z tym trzeba zrobić. Albo zerwać, albo poczekać jak się rozsypie i wtedy wymienić. Wydłużyć gwarancję i 3sezony od razu pokażą o co chodzi.
Rozmowa 2:
Dyrektor GDDKiA: Dzisiaj mamy coś takiego, że mam badania kieleckie, które mówią tam o 220 tysiącach metrów kwadratowych, które są niewłaściwe i badania lubelskie które mówią o 40 tysiącach. (...) Komisja wpisuje, że przyjmuję warunki lubelskie jako ostateczne! Na 400 metrach proponujecie wymianę tej konstrukcji nawierzchni szorstkiej. Jeżeli jest OK - klasnę wam wszystko i już. Albo wprowadzić ograniczenia do 100 km, potrącić za te 40 tysięcy metrów. To wszystko, no!
Dobra. Na razie. Będę musiał skończyć z tobą rozmowę. Mamy na to czas powolutku.
Trzy godziny potem członek zarządu Mostostalu-Warszawa dzwoni do swojego pracownika, żeby się dowiedzieć czy wszystko w porządku.
Członek zarządu Mostostalu-Warszawa: Jak się te rozmowy zakończyły?
Pracownik Mostostalu-Warszawa: Ustaliliśmy ostatecznie, że oni zlecą do Instytutu Badawczego Dróg i Mostów ponowne badanie szorstkości tych odcinków, żeby sprawdzić czy ten wynik ostatni jest najkorzystniejszy, a przy którym droga hamowania jest prawidłowa! Czyli pomimo to, że ten wskaźnik szorstkości nie jest taki, jak podany jest w specyfikacji, to daje to możliwość jak gdyby bezpiecznego korzystania z tej drogi. Bez potrzeby stawiania znaków ograniczających prędkość (...).
Rozmowa 3:
Po kontroli, pewny swego prezes firmy z Mińska Mazowieckiego zadzwonił do swojego kierownika budowy, żeby się dowiedzieć jak poszło...
Kierownik: No panie dyrektorze, źle wyszło z tymi próbkami, no, wyszło nam za mało asfaltu. Ja byłem na 100 proc. że to są dobre próbki, bo przebadaliśmy jedną i wyszło nam dobrze. Oddaliśmy to na Korkową (laboratorium GDDKiA mieści się na ulicy Korkowej w Warszawie - od red.).
Próbowałem z nimi rozmawiać ale oni wszystkich obdzwonili dookoła.
Prezes PBDiM: Zamiast wziąć próbki pobrać sobie samemu...
Kierownik: Podmieniliśmy te próbki z nadzoru które były. Na wszelkiwypadek. I tak podmieniliśmy, że też wyszło, że za mało asfaltu znowu na tej dwójce.
Poirytowany prezes PBDiM z Mińska Mazowieckiego natychmiast dzwoni do znajomego inspektora z laboratorium na Korkowej.
Prezes PBDiM: Mam taką sprawę, złe próbki dali do badania. No nie takie próbki dali, no po prostu, które są nie z dwójki.
Inspektor GDDKiA: To musicie pismo wysłać wyjaśniające. Bo gdzie te zaniżone asfalty są?
Prezes PBDiM: No, nie z tej drogi wzięli.
Inspektor GDDKiA: Słuchaj, wszystko odkręcimy. Chyba nigdy nie było przypadku, że coś nie chciałem pomóc?
Prezes PBDiM: Nie. Zgadza się.
Inspektor GDDKiA: No. To, żebyście napisali dobrze.
Rozmowa 4:
Rozmowa szefa Przedsiębiorstwa Budowy Dróg i Mostów ERBEDIM z córką odbyła się w sierpniu 2009 r., tuż po wygranym przez firmę przetargu.
Szef: Na to cię jest stać cały czas. Czego ty gadasz o jakichś tam pierdołach.
Córka: To se kupuj co chcesz.
Szef: Dzisiaj mi się takie porsche podobało. Nawet ci miałem zadzwonić, że kupiłbym ci porsche. Jak mi oddasz golfa to ci kupię porsche.
Córka: Dobrze.
Szef: Chciałem poinformować panią właścicielkę, że 3 września będzie podpisywany kontrakt życia dla twojej firmy. (...) Za miliard siedemset dwadzieścia. (...)
Córka: Bardzo się cieszę, bo w końcu będzie mnie stać, żeby kupić sobie mieszkanie w Barcelonie.
Szef: Na to cię jest stać cały czas. Czego ty gadasz o jakichś tam pierdołach.
Córka: To se kupuj co chcesz.
Szef: Dzisiaj mi się takie Porsche podobało. Nawet ci miałem zadzwonić, że kupiłbym ci porsche. Jak mi oddasz golfa to ci kupię Porsche.
Szef: Może być?
Córka: Kiedy, mów kiedy?
Szef: Jutro, może być jutro, jak chcesz
Córka: Ale ja bym wolała jednak to mieszkanie. He, he... W tej samej cenie.
Szef: Mieszkań to sobie kup z pięć, nie tam jedno mieszkanie. Wykorzystaj teraz public relations. Trzeciego września pani właściciel (...) będzie podpisywać, uczestniczyć w podpisaniu umowy na kontrakt, na przebudowę 60 km drogi. Za miliard siedemset dwadzieścia.
Córka: 60 km tyle kosztuje? (...) Daj spokój. Przecież to jakieś zdzierstwo jest!
Szef: Dla kogo zdzierstwo? Jak Chińczycy budują autostradę, to za 30 km biorą 750 mln. A ty za 60 bierzesz miliard siedemset, tylko modernizacji. To gdzie tu zdzierstwo?
Córka: Żartuje przecież.
Szef: Tak, duży biznes zrobiłaś życia. Więcej takiego biznesu nie zrobisz...
Krótko mówiąc – Drogi w Polsce buduje tzw. kilka. Dokładnie mówiąc są to bandyci powiązani z mafią z GDDKiA. Wszystko się klepnie. Pan prezes z GDDKiA chętnie pomoże, dostanie w zamian Kossaka albo pióro za 20 tysi i wszystko jest jak trzeba. I wilk syty i owca cała – jak to polacy lubią mawiać. Potem zagraniczna prasa zastanawia się jakim cudem w kraju gdzie średnia pensja brutto pozwala na kupno garnituru średniej jakości jezdzi tyle Mercedesów, Porsche , i najdroższych BMW a mieszkania za pół miliona dolarów rozchodzą się jak świeże bułeczki. Odpowiedz jest prosta – to tzw polska zaradność! Bruksela pompuje w to szambo pieniądze wierząc, że idzie to na poprawę infrastruktury. I owszem idzie, ale przy okazji nażreć się muszą polskie świńskie mordy. Innymi słowy z 300 milionów, które pan premier tak dzielnie wywalczył 150 pójdzie na uposażanie kryminalistów. A za cały syf zapłacimy my. Któs urwie koło i zabije się na słupie dlatego że jakaś blać chce mieszkanie w Barcelonie a pan dyrektor z GDDKiA chce Kossaka na ścianie.
W sumie i tak zarówno pan prezes jak i pan dyrektor przyczynią się do wzrostu gospodarczego. Zarobią bowiem zakłady pogrzebowe – i warsztaty samochodowe które często również zamieszane są w kradzież i paserstwo. Tak więc zyskają wszyscy – tylko nie ty szaraczku który jak frajer odprowadzasz dzielnie podatek składki sradki, i którego urząd skarbowy miesza z błotem jak gówno jak pomylisz się w zeznaniu.
Co na to Pan premier? – Pan premier kwituje to stwierdzeniem że „jakość dróg w Polsce, nie zawsze jest zadowalająca”. Mafia odpowiedzialna za ten cały syf chodzi dalej na wolności i wszystko w syfie jest super.
Analogiczną sytuację mamy na lotnisku w Modlinie. Smród gówna poszedł w świat. Śmieje się z kurwidołka cała Europa. Lotnisko natomiast według władz pracuje normalnie. Tyle że samoloty nie latają. Polskie skurwysyny naprawiają tą fuszerkę ale już wiadomo że syf trzeba zbudować od początku. Zresztą, kto by chciał teraz latać z lotniska, które zostało naprawione przez polską firmę i zaaprobowane przez polski nadzór budowlany. Lotnisko przynosi dziennie milionowe straty – ale to i tak pokryje się z budżetu – więc ogólnie nie ma sprawy.
niedziela, 20 stycznia 2013
Wojna radarowej ciąg dalszy
Pamiętacie jak 2 posty wstecz mówiliśmy czym pachną konsultacje społeczne w polskim kurwidołku? Powiem szczerze – nasze założenia przeszły wszelkie oczekiwania! Jak zresztą zawsze.
No i zaczęło się! Tłusta morda Piskorski bądź co bądź niegdyś prezydent Warszawy stwierdza że „fotoradary to udręczenie na zapas” – wiadomo on coś o udręczeniu wie. Od tzw. afery mostowej regularnie dręczy go prokuratura i CBA, a to o ustawiane przetargi przy wielkich inwestycjach kiedy pełnił funkcję prezydenta Warszawy, a to o niejasności przy zaniżonych cenach przy sprzedaży mieszkań a to z kolei o podejrzenie oszustw podatkowych kiedy to Piskorski rzekomo wygrał w kasynie niebagatelną sumę 5miliardów starych złotych- faktu o którym nie pamięta nikt kasyna włącznie z jego dyrektorem. A to o podejrzany handel dziełami sztuki, a to o przekręty gdy był szefem SD. Tak czy owak udręczenia dość! - Mówi Pan Prezydent o tłustej gębie i świetlanej przeszłości – występujący jako kolejny ekspert i obrońca praworządności.
Udręczenie na zapas a la Piskorski
Grube działa wytacza też PiS i Solidarna Polska – nowy projekt – to redukcja fotoradarów o 80%. W końcu prawo musi być! Innymi słowy Ci co chcieli stawiać fotoradary teraz chcą je zabierać – dlaczego? Dlatego bo chcą je stawiać ci drudzy z Peło więc jak to nakazuje zwyczaj uprawiania polityki w kurwidołku – trzeba być zawsze na nie.
Radary trzeba ciąć
No i jest Palikot, gdyby sensownie rozegrał karty po wyborach mógłby stać na czele partii względnego rozsądku w polskim parlamentarnym syfie. Bardzo szybko okazało się niestety że to pospolity błazen zachowujący się jak idiota . Pod hasłem „nie chcemy fotopaństwa nie chcemy fotorządu” (trzeba być wyjątkowym durniem żeby wpaść na tak błyskotliwe hasła) rozdaje maski z podobizną premiera i ministrów i zapierdala ile fabryka dała po Warszawie pokazując tym samym że wczuwa się świetnie w role polskiego kundla który nie dorósł do przestrzegania prawa. Ciekawe czy idiota powtórzyłby swoje słowa rodzicom dwójki zabitych dzieciaków, które na pasach tuż przed Bożym Narodzeniem zabił polski pijany kundel w BMW. Zapewne do tego też musiałby założyć na kaprawą gębę maskę.
Fotopaństwo - a la błazen
Do całości tzw. „wojny” przeciw bezpieczeństwu na drogach dołączają tzw. celebryci, szmatławce typu Wprost i media o których wspominaliśmy wcześniej. Podsumowując – wszyscy!
To jest fenomen na skale światową! Dlaczego polskie kundle mają taki opór przed respektowaniem prawa? Źle postawione znaki? – zgoda; syfiaste drogi? – owszem! Idiotyzmy na każdym kroku? – jak najbardziej! Walkę można wytoczyć całemu drogowemu syfowi, ale dlaczego akurat urządzeniom i zaostrzeniu prawa które mają za zadanie powstrzymać kundlo-morderców? Nie ma na to sensownej odpowiedzi. Polski kundel woli ginąć ale łamać zasady, kultywować męczeństwo drogowe stawiając krzyżyki i kapliczki przy drogach – ale łamać zasady, tworzyć cmentarze rozjechanych na przejściach ale łamać zasady! A że rządzą nim dokładnie takie same durnie jak on sam, wyjścia z błędnego koła nie ma.
No i zaczęło się! Tłusta morda Piskorski bądź co bądź niegdyś prezydent Warszawy stwierdza że „fotoradary to udręczenie na zapas” – wiadomo on coś o udręczeniu wie. Od tzw. afery mostowej regularnie dręczy go prokuratura i CBA, a to o ustawiane przetargi przy wielkich inwestycjach kiedy pełnił funkcję prezydenta Warszawy, a to o niejasności przy zaniżonych cenach przy sprzedaży mieszkań a to z kolei o podejrzenie oszustw podatkowych kiedy to Piskorski rzekomo wygrał w kasynie niebagatelną sumę 5miliardów starych złotych- faktu o którym nie pamięta nikt kasyna włącznie z jego dyrektorem. A to o podejrzany handel dziełami sztuki, a to o przekręty gdy był szefem SD. Tak czy owak udręczenia dość! - Mówi Pan Prezydent o tłustej gębie i świetlanej przeszłości – występujący jako kolejny ekspert i obrońca praworządności.
Udręczenie na zapas a la Piskorski
Grube działa wytacza też PiS i Solidarna Polska – nowy projekt – to redukcja fotoradarów o 80%. W końcu prawo musi być! Innymi słowy Ci co chcieli stawiać fotoradary teraz chcą je zabierać – dlaczego? Dlatego bo chcą je stawiać ci drudzy z Peło więc jak to nakazuje zwyczaj uprawiania polityki w kurwidołku – trzeba być zawsze na nie.
Radary trzeba ciąć
No i jest Palikot, gdyby sensownie rozegrał karty po wyborach mógłby stać na czele partii względnego rozsądku w polskim parlamentarnym syfie. Bardzo szybko okazało się niestety że to pospolity błazen zachowujący się jak idiota . Pod hasłem „nie chcemy fotopaństwa nie chcemy fotorządu” (trzeba być wyjątkowym durniem żeby wpaść na tak błyskotliwe hasła) rozdaje maski z podobizną premiera i ministrów i zapierdala ile fabryka dała po Warszawie pokazując tym samym że wczuwa się świetnie w role polskiego kundla który nie dorósł do przestrzegania prawa. Ciekawe czy idiota powtórzyłby swoje słowa rodzicom dwójki zabitych dzieciaków, które na pasach tuż przed Bożym Narodzeniem zabił polski pijany kundel w BMW. Zapewne do tego też musiałby założyć na kaprawą gębę maskę.
Fotopaństwo - a la błazen
Do całości tzw. „wojny” przeciw bezpieczeństwu na drogach dołączają tzw. celebryci, szmatławce typu Wprost i media o których wspominaliśmy wcześniej. Podsumowując – wszyscy!
To jest fenomen na skale światową! Dlaczego polskie kundle mają taki opór przed respektowaniem prawa? Źle postawione znaki? – zgoda; syfiaste drogi? – owszem! Idiotyzmy na każdym kroku? – jak najbardziej! Walkę można wytoczyć całemu drogowemu syfowi, ale dlaczego akurat urządzeniom i zaostrzeniu prawa które mają za zadanie powstrzymać kundlo-morderców? Nie ma na to sensownej odpowiedzi. Polski kundel woli ginąć ale łamać zasady, kultywować męczeństwo drogowe stawiając krzyżyki i kapliczki przy drogach – ale łamać zasady, tworzyć cmentarze rozjechanych na przejściach ale łamać zasady! A że rządzą nim dokładnie takie same durnie jak on sam, wyjścia z błędnego koła nie ma.
czwartek, 10 stycznia 2013
Czy Polak ukradnie naprawde wszystko?
Miało być głosowanie nad najbardziej skurwysyńską kradzieżą 2012 ale ze względu na tysiące kandydatów do tego konkursu trudno wybrać chociażby dziesiątkę faworytów. Nie pozostawia to jednak wątpliwości – Polak to złodziej. Stereotyp? Wolne żarty – nie znam nikogo kogo by porządnie raz nie okradli. Kto ma działkę za miastem może czuć się szczęściarzem jeżeli nie opierdolą mu wszystkiego łącznie z rurami i kafelkami co najmniej raz w roku, a na koniec nie rozpalą ogniska na środku lub nie nasrają do kosza na pościel. Kto? Jak to kto polacy zapewne patrioci - bo jak ma to pewnie ukradł więc i jego opierdolimy! Ostatnio jednemu z autorów poniższych wypocin zpierdolono na treningu buty. Wszystko w tzw „ekskluzif klubie” gdzie przychodzą tylko klubowicze - również ekskluzif i podają Ci nawet rękę! Ale co tam polakowi wszystko się przyda. Wielką wesołość i uśmiech na twarzach redakcji wzbudzają ci samotni idealistyczni rycerze którzy wierzą w dobroć i uczciwość polaka. W gdańskich tramwajach wymyślono fajny pomysł: otóż w siateczkach dano podróżnym do poczytania książeczki. Pomysł zaświtał w głowie jakiegoś dobrego człowieka który zapewne wierzył w polską dobroć. Bardzo szybko okazało się jednak że polacy nie tylko zapierdoli wszystkie książki ale jeszcze pokradli siateczki – zawsze się mogą przydać a zaradnym trzeba być! Dziwne że tych siatek których nie mogli ukraść zwyczajnie nie spalili.
W gdansku kradną ksiązki
Przepięknie opisał sprawę forumowicz „gunter” z forum TVN:
Oto Polska właśnie.W tym kraju pobożny naród patriotów i bohaterów, królewski szczep Piastowy ukradnie wszystko. A czego nie ukradnie to zniszczy, albo w ostateczności zgubi.
