środa, 18 listopada 2009
Skurwysyństwo drogowe - reaktywacja
Otóż dobry człowieku wyobraź sobie że idziesz rano do pracy, szkoły, odprowadzasz może dzieci i przechodzisz przez przejście dla pieszych (miejsce święte w ruchu drogowym w krajach cywilizowanych). Nagle ni stąd ni z owąd wpierdala się na ciebie, twoje dzieci i innych przechodniów, polski skurwiel dostawczym IVECO (dostawczakami jeżdżą często totalni debile) i taranuje wszystkich-niby widok normalny w polsce, bo pieszy na jezdni to dla polskiego skurwysyna drogowego śmieć i nikt nikogo nie przepuci -problem w tym że tym razem pieszym nie udaje się uciec i dostają się pod koła skurwysyna…
Cóż dzieje się dalej-otóż ze stoickim spokojem skurwiel odjeżdża w świat (wie że za spierdolenie z miejsca wypadku w tym zasranym kraju, nic mu nie grozi co najwyżej może mu się upiec).
I tu zaczynają się poszukiwania skurwiela-tak się składa że dzięki informacji zorientowanego uczciwego obywatela (szuja, donosiciel, menda kapuś-dla prawdziwych Polaków-prawdziwy Polak gardzi donosicielstwem) udaje się skurwysyna zatrzymać.
Okazuje się że oczywiście-skurwiel był napruty jak Messershmitt (choć raczej powinno się mówić że Messershmitt był napruty jak Polak).
I znów zaczyna się całe to gówno z wieszaniem psów na skurwielu choć jak wiemy skończy się to bałwochwalczym uwielbieniem jak tylko skurwiel zrobi coś mądrego-tj powiesi się w celi. Znów winna będzie pieprzona policja, piesi i rzecz jasna donosiciel.
Polska to fajny kraj…
Polak na drodze
sobota, 7 listopada 2009
Części składowe polskiego skurwysyństwa drogowego
za tvn 24
Siedem osób rannych, w tym pięcioro dzieci. Troje z nich w stanie ciężkim. To bilans wypadku, do którego doszło w Siennicy Nadolnej w województwie lubelskim. W grupę pieszych wjechał pijany 36-latek. Według nieoficjalnych informacji kilka lat temu, także pod wpływem alkoholu, zabił pasażera, którego wiózł na motorze.
W grupie, w którą uderzyło BMW prowadzony przez 36-latka, szło dwoje dorosłych i pięcioro dzieci. Wszystkie te osoby wracały z kościoła. Teraz trzy z nich (dzieci), według informacji policji, przebywają w ciężkim stanie w szpitalu dziecięcym w Lublinie. (...)
Radosław K., sprawca wypadku, miał w chwili zatrzymania 2,2 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Został zatrzymany po pościgu. Chwilę wcześniej porzucił swój samochód i próbował uciec z miejsca zdarzenia. - To mieszkaniec Siennicy Nadolnej. Z relacji świadków wynika, że stracił panowanie nad autem wyjeżdżając ze skrzyżowania. To był prosty odcinek drogi - mówi tvn24.pl podkomisarz Jacek Deptuś z zespołu prasowego policji w Lublinie.
Mamy tu części składowe polskiego skurwysyństwa: jest więc burakowóz BMW oczywiście ściągany rozjebany syf z tzw. NRFu, jest najebany polski skurwysyn, jest ucieczka z miejsca wypadku (bo należy pamiętać że skurwysyna cechuje hardość tylko pod budką z piwem tudzież w samochodzie-jak przychodzi płacić za swoje skurwysyństwo to oczywiście najlepiej spierdalać), no i jest cudny system prawny który ma w dupie odławianie chorego skurwysyńskiego elementu-przecież nasz kutas zabił już kogoś po pijaku na motocyklu-za co gdzie indziej stracił by prawo jazdy dożywotnio). Komentarz chyba zbędny... Do przodu Polsko! Gaz do dechy! i nie zapomnij się wcześniej napić!
wtorek, 3 listopada 2009
Polski pojeb na drodze

Pisanie o polskim skurwysyństwie drogowym staje się nudne. Dlaczego? Ponieważ ilość buraczanych debili na drogach jest zastraszająca. Brak restrykcyjnych przepisów które już dawno wprowadziła cała cywilizowana część świata, i kompletne olewanie egzekwowania prawa powoduje że jazda po polsce to sparring z prymitywem chamstwem i bezmyślnością.