Bardzo ładnie zagrali nasi krajowi reprezentanci wczoraj na zawodach w Wiśle. Polacy w bardzo ładny sposób opierdolili pokoje hotelowe Norwegów. Ukradli między innymi laptopy kamery i pieniądze. Norwegowie zapewne zapamiętają prawdziwą polską gościnność. Polskie kundle już ujadają na forach że sami Norwegowie są sobie winni – „bo przecież źle zamknęli pokoje”… wniosek taki że dla polaka źle zamknąć oznacza zaproszenie do złodziejstwa. Skurwienie sięga zenitu
Bardzo ciekawej skurwysyńskiej kradzieży dokonali polacy w siedzibie fundacji walki z rakiem. Zapierdolili mianowicie cały sprzęt komputerowy, komórki itp.
Opierdolić fundację
Jak tłumaczy tą kradzież forumowy polski kundel pod pseudonimem „i tak ma być” – prawdziwy polak patriota: „Jeśli zostawiali komórki, to znaczy że były im niepotrzebne. Więc strata mała. To samo z laptopami. To jest urządzenie mobilne i należy je brać ze sobą jak się wychodzi. Ja tak robię.” – Prawdziwy mental polskiego złodziejskiego kundla.
Równie polska skurwysyńska kradzież dotyczyła wózka inwalidzkiego – kradzież odbyła się kilka miesięcy temu – bardzo mocny kandydat na skurwyśyńską kradzież roku.
O tysiącach kradzionych samochodów maszyn rolniczych czy okradanych domach w Niemczech nawet nie wspomnę gdyż to normalka:
Kradzione BMW
Niedawno pisaliśmy o tym w tekscie pod tytułem nie każdy polak to złodziej ale każdy złodziej to polak.
Ale kochani cóż się tu dziwić jak wigilia w najbardziej katolickim kraju przy stole pojednania w polsce wygląda tak:
Wigilia Radom
32 sekundy I wszystko rozkradzione! Dlatego kościół katolicki rekrutuje nowych wiernych którzy, zdaniem jego hierarchów ,stanowią nową jakość:
Katolicy - polscy patrioci
Nowi pielgrzymi- nowa jakość - rekrutowana wśród pospolitej bandyterki, handlarzy narkotyków kradzionych samochodów specjalistów od pobić i walk na maczety i siekiery. Tak więc jeżeli ktoś zastanawia jak wyglądają nowa jakość w kościele to własnie jak na wyżej załączonym obrazku - prawdziwi patrioci i przyszłość tego całego bandyckiego społeczeństwa .
W gdansku kradną ksiązki
Przepięknie opisał sprawę forumowicz „gunter” z forum TVN:
Oto Polska właśnie.W tym kraju pobożny naród patriotów i bohaterów, królewski szczep Piastowy ukradnie wszystko. A czego nie ukradnie to zniszczy, albo w ostateczności zgubi.
Bardzo ładnie zagrali nasi krajowi reprezentanci wczoraj na zawodach w Wiśle. Polacy w bardzo ładny sposób opierdolili pokoje hotelowe Norwegów. Ukradli między innymi laptopy kamery i pieniądze. Norwegowie zapewne zapamiętają prawdziwą polską gościnność. Polskie kundle już ujadają na forach że sami Norwegowie są sobie winni – „bo przecież źle zamknęli pokoje”… wniosek taki że dla polaka źle zamknąć oznacza zaproszenie do złodziejstwa. Skurwienie sięga zenitu
Bardzo ciekawej skurwysyńskiej kradzieży dokonali polacy w siedzibie fundacji walki z rakiem. Zapierdolili mianowicie cały sprzęt komputerowy, komórki itp.
Opierdolić fundację
Jak tłumaczy tą kradzież forumowy polski kundel pod pseudonimem „i tak ma być” – prawdziwy polak patriota: „Jeśli zostawiali komórki, to znaczy że były im niepotrzebne. Więc strata mała. To samo z laptopami. To jest urządzenie mobilne i należy je brać ze sobą jak się wychodzi. Ja tak robię.” – Prawdziwy mental polskiego złodziejskiego kundla.
Równie polska skurwysyńska kradzież dotyczyła wózka inwalidzkiego – kradzież odbyła się kilka miesięcy temu – bardzo mocny kandydat na skurwyśyńską kradzież roku.
O tysiącach kradzionych samochodów maszyn rolniczych czy okradanych domach w Niemczech nawet nie wspomnę gdyż to normalka:
Kradzione BMW
Niedawno pisaliśmy o tym w tekscie pod tytułem nie każdy polak to złodziej ale każdy złodziej to polak.
Ale kochani cóż się tu dziwić jak wigilia w najbardziej katolickim kraju przy stole pojednania w polsce wygląda tak:
Wigilia Radom
32 sekundy I wszystko rozkradzione! Dlatego kościół katolicki rekrutuje nowych wiernych którzy, zdaniem jego hierarchów ,stanowią nową jakość:
Katolicy - polscy patrioci
Nowi pielgrzymi- nowa jakość - rekrutowana wśród pospolitej bandyterki, handlarzy narkotyków kradzionych samochodów specjalistów od pobić i walk na maczety i siekiery. Tak więc jeżeli ktoś zastanawia jak wyglądają nowa jakość w kościele to własnie jak na wyżej załączonym obrazku - prawdziwi patrioci i przyszłość tego całego bandyckiego społeczeństwa .
No i stało się!
No i stało się Minister Nowak najwyraźniej nasz stały czytelnik, wysłuchał naszego mendzenia o polskim syfie i stwierdził - co graniczy z cudem - że już dość! Trzeba coś zrobić z polskim drogowym skurwysyństwem w jeden możliwy i sensowny sposób. Ukręcić na polskiego kundla bat, w postaci zaostrzenia kar!Można by rzec – nareszcie! Ale nie tak prędko po to dopiero projekt, który trafił pod tzw. „konsultacje społeczne” a że społeczeństwo polskie to w większości wredne durnie do tego kundle - „konsultacje” są rozwiązaniem idiotycznym. To trochę tak jak pytać złodzieja czy jest za zaostrzeniem kar za kradzież…Szczerze mówiąc redakcja nie spodziewała się takiego obrotu sprawy i takiego odzewu kundli świadczącym o wyjątkowym skurwieniu. Gdy we Francji w latach siedemdziesiątych dochodziło do porównywalnej liczby śmiertelnych wypadków, co w Polsce inicjatywa była oddolna. Na znak protestu przeciw bezczynności władz tworzono happeningi, flash moby – na przykład na minutę zamierało całe miasteczko - wszystko po to by pokazać rządzącym że w ciągu roku na drogach giną tysiące. W efekcie rząd Francuski wprowadził drakońskie kary – efekt był natychmiastowy. Uratowano tysiące ludzkich istnień. A Francja należy do najbezpieczniejszych krajów w ruchu samochodowym. Tą drogą poszła reszta cywilizowanego świata. W Polsce inicjatywa jest odgórna a polskie kundle ujadają, gryzą i szarpią jakby ktoś ich batem lał. A więc – mamy że to „skok na kasę, wyzysk, państwo policyjne, szmaty, że zabierają wolność itp.” Oliwy do ognia dolewają dziennikarskie ścierwa. W jaki sposób? Bardzo prosty: gdy pojawiają się statystyki z długiego weekendu z chęcią wycierają sobie tym gębę bo temat medialny ale jak już mowa o środkach zapobiegawczych to sprowadza się „eksperta” tj ładnie wyglądającą medialną pipkę którą nazywa się „kierowcą rajdowym i „zawodowcem” która to pierdoli polskim debilom z ekranu że „każdy ma żyłkę współzawodnictwa” i że podnoszenie mandatów to skandal „bo nie będzie się można wyżyć za kierownicą”. W normalnej sytuacji powinno się zacząć od odebrania takiej przeuroczej skądinąd kretynce licencji rajdowej i prawa jazdy – jeżeli uważa że droga to miejsce do wyżycia. Właśnie dzięki takim kretynom- może nie tak przeuroczym- polskie drogi nazywane są drogami śmierci.
Fajna rajdowa dupeczka
Innymi słowy szanse na wprowadzenie tych sensownych zmian w polskim kurwidolku są znikome gdy „ekspertami” stają się dupeczki które pościgały się troszkę w KIA picanto cup i banda zamieszkująca ten kraj kombinujących chcących wyruchać wszystkich kundli. Niemniej jednak sprawę obserwujemy z bliska – czyżby początek zmian?
Fajna rajdowa dupeczka
Innymi słowy szanse na wprowadzenie tych sensownych zmian w polskim kurwidolku są znikome gdy „ekspertami” stają się dupeczki które pościgały się troszkę w KIA picanto cup i banda zamieszkująca ten kraj kombinujących chcących wyruchać wszystkich kundli. Niemniej jednak sprawę obserwujemy z bliska – czyżby początek zmian?
sobota, 1 grudnia 2012
Czy w polsce jest wolność słowa?
Kochani raz będzie poważniej, dłużej i konkretniej, bo syfu jest sporo a temat gruby.
Kilka miesięcy temu słuchałem w radio rozmowy dotyczącej tzw. „desantu białych misiów” na Białorusi. Chodzi o akcję obrony wolności słowa zorganizowaną przez Szwedzkich aktywistów. – niezorientowanych odsyłam do internetu.
Dziennikarz przeprowadzający wywiad z jakąś aktywistką, znany jest z tego że lubi zadawać proste dość naiwne pytania – zapewne dlatego by przeciętny Kowalski mógł pojąć „clue” problemu.
Tak więc ów dziennikarz zadaje drwiącym tonem pytania:
„No jak to, to oni zrzucili te misie i ich aresztowali , thiehehe? No i przez to aresztowali i oskarżyli też kilku innych białoruskich opozycjonistów którzy rzekomo brali udział w zorganizowaniu akcji? thiehehe. No i stracił prace szef obrony przeciwlotniczej wywiadu itd.? thiehehe. Przez białe pluszaki thiehehe….
Innymi słowy facet pokazuje że to niby takie „smiszne” że tu jakieś głupie symboliczne pluszaki lecą z nieba, a na ziemi taki zamęt i ludzi wsadzają za to pierdla wraz z połową establishmentu. I że to przecież gdzie jak gdzie, ale w dzisiejszym świecie obok takiego okazu demokracji i wolności jak polska – to jest naprawdę bardzo „HIEHIE”.
WRÓĆ!
O ile naruszenie przestrzeni powietrznej obcego kraju jest poważnym naruszeniem prawa międzynarodowego o tyle zwykły ukryty zamordyzm – jak w polsce jest naruszeniem fundamentów demokracji, tym bardziej skurwysyńskim iż ogłaszamy wszech i wobec jakim to jesteśmy przecież „przykładem demokracji w świecie”. To MY uczymy innych jak budować wolność (śmiech), demokratyczne struktury, to nasz parlament przegłosowuje śmieszne ustawy potępiające np. reżim na Kubie który trzyma w pierdlu bojowników o wolność słowa. – Jak to powiedział klasyk – tu w syfie nie potrafimy sobie z niczym poradzić to zajmiemy się Kubą albo kosmosem.
Ale kochani, do tematu – czy w polsce istnieje wolność słowa sumienia i myśli? I cóż to właściwie jest? Pomnimy tu zagłębianie się w akademicką gadaninę o tym że to podstawa demokracji, fundament wolności, główny zapis wszelkich konstytucji, że za wolność słowa przelano hektolitry krwi we wszystkich rewolucjach walczących o wolność i prawa człowieka, poczynając od rewolucji Francuskiej, że to podstawowe prawo itd.
Wolność słowa to możliwość stwierdzenia: „ moim zdaniem prezydent, premier, prezes, poseł – jest idiotą”, „Pan Xsinski – osoba publiczna , jest złodziejem bo zgarnął mienie”, „religia taka czy owaka została wymyślona przez jakiś kolesi narputych winem i ziołem” czy jakoś tak itd.
Innymi słowy wolność słowa i sumienia to jest prawo do wolnego nieskrępowanego wyrażania swoich myśli i poglądów w każdy możliwy sposób pod warunkiem że nie nawołują do agresji ani skrajnych zachowań. Kluczowymi słowami jest tutaj: „MOIM ZDANIEM”. Innymi słowy MOGĘ mieć prawo do zdania że „prezydent, premier, prezes jest idiotą”. Mogę mieć zdanie że taka czy inna święta księga została wyprodukowana przez kolesia który „napruł się winem”. Innymi słowy to jest MOJE zdanie którym mogę się dzielić z kim chce i gdzie che i na jakim forum chce. Jeżeli nie uzasadniam MOJEGO ZDANIA odpowiednio wychodzę na kretyna. – i tyle – sprawa zamknięta.
W polskim kiblu sprawy mają się jednak zgoła inaczej! Polaczkom dano taką wolność słowa „na niby”. Można wyrażać wszystko pod warunkiem że nie wyraża się nic: że nie obraża się uczuć religijnych, osób, organizacji, osób prawnych ani osób fizycznych które to obrażenie mogło by narazić na poniżenie, utratę zaufania potrzebnego do pełnienia danego stanowiska zawodu lub działalności. Nie można propagować faszyzmu, totalitaryzmu nienawiści na tle rasowym religijnym wyznaniowym lub bezwyznaniowym, lub przynależności narodowej itd. Nie można też znieważać osób, grup ludności z powodu jej przynależności rasowej, etnicznej wyznaniowej narodowościowej etc. (to ostatnie jest najlepsze jakoż że dla polskiego kundla narodowości są następujące szwab, rusek, makaroniarz amerykaniec, żabojad itd.), Do tego jeszcze dochodzą zakazy obrazy konstytucyjnie wybranych organów i władz i mamy już PRAWIE komplecik. PRAWIE bo już szykuje się kolejny „zamordyczny bat”.
Tak więc w polskim kiblowym prawie wolność słowa oznacza że mamy prawo do stwierdzeń w stylu : „Pan prezydent ma dziś niebieską koszulę”, bo już powiedzenie że ma „niedostrzyżone wąsy” kwalifikuje się zgodnie z literą prawa, pod paragraf i grozi trzema latami w pierdlu. – Autentycznie!
Możemy powiedzieć że „Pan Marcin P ma okrągły słowiański owal twarzy ale to że jest typowym złodziejem z tłustą polską mordą już nie – bo godzi w jego dobre imię. – i ukryte prawnie nazwisko. (gdyż należy pamiętać że bandyci są tu w kiblu pod specjalną ochroną)
Jakiekolwiek stwierdzenie o Polakach, inne niż mówienie że jest to naród wybrany któremu słońce z d… świeci - to już paragraf.
Krótko mówiąc mamy zamordyzm w najbardziej parszywej postaci – bo ukryty pod maseczką demokracji. Nad przestrzeganiem zamordyzmu czuwają:
1.polskie zasyfiałe sądownictwo które z niczym a głównie z poczuciem sprawiedliwości nie potrafi sobie od lat poradzić, za to co jakiś czas wysyła liściki do prawdziwych demokracji z prośbą o zdradzenia jakie bydle prowadzi taka czy inną stronę na serwerach za granicą żeby można mu było dopierdolić wyrok. Ów liściki są w demokracjach gdzie panuje wolność słowa wyrzucane do śmieci.
2.Oraz odpowiednie służby które o rannych godzinach wyciągają z łóżka chłopaczków którzy robią głupie gry we flashu, podczas gdy Panowie tacy jak Marcin P czy mafia pruszkowka robią konkretne bandyckie interesy.
Rządząca koalicja stwierdziła iż zamordyzmu nigdy nie za wiele. Z pomocą przyszedł bohater ostatnich dni Brunon K terrorysta. Dzięki niemu, ponieważ nastąpiła „eskalacja nienawiści”, szybciutko złożono projekt ustawy która za tzw. „Mowę nienawiści” idzie się na 2 lata do pierdla. Co podchodzi pod ów mowę? Absolutnie już teraz wszystko!
Nowością jest dopisanie krótkiego zdanka o „ naturalnych lub nabytych cechach osobistych”. Niby może chodzić o dużo różnych rzeczy ale wszyscy wiemy że GŁÓWNIE chodzi o przynależność polityczną.
-„W sposób znaczący rozszerzamy katalog wartości, których chce chronić ustawodawca, czyli polski parlament. Mamy nadzieje że to będzie lepszy instrument dla prokuratur” – mówi Krzysztof Kwiatkowski z PO (niezłe! co kochani? – dajemy prokuraturze instrument do ochrony wolności słowa :-))- przyp.red)
-Małgorzata Kidawa-Błońska uzasadniała potrzebę zmian w prawie następująco: „Mamy przykłady oskarżeń, kłamstw półprawd i agresji w społeczeństwie – Takim językiem mówią politycy, zaczynają mówić artyści. Dzieje się coś niepokojącego.”
Innymi słowy czas najwyższy żeby tłuszcze ale i elity (w końcu „mówią tak artyści”) wziąć raz a dobrze krótko i porządnie za mordę! Teraz najwyżej będzie mogła pomlaskać pod nosem jak będzie żarła cicho przegłosowane GMO i zdychała na raka wcześnie bo na leczenie nie ma pieniędzy już od pazdziernika.
Czy możemy tu w polskim kiblu liczyć na przelot samolotu tym razem już na Białoruskich tablicach i zrzuceniu paru białych misiów wolności? Tolerancji i wolności słowa możemy zacząć się powoli uczyć od władz naszych wschodnich sąsiadów.
Kilka miesięcy temu słuchałem w radio rozmowy dotyczącej tzw. „desantu białych misiów” na Białorusi. Chodzi o akcję obrony wolności słowa zorganizowaną przez Szwedzkich aktywistów. – niezorientowanych odsyłam do internetu.