Dziś mieliśmy kolejnego polskiego rekordzistę/skurwiela drogowego. Burak nie dosyć że popierdalał 180 km/h na godz po mieście to jeszcze zmuszał innych do zjeżdżania.
Za TVN Warszawa
Pędzącą skodę zauważyli policjanci w nieoznakowanym radiowozie na ul. Połczyńskiej. Kierowca wyjeżdżał z Warszawy. W miejscu, gdzie można poruszać się z prędkością 60 km/h pędził 140 km/h. Stale zwiększał prędkość aż przekroczył 180 km/h w miejscu, gdzie można już poruszać się z prędkością 100 km/h.
Funkcjonariusze nie czekali i zatrzymali 27-letniego Zbigniewa W. Kierowca dostał 500 złotowy mandat i otrzymał 10 punktów karnych.
Ciekawe jak wyglądała rozmowa?-Panie kierowco powodem kontroli jest nadmierna prędkość.. blablabla.
Kutas na pewno popyskował i pojechał dalej. Teraz ma się czym popisać przed kolegami. W części cywilizowanych krajów UE straciłby prawo jazdy, dostał mandat takiej wysokości że musiałby wziąć kredyt, i straciłby samochód. W innych dostałby kopa w dupę i w kajdankach trafił na 6 miesięcy do paki.
W tym pojebanym kraju zapłacił równowartość baku benzyny i pojechał dalej…
I historia kolejnego debila recydywisty
bezkarny debil recydywista
poniedziałek, 2 listopada 2009
Po kiego ci polaku autostrady
Do pierwszego wypadku doszło tuż po godzinie 5 rano, zderzyły się wówczas trzy auta: samochód ciężarowy, dostawczy i osobówka. Kilka minut później, 500 metrów, dalej zderzyła się ciężarówka z osobówką. W trzecim zdarzeniu, także w odległości około 500 metrów kolejna ciężarówka uderzyła w kolejny samochód osobowy.
Często argumentem polaczków mający tłumaczyć zapierdalanie, olewanie przepisów i w konsekwencji śmierć na drodze, jest brak autostrad. Ww. obrazek wskazuje że polak rozpierdoli się nawet jak by mu zrobić 5 pasów w jedną stronę. Dlaczego?
Bo jak ograniczenie jest do 70ciu, będzie zapierdalał 110, jak do 90tki to będzie zapierdalał 140 a jak do 120 to będzie zapierdalał 170. Autostrady tu nic nie zmienią…
sobota, 31 października 2009
GDDKiA ma czarny punkt w d...
Co na to GDDKiA?
Mówi Michał Ceremuga z krakowskiego oddziału GDDKiA.
- Z całym szacunkiem, ale prokuratura nie jest ekspertem od stawiania znaków i przebudowy dróg - dodaje. - Nie mamy w planach skrzyżowania w tym miejscu, bo według naszych przepisów taki skręt nie jest skrzyżowaniem. Wszystko, co mogliśmy zrobić, już zrobiliśmy.
Drogi w polsce to obraz nędzy I rozpaczy, na większości można zostawić zawieszenie, na drogach remontowanych remonty przeprowadzane są w sposób skandaliczny-zagrażający bezpieczeństwu (wystarczyło chociażby przejechać przez Pułtusk w lato)
Nikt, drogi kierowco, nie ponosi żadnej odpowiedzialności, za to że urwiesz wahacz na dziurze lub pierdolniesz w nocy w krawężnik który robotnicy pozostawili na jezdni...
Na większości odremontowanych dróg krajowych brak poboczy. W razie ucieczki przed polskim chamem wyprzedzającym z przeciwka, walimy w dwu-metrowy rów melioracyjny. Polski zafajdany ekspert od dróg natomiast ma czelność dyskutować o bezpieczeństwie na drodze-tym razem z prokuratorem. Nie ważne że giną tam ludzie-„eksperta” gówno to obchodzi. W normalnym kraju GDDKiA została by pociągnięta do odpowiedzialności karnej-w Polsce jak zwykle-nie ma winnych….