Dziennikarz przeprowadzający wywiad z jakąś aktywistką, znany jest z tego że lubi zadawać proste dość naiwne pytania – zapewne dlatego by przeciętny Kowalski mógł pojąć „clue” problemu.
Tak więc ów dziennikarz zadaje drwiącym tonem pytania:
„No jak to, to oni zrzucili te misie i ich aresztowali , thiehehe? No i przez to aresztowali i oskarżyli też kilku innych białoruskich opozycjonistów którzy rzekomo brali udział w zorganizowaniu akcji? thiehehe. No i stracił prace szef obrony przeciwlotniczej wywiadu itd.? thiehehe. Przez białe pluszaki thiehehe….
Innymi słowy facet pokazuje że to niby takie „smiszne” że tu jakieś głupie symboliczne pluszaki lecą z nieba, a na ziemi taki zamęt i ludzi wsadzają za to pierdla wraz z połową establishmentu. I że to przecież gdzie jak gdzie, ale w dzisiejszym świecie obok takiego okazu demokracji i wolności jak polska – to jest naprawdę bardzo „HIEHIE”.
WRÓĆ!
O ile naruszenie przestrzeni powietrznej obcego kraju jest poważnym naruszeniem prawa międzynarodowego o tyle zwykły ukryty zamordyzm – jak w polsce jest naruszeniem fundamentów demokracji, tym bardziej skurwysyńskim iż ogłaszamy wszech i wobec jakim to jesteśmy przecież „przykładem demokracji w świecie”. To MY uczymy innych jak budować wolność (śmiech), demokratyczne struktury, to nasz parlament przegłosowuje śmieszne ustawy potępiające np. reżim na Kubie który trzyma w pierdlu bojowników o wolność słowa. – Jak to powiedział klasyk – tu w syfie nie potrafimy sobie z niczym poradzić to zajmiemy się Kubą albo kosmosem.
Ale kochani, do tematu – czy w polsce istnieje wolność słowa sumienia i myśli? I cóż to właściwie jest? Pomnimy tu zagłębianie się w akademicką gadaninę o tym że to podstawa demokracji, fundament wolności, główny zapis wszelkich konstytucji, że za wolność słowa przelano hektolitry krwi we wszystkich rewolucjach walczących o wolność i prawa człowieka, poczynając od rewolucji Francuskiej, że to podstawowe prawo itd.
Wolność słowa to możliwość stwierdzenia: „ moim zdaniem prezydent, premier, prezes, poseł – jest idiotą”, „Pan Xsinski – osoba publiczna , jest złodziejem bo zgarnął mienie”, „religia taka czy owaka została wymyślona przez jakiś kolesi narputych winem i ziołem” czy jakoś tak itd.
Innymi słowy wolność słowa i sumienia to jest prawo do wolnego nieskrępowanego wyrażania swoich myśli i poglądów w każdy możliwy sposób pod warunkiem że nie nawołują do agresji ani skrajnych zachowań. Kluczowymi słowami jest tutaj: „MOIM ZDANIEM”. Innymi słowy MOGĘ mieć prawo do zdania że „prezydent, premier, prezes jest idiotą”. Mogę mieć zdanie że taka czy inna święta księga została wyprodukowana przez kolesia który „napruł się winem”. Innymi słowy to jest MOJE zdanie którym mogę się dzielić z kim chce i gdzie che i na jakim forum chce. Jeżeli nie uzasadniam MOJEGO ZDANIA odpowiednio wychodzę na kretyna. – i tyle – sprawa zamknięta.
W polskim kiblu sprawy mają się jednak zgoła inaczej! Polaczkom dano taką wolność słowa „na niby”. Można wyrażać wszystko pod warunkiem że nie wyraża się nic: że nie obraża się uczuć religijnych, osób, organizacji, osób prawnych ani osób fizycznych które to obrażenie mogło by narazić na poniżenie, utratę zaufania potrzebnego do pełnienia danego stanowiska zawodu lub działalności. Nie można propagować faszyzmu, totalitaryzmu nienawiści na tle rasowym religijnym wyznaniowym lub bezwyznaniowym, lub przynależności narodowej itd. Nie można też znieważać osób, grup ludności z powodu jej przynależności rasowej, etnicznej wyznaniowej narodowościowej etc. (to ostatnie jest najlepsze jakoż że dla polskiego kundla narodowości są następujące szwab, rusek, makaroniarz amerykaniec, żabojad itd.), Do tego jeszcze dochodzą zakazy obrazy konstytucyjnie wybranych organów i władz i mamy już PRAWIE komplecik. PRAWIE bo już szykuje się kolejny „zamordyczny bat”.
Tak więc w polskim kiblowym prawie wolność słowa oznacza że mamy prawo do stwierdzeń w stylu : „Pan prezydent ma dziś niebieską koszulę”, bo już powiedzenie że ma „niedostrzyżone wąsy” kwalifikuje się zgodnie z literą prawa, pod paragraf i grozi trzema latami w pierdlu. – Autentycznie!
Możemy powiedzieć że „Pan Marcin P ma okrągły słowiański owal twarzy ale to że jest typowym złodziejem z tłustą polską mordą już nie – bo godzi w jego dobre imię. – i ukryte prawnie nazwisko. (gdyż należy pamiętać że bandyci są tu w kiblu pod specjalną ochroną)
Jakiekolwiek stwierdzenie o Polakach, inne niż mówienie że jest to naród wybrany któremu słońce z d… świeci - to już paragraf.
Krótko mówiąc mamy zamordyzm w najbardziej parszywej postaci – bo ukryty pod maseczką demokracji. Nad przestrzeganiem zamordyzmu czuwają:
1.polskie zasyfiałe sądownictwo które z niczym a głównie z poczuciem sprawiedliwości nie potrafi sobie od lat poradzić, za to co jakiś czas wysyła liściki do prawdziwych demokracji z prośbą o zdradzenia jakie bydle prowadzi taka czy inną stronę na serwerach za granicą żeby można mu było dopierdolić wyrok. Ów liściki są w demokracjach gdzie panuje wolność słowa wyrzucane do śmieci.
2.Oraz odpowiednie służby które o rannych godzinach wyciągają z łóżka chłopaczków którzy robią głupie gry we flashu, podczas gdy Panowie tacy jak Marcin P czy mafia pruszkowka robią konkretne bandyckie interesy.
Rządząca koalicja stwierdziła iż zamordyzmu nigdy nie za wiele. Z pomocą przyszedł bohater ostatnich dni Brunon K terrorysta. Dzięki niemu, ponieważ nastąpiła „eskalacja nienawiści”, szybciutko złożono projekt ustawy która za tzw. „Mowę nienawiści” idzie się na 2 lata do pierdla. Co podchodzi pod ów mowę? Absolutnie już teraz wszystko!
Nowością jest dopisanie krótkiego zdanka o „ naturalnych lub nabytych cechach osobistych”. Niby może chodzić o dużo różnych rzeczy ale wszyscy wiemy że GŁÓWNIE chodzi o przynależność polityczną.
-„W sposób znaczący rozszerzamy katalog wartości, których chce chronić ustawodawca, czyli polski parlament. Mamy nadzieje że to będzie lepszy instrument dla prokuratur” – mówi Krzysztof Kwiatkowski z PO (niezłe! co kochani? – dajemy prokuraturze instrument do ochrony wolności słowa :-))- przyp.red)
-Małgorzata Kidawa-Błońska uzasadniała potrzebę zmian w prawie następująco: „Mamy przykłady oskarżeń, kłamstw półprawd i agresji w społeczeństwie – Takim językiem mówią politycy, zaczynają mówić artyści. Dzieje się coś niepokojącego.”
Innymi słowy czas najwyższy żeby tłuszcze ale i elity (w końcu „mówią tak artyści”) wziąć raz a dobrze krótko i porządnie za mordę! Teraz najwyżej będzie mogła pomlaskać pod nosem jak będzie żarła cicho przegłosowane GMO i zdychała na raka wcześnie bo na leczenie nie ma pieniędzy już od pazdziernika.
Czy możemy tu w polskim kiblu liczyć na przelot samolotu tym razem już na Białoruskich tablicach i zrzuceniu paru białych misiów wolności? Tolerancji i wolności słowa możemy zacząć się powoli uczyć od władz naszych wschodnich sąsiadów.
piątek, 23 listopada 2012
Co gryzie Brunona K?
Jak się okazało w ostatnich dniach dołączyliśmy do supermocartw zagrożonych terroryzmem. Izrael ma Hamas, Stany Al Quaide, Norwegia Breyvika a my Brunona K.
Spisek przeciwko państwu polskiemu rozpracowało dzielne ABW. Ostatnie czasy jedną z bardziej medialnych akcji naszej specsłużby było wyciągnięcie o szóstej rano z wyra za pomocą antyterrorystów innego groźnego terrorysty Roberta F. Pan Robert stworzył stronę internetową z grą we flashu w której można było za pomocą myszki rzucać w Pana Prezydenta kupą. Było to ewidentne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa polskiego, i targnięcie się na konstytucyjne organy RP stąd zdecydowane działanie specsłużby. Nieważne że gdzie wsadzić rękę to afera, syf i jad, ważne że oto lecą wirtualne kupy na wirtualną głowę państwa. – Zdecydowany powód do podjęcia radykalnych działań! Warto tutaj tylko nadmienić iż w polsce panuje wolność słowa – pod warunkiem że nie godzi w nikogo i nic i jest zgodna z myśleniem ogółu. Czyli coś na kształt wolności słowa na Białorusi.
Wróćmy jednak do naszego Brunona. A więc w czasie głosowania budżetu UE (czyt. działki jaką polska straci w porównaniu do poprzednich lat), w czasie gdy ABW ma zostać przeformowane bo siedziała na dupie w sprawie Amber Gold zamiast działać, gdzie pod stołem głosuje się ustawę zezwalającą na uprawy GMO w polsce, w momencie kiedy gospodarka zaczyna dramatycznie hamować, pojawia się ON! Brunon K terrorysta!
ABW udostępniła dowody: nagrania z próbnych wybuchów (widzieliśmy takie kiedyś na Podlasiu jak wiejskie chłopy nad Narwią kłusowali na tzw Bombę), i zestaw pirotechniczny w postaci pięciu bateryjek, silniczka od zabawkowego samochodzika, starego telefonu komórkowego i paru kabelków. – Strach się bać proszę państwa! Strach się bać!
Na szczęście Brunona nadzorowali od dawna pod przykryciem agenci ABW czekając najwyraźniej na właściwy moment żeby sprawę ujawnić.
Jaki był wpływ agentów na działania naszego bohatera który najwyraźniej nie załapał się na samolot lecący na zachód, to oczywiście pozostanie TAJNE (w końcu to polska więc tajne jest wszystko od producentów sypiących sól drogową czy toksyczny susz jajeczny do żarcia, przez większość rozpraw sądowych, po działania operacyjne.)
Pytanie jakie nasuwa się jest jedno: Co pchnęło Brunona (oprócz służb specjalnych), bądź co bądź chyba inteligentnego i wykształconego człowieka do tak dramatycznych działań?
-Może polski skurwiel rozjechał mu na pasach dziecko za co został ukarany 10cioma punktami karnymi – bo to polska i takie jest prawo i nikt nie chce tego od dziesięciu lat zmienić bo to „skok na wolność”.
-Może czuł że coś jest nie tak z jego ciąłem i chciał się zapisać do endokrynologa w Krakowie, dostał termin na 2020. – dlatego że NFZ (organ państwowy) używa w rozliczeniach z ZOZ fikcyjnych stawek z dupy, zupełnie jak za komuny obliczany był oficjalny kurs dolara. Za który to kurs, tego dolara nigdy nie można było kupić.
-Może dostał rozliczenie z ZUSu z którego wynikało że za 30 lat kiedy pójdzie na emeryturę dostanie tyle że starczy mu na chleb – gdyż teraz płaci za emeryturki takich bohaterów narodowych jak kapitan Przypał który strzelił sobie koło ucha, poszedł do wariatkowa a teraz cieszy się pułkownikow- prokuratorską emeryturą w wieku lat czterdziestu kilku mając poczucie dobrze spełnionego honorowego obowiązku…
-Może jako nauczyciel akademicki spojrzał na kolejną reformę edukacji która spycha polskiego ucznia do poziomu idioty specjalisty od rozwiązywania testów wielokrotnego wyboru. Bez umiejętności samodzielnego myślenia.
-Może zobaczył kto tu naprawdę rządzi gdy ludzie z Pruszkowa, największej i najbrutalniejszej polskiej mafii wychodzą na wolność ze śmiesznymi wyrokami.
-Może włos mu się zjeżył na głowie wiedząc że w przyszłym roku wychodzą na wolność najwięksi przestępcy – wielokrotni mordercy-pedofile, mordercy-gwałciciele dlatego bo jakaś banda prawniczych debili na zasadzie humanitaryzmu zmieniła w pewnym momencie prawo na „bardziej liberalne” – zamieniając wyroki KS na 25 lat więzienia. Jak zwykle winnych nie ma. A ów liberalni prawnicy objęli świetne posadki w różnego rodzaju fundacjach broniących praw człowieka…
-Może miał zwyczajnie dość wszechobecnego polskiego złodziejstwa i skurwysyństwa.
-Może od kilku lat załatwia pozwolenie na budowę.
-Może zobaczył jak co roku obchodzi się w syfie dzień niepodległości gdzie latają płyty chodnikowe i palone są samochody przez grupy kompletnych debili- prawdziwych polaków podczas gdy w innych krajach ten sam dzień obchodzony jest jak festyn.
-Może zobaczył kto w polsce może dostać państwowe ciepłe posadki i na nich awansować – gdzie w urzędach, ministerstwach, agendach służbach ludzie mówią sobie per „wujku” lub „ciociu”. Gdzie kilkuset tysięczne premie przyznawane są za nic.
-Może odpalił newsy i przeczytał że w niedalekim Poznaniu skurwiel Marcin L zatłukł pięściami i zakopał na śmierć człowieka żeby popisać się przed kolegami z którymi pił piwo przed sklepem. Za co sąd apelacyjny nagrodził go zmniejszeniem kary z 25 do 15 lat więzienia – bo jak to sędzia stwierdził „nie skakał przecież po głowie ofiary”
-Może przeczytał jak to kolejny bohater narodowy również z Poznania – wojskowy prokurator podczas misji w Afganistanie łapał za cycki i za dupę swoje podwładne możliwe że zmuszając je do zrobienia mu loda za co dostał wstępnie karę 2.5 roku więzienia i degradacje – ale sąd apelacyjny kolegi skrzywdzić nie da, więc dał mu 9 miesięcy w zawieszeniu – tyle co za kopnięcie psa. Degradacji też nie będzie bo przecież „Pan Kapitan tak ciężko pracował na swoją pozycję” – uzasadnił sąd kolegów…
-A może zwyczajnie miał dosyć oglądania paszczurzych nienawistnych zasępionych mord z obozu prezesa nawiedzonego kurdupla i ciągłego pierdolenia o trotylu, nitroglicerynie i zamachu – co jest jakością życia politycznego w polsce od ponad dwóch lat.
-Może przerażały go wyszczekane młode ulizane polskie pyski jak ten posła Adam H które notorycznie wylewają swoją jad i nienawiść do obecnych władz RP nie ponosząc za to żadnych konsekwencji.
-Może miał już dosyć Rysiów, Zbysiów, soli drogowej w żarciu – która okazuje się po badaniu przez instytucje państwową (Sanepid) lepsza niż spożywcza, toksycznego suszu jajecznego i ukrywanych przez władze producentów żywności którzy ów susz używali, pseudo reform, układów i układzików chronienia swoich i kręcenia lodów.
-
-
- itp…itd
Tak więc jak się głębiej zastanowić co gryzie Brunona K może okazać się że coś się jednak znajdzie… Brunona K załatwił po prostu polski syf.
Spisek przeciwko państwu polskiemu rozpracowało dzielne ABW. Ostatnie czasy jedną z bardziej medialnych akcji naszej specsłużby było wyciągnięcie o szóstej rano z wyra za pomocą antyterrorystów innego groźnego terrorysty Roberta F. Pan Robert stworzył stronę internetową z grą we flashu w której można było za pomocą myszki rzucać w Pana Prezydenta kupą. Było to ewidentne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa polskiego, i targnięcie się na konstytucyjne organy RP stąd zdecydowane działanie specsłużby. Nieważne że gdzie wsadzić rękę to afera, syf i jad, ważne że oto lecą wirtualne kupy na wirtualną głowę państwa. – Zdecydowany powód do podjęcia radykalnych działań! Warto tutaj tylko nadmienić iż w polsce panuje wolność słowa – pod warunkiem że nie godzi w nikogo i nic i jest zgodna z myśleniem ogółu. Czyli coś na kształt wolności słowa na Białorusi.
Wróćmy jednak do naszego Brunona. A więc w czasie głosowania budżetu UE (czyt. działki jaką polska straci w porównaniu do poprzednich lat), w czasie gdy ABW ma zostać przeformowane bo siedziała na dupie w sprawie Amber Gold zamiast działać, gdzie pod stołem głosuje się ustawę zezwalającą na uprawy GMO w polsce, w momencie kiedy gospodarka zaczyna dramatycznie hamować, pojawia się ON! Brunon K terrorysta!
ABW udostępniła dowody: nagrania z próbnych wybuchów (widzieliśmy takie kiedyś na Podlasiu jak wiejskie chłopy nad Narwią kłusowali na tzw Bombę), i zestaw pirotechniczny w postaci pięciu bateryjek, silniczka od zabawkowego samochodzika, starego telefonu komórkowego i paru kabelków. – Strach się bać proszę państwa! Strach się bać!
Na szczęście Brunona nadzorowali od dawna pod przykryciem agenci ABW czekając najwyraźniej na właściwy moment żeby sprawę ujawnić.
Jaki był wpływ agentów na działania naszego bohatera który najwyraźniej nie załapał się na samolot lecący na zachód, to oczywiście pozostanie TAJNE (w końcu to polska więc tajne jest wszystko od producentów sypiących sól drogową czy toksyczny susz jajeczny do żarcia, przez większość rozpraw sądowych, po działania operacyjne.)
Pytanie jakie nasuwa się jest jedno: Co pchnęło Brunona (oprócz służb specjalnych), bądź co bądź chyba inteligentnego i wykształconego człowieka do tak dramatycznych działań?
-Może polski skurwiel rozjechał mu na pasach dziecko za co został ukarany 10cioma punktami karnymi – bo to polska i takie jest prawo i nikt nie chce tego od dziesięciu lat zmienić bo to „skok na wolność”.
-Może czuł że coś jest nie tak z jego ciąłem i chciał się zapisać do endokrynologa w Krakowie, dostał termin na 2020. – dlatego że NFZ (organ państwowy) używa w rozliczeniach z ZOZ fikcyjnych stawek z dupy, zupełnie jak za komuny obliczany był oficjalny kurs dolara. Za który to kurs, tego dolara nigdy nie można było kupić.
-Może dostał rozliczenie z ZUSu z którego wynikało że za 30 lat kiedy pójdzie na emeryturę dostanie tyle że starczy mu na chleb – gdyż teraz płaci za emeryturki takich bohaterów narodowych jak kapitan Przypał który strzelił sobie koło ucha, poszedł do wariatkowa a teraz cieszy się pułkownikow- prokuratorską emeryturą w wieku lat czterdziestu kilku mając poczucie dobrze spełnionego honorowego obowiązku…
-Może jako nauczyciel akademicki spojrzał na kolejną reformę edukacji która spycha polskiego ucznia do poziomu idioty specjalisty od rozwiązywania testów wielokrotnego wyboru. Bez umiejętności samodzielnego myślenia.
-Może zobaczył kto tu naprawdę rządzi gdy ludzie z Pruszkowa, największej i najbrutalniejszej polskiej mafii wychodzą na wolność ze śmiesznymi wyrokami.
-Może włos mu się zjeżył na głowie wiedząc że w przyszłym roku wychodzą na wolność najwięksi przestępcy – wielokrotni mordercy-pedofile, mordercy-gwałciciele dlatego bo jakaś banda prawniczych debili na zasadzie humanitaryzmu zmieniła w pewnym momencie prawo na „bardziej liberalne” – zamieniając wyroki KS na 25 lat więzienia. Jak zwykle winnych nie ma. A ów liberalni prawnicy objęli świetne posadki w różnego rodzaju fundacjach broniących praw człowieka…
-Może miał zwyczajnie dość wszechobecnego polskiego złodziejstwa i skurwysyństwa.
-Może od kilku lat załatwia pozwolenie na budowę.
-Może zobaczył jak co roku obchodzi się w syfie dzień niepodległości gdzie latają płyty chodnikowe i palone są samochody przez grupy kompletnych debili- prawdziwych polaków podczas gdy w innych krajach ten sam dzień obchodzony jest jak festyn.
-Może zobaczył kto w polsce może dostać państwowe ciepłe posadki i na nich awansować – gdzie w urzędach, ministerstwach, agendach służbach ludzie mówią sobie per „wujku” lub „ciociu”. Gdzie kilkuset tysięczne premie przyznawane są za nic.
-Może odpalił newsy i przeczytał że w niedalekim Poznaniu skurwiel Marcin L zatłukł pięściami i zakopał na śmierć człowieka żeby popisać się przed kolegami z którymi pił piwo przed sklepem. Za co sąd apelacyjny nagrodził go zmniejszeniem kary z 25 do 15 lat więzienia – bo jak to sędzia stwierdził „nie skakał przecież po głowie ofiary”
-Może przeczytał jak to kolejny bohater narodowy również z Poznania – wojskowy prokurator podczas misji w Afganistanie łapał za cycki i za dupę swoje podwładne możliwe że zmuszając je do zrobienia mu loda za co dostał wstępnie karę 2.5 roku więzienia i degradacje – ale sąd apelacyjny kolegi skrzywdzić nie da, więc dał mu 9 miesięcy w zawieszeniu – tyle co za kopnięcie psa. Degradacji też nie będzie bo przecież „Pan Kapitan tak ciężko pracował na swoją pozycję” – uzasadnił sąd kolegów…
-A może zwyczajnie miał dosyć oglądania paszczurzych nienawistnych zasępionych mord z obozu prezesa nawiedzonego kurdupla i ciągłego pierdolenia o trotylu, nitroglicerynie i zamachu – co jest jakością życia politycznego w polsce od ponad dwóch lat.
-Może przerażały go wyszczekane młode ulizane polskie pyski jak ten posła Adam H które notorycznie wylewają swoją jad i nienawiść do obecnych władz RP nie ponosząc za to żadnych konsekwencji.
-Może miał już dosyć Rysiów, Zbysiów, soli drogowej w żarciu – która okazuje się po badaniu przez instytucje państwową (Sanepid) lepsza niż spożywcza, toksycznego suszu jajecznego i ukrywanych przez władze producentów żywności którzy ów susz używali, pseudo reform, układów i układzików chronienia swoich i kręcenia lodów.
-
-
- itp…itd
Tak więc jak się głębiej zastanowić co gryzie Brunona K może okazać się że coś się jednak znajdzie… Brunona K załatwił po prostu polski syf.
środa, 7 listopada 2012
36 zabitych, 577 rannych i blisko 2 tys zatrzymanych pijanych – JEST DOBRZE!
Jak co roku, kundle ruszyły pierwszego listopada w pogoni za śmiercią. Z poczuciem wiatru na zaciętych gębach i totalnego braku bezkarności którą to kundle lubią mylić z wolnością, cisną ile fabryka dała wykonując drogowe akrobacje.
Jak co roku pierdolenie: że oto „akcja znicz” że tym razem z mandatami po 200 zł za „próby zabójstwa na drodze to na pewno nam się uda”, że na pewno „kierowcy zrozumieją” itp. itd.
Efekt długiego weekendu 36 zbitych i ponad pół tysiąca rannych. Do tego zatrzymanych 2 tys najebanych kundli. Pan policjant mówi – Jest dobrze!
Media – że czarny weekend. Kundle na forach żeby im budować autostrady – zapominając o tym że właśnie na tych kilku odcinkach autostrad, zbijają ostatnio na potęgę.
Ale wystarczy żeby „piknąć słówko” o podniesieniu mandatów, jak to zrobił cały cywilizowany świat (wszak polski kundel rozumie tylko metodę bata na ryj) i już podnosi się burza protestów zarówno w mediach jak i wśród większości sejmowych szmaciarzy – że nie tędy droga… W normalnym kraju po takim weekendzie zdymisjonowano by szefa MsWiA – w normalnym kraju ale nie w kiblu – w kiblu jest to norma a polska polityczna jakość jest jak dupa przy zatwardzeniu. Niby chce wydalić jakąś ustawę by coś zmienić ale w sumie to lepiej niech giną! Kto by sie przejmował prawie pięcioma tysiącami zabitych rocznie jak nie mamy jasnej sprawy czy to był trotyl czy nitrogliceryna.
Jak co roku pierdolenie: że oto „akcja znicz” że tym razem z mandatami po 200 zł za „próby zabójstwa na drodze to na pewno nam się uda”, że na pewno „kierowcy zrozumieją” itp. itd.
Efekt długiego weekendu 36 zbitych i ponad pół tysiąca rannych. Do tego zatrzymanych 2 tys najebanych kundli. Pan policjant mówi – Jest dobrze!
Media – że czarny weekend. Kundle na forach żeby im budować autostrady – zapominając o tym że właśnie na tych kilku odcinkach autostrad, zbijają ostatnio na potęgę.
Ale wystarczy żeby „piknąć słówko” o podniesieniu mandatów, jak to zrobił cały cywilizowany świat (wszak polski kundel rozumie tylko metodę bata na ryj) i już podnosi się burza protestów zarówno w mediach jak i wśród większości sejmowych szmaciarzy – że nie tędy droga… W normalnym kraju po takim weekendzie zdymisjonowano by szefa MsWiA – w normalnym kraju ale nie w kiblu – w kiblu jest to norma a polska polityczna jakość jest jak dupa przy zatwardzeniu. Niby chce wydalić jakąś ustawę by coś zmienić ale w sumie to lepiej niech giną! Kto by sie przejmował prawie pięcioma tysiącami zabitych rocznie jak nie mamy jasnej sprawy czy to był trotyl czy nitrogliceryna.
sobota, 20 października 2012
Czas chwycić za broń!
Kochani czas naprawdę się obudzić bo sprawa jest gruba. Absurd bezczelność sekciarstwo i mafijność tego kurwidołka sięga po prostu zenitu. Przebija, Rosje, Chiny czarną Afrykę ludy pierwotne wszystko. Chwytajcie za broń! Bierzcie sprawy w swoje ręce! Wykopujcie z lasu CKM dziadka i walcie do tego niewidzialnego skurwysyństwa ile wlezie. Wymierzajcie sprawiedliwość! Jeżeli już siedzicie w tym wyklętym mafijnym skurwysyńskim kraju walczcie o siebie! O to żeby móc spojrzeć w lustro bez obrzydzenia że robicie coś „zgodnie z bandyckim prawem”
Zabiła na pasach po amfie
OBRAZEK I
Sytuacja jest następująca dwudziestoletnie kurwiszcze zapierdalające swym autkiem z prawie dwukrotnie dozwoloną prędkością. Zabija NA PRZEJŚCIU dwójkę małych dzieci. Jak się okazuje kurwiszcze jest jeszcze do tego naćpane amfą. W totku to już kumulacja! Co dzieje się dalej?
W każdym normalnym kraju byłby lincz społeczny! Oskarżenie o zabójstwo pierwszego stopnia z urzędu. W niektórych Stanach – dożywocie albo po 25 lat odsiadki za każde zabite dziecko – łącznie 50 lat. A CO DZIEJE SIĘ W POLSKIM SKURWYSYŃSKIM SMRODLIWYM GÓWNIE? Grozi jej –12 lat wiezienia – GROZI. Kurwiszcze jest wypuszczone na wolność tego samego dnia bo „nie będzie mataczyć” jak to stwierdził sąd. Może więc wieczorkiem tego samego dnia skonsumować rodzinnie kolacyjkę oglądając dobry film podczas gdy rodzice zabitych dzieci mogą w tym czasie pozbierać resztki i wnętrzności z jezdni, planować pogrzeby, ewentualnie dobrać ubrania do dwóch trumn. Kurwa poczeka teraz parę lat na proces na wolności. TO JEST POLSKA! Może na przykład zgłosić się jako wolontariusz i zacząć przeprowadzać babcie przez ulice tylko po to żeby urobić sąd „skruchą i dobrym postępowaniem” – bo przecież dla polskiego jebanego sądu to już mocne rokowanie poprawy. Wszystko super tyle że w normalnym kraju nie miałaby takiej możliwości. Może też zrobić kupę na wycieraczce rodziców dzieciaków bo wyjdzie na to że to przez nich ona teraz cierpi. Bo gdyby nie „wtargnęły na jezdnie” to wszystko było by ok. Jedno jest praktycznie pewne – spierdoli z kraju przy pierwszej lepszej okazji. Zanim rozprawa się zacznie. I znó będzie „ojej sąd podjął niewłąściwą decuzję” ale co tam – to w końcu POLSKA i nikt za to personalnie nie odpowie. Tu nie trzeba być wróżką.
OBRAZEK II
Pan Przemysław typowy polski skurwiel z rozpaczy spowodowanej przegraną Polski z Czechami w meczu Euro 2012 tak się napierdolił że nie mógł iść musiał jechać. Jego BMW zapierdalało w obszarze zabudowanym 150km/h. Bo Pan Przemysłąw już był karany co prawda za jazde pod wpływam ale jak to w polsce – gówno to znaczy. Pech chciał (bo w polsce to pech a nie rozsądek rozdaje karty) iż pan skurwysyn przemysław wjechał w dwie młode wartościowe piękne wedukowane matki które na dodatek miały ze sobą w wózkach swoje dzieci. Efekt taki iż pan przemysław skurwysyn zabił 4 osoby na miejscu. Dostał za to 10 lat choć mógł dostać 12. Klozetowa sędziowska kurwa najwyrazniej stwierdziła że są okoliczności łagodzące. Jedną z nich jest na pewno przegrany mecz przez polskie szmaty, drugą może być to że pan przemyslaw zapragnął poczuć wiatr we włosach co lubi każdy polak, trzecia to może to że pił z henkiem a wiadomo heniek lubi wypić. Pan przemyslaw w normalnym kraju bylby odciety od świata na reszte życia, lech tutaj najwyrazniej zdaniem sędziowskiej kurwy, pan przemysław jest ok. W końcu za złamanie tylu istnień ludzkich należy się kara porównywalna z posiadaniem krzaka konopi indyjskich. Ot Polski zadęchły wychodek.Jedyna nadzieja że rodzinę sędziny pan przemysław przewiezie zanim zgłosi się do pierdla na odbycie kary.
Pan przemysłąw skurwiel
Tak wygląda SPRAWIEDLIWOŚĆ PO POLSKU: Wyobraźcie sobie przez chwilę bezmiar cierpienia i bólu jaki przeżywają rodzice tych dzieciaków czy rodziny zabitych kobiet i dzieci. Ale w polsce współczuje się mordercy. Rozumiecie?! Wszystko w tym kurwidołku jest obrócone do góry nogami! Wszystko! Ludzie mają tak skurwiałe genetycznie zmutowane mózgi że nie są już w stanie odróżnić białego od czarnego. Będą więc onanizować się dyskusją podpierając się na zacofanym anachronicznym prawie, tworzonym przez różnych nieudaczników i pseudo specjalistów (każda ustawa to bubel prawny) by zastanawiać się czy winne są dzieci czy może oślepiające słonce czy może prędkość albo najlepiej samochód. A jeżeli winne jest słonce i samochód to kogo skazać.
W tym samym czasie Minister SPRAWIEDLIWOŚĆ – żeby było jasne – facet odpowiedzialny w polsce za „Wymiar SPRAWIEDLIWOŚĆ” czyli innymi słowy to całe gówno które jest odpowiedzialne ze to by panowała SPRAWIEDLIWOŚĆ, z urokiem Frankensteina, debatuje czy trochę smarków z fiuta połączonych z komórką jajową to już obywatel którego trzeba chronić czy jeszcze nie!? Nóź kurwa jego mać – bo już słów brakuje. To życiem ludzkim i sprawiedliwością gardzisz, jak na wyżej wymienionych obrazkach a zajmujesz się takimi gównami? Niedługo dojdzie do tego że do więzienia będzie się chodzić za wytrysk w gumce. To akurat normalne iż od wieków różni impotenci i nieudacznicy szukali sposobów by przeciętnego obywatela złapać za jaja. W końcu gdy jaja są pod kontrolą to i reszta jest podporządkowana. Stąd sadystyczne pomysły wpierdalania się w życie innych pana k... jego mać ministra.
Wracając jednak do tematu. Słucham radia - policja chcę podwyższenia mandatów i surowego karania objawów – nazwijmy to po imieniu drogowego skurwysyństwa. Co na to poselskie kurwy? Poseł Chuiński i Kurwicki (Nazwiska zmienione- możecie wyszukać na poratlu Tok FM oryginalne) mówią że oni powiedzą kurwa NIE! A dlaczego kurwy powiecie NIE? – pyta redaktorzyna „Bo to łatanie dziury budżetowej i „ nie tędy droga”. Innymi słowy Twoje życie obywatelu jest w rękach polskich skurwysynów drogowych dla skurwysynów poselskich jest warte 6pkt karnych i 300 zł mandatu - tędy droga..
Skurwysyństwo zatoczyło krąg. Tu nigdy nie będzie normalnie.
I jak tu nie być Piłsudczykiem! Jak nie powiedzieć za Marszałkiem: Rzeczpospolita to wielki burdel, konstytucja to prostytutka, a posłowie to kurwy!
Zabiła na pasach po amfie
OBRAZEK I
Sytuacja jest następująca dwudziestoletnie kurwiszcze zapierdalające swym autkiem z prawie dwukrotnie dozwoloną prędkością. Zabija NA PRZEJŚCIU dwójkę małych dzieci. Jak się okazuje kurwiszcze jest jeszcze do tego naćpane amfą. W totku to już kumulacja! Co dzieje się dalej?