Światło w tunelu
Dziś przed wjazdem do tunelu na sygnalizacji świetlnej był wyświetlany znak nakazujący zjazd z pasa środkowego na pas sąsiedni. W Niemczech, Francji czy jakimkolwiek innym cywilizowanym kraju oznacza to konieczność zmiany pasa na pas sąsiedni (tak oczywiste że aż debilne) gdyż jazda dalsza tymże pasem jest niemożliwa. (roboty drogowe, wypadek itp.) W syfie oczywiście nic to nie oznaczało co mogli zauważyć kierowcy… Może i była tam jakaś przeszkoda parę dni temu i ktoś zapomniał wyłączyć… Wiadomo nie ma odpowiedzialnego więc pseudo-odpowiedzialni mają to w dupie.
W drodze powrotnej z drugiej strony tunelu na tablicach informacyjnych na które miasto wydało kilka milionów była wyświetlana informacja: „uwaga zator w tunelu” i ograniczenie do 50km/h. Od razu wyjaśniam iż nie było żadnego zatoru i jazda przez tunel szła płynnie bez zatrzymań a ograniczenie do 50ciu było wyświetlane tylko dlatego że miasto kupiło tablice które mogą wyświetlać tylko znak ograniczenia 30 albo 50. Na 3 pasmowej drodze bez przejść dla pieszych gdzie wszyscy jadą co najmniej 70km/h… Wiadomo syf rządzi się własnymi prawami…
Jazda w polsce
-Będzie ze 2 lata w zawieszeniu. W cywilizowanym kraju skurwiel poszedł by siedzieć na długie lata. skurwysyństwo nie ma granic wiekowych
-Polaku! Nie wiesz jak zapierdalać po polskich bezdrożach bezkarnie łamiąc przepisy, i ruchać wszystkich? Jedna z ogólnopolskich gazet ma dla ciebie poradnik:
jak ruchać wszystkich
-Powrót z dyskoteki… bardzo polski klimacik. Polaczki chciały wyruchać system i wszystkich (kradnąc tablice żeby zapierdalać bez konsekwencji): w efekcie wyruchali sami siebie…Powrót z dyskoteki
Święto zabitych-czy padnie kolejny rekord?
Zbliża się dzień w którym wspominamy tych co odeszli a mi nie wiedzieć czemu ten dzień kojarzy się z tymi którzy podczas niego odejdą, akcją Znicz i polskim skurwysyństwem na drodze. Zaprawdę powiadam wam, polskie skurwysyństwo na drodze to zagadnienie tak niepojęte jak samo istnienie stanowiące ewenement w skali światowej. Jazda w Polsce to ciągła walka z chamstwem, prostactwem, butą i bezmózgowiem.
Dlaczego tylko w tym pieprzonym syfie w ciągu 2 dni ginie średnio 30 osób na drogach - średnio bo w dobry weekend może łatwo zejść i setka. W ten weekend znów będzie hekatomba na drogach. Dlaczego tylko polski skurwiel potrafi zapierdalać przekraczając nawet dwukrotnie lub trzykrotnie dozwoloną prędkość, wyprzedzać na podwójnej ciągłej, łamać wszelkie przepisy i zasady zdrowego rozsądku tylko dlatego że inny kutas z antenką na dachu poinformował go „że nie stoją” i można napierdalać???
Dlaczego w tym skretyniałym kraju co roku ponad 5.5tys ludzi traci życie na drogach a kolejne rządy nie potrafią wprowadzić wzorem cywilizowanych państw-restrykcyjnych przepisów na polskich skurwysynów drogowych? Dlaczego w niektórych krajach idzie się do więzienia za wykroczenia za które u nas dostaje się 500 zł mandatu.
W GW z 30/10/2009 był ciekawy wywiad z panem inspektorem z drogówki co wspominał jeden z pierwszych wypadków do którego przyszło mu pojechać: Star wprasował w asfalt kilkuletnią dziewczynkę. Star nie miał w ogóle układu hamulcowego (na pewno miał za to ważne badania )
Klapę z tyłu samochodu żeby nie opadała, kierowca zabezpieczył siekierami ostrzami na zewnątrz.