W każdym normalnym kraju byłby lincz społeczny! Oskarżenie o zabójstwo pierwszego stopnia z urzędu. W niektórych Stanach – dożywocie albo po 25 lat odsiadki za każde zabite dziecko – łącznie 50 lat. A CO DZIEJE SIĘ W POLSKIM SKURWYSYŃSKIM SMRODLIWYM GÓWNIE? Grozi jej –12 lat wiezienia – GROZI. Kurwiszcze jest wypuszczone na wolność tego samego dnia bo „nie będzie mataczyć” jak to stwierdził sąd. Może więc wieczorkiem tego samego dnia skonsumować rodzinnie kolacyjkę oglądając dobry film podczas gdy rodzice zabitych dzieci mogą w tym czasie pozbierać resztki i wnętrzności z jezdni, planować pogrzeby, ewentualnie dobrać ubrania do dwóch trumn. Kurwa poczeka teraz parę lat na proces na wolności. TO JEST POLSKA! Może na przykład zgłosić się jako wolontariusz i zacząć przeprowadzać babcie przez ulice tylko po to żeby urobić sąd „skruchą i dobrym postępowaniem” – bo przecież dla polskiego jebanego sądu to już mocne rokowanie poprawy. Wszystko super tyle że w normalnym kraju nie miałaby takiej możliwości. Może też zrobić kupę na wycieraczce rodziców dzieciaków bo wyjdzie na to że to przez nich ona teraz cierpi. Bo gdyby nie „wtargnęły na jezdnie” to wszystko było by ok. Jedno jest praktycznie pewne – spierdoli z kraju przy pierwszej lepszej okazji. Zanim rozprawa się zacznie. I znó będzie „ojej sąd podjął niewłąściwą decuzję” ale co tam – to w końcu POLSKA i nikt za to personalnie nie odpowie. Tu nie trzeba być wróżką.
OBRAZEK II
Pan Przemysław typowy polski skurwiel z rozpaczy spowodowanej przegraną Polski z Czechami w meczu Euro 2012 tak się napierdolił że nie mógł iść musiał jechać. Jego BMW zapierdalało w obszarze zabudowanym 150km/h. Bo Pan Przemysłąw już był karany co prawda za jazde pod wpływam ale jak to w polsce – gówno to znaczy. Pech chciał (bo w polsce to pech a nie rozsądek rozdaje karty) iż pan skurwysyn przemysław wjechał w dwie młode wartościowe piękne wedukowane matki które na dodatek miały ze sobą w wózkach swoje dzieci. Efekt taki iż pan przemysław skurwysyn zabił 4 osoby na miejscu. Dostał za to 10 lat choć mógł dostać 12. Klozetowa sędziowska kurwa najwyrazniej stwierdziła że są okoliczności łagodzące. Jedną z nich jest na pewno przegrany mecz przez polskie szmaty, drugą może być to że pan przemyslaw zapragnął poczuć wiatr we włosach co lubi każdy polak, trzecia to może to że pił z henkiem a wiadomo heniek lubi wypić. Pan przemyslaw w normalnym kraju bylby odciety od świata na reszte życia, lech tutaj najwyrazniej zdaniem sędziowskiej kurwy, pan przemysław jest ok. W końcu za złamanie tylu istnień ludzkich należy się kara porównywalna z posiadaniem krzaka konopi indyjskich. Ot Polski zadęchły wychodek.Jedyna nadzieja że rodzinę sędziny pan przemysław przewiezie zanim zgłosi się do pierdla na odbycie kary.
Pan przemysłąw skurwiel
Tak wygląda SPRAWIEDLIWOŚĆ PO POLSKU: Wyobraźcie sobie przez chwilę bezmiar cierpienia i bólu jaki przeżywają rodzice tych dzieciaków czy rodziny zabitych kobiet i dzieci. Ale w polsce współczuje się mordercy. Rozumiecie?! Wszystko w tym kurwidołku jest obrócone do góry nogami! Wszystko! Ludzie mają tak skurwiałe genetycznie zmutowane mózgi że nie są już w stanie odróżnić białego od czarnego. Będą więc onanizować się dyskusją podpierając się na zacofanym anachronicznym prawie, tworzonym przez różnych nieudaczników i pseudo specjalistów (każda ustawa to bubel prawny) by zastanawiać się czy winne są dzieci czy może oślepiające słonce czy może prędkość albo najlepiej samochód. A jeżeli winne jest słonce i samochód to kogo skazać.
W tym samym czasie Minister SPRAWIEDLIWOŚĆ – żeby było jasne – facet odpowiedzialny w polsce za „Wymiar SPRAWIEDLIWOŚĆ” czyli innymi słowy to całe gówno które jest odpowiedzialne ze to by panowała SPRAWIEDLIWOŚĆ, z urokiem Frankensteina, debatuje czy trochę smarków z fiuta połączonych z komórką jajową to już obywatel którego trzeba chronić czy jeszcze nie!? Nóź kurwa jego mać – bo już słów brakuje. To życiem ludzkim i sprawiedliwością gardzisz, jak na wyżej wymienionych obrazkach a zajmujesz się takimi gównami? Niedługo dojdzie do tego że do więzienia będzie się chodzić za wytrysk w gumce. To akurat normalne iż od wieków różni impotenci i nieudacznicy szukali sposobów by przeciętnego obywatela złapać za jaja. W końcu gdy jaja są pod kontrolą to i reszta jest podporządkowana. Stąd sadystyczne pomysły wpierdalania się w życie innych pana k... jego mać ministra.
Wracając jednak do tematu. Słucham radia - policja chcę podwyższenia mandatów i surowego karania objawów – nazwijmy to po imieniu drogowego skurwysyństwa. Co na to poselskie kurwy? Poseł Chuiński i Kurwicki (Nazwiska zmienione- możecie wyszukać na poratlu Tok FM oryginalne) mówią że oni powiedzą kurwa NIE! A dlaczego kurwy powiecie NIE? – pyta redaktorzyna „Bo to łatanie dziury budżetowej i „ nie tędy droga”. Innymi słowy Twoje życie obywatelu jest w rękach polskich skurwysynów drogowych dla skurwysynów poselskich jest warte 6pkt karnych i 300 zł mandatu - tędy droga..
Skurwysyństwo zatoczyło krąg. Tu nigdy nie będzie normalnie.
I jak tu nie być Piłsudczykiem! Jak nie powiedzieć za Marszałkiem: Rzeczpospolita to wielki burdel, konstytucja to prostytutka, a posłowie to kurwy!
piątek, 5 października 2012
Kumulacja!
Mamy kilka wspaniałych przykładów polskości i życia w syfie. Są to przykłady ilustrujące radość życia w kurwidołku, bycia polakiem i sposób przeżywania radości przez rodaków oraz ich interakcje z otoczeniem. Smakujcie powiadam wam bo zaprawdę takich kąsków nigdzie indziej nie znajdziecie:
Smakołyk nr 1
Zacznijmy chronologicznie – kilka tygodni temu obiegła nas „wstrząsająca wiadomość” że oto autokar w Niemczech pełen dzieciaków w z Polski miał wypadek. Echh tak bardzo chcieliśmy by nic się nie stało i żeby wina nie była po raz kolejny po stronie polaka – gdzie tam parę godzin później było już wiadomo. Autokar staranował polski kundel w tirze. Całe szczęście nie był nachlany. Niemniej jednak polskie kundle biją i zabijają mocno – nie tylko w sraczu gdzie jest to powszechnie tolerowane, ale i za granicą gdzie się ich zupełnie niesłusznie wypuszcza.:
Wypadek autokaru
Smakołyk nr 2
Chyba sam cytat z artykułu wystarczy:
„W Bytomiu policjanci zatrzymali 21-letnią kobietę, która mając 1,5 promila alkoholu w organizmie, przyjechała zatankować samochód. Dojeżdżając do stacji paliw uderzyła w słupek ogrodzenia. Okazało się, że pijana kobieta jest w ciąży. Teraz grożą jej nawet 2 lata więzienia.”
Pijana w ciąży i bez prawa jazdy
To już prawie jak trafić piątkę w totka – do pełnej kumulacji brakowało tylko tego by kogoś zabiła na przejściu. A nawiasem mówiąc należy się cieszyć bo rośnie nam kolejny wartościowy obywatel! Czekamy z utęsknieniem na poczęcie. I Życzymy dużo wódy dumnej mamie. Już ona wyprowadzi go na człowieka.
Smakołyk nr 3
„23-latek na krajowej "siódemce" okazał się prawdziwym piratem drogowym. Za wykroczenia, których dokonał podczas przejechania 11 km zebrałby 79 punktów karnych. W rzeczywistości punktami nie został ukarany - mężczyzna nie miał bowiem prawa jazdy.”
79pkt na podtarcie dupy
To już jest jakże typowy smród polskiego prawnego gówna. Potencjalny morderca który w normalnym kraju trafiłby do pierdla z zakazem prowadzenia i grzywną idącą w dziesiątki tysięcy. Tu wychodzi i śmieje się w nos. Na polskich drogach bowiem nic nie grozi poza fikcyjnymi punktami karnymi do podtarcia dupy. Polskie kundle chcący kogoś zabić mają tu swój raj na ziemi. Stąd 4500 tyś zabitych i 70 tyś rannych co rok, ale są ważniejsze tematy niż zaostrzanie prawa – patrz SMOLEŃSK.
Smakołyk nr 4
„Brutalny atak na wicemistrza Polski w tenisie stołowym. Na jednej z bydgoskich ulic Wiktor Franc najpierw omal nie został potrącony przez rozpędzone auto, potem kierowca tego samochodu wysiadł i wbił nóż w plecy 20-latka. Zawodnik przeżył, rana okazała się niegroźna. Napastnik jest w rękach policji. Zdarzenie zarejestrowały kamery monitoringu.”
Polski łowczy drogowy
Dodajmy od razu że łysy wytatuowany skurwiel został wypuszczony po przesłuchaniu. Teraz ma już wszystkie dane poszkodowanego więc należy się spodziewać kolejnego czarnego marszu wkrótce. Nic specjalnego w polsce życie ludzkie to tylko statystyka dla sądów i policji.
A pozatym to zachowanie jak najbardziej na miejscu: pieszy w Polsce = zwierzyna łowna. A skoro nie dało się ustrzelić na pasach to pościg i zarżnięcie nożem jest jak najbardziej normalnym zachowaniem – polskiego skurwysyna-myśliwego w aucie. Stąd też prawidłowa reakcja prokuratury o wypuszczeniu sprawcy. W końcu trudno by prokuratura karała za zachowania typowe dla kultury polskiej.
Smakołyk nr 5.
„Do Komendy Powiatowej Policji w Mogilnie zadzwonił 33-letni mieszkaniec Konina z informacją, że jedzie jedną z dróg krajowych, a w jego kierunku strzela kierowca ciężarówki. Wyjaśnił, że ma przestrzeloną tylną szybę.”
Wal w osobówke
Cóz dużo filmów, polska szkoła jazdy z serii „wal w osobówkę”, skurwiony kazirodczy mózg i wypite hektolitry polskiej wódy robią swoje.
Smakołyk nr 1
Zacznijmy chronologicznie – kilka tygodni temu obiegła nas „wstrząsająca wiadomość” że oto autokar w Niemczech pełen dzieciaków w z Polski miał wypadek. Echh tak bardzo chcieliśmy by nic się nie stało i żeby wina nie była po raz kolejny po stronie polaka – gdzie tam parę godzin później było już wiadomo. Autokar staranował polski kundel w tirze. Całe szczęście nie był nachlany. Niemniej jednak polskie kundle biją i zabijają mocno – nie tylko w sraczu gdzie jest to powszechnie tolerowane, ale i za granicą gdzie się ich zupełnie niesłusznie wypuszcza.:
Wypadek autokaru
Smakołyk nr 2
Chyba sam cytat z artykułu wystarczy:
„W Bytomiu policjanci zatrzymali 21-letnią kobietę, która mając 1,5 promila alkoholu w organizmie, przyjechała zatankować samochód. Dojeżdżając do stacji paliw uderzyła w słupek ogrodzenia. Okazało się, że pijana kobieta jest w ciąży. Teraz grożą jej nawet 2 lata więzienia.”
Pijana w ciąży i bez prawa jazdy
To już prawie jak trafić piątkę w totka – do pełnej kumulacji brakowało tylko tego by kogoś zabiła na przejściu. A nawiasem mówiąc należy się cieszyć bo rośnie nam kolejny wartościowy obywatel! Czekamy z utęsknieniem na poczęcie. I Życzymy dużo wódy dumnej mamie. Już ona wyprowadzi go na człowieka.
Smakołyk nr 3
„23-latek na krajowej "siódemce" okazał się prawdziwym piratem drogowym. Za wykroczenia, których dokonał podczas przejechania 11 km zebrałby 79 punktów karnych. W rzeczywistości punktami nie został ukarany - mężczyzna nie miał bowiem prawa jazdy.”
79pkt na podtarcie dupy
To już jest jakże typowy smród polskiego prawnego gówna. Potencjalny morderca który w normalnym kraju trafiłby do pierdla z zakazem prowadzenia i grzywną idącą w dziesiątki tysięcy. Tu wychodzi i śmieje się w nos. Na polskich drogach bowiem nic nie grozi poza fikcyjnymi punktami karnymi do podtarcia dupy. Polskie kundle chcący kogoś zabić mają tu swój raj na ziemi. Stąd 4500 tyś zabitych i 70 tyś rannych co rok, ale są ważniejsze tematy niż zaostrzanie prawa – patrz SMOLEŃSK.
Smakołyk nr 4
„Brutalny atak na wicemistrza Polski w tenisie stołowym. Na jednej z bydgoskich ulic Wiktor Franc najpierw omal nie został potrącony przez rozpędzone auto, potem kierowca tego samochodu wysiadł i wbił nóż w plecy 20-latka. Zawodnik przeżył, rana okazała się niegroźna. Napastnik jest w rękach policji. Zdarzenie zarejestrowały kamery monitoringu.”
Polski łowczy drogowy
Dodajmy od razu że łysy wytatuowany skurwiel został wypuszczony po przesłuchaniu. Teraz ma już wszystkie dane poszkodowanego więc należy się spodziewać kolejnego czarnego marszu wkrótce. Nic specjalnego w polsce życie ludzkie to tylko statystyka dla sądów i policji.
A pozatym to zachowanie jak najbardziej na miejscu: pieszy w Polsce = zwierzyna łowna. A skoro nie dało się ustrzelić na pasach to pościg i zarżnięcie nożem jest jak najbardziej normalnym zachowaniem – polskiego skurwysyna-myśliwego w aucie. Stąd też prawidłowa reakcja prokuratury o wypuszczeniu sprawcy. W końcu trudno by prokuratura karała za zachowania typowe dla kultury polskiej.
Smakołyk nr 5.
„Do Komendy Powiatowej Policji w Mogilnie zadzwonił 33-letni mieszkaniec Konina z informacją, że jedzie jedną z dróg krajowych, a w jego kierunku strzela kierowca ciężarówki. Wyjaśnił, że ma przestrzeloną tylną szybę.”
Wal w osobówke
Cóz dużo filmów, polska szkoła jazdy z serii „wal w osobówkę”, skurwiony kazirodczy mózg i wypite hektolitry polskiej wódy robią swoje.
Mielonka Smoleńska
Jak zwykle ujawniają się nasze prorocze zdolności. To, o czym już pisaliśmy kilka miesięcy temu wraca na tapetę: Polacy spierdalają z syfu do normalności. Szacuje się, że w obecnym roku spierdoliło już 60tys. Co więcej, Przyrost naturalny w syfie zaczyna być ujemny – innymi słowy ludzie nie chcą mieć w tym śmietniku dzieci co akurat jest normalne bo w syfie zdrowa tkanka nie chce się rozwijać. Władza ze swojej strony robi „wszystko” by zaistniałą sytuację zmienić np. dając tzw „becikowe” za któreś tam kolejne dziecko. Efekt jest jak to w najbardziej skurwionym wyklętym przez Boga miejscu na ziemi - wprost wspaniały: „rozmnaża się robactwo i mendy społeczne bo będzie parę groszy na flaszeczkę z becikowego dla tatusia i mamusi”. Potem tylko wielkie zdziwienie i burza w zasranych mediach, że a to zwłoki dziecka znajdują w szambie, na śmietniku, w lesie albo zakopane w ogródku. Robactwo z patologicznych rodzin od 12-13 roku spędzają czas na piciu wódki i piwa na ławeczkach, „kibicowaniu” ulubionemu klubowi piłkarskiemu dorabiając na handlu prochami i kradzieżą samochodów. Zachowania nabyte na ławeczkach i w patologicznych rodzinach przenoszą wprost do szkoły gdzie pobicia kradzieże wymuszenia czy napady na nauczycieli to norma.
Oto polska szkoła:
Polska szkoła
Mamy wiec sytuacje następującą w miarę przedsiębiorczy, niektórzy wysoko wykwalifikowani rozsądni ludzie zbierają manatki i spierdalają, mendy o kazirodczych mordach zostają i noszą z chlubą bluzy z napisem POLSKA.
Podnosi się więc wielka debata o tzw „polityce pro rodzinnej” czyli ile komu można DAĆ. Otóż żeby DAĆ to trzeba komuś innemu ZABRAĆ. Ale tu pojawia się problem bo już nie za bardzo jest komu ze względu na obciążenie klasy średniej podatkami i para podatkami. Nie dajcie sobie wmówić kochani że w Skandynawii są wyższe podatki. Po prostu polskie skurwysyny sprzedają tą bzdurę uznając że wszystko co idzie na ZUS to nie podatek – to jest podatek tylko pod inną nazwą.
Nieważne, ważne jest to, że zamiast zastanawiać się nad poważnymi rozwiązaniami tematem przewodnim w syfie jest … a jakże Smoleńsk! – A dokładniej mówiąc – Mielonka Smoleńska. Czyli czyja noga jest zakopana z czyją ręką i w którym miejscu. Znów Tusk z Putinem naumyślnie pozamieniali części ciała w trumnach, żeby oszukać Pana Boga – to ważne w dniu sądu ostatecznego Bozia wskrzesi nie tego co trzeba i będzie dopiero kiszka!
„Winni powinni odejść w cieniu hańby” huczy berbeć i wyprowadza lud na ulice by budzić polske”. Budzący lud ze średnią wieku lat siedemdziesięciu wspierany przez związek zawodowy nierobów ma plan. Chodzi o to żeby rząd dał więcej wakacji, emerytury, becikowego, obiżył akcyze na flaszkę, dał ojcu dyrektorowi multiplexa i parę innych fajnych rzeczy. Ogólnie żeby żyło się lepiej – innymi słowy komuna.
Rząd za to ma nieco inny plan- jest zajęty kryciem mafii, mafii prokuratorsko -sędziowskiej, chlebusiów, bogusiów, kombinatorów i swoich bliskich i dalszych kolesiów i innych zaradnych.
Bliski znajomy redakcji, dobrze zarabiający architekt, stwierdził ponad rok temu: „pierdole - nie wytrzymam tego syfu i pierdolenia o Smoleńsku”. Dziś jest już za granicą zarabia równie dobrze, tam płaci podatki i inwestuje. Wielu zrobiło podobnie (oczywiście odcinać się na samym początku o tzw. „polonii za granicą”). Dziś świetnie prosperują. Naprawdę warto kochani jeżeli macie łeb na karku i dwie ręce do pracy i chęć spierdalajcie stąd do normalności – to będzie sam pożytek dla was.
Oto polska szkoła:
Polska szkoła
Mamy wiec sytuacje następującą w miarę przedsiębiorczy, niektórzy wysoko wykwalifikowani rozsądni ludzie zbierają manatki i spierdalają, mendy o kazirodczych mordach zostają i noszą z chlubą bluzy z napisem POLSKA.
Podnosi się więc wielka debata o tzw „polityce pro rodzinnej” czyli ile komu można DAĆ. Otóż żeby DAĆ to trzeba komuś innemu ZABRAĆ. Ale tu pojawia się problem bo już nie za bardzo jest komu ze względu na obciążenie klasy średniej podatkami i para podatkami. Nie dajcie sobie wmówić kochani że w Skandynawii są wyższe podatki. Po prostu polskie skurwysyny sprzedają tą bzdurę uznając że wszystko co idzie na ZUS to nie podatek – to jest podatek tylko pod inną nazwą.
Nieważne, ważne jest to, że zamiast zastanawiać się nad poważnymi rozwiązaniami tematem przewodnim w syfie jest … a jakże Smoleńsk! – A dokładniej mówiąc – Mielonka Smoleńska. Czyli czyja noga jest zakopana z czyją ręką i w którym miejscu. Znów Tusk z Putinem naumyślnie pozamieniali części ciała w trumnach, żeby oszukać Pana Boga – to ważne w dniu sądu ostatecznego Bozia wskrzesi nie tego co trzeba i będzie dopiero kiszka!
„Winni powinni odejść w cieniu hańby” huczy berbeć i wyprowadza lud na ulice by budzić polske”. Budzący lud ze średnią wieku lat siedemdziesięciu wspierany przez związek zawodowy nierobów ma plan. Chodzi o to żeby rząd dał więcej wakacji, emerytury, becikowego, obiżył akcyze na flaszkę, dał ojcu dyrektorowi multiplexa i parę innych fajnych rzeczy. Ogólnie żeby żyło się lepiej – innymi słowy komuna.
Rząd za to ma nieco inny plan- jest zajęty kryciem mafii, mafii prokuratorsko -sędziowskiej, chlebusiów, bogusiów, kombinatorów i swoich bliskich i dalszych kolesiów i innych zaradnych.
Bliski znajomy redakcji, dobrze zarabiający architekt, stwierdził ponad rok temu: „pierdole - nie wytrzymam tego syfu i pierdolenia o Smoleńsku”. Dziś jest już za granicą zarabia równie dobrze, tam płaci podatki i inwestuje. Wielu zrobiło podobnie (oczywiście odcinać się na samym początku o tzw. „polonii za granicą”). Dziś świetnie prosperują. Naprawdę warto kochani jeżeli macie łeb na karku i dwie ręce do pracy i chęć spierdalajcie stąd do normalności – to będzie sam pożytek dla was.
sobota, 22 września 2012
„Nie każdy polak to złodziej ale każdy złodziej to polak”
A więc dalej ciągniemy wątek polskiego „byznesu” tyle że tym razem byznesu mniejszego szczebla.
Za TVN 24:
Jak podaje Komenda Wojewódzka Policji w Szczecinie, w jednym przypadku niemieccy policjanci zatrzymali grupę trzech pojazdów, w których jechało sześciu Polaków. Wszystkie samochody miały polskie rejestracje i jak się okazało, były kradzione.
Pięciu Polaków zostało zatrzymanych na miejscu, ale szósty uciekł do Polski, gdzie złapali go funkcjonariusze polskiej policji i straży granicznej.
Równocześnie i niezależnie od pierwszego zatrzymania, niedaleko niemieccy policjanci przeprowadzili drugą kontrolę drogową. Patrol zatrzymał dwa samochody, w których jechało czterech Polaków. Także i te samochody okazały się kradzione.
Dwóch mężczyzn zaczęło uciekać. Jeden został szybko złapany, ale jego kompan napadł na niemieckiego policjanta, lekko zranił go w głowę i odjechał nieoznakowanym radiowozem, w którym była broń.
Po chwili Polak rozbił policyjny wóz, ale szybko ukradł kolejny samochód i kontynuował ucieczkę. Niemcy zorganizowali obławę na uciekiniera, w której brał udział między innymi policyjny śmigłowiec. Ich polscy odpowiednicy w województwie Zachodniopomorskim wzmocnili kontrole na granicy i przeszukiwali wybrane samochody. Na przejściu granicznym w Lubieszynie pojawili się też antyterroryści.
Ci mężczyźni to polacy. Prawdziwi! Reprezentanci najbardziej katolickiego narodu w Europie, prawdziwi patrioci, bohaterowie. Żyją jak to polacy głownie z kradzieży i przekrętów. Do Niemca jadą żeby „zajebać fure” albo „obrobić chałupe” – i jakoś to „kurwa będzie do pierwszego”. Oczywiście nie wzbudzają podejrzenia polskich władz i urzędów np. skarbowych – bo przecież skurwione kazirodcze polskie mordy są bezrobotne i wożą swoje śmierdzące źle podtarte dupy furami za 300 tysi. Poza tym w polskim kiblu czują się wyśmienicie. Baa! większość zapewne nosi z dumą bluzy z napisem „POLSKA”. Zachęceni wyrokami w sprawie „mafii pruszkowskiej”, zapewne czerpią przykład z tych asów „byznesu” którzy literalnie nasrali i to zupełnie słusznie na wymiar sprawiedliwości.
Gdy głębiej sięgnąć okazuje się że to nie pojedyncze wyskoki tylko plaga z którą Niemcy nie wiedzą już jak walczyć. Nikt po tamtej stronie Odry nie zdawał sobie sprawy że można na taką skalę kraść! Skala kradzieży w Niemczech przy granicy z polską wzrosła w ostatnich latach o kilkaset procent. Jeszcze nie tak dawno, Niemiec, w małej mieścinie nie wiedział gdzie ma klucze – bo nie zamykał domu. Sprawy się zmieniły gdy pojawiła się „polska zaraza”i skurwysyństwo.
Oto kolejny przykład ilustrujący sytuację:
Nie każdy polak to złodziej ale każdy złodziej to polak
„Nie każdy polak to złodziej ale każdy złodziej to polak”
Tak tak kochani, nie zdziwcie się więc gdy jako reprezentanci klasy frajerów i cweli – w tym kraju tak nazywa się tych co nie kombinują, nie kradną, płacą podatki i – idioci – wierzą wciąż w sprawiedliwość - gdy będziecie jechać przez Niemcy z dziećmi i psem, niemiecka policja wyciągnie was podczas kontroli z samochodu i położy twarzami do asfaltu przydeptując butem. Nikt nie chce ryzykować z potencjalnymi bandytami. A dzięki opinii wyrobionej przez wyżej opisanych „prawdziwych polaków” tym właśnie w Europie jesteśmy.
czwartek, 13 września 2012
Kto tu rządzi? - Pruszków!
Kochani, ciągnąc dalej wątek biznesowo-bandycki czyli zaradności w polsce, nie sposób nie odnotować jakże głośnego procesu tzw „Pruszkowa”. Na Ławie oskarżonych zasiedli bossowie oraz żołnierze tej jakże szacownej organizacji: „Słowiki”, „Bole”, „Parasole” i inni. Warto dodać, iż odpowiadali za czyny sprzed prawie 15 lat: ot polski syf i skuteczność zwana „wymiarem sprawiedliwości. Przez zacnymi babami w czarnych chałatach zasiadającymi za długim stołem leżały tony akt – nie tomy – TONY, tyle tego było, że za tej sterty bezużytecznych śmieci ledwo co było widać gęby przedstawicieli „wymiaru”. Czytanie wyroku w polskim sraczu trwało kilka godzin – ot taka farsa.
Koniec końców ludzie odpowiadający za wyłudzenia pobicia, morderstwa, handel żywym towarem, obcinanie palców, kradzieże na dużą skalę – zostali przykładnie skazani tak srogo jak gówniarz z ogólniaka, który podrobił pieczątkę na legitymacji szkolnej, lub pijany chłop, prowadzący rower do domu. Przepraszam – ten ostatni dostałby więcej. Fajne prawda? Ten kraj to kompromitacja absolutnie wszystkiego, władzy, sądownictwa prokuratury, rządu, elit. Częste wycieranie pyska stwierdzeniami takimi jak „państwo prawa” przestało nawet być śmieszne – jest boleśnie żałosne.
I słowo na koniec do zasiadających na ławie oskarżonych dżentelmenów – i im podobnych: Panowie, Szacunek! Pokazaliście, kto w tym kraju ma władzę. Nakreśliliście też ramy tego co nazywamy dziś polskim „byznesem” , zaradnością, przedsiębiorczością. Pokazaliście młodym jak działać w polskim syfie by zarobić sensowne pieniądze. A tym nie przystosowanym do takiego stylu bycia wskazaliście jedyne wyjście – spierdalanie stąd jak najszybciej. Coraz częściej przeciętny obywatel wybiera wasze usługi zamiast opierać się o niewydolny nieskuteczny kompletnie zasyfiały aparat władzy. Dobrze, że już nawet sądowniczo-prokuratorską mafię macie w ręku. Z wyrazami szacunku – redakcja.
Koniec końców ludzie odpowiadający za wyłudzenia pobicia, morderstwa, handel żywym towarem, obcinanie palców, kradzieże na dużą skalę – zostali przykładnie skazani tak srogo jak gówniarz z ogólniaka, który podrobił pieczątkę na legitymacji szkolnej, lub pijany chłop, prowadzący rower do domu. Przepraszam – ten ostatni dostałby więcej. Fajne prawda? Ten kraj to kompromitacja absolutnie wszystkiego, władzy, sądownictwa prokuratury, rządu, elit. Częste wycieranie pyska stwierdzeniami takimi jak „państwo prawa” przestało nawet być śmieszne – jest boleśnie żałosne.
I słowo na koniec do zasiadających na ławie oskarżonych dżentelmenów – i im podobnych: Panowie, Szacunek! Pokazaliście, kto w tym kraju ma władzę. Nakreśliliście też ramy tego co nazywamy dziś polskim „byznesem” , zaradnością, przedsiębiorczością. Pokazaliście młodym jak działać w polskim syfie by zarobić sensowne pieniądze. A tym nie przystosowanym do takiego stylu bycia wskazaliście jedyne wyjście – spierdalanie stąd jak najszybciej. Coraz częściej przeciętny obywatel wybiera wasze usługi zamiast opierać się o niewydolny nieskuteczny kompletnie zasyfiały aparat władzy. Dobrze, że już nawet sądowniczo-prokuratorską mafię macie w ręku. Z wyrazami szacunku – redakcja.
czwartek, 6 września 2012
Pan Marcin – As polskiego „byznesu”.
Mamy oto kolejnego asa polskiego „byznesu”, prawdziwego człowieka renesansu, finansuje kościoły, karmi zwierzątka w zoo, kupuje jachty za 2 miliony i mieszkania za 3, ma kilka fur, linie lotnicze a przy okazji rucha frajerow –(czyli tych wierzących ze żyją w państwie prawa i wierzących w cuda) az miło! Wszystko zgodnie z zasadami „polisz drim”. Morda jak to morda – zobaczycie takie na mazurach na jachtach za 2 miliony chylących z reguły wódę i wyrzucających butelki i śmieci do wody – to jest tzw „polska klasa byznesowa” . To tak na wypadek gdybyście się zastanawiali skąd zakazane mordy maja samochody za 500tys w polsce.
Pan Marcin – Kundel pierwsza klasa dorobił się na kręceniu lodów i okradaniu ludzi już wcześniej – został nawet skazany za kilka przestępstw potem warunkowo zwolniony przez jedną panią prokurator (oczywiście mafia prokuratorsko sądownicza zataiła jej dane-podobnie jak i rzecczoznawcy który do tej pory nie potrafił sporządzić expertyzy w sprawie Amber Gold). Teoretycznie skazanie zamykało Panu Marcinowi drogę do tworzenia kolejnych spółek i zasiadania w ich władzach, lecz – i tu 10 pkt dla naszego bohatera – Pan Marcin dobrze wiedział, że to polska i że jak to mówi polska młodzież „mogą mu najwyżej napierdzieć” jak „zasiądzie “pomimo skazania . Tak powstało Amber Gold czyli firemka – piramida finansowa – żyła złota, stworzona do pompowania frajerów. Pan Marcin prawdziwy polski „byznesmen „ za ruchanie innych polaków dorobił się majątku liczonego w dziesiątkach milionów w tym kilku mieszkań po parę milionów każde, łodzi również za kila melonów fur, biur, rezydencji itd. Gdy sprawa ponownie zrobiła się medialna i Amber Gold i OLT trza już było zamknąć, Pan Marcin ponownie mimo wyroków nakazów zakazów itd. Zakładał następną firemkę wraz z żoną gdzie ponownie wbrew prawu (do podtarcia dupy) rozsiadł się w radzie nadzorczej. Po prostu ponownie założył że mogą mu najwyżej „napierdzieć”. W końcu dawał na kościół i zoo, więc jest „spoko koleś”. I rzeczywiście tak by się stało gdyby nie fakt że wmieszany został w to chcąc nie chcąc synek Pana Premiera. Tego już władza nie mogła puścić! Kradł nie dzielił się i jeszcze podgryzał władze. Wtedy od razu znalazły się dowody, szybko pojawili się panowanie w kominiarkach (tacy sami weszli do domu chłopaczka który stworzył stronkę gdzie w prezydenta rzuca się kupą) i szybko podpisano wniosek o areszt. Znaleziono u Pana Marcina kilkadziesiąt kilogramów czystego złota ileś tam srebra, kilka milionów PLN w gotówce itd. Mimo tego okradzieni nie dostaną jak na razie z tego ani grosza, bo jak to mówią prawnicy to „trudna sprawa jest”. Trudna, pomimo iż forsa i złoto leży i wystarczy je zlicytować i sprzedać. Ale nie zapominajmy też, że to polski kibel i wszystko jest trudne a najlepiej chronieni są bandyci lub jak kto woli „biyznesmeni polscy”.
Cóż było dalej? Dalej sprawy zaszły tak wysoko że trza było zrobić debatę sejmową nad sprawą Amber Gold. I tu jak zwykle zaskoczenie, Premier-przebywający na co dzień najwyraźniej na księżycu, wytyka palcem i okazuje wielkie zaskoczenie że tu w sraczu takie instytucje jak prokuratura, sądy oraz inne instytucje działają źle albo wygolę, że pracują tam idioci pozbawieni zdrowego rozsądku albo chęci do działania. Doprawdy zaskakujące gdzie ten facet żyje?! A może odcięli go od bieżących informacji. Tak czy owak sprawa wre i potrwa aż znajdzie się jakaś Madzia z sosnowca, która ją medialnie zastąpi.
My wynik już właściwie znamy. Gdy Madoff został rozpracowany sprawa trwała nieco ponad miesiąc: facet dostał 150 lat więzienia i 17 miliardów USD do spłaty. Ale to są Stany –tam nie mają szacunku do zaradnych „byznemenów” tak jak w polskim kiblu. Tak, więc „trudna sprawa” pana Marcina potrwa kilka lub kilkanaście lat, za pomocą rozsądnego adwokata pan Marcin przepisze wszystko na żonę babcie lub innego słupa. Sprawa będzie wielowątkowa, więc nie do zakończenia. W efekcie Pan Marcin dostanie może ze 4-5 lat – areszt zaliczy mu się na poczet kary i wyjdzie cały, zdrowy i ustawiony. Pan czy pani prokurator, która wypuściła pana Marcina dostanie naganę od kolegów (to potwierdzony fakt). I wszyscy będą zadowoleni – oprócz tych wyruchanych. Ale to polska, więc wszystko jest w normie.
Zupełnie inaczej sprawy by stały gdyby Pan Marcin zamiast kraść na szeroką skalę stworzył stronę gdzie można rzucać kupą w podobiznę Prezydenta lub ukradł 5 złotych z banku – wtedy od razu ABW sforsowało by mu drzwi i wyciągnęło z łóżka – zupełnie jak na Białorusi.
Pan Marcin – Kundel pierwsza klasa dorobił się na kręceniu lodów i okradaniu ludzi już wcześniej – został nawet skazany za kilka przestępstw potem warunkowo zwolniony przez jedną panią prokurator (oczywiście mafia prokuratorsko sądownicza zataiła jej dane-podobnie jak i rzecczoznawcy który do tej pory nie potrafił sporządzić expertyzy w sprawie Amber Gold). Teoretycznie skazanie zamykało Panu Marcinowi drogę do tworzenia kolejnych spółek i zasiadania w ich władzach, lecz – i tu 10 pkt dla naszego bohatera – Pan Marcin dobrze wiedział, że to polska i że jak to mówi polska młodzież „mogą mu najwyżej napierdzieć” jak „zasiądzie “pomimo skazania . Tak powstało Amber Gold czyli firemka – piramida finansowa – żyła złota, stworzona do pompowania frajerów. Pan Marcin prawdziwy polski „byznesmen „ za ruchanie innych polaków dorobił się majątku liczonego w dziesiątkach milionów w tym kilku mieszkań po parę milionów każde, łodzi również za kila melonów fur, biur, rezydencji itd. Gdy sprawa ponownie zrobiła się medialna i Amber Gold i OLT trza już było zamknąć, Pan Marcin ponownie mimo wyroków nakazów zakazów itd. Zakładał następną firemkę wraz z żoną gdzie ponownie wbrew prawu (do podtarcia dupy) rozsiadł się w radzie nadzorczej. Po prostu ponownie założył że mogą mu najwyżej „napierdzieć”. W końcu dawał na kościół i zoo, więc jest „spoko koleś”. I rzeczywiście tak by się stało gdyby nie fakt że wmieszany został w to chcąc nie chcąc synek Pana Premiera. Tego już władza nie mogła puścić! Kradł nie dzielił się i jeszcze podgryzał władze. Wtedy od razu znalazły się dowody, szybko pojawili się panowanie w kominiarkach (tacy sami weszli do domu chłopaczka który stworzył stronkę gdzie w prezydenta rzuca się kupą) i szybko podpisano wniosek o areszt. Znaleziono u Pana Marcina kilkadziesiąt kilogramów czystego złota ileś tam srebra, kilka milionów PLN w gotówce itd. Mimo tego okradzieni nie dostaną jak na razie z tego ani grosza, bo jak to mówią prawnicy to „trudna sprawa jest”. Trudna, pomimo iż forsa i złoto leży i wystarczy je zlicytować i sprzedać. Ale nie zapominajmy też, że to polski kibel i wszystko jest trudne a najlepiej chronieni są bandyci lub jak kto woli „biyznesmeni polscy”.
Cóż było dalej? Dalej sprawy zaszły tak wysoko że trza było zrobić debatę sejmową nad sprawą Amber Gold. I tu jak zwykle zaskoczenie, Premier-przebywający na co dzień najwyraźniej na księżycu, wytyka palcem i okazuje wielkie zaskoczenie że tu w sraczu takie instytucje jak prokuratura, sądy oraz inne instytucje działają źle albo wygolę, że pracują tam idioci pozbawieni zdrowego rozsądku albo chęci do działania. Doprawdy zaskakujące gdzie ten facet żyje?! A może odcięli go od bieżących informacji. Tak czy owak sprawa wre i potrwa aż znajdzie się jakaś Madzia z sosnowca, która ją medialnie zastąpi.
My wynik już właściwie znamy. Gdy Madoff został rozpracowany sprawa trwała nieco ponad miesiąc: facet dostał 150 lat więzienia i 17 miliardów USD do spłaty. Ale to są Stany –tam nie mają szacunku do zaradnych „byznemenów” tak jak w polskim kiblu. Tak, więc „trudna sprawa” pana Marcina potrwa kilka lub kilkanaście lat, za pomocą rozsądnego adwokata pan Marcin przepisze wszystko na żonę babcie lub innego słupa. Sprawa będzie wielowątkowa, więc nie do zakończenia. W efekcie Pan Marcin dostanie może ze 4-5 lat – areszt zaliczy mu się na poczet kary i wyjdzie cały, zdrowy i ustawiony. Pan czy pani prokurator, która wypuściła pana Marcina dostanie naganę od kolegów (to potwierdzony fakt). I wszyscy będą zadowoleni – oprócz tych wyruchanych. Ale to polska, więc wszystko jest w normie.
Zupełnie inaczej sprawy by stały gdyby Pan Marcin zamiast kraść na szeroką skalę stworzył stronę gdzie można rzucać kupą w podobiznę Prezydenta lub ukradł 5 złotych z banku – wtedy od razu ABW sforsowało by mu drzwi i wyciągnęło z łóżka – zupełnie jak na Białorusi.
środa, 15 sierpnia 2012
Stawaj k... - Powstanie idzie
Jak dobrze wiadomo prawdziwi polacy najbardziej ze wszystkiego uwielbią czcić swoje narodowe tragedie. Ważne jest również by cały świat czcił te tragedie z polakami, padał do stóp, za wszystko przepraszał, traktował polaków i polskę jako centrum wszechświata... Wtedy polacy czują że wszystko jest tak jak być powinno. Jednak kochani, idą zmiany! Te tragedie które łączyły do tej pory „polską brać” stają się pretekstem do nasrania na konkurencje. Wiadomo polacy przede wszystkim potrafią się pokłócić, podpierdolić lub nawzajem okraść. Innymi słowy czczenie tragedii nie kwalifikuje już polaka jako polaka tylko jest pretekstem do pokazania kto jest PRAWDZIWYM polakiem a kto tylko sztucznym. (Dla nas prawdziwy to ten który kradnie kombinuje, stroni od mydła i wody za to lubi wódę, jest zabójcą drogowym i co drugie słowo mówi „kurwa” a co trzecie „chuj”. Poza tym obnosi się w koszulkach z napisem POLSKA – bo jest mu tu dobrze – co czyni zeń prawdziwego polaka.)
PRAWDZIWI POLACY pokazali więc swoje kazirodcze mordy przy obchodach rocznicy Powstania Warszawskiego. Pomijając już debatę na sensem samego Powstania, warto przyznać że w heroiczny bój poszedł często kwiat ówczesnej młodzieży. Znów pomijając debaty nad historycznym wymiarem Powstania, warto ten fakt uszanować i o nim pamiętać. Nawet tak zwyczajnie po ludzku. (Pomimo ewidentnej tragedii która za nim stoi). Jednak i tu polskie kazirodcze skundlone mordy znalazły pretekst do wysrania się na konkurncję. Jest to znów kuriozum na skalę światową – którego obcokrajowiec nie zrozumie.
Zarówno na cmentarzu jak i przy Kopcu Powstańców, można było usłyszeć „precz z komuną”, buczenie gwizdy, „kurwy” i „chuje” oraz inne objawy skurwienia. Na ulicach Warszawy, zbrojne ugrupowania stadionowych bandytów (mające większą władzę niż policja) wychodziły na jezdnie zatrzymując samochody. Na moich oczach śmierdzący dres zatrzymał matkę z dzieckiem która usilnie starała się tłumaczyć że jedzie do szpitala słowami „STAWAJ TU K...- POWSTANIE IDZIE”. – prawdziwi patrioci!
Sytuacje na cmentarzu i przy kopcu próbował w emocjonalnym przemówieniu załagodzić Gen Sćibor-Rylski uczestnik powstańczych walk. Jednak w żaden sposób nie powstrzymywało to polskich kundli (lub jak kto woli prawdziwych polaków). Owacjami przyjęto „prawdziwego powstanca” psychopatę-Macierewicza prawą rękę zaciętego prezia-berbecia również psychopatę. To dość kuriozalne że hołota która przyszła czcić pamięć właśnie takich ludzi jak Gen Sćibor-Rylski i jego poległych kolegów w rzeczywistości czczą samych siebie i swoje skurwienie. Kim są i skąd pochodzą te skurwysyny? Trudno jednoznacznie powiedzieć. Rekrutują się wśród bandytów stadionowych, obrońców „prawdy” z Krakowskiego Przedmieścia , obrońców prawa plemników do życia. I choć drą genetycznie zniekształcone ryje na „precz z komuną” to i tak „za Gierka żyło im się najlepiej”.
Tak czy owak podniosła ceremonia obchodzenia pamięci narodowej przekształciła się w kabaret skurwienia i kundelstwa tak żałosny że aż niesmaczny.
PRAWDZIWI POLACY pokazali więc swoje kazirodcze mordy przy obchodach rocznicy Powstania Warszawskiego. Pomijając już debatę na sensem samego Powstania, warto przyznać że w heroiczny bój poszedł często kwiat ówczesnej młodzieży. Znów pomijając debaty nad historycznym wymiarem Powstania, warto ten fakt uszanować i o nim pamiętać. Nawet tak zwyczajnie po ludzku. (Pomimo ewidentnej tragedii która za nim stoi). Jednak i tu polskie kazirodcze skundlone mordy znalazły pretekst do wysrania się na konkurncję. Jest to znów kuriozum na skalę światową – którego obcokrajowiec nie zrozumie.
Zarówno na cmentarzu jak i przy Kopcu Powstańców, można było usłyszeć „precz z komuną”, buczenie gwizdy, „kurwy” i „chuje” oraz inne objawy skurwienia. Na ulicach Warszawy, zbrojne ugrupowania stadionowych bandytów (mające większą władzę niż policja) wychodziły na jezdnie zatrzymując samochody. Na moich oczach śmierdzący dres zatrzymał matkę z dzieckiem która usilnie starała się tłumaczyć że jedzie do szpitala słowami „STAWAJ TU K...- POWSTANIE IDZIE”. – prawdziwi patrioci!
Sytuacje na cmentarzu i przy kopcu próbował w emocjonalnym przemówieniu załagodzić Gen Sćibor-Rylski uczestnik powstańczych walk. Jednak w żaden sposób nie powstrzymywało to polskich kundli (lub jak kto woli prawdziwych polaków). Owacjami przyjęto „prawdziwego powstanca” psychopatę-Macierewicza prawą rękę zaciętego prezia-berbecia również psychopatę. To dość kuriozalne że hołota która przyszła czcić pamięć właśnie takich ludzi jak Gen Sćibor-Rylski i jego poległych kolegów w rzeczywistości czczą samych siebie i swoje skurwienie. Kim są i skąd pochodzą te skurwysyny? Trudno jednoznacznie powiedzieć. Rekrutują się wśród bandytów stadionowych, obrońców „prawdy” z Krakowskiego Przedmieścia , obrońców prawa plemników do życia. I choć drą genetycznie zniekształcone ryje na „precz z komuną” to i tak „za Gierka żyło im się najlepiej”.
Tak czy owak podniosła ceremonia obchodzenia pamięci narodowej przekształciła się w kabaret skurwienia i kundelstwa tak żałosny że aż niesmaczny.
środa, 18 lipca 2012
Polska...
No cóż kochani mamy kolejny przykład syfu polskiego kibla. Po raz kolejny przekonujemy się iż ktoś musi sprawę nagrać i sprzedać by bulgot gówna wypłynął na wierzch. W przeciwny razie gówno bulgocze pod pokrywką i nikt tego nie dotyka, mimo iż „wszyscy wiedzą”.
Sprawa dotyczy ciepłych posadek w spółkach skarbu państwa gdzie „nic nie trzeba robić” wystarczy być „swoim”. Można jak się okazuje wypłacać sobie i kolesiom MILIONOWE premie za nic. I wszystko jest super! Co ciekawsze owe spółki były kontrolowane przez NIK – bandyckie metody opisane w raportach, które trafiały na biurka całego rządu w tym premiera oraz parlamentarzystów. Wszystko jednak zgrabnie było zamiatane jest pod deskę klozetową. Gdyby tego jeszcze było mało to osoby czy spółki podległe skarbowi państwa procesują się teraz z NIKiem przegrywając we wszystkich instancjach a mimo tego do budżetu z wypłacanych premii nie wróciła ani złotówka! W ten sposób państwo procesuje się z państwem za pieniądze państwa o państwowe pieniądze.
W tej chwili sprawy już są chyba przed Trybunałem Konstytucyjnym. Czujecie sprawę? To mniej więcej tak jakby bandyta procesował się przed sądem z policją o odebranie mu łupu. Zdaniem zamieszanych w syf polityków to jest „cios poniżej pasa” – znaczy to że ktoś to wygrzebał, nie że tak jest. A pamiętacie jak frajerzy z GDDKiA dali się wsadzić jak przy przetargach na autostrady zwyczajnie bez krępacji brali forsę do kieszeni?! Leszcze! Mogli wypłacić sobie milionowe bonusy.
Koniec końców jest taki że jakiś chłop minister stracił posadkę ktoś tam może jeszcze poleci ale nie oszukujmy się kochani to jest polska! Tu nie traci się pracy będąc w rządowej mafii – tu po prostu przesuwa się klienta do innego departamentu. Dostaje się inną mniej medialną fuszkę. Dokładnie jak w PZPN. Nieważne afery krętactwa czy prymityw – jest klika jest biznes.
To co tu opisujemy nie jest żadnym odkryciem, przecież już przed upadkiem żelaznej kurtyny odpowiednie kluczowe branże zostały rozdysponowane między swoich ludzi z odpowiednich resortów, może i tępych może ograniczonych ale swoich. Żadnemu partyjnemu działaczowi włos z głowy nie spadł, żaden biedy nie klepie, praktycznie nikt nie został rozliczony. Historia lubi się powtarzać jeżeli pozostaje nierozliczona.
Sprawa dotyczy ciepłych posadek w spółkach skarbu państwa gdzie „nic nie trzeba robić” wystarczy być „swoim”. Można jak się okazuje wypłacać sobie i kolesiom MILIONOWE premie za nic. I wszystko jest super! Co ciekawsze owe spółki były kontrolowane przez NIK – bandyckie metody opisane w raportach, które trafiały na biurka całego rządu w tym premiera oraz parlamentarzystów. Wszystko jednak zgrabnie było zamiatane jest pod deskę klozetową. Gdyby tego jeszcze było mało to osoby czy spółki podległe skarbowi państwa procesują się teraz z NIKiem przegrywając we wszystkich instancjach a mimo tego do budżetu z wypłacanych premii nie wróciła ani złotówka! W ten sposób państwo procesuje się z państwem za pieniądze państwa o państwowe pieniądze.
W tej chwili sprawy już są chyba przed Trybunałem Konstytucyjnym. Czujecie sprawę? To mniej więcej tak jakby bandyta procesował się przed sądem z policją o odebranie mu łupu. Zdaniem zamieszanych w syf polityków to jest „cios poniżej pasa” – znaczy to że ktoś to wygrzebał, nie że tak jest. A pamiętacie jak frajerzy z GDDKiA dali się wsadzić jak przy przetargach na autostrady zwyczajnie bez krępacji brali forsę do kieszeni?! Leszcze! Mogli wypłacić sobie milionowe bonusy.
Koniec końców jest taki że jakiś chłop minister stracił posadkę ktoś tam może jeszcze poleci ale nie oszukujmy się kochani to jest polska! Tu nie traci się pracy będąc w rządowej mafii – tu po prostu przesuwa się klienta do innego departamentu. Dostaje się inną mniej medialną fuszkę. Dokładnie jak w PZPN. Nieważne afery krętactwa czy prymityw – jest klika jest biznes.
To co tu opisujemy nie jest żadnym odkryciem, przecież już przed upadkiem żelaznej kurtyny odpowiednie kluczowe branże zostały rozdysponowane między swoich ludzi z odpowiednich resortów, może i tępych może ograniczonych ale swoich. Żadnemu partyjnemu działaczowi włos z głowy nie spadł, żaden biedy nie klepie, praktycznie nikt nie został rozliczony. Historia lubi się powtarzać jeżeli pozostaje nierozliczona.
Trzeci świat
Jak wiecie sezon mamy wakacyjny więc tłuszcza ruszyła dupę na tak zwane wczasy. A jak wczasy to koniecznie z polskim biurem podroży. Bo jest polski przewodnik co mówi po polsku i będzie też z kim wypić wódkę w basenie przy hotelu fulinkluzif. Można tez drzeć ryja po polsku i nikt nie podskoczy bo jak coś to w mordę. W grupie siła! No i można przywieść z takiej wyprawy skarby: ręczniki hotelowe popielniczki i inne gadżety. Niestety zgodnie z przykazaniem Bożym dla polski „polak chciał wyruchać wszystkich i wyruchał sam siebie” polscy „tur operatorzy z dupy” padają jak muchy, ruchając kolejne rzesze wczasowiczów za których ściągnięcie do kraju zapłacisz Ty drobny robaczku twoimi podatkami. Jak się trochę pogrzebało dłużej okazało się że właściciele rzeczowych „biur podróży to albo zwykli złodzieje albo aferzyści którzy upadek starego biura pieczętują otwarciem nowego.
A wystarczy – jeżeli już się chce jechać na tzw „zorganizowane wakacje” zgodnie z zasadą „ jeżeli coś jest polskie to spore szanse że to syf” dotelepać się za zachodnią granicę (zanim nie zwiną autostrady-podobo już zwinęli) i tam wszystko działa w jak najlepszym porządku. Nikt nikogo nie rucha, wszyscy wracają o czasie, a wybór stokroć większy niż u polskich cwaniaków.
Jeżeli komuś jednak brakuje słuchania „rzucanymi kurwami” na plaży lubi oglądać śmieci w lasach, zapite ryje i zafajdane krzaczki (polak się bawi) może jechać nad tzw „polskie morze”. Tu sprawy mają się troszkę gorzej gdyż jazda pociągiem 300km trwa 10 godzin i wygląda tak:
Pociągiem nad morze
Trzeci Swiat Kochani! Trzecie Świat! I to bez ruszania się z domu.
Nad morzem schrupiemy smaczną czyszczoną ludwiczkiem rybkę, z sałatką wyciąganą ze śmierdzącego wiadra, lub ewentualnie zapiekankę ze spleśniałym serem I wszystko jest super.
Wez to troche zmywakiem
Smacznego!
Dlatego jak bywam w tym prawdziwym trzecim świecie, niczego się nie boje – wszystko już jadłem I doświadczałem w polskim syfie.
A wystarczy – jeżeli już się chce jechać na tzw „zorganizowane wakacje” zgodnie z zasadą „ jeżeli coś jest polskie to spore szanse że to syf” dotelepać się za zachodnią granicę (zanim nie zwiną autostrady-podobo już zwinęli) i tam wszystko działa w jak najlepszym porządku. Nikt nikogo nie rucha, wszyscy wracają o czasie, a wybór stokroć większy niż u polskich cwaniaków.
Jeżeli komuś jednak brakuje słuchania „rzucanymi kurwami” na plaży lubi oglądać śmieci w lasach, zapite ryje i zafajdane krzaczki (polak się bawi) może jechać nad tzw „polskie morze”. Tu sprawy mają się troszkę gorzej gdyż jazda pociągiem 300km trwa 10 godzin i wygląda tak:
Pociągiem nad morze
Trzeci Swiat Kochani! Trzecie Świat! I to bez ruszania się z domu.
Nad morzem schrupiemy smaczną czyszczoną ludwiczkiem rybkę, z sałatką wyciąganą ze śmierdzącego wiadra, lub ewentualnie zapiekankę ze spleśniałym serem I wszystko jest super.
Wez to troche zmywakiem
Smacznego!
Dlatego jak bywam w tym prawdziwym trzecim świecie, niczego się nie boje – wszystko już jadłem I doświadczałem w polskim syfie.
Ojro Ojro i po ojro
Generalnie nie wyszło źle, co prawda novum na imprezie Euro, które poszło w świat było lanie po mordzie fanów drużyny przeciwnej przez zakapturzonych polskich debili a nie śpiewy Irlandczyków dla polskiej policjantki. Ale niech tam. Ma być propaganda sukcesu więc jest. Polskie szmatławce nie wspomniały też słowa o śpiewanej „czeskiej kurwie” przez kazirodcze mordy w strefie kibica w Warszawie po przegranej polskich szmat. Jednak to możemy zaliczyć do tzw. „normy”. Każdy jest przecież kurwą kto z polskim śmieciem wygra w równiej walce fair play. W końcu i tak wyjdzie że „nic się nie stało…”
Niemniej jednak nie oszukujmy się, pomimo całego naszego cynizmu sukces był. Rozwinięto autostradę na której już polskie kundle zdążyły się pozabijać jeżdżąc pod prąd i po pijaku, pobudowano stadiony które się jeszcze nie zawaliły – nabijając kiesę kilku kolesiom i okradając podwykonawców. Ale cóż tego już zagraniczne media nie muszą wiedzieć.
Wracając jednak do rzeczywistości, mamy tu dość ciekawy materiał o „polskiej piłce” o polakach, o polsce:
Kibice
Z owego materiału wypływa kilka ciekawych obserwacji:
1. Obawy reporterów BBC przed Euro w kiblu, nie były bezpodstawne a wręcz przeciwnie. Jednak polskie szmatławce wolą się teraz z tego szydzić jak ze śmiesznego dowcipu, że to niby problem u nas nie istnieje.
2. Czym właściwie różnią się polacy-bohaterowie owego reportażu od dziczy bojówek Hutu w Rwandzie? Angoli? Sierra Leone?
To dość ciekawe zjawisko: przeciętny polak mówi o „dziczy” i odwraca oczki od telewizorka gdy ogląda scenki obcinania rąk czy szlachtowania ludzi w Afryce a nie dostrzega że dokładnie te same metody nie mówiąc już o narzędziach ma u siebie na ulicach „najbardziej kulturalnego” z miast. Jedyna różnica polega na tym iż w Afryce wchodzą w grę konflikty plemienne, ciągnące się od stuleci. W kiblu natomiast chodzi o honor bandy kopaczy parcianej kulki lub jak kto woli „barwy klubowe”.
3. W Rwandzie klęskę poniosło ONZ jednak udało się zaprowadzić siłą pokój. W kiblu
klęskę poniosło państwo, wymiar sprawiedliwości, organy ścigania. Co prawda ostatnio gdy jedni bandyci napadli na szefa innych za „barwy klubowe”, wysłano śmigłowiec setkę policjantów psy tropiące i antyterrorystów. Ale co z tego wynika? – Nic gdyby ta sama grupa napadła bogu ducha winnego gówniarza – policja co najwyżej spisała by protokół.
4. No i rzecz równie ważna – bohaterowie owego materiału – wszyscy bezrobotni a fury każdy ma za 200tysi. Kolejny dowód na to że bandyci mają się tu w kiblu świetnie.
5. A najlepsze jest to że wszyscy elegancko spotkają się na kolejnym meczu.
Niech żyje polska piłka! Niech żyje!
Niemniej jednak nie oszukujmy się, pomimo całego naszego cynizmu sukces był. Rozwinięto autostradę na której już polskie kundle zdążyły się pozabijać jeżdżąc pod prąd i po pijaku, pobudowano stadiony które się jeszcze nie zawaliły – nabijając kiesę kilku kolesiom i okradając podwykonawców. Ale cóż tego już zagraniczne media nie muszą wiedzieć.
Wracając jednak do rzeczywistości, mamy tu dość ciekawy materiał o „polskiej piłce” o polakach, o polsce:
Kibice
Z owego materiału wypływa kilka ciekawych obserwacji:
1. Obawy reporterów BBC przed Euro w kiblu, nie były bezpodstawne a wręcz przeciwnie. Jednak polskie szmatławce wolą się teraz z tego szydzić jak ze śmiesznego dowcipu, że to niby problem u nas nie istnieje.
2. Czym właściwie różnią się polacy-bohaterowie owego reportażu od dziczy bojówek Hutu w Rwandzie? Angoli? Sierra Leone?
To dość ciekawe zjawisko: przeciętny polak mówi o „dziczy” i odwraca oczki od telewizorka gdy ogląda scenki obcinania rąk czy szlachtowania ludzi w Afryce a nie dostrzega że dokładnie te same metody nie mówiąc już o narzędziach ma u siebie na ulicach „najbardziej kulturalnego” z miast. Jedyna różnica polega na tym iż w Afryce wchodzą w grę konflikty plemienne, ciągnące się od stuleci. W kiblu natomiast chodzi o honor bandy kopaczy parcianej kulki lub jak kto woli „barwy klubowe”.
3. W Rwandzie klęskę poniosło ONZ jednak udało się zaprowadzić siłą pokój. W kiblu
klęskę poniosło państwo, wymiar sprawiedliwości, organy ścigania. Co prawda ostatnio gdy jedni bandyci napadli na szefa innych za „barwy klubowe”, wysłano śmigłowiec setkę policjantów psy tropiące i antyterrorystów. Ale co z tego wynika? – Nic gdyby ta sama grupa napadła bogu ducha winnego gówniarza – policja co najwyżej spisała by protokół.
4. No i rzecz równie ważna – bohaterowie owego materiału – wszyscy bezrobotni a fury każdy ma za 200tysi. Kolejny dowód na to że bandyci mają się tu w kiblu świetnie.
5. A najlepsze jest to że wszyscy elegancko spotkają się na kolejnym meczu.
Niech żyje polska piłka! Niech żyje!
wtorek, 19 czerwca 2012
Kochan, idą zmiany na lepsze!
Kochani przerywamy wszelkie newsy, transmisje, relacje by z dumą zawiadomić że w naszym kibelku idą zmiany na lepsze! Idziemy do normalności! Nareszcie! Wszystko dzięki wytężonej pracy rzecznika praw obywatelskich i sądu. Jak donosi TEFAUEN (TVN 24):
Zaparkowałeś samochód w strefie płatnego parkowania, kupiłeś bilet parkingowy ale zapomniałeś zostawić go za szybą samochodu i boisz się, że dostaniesz mandat. Od dzisiaj już nie musisz. Nie ma obowiązku zostawiania biletu parkingowego za szybą auta - orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi.
Kierowcy w Łodzi po zaparkowaniu samochodu muszą z góry zapłacić za parking, a dowód wpłaty umieścić w widocznym miejscu, czyli za szybą auta. Z takim "nakazem" nie zgadzał się Rzecznik Praw Obywatelskich, który w 2011 roku złożył do sądu skargę. Zdaniem rzecznika miasto ma prawo pobierać opłaty za parkowanie, ale nie może zmuszać kierowców do wykładania biletu w widocznym miejscu, czyli za przednią szybę auta.Według rzecznika prawem samorządu jest tylko i wyłącznie pobranie opłaty. Nakazując wyłożenie biletu przekracza swoje uprawnienia.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi podzielił wątpliwości Rzecznkia Praw Obywatelskich i orzekł, że kierowcy nie muszą zostawiać za szybą biletu parkingowego. O wyroku sądu powiadomił przewodniczący łódzkiej rady miejskiej Tomasz Kacprzak. - Orzeczenie wpłynęło już do rady miasta - powiedział Kacprzak. Według niego takie orzeczenie bije w kierowców, bo przecież i tak będą musieli pokazać zarządcy drogi, że zapłacili za postój. Przewodniczący nie wie jeszcze, jak to będzie wyglądało.
Czy przepraszam, rzecznik i sąd ma ludzi za durni (zupełnie słusznie)? Czy ten kraj naprawdę jest azylem dla psychicznie chorych? Grzecznie pytamy… Ludzie nie dostają pieniędzy za budowane stadiony czy drogi na OJRO bo zostali zwyczajnie wydymani i okradzieni, nie działa absolutnie nic jak powinno, poczynając od prawa, sądów, urzędów, systemu edukacji ,PZPN-u, administracji itd. Gdzie nie wsadzić ręki to afera syf kolesiostwo, układy, układziki - praktycznie mafijne. A pan rzecznik wraz sądem zastanawiają się czy kierowca może trzymać papierek za szybą czy też może go sobie wsadzić w d… . I czy przypadkiem brak możliwości wsadzenia go sobie w dupę nie jest pogwałceniem jego OBYWATELSKIEGO PRAWA.
To już nawet nie jest żałosne to jest zwyczajnie śmieszne! To jest moi drodzy Monthy Python w najlepszym wydaniu. Można śmiać się aż do bólu brzucha. Niestety radość ustępuje miejsca przerażeniu, gdy zdajemy sobie sprawę, iż nie sposób tego skurwysyństwa wyłączyć! To dzieje się naprawdę! A my w tym gównie żyjemy udając państwo prawa. Kochani przejrzyjmy na oczy! przecież ten kraj to komedia – jeżeli oglądać go z zewnątrz jest cholerycznie śmieszny. Ze środka to jednak zwyczajny koszmar. Jak to powiedział Woody Allen – „Komedia to tragedia która przydarza się komuś innemu” – tu ten ktoś inny dotyczy całego kraju…
Zaparkowałeś samochód w strefie płatnego parkowania, kupiłeś bilet parkingowy ale zapomniałeś zostawić go za szybą samochodu i boisz się, że dostaniesz mandat. Od dzisiaj już nie musisz. Nie ma obowiązku zostawiania biletu parkingowego za szybą auta - orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi.
Kierowcy w Łodzi po zaparkowaniu samochodu muszą z góry zapłacić za parking, a dowód wpłaty umieścić w widocznym miejscu, czyli za szybą auta. Z takim "nakazem" nie zgadzał się Rzecznik Praw Obywatelskich, który w 2011 roku złożył do sądu skargę. Zdaniem rzecznika miasto ma prawo pobierać opłaty za parkowanie, ale nie może zmuszać kierowców do wykładania biletu w widocznym miejscu, czyli za przednią szybę auta.Według rzecznika prawem samorządu jest tylko i wyłącznie pobranie opłaty. Nakazując wyłożenie biletu przekracza swoje uprawnienia.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi podzielił wątpliwości Rzecznkia Praw Obywatelskich i orzekł, że kierowcy nie muszą zostawiać za szybą biletu parkingowego. O wyroku sądu powiadomił przewodniczący łódzkiej rady miejskiej Tomasz Kacprzak. - Orzeczenie wpłynęło już do rady miasta - powiedział Kacprzak. Według niego takie orzeczenie bije w kierowców, bo przecież i tak będą musieli pokazać zarządcy drogi, że zapłacili za postój. Przewodniczący nie wie jeszcze, jak to będzie wyglądało.
Czy przepraszam, rzecznik i sąd ma ludzi za durni (zupełnie słusznie)? Czy ten kraj naprawdę jest azylem dla psychicznie chorych? Grzecznie pytamy… Ludzie nie dostają pieniędzy za budowane stadiony czy drogi na OJRO bo zostali zwyczajnie wydymani i okradzieni, nie działa absolutnie nic jak powinno, poczynając od prawa, sądów, urzędów, systemu edukacji ,PZPN-u, administracji itd. Gdzie nie wsadzić ręki to afera syf kolesiostwo, układy, układziki - praktycznie mafijne. A pan rzecznik wraz sądem zastanawiają się czy kierowca może trzymać papierek za szybą czy też może go sobie wsadzić w d… . I czy przypadkiem brak możliwości wsadzenia go sobie w dupę nie jest pogwałceniem jego OBYWATELSKIEGO PRAWA.
To już nawet nie jest żałosne to jest zwyczajnie śmieszne! To jest moi drodzy Monthy Python w najlepszym wydaniu. Można śmiać się aż do bólu brzucha. Niestety radość ustępuje miejsca przerażeniu, gdy zdajemy sobie sprawę, iż nie sposób tego skurwysyństwa wyłączyć! To dzieje się naprawdę! A my w tym gównie żyjemy udając państwo prawa. Kochani przejrzyjmy na oczy! przecież ten kraj to komedia – jeżeli oglądać go z zewnątrz jest cholerycznie śmieszny. Ze środka to jednak zwyczajny koszmar. Jak to powiedział Woody Allen – „Komedia to tragedia która przydarza się komuś innemu” – tu ten ktoś inny dotyczy całego kraju…
Smrodu ciąg dalszy
Kiedy pisaliśmy poprzedniego posta o polskim skurwysyństwie wspomnieliśmy tylko że bandyci wchodzą jednymi a wychodzą drugimi drzwiami z sądów. I cóż kochani znów okazaliśmy się wróżkami - jasnowidzami. Śmierdzące polskie dupy, które zrobiły z kurwidołka pośmiewisko w oczach całego świata, które przedstawiły polski syf w całej okazałości jako kolebkę prostactwa skurwysyństwa i bandytyzmu. Otóż te skurwione mordy dostały głównie kary grzywny do 500 zł. Nadmienię tutaj, że ja również dostałem karę grzywny w wysokości 200zł za przejście na czerwonym świetle. Innymi słowy kibel-polska traktuje kopanie kogoś po mordzie za pochodzenie, równorzędnie z przejściem na czerwonym. Czujecie to??? Mając do czynienia z polskim systemem prawnym musicie pogodzić się z faktem, że właśnie weszliście do sracza przez rurę odpływową a nad wami wisi wielka wypełniona fekaliami dupa. Na pewno nie wyjdziecie z tego czyści ani zadowoleni ani z poczuciem sprawiedliwości. Poczujecie się obsrani. Ale do tego już przywykliśmy prawda?
Ale wróćmy do wyroków zasądzonych na „kwiecie prawdziwej polskiej młodzieży”. Otóż zaraz „po” podniósł się jęk polityków. Jęk z za bufetu, jęk z pałacu prezydenckiego z MSZ-u z Ministerstwa Sportu. Że jak to, tak mało?! Trzeba zmienić prawo! Prosić by sądy nie orzekały łagodnie itd.
Zaraz, zaraz – primo nie przeszkadzało wam to przez całe lata a teraz nagle jest problem?! Czy na polskich drogach też musi zginąć, co najmniej ktoś ważny z UEFA żebyście klozetowe (….) obudzili się, że macie drogi nazywane drogami śmierci i nic z tym nie robicie?!
A secundo czyż to nie wspaniały widok: decydenci, najważniejsze osoby w państwie, mające inicjatywę ustawodawczą muszą prosić prokuratorko-sędziowską mafię żeby wyroki były surowe. Czyż to nie jest piękny paradoks?!
Ale wróćmy do wyroków zasądzonych na „kwiecie prawdziwej polskiej młodzieży”. Otóż zaraz „po” podniósł się jęk polityków. Jęk z za bufetu, jęk z pałacu prezydenckiego z MSZ-u z Ministerstwa Sportu. Że jak to, tak mało?! Trzeba zmienić prawo! Prosić by sądy nie orzekały łagodnie itd.
Zaraz, zaraz – primo nie przeszkadzało wam to przez całe lata a teraz nagle jest problem?! Czy na polskich drogach też musi zginąć, co najmniej ktoś ważny z UEFA żebyście klozetowe (….) obudzili się, że macie drogi nazywane drogami śmierci i nic z tym nie robicie?!
A secundo czyż to nie wspaniały widok: decydenci, najważniejsze osoby w państwie, mające inicjatywę ustawodawczą muszą prosić prokuratorko-sędziowską mafię żeby wyroki były surowe. Czyż to nie jest piękny paradoks?!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)